8.4.1912 – Montag

Dzisiaj pierwszy dzień na nowej posadzie. Nie byle gdzie, bo u Państwa Dokturostwa. Pastor Kruger mnie polecił. Dobry z niego człowiek.

11.5.1912 – Sonntag

Niedziela. Już miesiąc tu jestem. Praca dobra, ale ci moi Państwo jacyś dziwni. Szczególnie pani Olga. Nic nie robi tylko śpiewa smutne pieśni w jakimś obcym języku. Doktur Gehrling powiedział, że to po rosyjsku. Widział to kto, po rosyjsku! Jak by po ludzku nie można było.

27.5.1912 – Montag

Skaranie Boskie z tem mojem Państwem. Pani Olga śpi do południa, widział to kto? Boga się nie boi. Doktur, i owszem, wstaje wcześnie, jak Bóg przykazał i idzie do nich, do tych swoich wariatów. I jak ja mam wyfroterować te podłogi, jak ona całymi dniami śpi?

12.6.1912 – Mittwoch

Oj nie wiem ja biedna, czy ja tu długo miejsca zagrzeję. Porządku utrzymać się nie da. Wszędzie leżą papiery. Jak zaczęłam dzisiaj sprzątać u doktura w gabinecie, to zdenerwował się i nawrzeszczał. Ważne papiery, krzyczy, niczego potem nie znajdę, krzyczy. Jakie tam ważne papiery. Ale czego można się spodziewać po kimś, kto pracuje u wariatów?  Doktur Gehrling mówi, że oni i tak wyjadą do tej Rosji. Nie wejdę więcej do tego gabinetu. Niech mu żona posprząta.

22.6.1912 – Samstag

To się dobrze nie skończy. Doktur dzisiaj przyprowadził do domu małpę. Małpa biega i brudzi. Pani Olga klaszcze w dłonie i zaśmiewa się do łez. Jak by musiała po małpie sprzątać – to by się nie zaśmiewała. Jutro po mszy zapytam Krugera czy nie zna jakiegoś miejsca u pobożnej rodziny, jakiejś, która nie trzyma małpy w domu. Doktur Gehrling mówi, że małpa jest naukowa i ma służyć dokturowi do obserwacji pacjentów. Wariaty mają uciechę, doktur ma swoje obserwacje, a ja mam więcej roboty.

1.7.1912 – Montag

Sądny dzień. Małpa zamknęła się w gabinecie. A doktur biega i rwie włosy z głowy. Gdzie jest kałamarz, krzyczy, gdzie jest mój kałamarz?. A skąd ja mam wiedzieć gdzie jest kałamarz? Pewnie małpa porwała. Pani Olga tylko się śmiała. A doktura rozbolał od tego krzyku brzuch z prawej strony.  Jak małpa naświni atramentem, to ja będę musiała posprzątać. Tak dłużej już być nie może.

2.7.1912 – Dienstag

Małpa poplamiła wszystkie papiery. Sodoma i Gomora. Kłócą się teraz i wrzeszczą.

Dopisek ołówkiem, prawdopodobnie później:

Rzuciłam robotę u tych Rorschachów.

%d blogerów lubi to: