“31. lipca 1853 nasz wybitny rodak , Jan Józef Ignacy Łukasiewicz przedstawia swój epokowy wynalazek: lampę naftową.”

(w zasadzie kontynuacja tego)

Ignacy Łukasiewicz nadaje się. Na jego przykładzie można prześledzić w jaki sposób powstaje zbiór mitów, przekłamań i uproszczeń zwanych też powabnie historią narodową. Oficjalny kanon twierdzi że:

1. był on wynalazcą lampy naftowej
2. jako pierwszy otrzymał naftę drogą destylacji
3. był pionierem, a w zasadzie ojcem przemysłu naftowego

Tyle kanon. Uczono nas w szkole, „stoi” wielkimi wołami w encyklopedii, wizerunek zdobi okładkę zeszytu, pan z bródką spogląda spiżowym wzrokiem z cokołu. Więc coś w tym chyba musi byś? Niekoniecznie.

Dygresja

Należałoby tutaj zaznaczyć, że Ignacy Łukasiewicz był postacią pozytywną. I w swoisty sposób wyjątkową. Żeby nie było zbytnich wątpliwości. Był świetnym organizatorem, filantropem, wizjonerem i rzutkim przedsiębiorcą. I jako taki zasługuje na pamięć. Tajemnicą pozostaje fakt, dlaczego w większości (samopowielających się) źródeł -poczynając od encyklopedii, a kończąc na podręcznikach szkolnych – autorzy upierają się, aby zrobić z niego koniecznie polskiego Edisona i Lavoisiera. Nie uprzedzajmy jednak wypadków.

Koniec dygresji

Kto wynalazł lampę naftową?
Trudno powiedzieć. Łatwiej powiedzieć kto (jako pierwszy) nalał do niej nafty w Małopolsce. Historycy techniki (nie nasi, i chyba na pewno nie patrioci) są raczej zgodni co do tego, że  lampę (do złudzenia przypominającą „wynalazek” Łukasiewicza) skonstruował w 1781 roku Szwajcar Aimé Argand. Ulepszając inne, uprzednio istniejące modele. Trudno mu odmówić pierwszeństwa: jego wynalazek lampy na paliwo płynne zawiera wszystkie cechy znanej nam lampy (pojemnik na paliwo płynne, okrągły knot przesuwany przy pomocy zębatki, palnik, kulisty, szklany klosz). Lampa upowszechniła się w nie tylko Europie, lecz również w nowym świecie na przełomie XVIII i XIX wieku. Nie będziemy nudzić szczegółami, łatwo znaleźć – jeśli się tylko wie czego się szuka. I chce znaleźć. Co zatem stało się w lipcu 1853 roku we Lwowie? Odpowiedź jest prosta. Niejaki pan Łukasiewicz przedstawił światu lampę Arganda (zbudowaną przez trudniącego się wyrobem takowych lwowskiego blacharza Adama Bratkowskiego). W lampie paliła się nafta – produkt destylacyjnych eksperymentów farmaceuty Jana Zeha. Zeh pracował nad procesem destylacyjnym 5 lat, w ostatnim półroczu asystował mu świeżo upieczony magister farmacji z talentem do autopromocji. Zdolny człowiek, ale żeby od razu wynalazca? Podobnych demonstracji dokonano wówczas wiele. Wystarczy np. zajrzeć do amerykańskiej encyklopedii pod hasło Robert E. Dietz. Albo zajrzeć do „Les Merveilles de la science – Description populaire des inventions modernes” Luisa Figuier (z 1860 roku) – tam się aż roi od nazwisk.
Legenda o Łukasiewiczu, wynalazcy lampy naftowej pojawiła się w prasie polskiej późno – w 1932.*  Droga od hagiograficznej kaczki dziennikarskiej do haseł encyklopedycznych i pierwszej czytanki była szybka i z górki.

Kto otrzymał jako pierwszy naftę drogą destylacji?
Też trudno orzec. Pierwsza opis rafinacji oleju skalnego pochodzi z IX wieku, autorem jest perski lekarz i chemik Abū Bakr Muhammad ibn Zakariyā Rāzī.
Otrzymany produkt nazwał „nafftah”, nazwa przywędrowała do Polski przez Turcję, dlatego jako jedni z nielicznych mamy u nas naftę, podczas gdy inni mówią kerosene, paraffine liquide lub petroleum. W czasach nowożytnych o palmę pierwszeństwa kłócą się Abraham Pinio Gesner (Kanadyjczyk) James Young (Szkot) i Samuel Martin Kier (Amerykanin). Jako surowca wyjściowego używali na przemian węgla i ropy. Problem polega na tym – że nie tylko używali, lecz również opatentowali proces destylacji nafty przed Łukasiewiczem. Który ze swej strony niczego nie opatentował, bo nie miał co opatentować. W wiedeńskich archiwach znajdujemy natomiast patent** procesu destylacji na nazwisko Jana Zeha. Udzielony na okres lat czterech. Zeh miał patentów więcej, jeden nawet na spółkę z Łukasiewiczem (dotyczący technologii produkcji świec parafinowych). Miał jednak pecha. Po śmierci żony popadł w depresję i nie interesował się więcej marketingiem. Został więc skutecznie zapomniany.

Kto był pionierem i twórcą światowego przemysłu naftowego?
Tutaj zaczynają się schody. Prac próbujących prostować kręte ścieżki wytyczone przez mitotwórców jest wiele. W zasadzie są też historykom znane. Na nic. Ojcem jest – bo ma być Łukasiewicz. Wywiercił pierwszy szyb naftowy – i się zaczęło. Wpierw Galicja, a potem cały świat. I nie jest zupełnie istotne, że przedtem od ponad półwiecza na tych samych terenach funkcjonował dynamiczny przemysł wydobywczy, że byli przedtem Jan Mittis i Józef Hecker, szyby-studnie Eggera i Hoeffera, że ustawa regulująca zasady wydobycia ropy naftowej powstała w roku 1810. Jeśli fakty przeczą mitowi – tym gorzej dla faktów.Józef Hecker oświetlał w 1820 roku lampami napełnionymi własnym naftowym destylatem ulice w Drohobyczu. Może gdyby był polskim patriotą i katolikiem, a nie niemieckim, protestanckim  fabrykantem z Pragi  to miałby u potomności jakieś (większe) szanse?

Reasumując: Ignacy Łukasiewicz, magister farmacji i przedsiębiorca z Gorlic zbił w XIX wieku mająteczek na ropie. Był człowiekiem przedsiębiorczym i światłym. Majątkiem podzielił się z bliźnimi, ufundował kilka szkół i dołożył grosza do budowy trzech gościńców. Powstańców styczniowych wspierał. Z żoną mu nie wyszło. Potomni (rodacy) dmuchali w niego jak balon w nadziei że uda się stworzyć narodową relikwię. Udało się.

—–

Przygotowałem w zasadzie listę około 30 (przeważnie obcojęzycznych)  linków mających “podeprzeć” powyższy wywód. Wobec odnalezienia krytycznych  polskojęzycznych opracowań tu i tu - zrezygnowałem.

—–

/reedycja, dodane  15.02.10/

* Po raz pierwszy opisał osiągnięcia Łukasiewicza jako pionera kopalnictwa i przeróbki ropy naftowej (w dzisiaj nam znanej i obowiązującej formie) niejaki J. Pfanhauser, chemik, dziennikarz i popularyzator rodzimej nauki,  publikując w 1929 roku w czasopiśmie “Przemysł Chemiczny” artykuł pod tytułem “Kto podłożył podwaliny pod przemysł naftowy w Polsce”).  To prawdopodobnie z tego artykułu czerpali swą wiedzę dziennikarze pisząc okolicznościowe artykuły w przededniu 60 rocznicy lwowskiego pokazu.
 
** Istnieją rozbieżne zdania, czy to co otrzymał zeh można nazwać patentem. Był to raczej rodzaj koncesji, zwany przez niektórych autorów “przywilejem”. Wątpliwości są zasadne, wiedeński Urząd Patentowy powstał w 1899 roku. Ropa na Podkarpaciu wyczerpała się (w zasadzie) w 1875.
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 59 other followers

%d bloggers like this: