Zboczeniec

6 lipca, 2021

W polskiej szkole obowiązuje język polski, nie jakiejś inkluzywności, w języku polskim zaspokajanie popędu seksualnego w sposób odmienny od przyjętej normy nazywa się zboczeniem i dewiacją.
Ktoś, kto promuje dewiacje, nie ma tych samych praw publicznych, jak osoba zachowująca się zgodnie ze standardami.

Pan Profesor Przemysław Czarnek, minister Oświaty i Nauki w wywiadzie udzielonym TVP 22.06.2021

Szwedzki lekarz i przyrodnik, niejaki Carl Nilsson Linnæus został przez współczesnych doceniony. Nie było to wówczas zjawiskiem powszechnym, ale w jego przypadku akurat tak było. Fakt ten znalazł odzwierciedlenie w nadaniu mu w roku pańskim 1756 szlachectwa i przyjęciu przezeń nazwiska Carl von Linné.

Nasz Carl Nilsson nie przewidział co Polacy z jego nazwiskiem zrobią. Polacy zrobili z niego Linneusza. Linneusz wyglądał tak:

Linneusz

O Linneuszu można by w nieskończoność. Lekarz, botanik, biolog, pornograf, czego to już o nim nie napisano. Dobrego i złego. Nawet aktywiści z obszarów zbliżonych do gender-studies zdołali wylać na doktora Linné kubeł pomyj oskarżając go o przygotowanie gruntu rasizmowi i szowinizmowi, że o mizogynii już nie wspomnimy. Nie ma po co.

Za główną zasługę Linneusza uważa się obecnie wprowadzenie porządku do świata materii ożywionej, czyli położenie podwalin pod biologiczną systematykę. Nie żeby przed Linneuszem panował zupełny chaos, ale porządku też nie było. Były zwierzęta i rośliny, krowy, sikorki, pojedyncze drzewa, lwy, szympansy i jelenie. Podejrzewano nawet istnienie gatunków, przy czym do gatunku zaliczano osobniki do siebie nader podobne. Kto nie wierzy, niech zajrzy do biblii. Taki Noe, na przykład, zabrał na pokład arki po dwa egzemplarze z każdego gatunku zwierząt. Taki sprytny był, przeczuwał, że z rozmnażaniem ocalałych zwierząt mogą być kłopoty jeśli np. jeden lew ocaleje. Więc zabrał parkę i jak wiemy z dalszego przebiegu tej historii, nawet się udało. To znaczy udało się w myśl rozpowszechnionych wyobrażeń, chociaż wcale udać się nie musiało, o czym dalej. Biologia jest nauką przynoszącą ciągłe niespodzianki. Za czasów Linneusza żadnej biologii nie było, była historia naturalna. Zresztą do gatunków ludzkość również miała stosunek lekko intuicyjny, ba niefrasobliwy.Gatunek (species) złośliwie umykał próbom zdefiniowania. Wszyscy w zasadzie wiedzieli co to jest gatunek, ale jak głębiej pogrzebać, to okazywało się, że nie wiedzą. Tak zresztą jest do dzisiaj: uczeni w piśmie spierają się nadal. Fakt, że można się spierać, nie ustaliwszy przedtem czego spór tak naprawdę dotyczy nie powinien dziwić. Jest to zjawisko powszechne.

W każdym razie Linneusz zdołał wyodrębnić tysiące zwierząt oraz roślin porządkując je na stronach swej wielotomowej pracy pt. Systema Naturae . Ochoczo przypisywał stwory do gatunków, gatunki do rodzajów, rodzaje do rodzin, rodziny do rzędów, rzędy do gromad, gromady do typów, typy do królestw, królestwa do domen, uff. Nareszcie stało się możliwe policzenie i porównywanie, innymi słowy wprowadzenie taksonomii sprawiło, że narodzinom nowoczesnej biologii nic nie stało w drodze.

Nie tylko nie wiemy do dzisiaj jak zdefiniować gatunek, nie wiemy też ile jest gatunków. Umówmy się, że dużo. Co rusz docierają informacje o odkryciu jakiegoś nowego lub bezpowrotnym wyginięciu dotąd znanego.

Tak, że z całą pewnością wiemy jedynie, że nie mamy pewności. Ale dużo jest, samych owadów opisano ponad milion gatunków.

Zagadnienie występowania wśród zwierząt orientacji seksualnej odmiennej od uznawanej przez masowe wyobrażenia za normę długo było ignorowane jako coś rzadkiego, marginalnego i nie zasługującego na uwagę. Tak już bywa, że pewnych zjawisk nie dostrzegamy zanim nie zaczniemy szukać. Intensywniej szukać zaczęto dopiero w ostatnich dwóch dekadach XX wieku i to co znaleziono sprawiło, że – ku przerażeniu konserwatystów i tych, którzy się za owych uważają – na nowo trzeba było zdefiniować biologiczną normalność. Nie będziemy wchodzić w szczegóły, kto jest zainteresowany niech sięgnie do pierwszej (z długiego rzędu w międzyczasie opublikowanych) monografii napisanej przez Bruce’a Bagemihla i noszącej wdzięczny tytuł „Animal Homosexuality and Natural Diversity „ Liczne prace autorstwa Joan Roughgarden też są nie od macochy.

Ponieważ się ściemnia, będziemy się streszczać. Etolodzy nieźle się zdziwili bo znalezienie homoseksualnych zwierząt wcale mnie było trudne. Trudne było znalezienie gatunku, w którym homoseksualizm nie występował. W ciągu dwudziestu lat przyjrzeli się bliżej ponad 1500 gatunkom i nie zdołali znaleźć żadnego bez homoseksualnych osobników. Od bezkręgowców, porzez owady, płazy, gady, ptaki i ssaki – wszędzie napotykali na geje i lesbijki. W związku z powyższym spokojnie możemy uznać występowanie homoseksualizmu u zwierząt nie za wyjątek, lecz za biologiczną normę. A to co jest normą winno być (zgodnie z zasadami logiki) uznawane za normalne. Nie można uznawać za dewiację (czyli zboczenie) czegoś co jest normą, bo jest to hm, najzwyczajniej pozbawione sensu, czyli głupie. Tyle jeśli chodzi o to co jest zgodne z naturą, a co jest z nią sprzeczne.

Za zboczenie można zgodnie z zasadami logiki uznać odstępstwo od normy. I tutaj zaczyna robić się ciekawie. Pośród 1500 przbadanych gatunków znalazł się jeden odstający wyraźnie od innych. Tylko pośród species homo sapiens udało się odnaleźć obcą naturze homofobię. Podobnież są nawet w obrębie tego gatunku osobniki bezwstydnie promujące to smutne zboczenie.

Homofob wygląda tak:

Komentarzy 58 do “Zboczeniec”

  1. Andrzej said

    Logiczne, perfekt uzasadnione, jesli argumenty nie wybiorczo dobrane czego jako „maluczki” w tej dziedzinie, autorytatywnie stwierdzic nie potrafie.

  2. calmy said

    Podoba mi się nadzwyczaj. Najpiękniejsze jest to, że mimo ewidentnej i zasłużonej poniewierki Czarnka do niczego nie można się przyczepić. Ktoś powinien przesłać do ministerstwa. z prośbą o zajęcie stanowiska.

  3. 2sloma said

    Zabawne jest, że wiemy, że homoseksualizm wystepuje u wielu gatunków nie wiemy dlaczego w jednego osobnika wystepuje, a u innego nie.
    Homoseksualizmowi poswiecony jest ogromny artykul na wiki. Dowiadujemy sie z niego, ze bycie gejem jest zdrowe, dobre i sprawiedliwe. Ale nadal nie wiemy skad sie bierze.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm

  4. telemach said

    @2sloma:

    Homoseksualizmowi poswiecony jest ogromny artykul (…). Ale nadal nie wiemy skad sie bierze.

    A to zupełnie tak samo jak w przypadku wszechświata, religii i życia na Ziemi. Jak również altruizmu gatunkowego bądź ludobójstwa na masową skalę. Nadal nie wiemy skąd się wzięły. Szalenie zabawne. W zasadzie boki można zrywać.

  5. 2sloma said

    @telemach
    Widze, ze kolega jest niezly w demagogii. Zabawne jest to zestawienie tych zagadnien, na ktore nie znamy odpowiedzi.

    Moze powinienes cos wykladac na uczelni, kolego? Widze oczyma wyobrazni taki dialog:
    Panie doktorze, nie moge sie doliczyc, jaka bedzie strzalka ugiecia takiej belki, jak zwiekszymy L do 10 metrow?
    Panie Nowak, nie wiemy dlaczego Turcy wymordowali Ormian, a pan chce wiedziec jaka bedzie strzalka ugiecia belki? Cos pan, panie Nowak.

  6. telemach said

    @2sloma:
    Nie wszystko co kuleje jest trafnym porównaniem.
    Nadal nie widzę co jest takiego zabawnego w fakcie, że nie wiemy skąd się bierze zjawisko będące biologicznym faktem.
    Nawiasem: wiemy dlaczego Turcy wymordowali Ormian. Porównanie kuleje na obie nogi.

  7. cyberchata said

    W swiecie ludzi przyczyny zachowan homoseksualnych moga byc rozne. Moze to byc naturalna orientacja, moze to byc brak samodyscypliny, moga to byc powazne zaburzenia osobowosci, moze byc to presja spoleczna lub ekonomiczna, wreszcie moze to byc po prostu gwalt.

  8. Ultra said

    Świetny post. Merytoryczny, dowcipnie napisany powinien zmuszać do refleksji przede wszystkim rodziców, których dzieci uczą się w szkole kierowanej przez ministra Cz.
    Serdeczności zasyłam

  9. telemach said

    cyberchata
    Sorry, ale są to spostrzeżenia korespondujące po części z egzegezą trzech głównych religii abrahamowych, a po części ze zdobyczami XIX-wiecznej psychologii. Nie radziłbym jednak mieszać tak diametralnie różnych zjawisk jak sexual attraction, sexual behavior i sexual identity. Bo nie są tożsame.
    Ponadto ciekawi mnie jakie są Twoim zdaniem przyczyny heteroseksualności (w świecie ludzi ofkors). Poza naturalnie brakiem gwałtu.

  10. cyberchata said

    A nie przyszlo wam do glowy ze pewne zasady istnieja wlasnie po to zebyscie nie mogli sobie ot tak spekulowac ?
    ……….
    @ ultra
    Said who ? Prosze sie wyswietlic. Gdzie sie studiowalo gender studies, pod czyim kierunkiem i z jakimi wynikami ?

  11. calmy said

    @cyberchata: pierdol*nie na basenie – jak zwykł w podobnych sytuacjach mawiać Marek P., .wybitny aktor scen polskich znany w całym Krakowie.
    Zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś dysonansem?

  12. telemach said

    @calmy: W pewnym sensie podzielam, ale nikt nie zasługuje na magiel na wejściu. Gość jest gościem.
    @cyberchata: kto jest adresatem tego komentarza?

  13. cyberchata said

    No tak. Zapytac o kwalifikacje zawodowe kogos kto wyglasza kategoryczne osady to wielki dysonans.

  14. Boni said

    Notka słuszna i zbawienna. Ale teraz przez Telemacha będę myślał o swojej notce o tolerancji, którą zagrzebałem gdzieś głęboko w cyberszufladzie… może rozchodzę…

    @wygrzew gości

    I czyż nie jest piękne, jak bardzo ludzie się różnią, bez wyraźnej przyczyny; np. Telemach – xenofil, ja – xenofob. W sensie „stosunki z gośćmi na blogu”.

  15. cyberchata said

    Notka na poziomie 7 klasy podstawowki i kompletnie nie na temat.
    Na kanale „Monika Jaruzelska zaprasza” jest rozmowa pani Moniki z seksuologiem Lwem-Starowiczem. Polecam.

  16. telemach said

    @Boni
    wymiana poglądów z kimś kto ma identyczne lub bardzo podobne do naszych jest co prawda przyjemna, ale bezcelowa. Z czego znowu wynika pokusa udzielenia kredytu zaufania, przynajmniej na początek. Nawet gdy spodziewane straty sięgają 99%.(bo wznakomita większość przypałętanych pragnie podzielić się swoimi deficytami) .to zawsze pozostaje i ciekawi ten 1%.
    Nie jest to może specjalnie wyuzdane pod względem ekonomii strat i zyskow, ale gdy się potraktuje jako loterię to można z tym żyć.

  17. Boni said

    @Telemach

    Prawda, że pewne różnice poglądów są pożądane, bo inaczej często kończy się jak w tym szmoncesie o dwu milczących rebe w pociągu do Czortkowa, „On wie wszystko, ja wiem wszystko, to o czym my mamy rozmawiać?”.

    Ale w sensie traktowania gości, miałem przez chwilę wizję-głupawkę, że ty traktujesz ich w duchu klasycznie greckim, gdzieś tu w cyber-kąciku stoi ołtarzyk Zeusa Xeniosa; kiedy ja chyba traktuję w duchu klasycznie japońskim („zdaj katanę na bramie, zdejmij buty przed wejściem do wnętrza, poczekaj na wskazanie miejsca do siedzenia, nie odzywaj się bez dobrego powodu”, itd).

    @ Lew – Starowicz

    Zamiast jakichś wywiadów można przeczytać „LGB. Zdrowie psychiczne i seksualne”, wyd. PZWL 2016 (której Lew – Starowicz jest współautorem) – książka syntetycznie wykłada historię „doktryn” o LGB i aktualne stanowisko „zawodowców” w temacie z notki itp. Może tylko na miarę PL 2016, ale i tak chyba nieco lepiej niż jakieś podcasty, wywiady, kanały czy inne szuwary bagienne. Polecam.

  18. calmy said

    @boni
    @Lew-Starowicz

    Spojrzenie zupełnie i radykalnie się zmieniło w ostatnich dwóch dekadach:
    https://journals.sagepub.com/doi/full/10.1177/2378023116630555

    Tak radykalnie, że odstęp pomiędzy tymi, którzy pozostali mentalnie w wieku XX i tymi, którzy są tu i teraz jest nagle nie do przebycia co widać szczególnie dobrze w wiochach na skraju galaktyki z których czasem się wydobywają komcie pachnące macierzankiem i słomą.
    Szczególnie nieodwracalny shift pomiędzy „homosexuality as behavior” i „homosexuality as identity” jest dla polskiego sioła nie do ogarnięcia, więc potrzebny jest chochoł.

  19. cyberchata said

    @ calmy
    Ktora wioche konkretnie masz na mysli ? Maliniakuw nad Wisla ?

  20. calmy said

    @cyberchata:
    czyżbyśmy prowadzili rozmowę? Gdyby tak, to na jaki ewentualnie temat? Nie chciałabym być niegrzeczna, ale obawiam się, że jeszcze nie ustaliliśmy.

  21. cyberchata said

    Baba ? No tak. Kto inny rzucalby wyzwiskami pod adresem nieznanego faceta.

  22. cyberchata said

    Ale ksiazke znalazla dobra. Reszta zalezy od czytelnika.

  23. telemach said

    @cyberchata
    umówmy się, że panują tutaj pewne zasady dotyczące zachowań, , którch nie muszę tolerować. Do nich należy oznajmianie światu, że poglądy bądź zachowanie może być uznane za mniej wartościowe lub godne potępienia ze względu na płeć oponenta. lub też inne atrybuty od niego niezależne takie jak orientacja seksualna, pochodzenie, wyznanie albo kolor skóry.
    Nie rób tego tutaj nigdy więcej.

  24. cyberchata said

    @ telemach

    Zachowanie waszej kolezanki nie bylo mniej wartosciowe, ani godne potepienia. Bylo po prostu ryzykowne. Na szczescie nie trafila na psychopate, ale na seksiste. Ale co bylo a nie jest nie pisze sie w rejestr. Jak mawiala moja s.p. tesciowa.

  25. telemach said

    @cyberchata:
    Kreślenie linii frontu na światopoglądowej mapie w oparciu o hipotezy dotyczące przynależności są zazwyczaj ryzykowne prowadząc niejednokrotnie do zabawnych nieporozumień.
    Co czyni z Calmy „naszą koleżankę” i z czego ta naszość Twoim zdaniem wynika?

  26. cyberchata said

    @ telemach
    Spontanicznie formujaca sie grupa odpierajaca atak. Tak to sobie wyobrazilem. Lekka paranoja po mojej stronie.

  27. cyberchata said

    Atak byl, jest i trwa. Uwazam ze moglibyscie skorzystac z zasady sformulowanej przez Pierre Trudeau ze panstwo nie nie ma wstepu do sypialni. Koniec i kropka.
    Czasy sa niespokojne, ludzkie nerwy rozedrgane, rozne rzeczy moga sie jeszcze wydarzyc.

  28. calmy said

    Używanie cytatu Pierre Trudeau, który wyjęty jest z jego przemówienia uzasadniającego konieczność i nieodzowność dekryminalizacji i depenalizacji stosunków homoseksualnych w kanadyjskim prawodawstwie w sugerowanym przez Ciebie kontekście nie jest dowodem paranoji lecz schizofrenii. Trudeau (będący przedstawicielem państwa) wygłosił swoją kwestię jako prezydent, a nie jako osoba prywatna. To po pierwsze. A po drugie zainicjował on tym przemówieniem długi proces uznawania normalności za normalną. To, że Kanadyjczycy są mentalnie tam gdzie są teraz to między innymi to wynik tego, co powiedział, a co Ty uznajesz za niegodne jednoznacznego zajmowania stanowiska.
    A po za tym: „biedne państwo, pedały je atakują swoją tożsamością i bezczelnymi żądaniami aby dano im spokojnie żyć w pełni wszystkich praw obywatelskich” Czy nie tak?

  29. cyberchata said

    Kanada nie ma prezydenta. A Pierre Trudeau byl premierem.

  30. telemach said

    Punkt dla cybechaty. To jest naprawdę istotna kwestia, której rozstrzygnięcie dużo wyjaśnia.

  31. cyberchata said

    @ telemach

    Dla osob nie znajacych Kanady moze by niezrozumialym ze panstwo stoi na strazy interesu obywatela a nie panstwa.

  32. telemach said

    „Dla osob nie znajacych Kanady moze by niezrozumialym ze panstwo stoi na strazy interesu obywatela a nie panstwa.”

    Zapewne nie. Ale jak to się ma do tematu postu? I dlaczego zawędrowałeś do Kanady? Sympatyczny kraj, bez Czarnków reprezentujących państwo wobec mniejszości seksualnych. Tak że związku nie dostrzegam.
    Krótko: o co Ci chodzi?

  33. cyberchata said

    O moje prawo do nie zajmowania sie cudza moralnoscia. Zycie i bez tego jest dosc skomplikowane.

  34. cyberchata said

    @ telemach

    Czarnek to komiczna postac. Ale troche rezprezentuje nas wszystkich. Pieta achillesowa Polakow jest inteligencja emocjonalna. A konkretnie jej brak. Stad tez infantylne wyobrazenia dotyczace wolnosci seksualnej.

  35. Andrzej Bienkowski said

    „O moje prawo do nie zajmowania sie cudza moralnoscia”
    Uważa Pan, że jest zagrożone? W jakim sensie i przez kogo lub co?
    Przepraszam, ale pytam z czystej ciekawości bo z dotychczasowej wymiany zdań to nie wynikało.

  36. cyberchata said

    @ Andrzej Bienkowski

    Nie, nie jest zagrozone. Czasem trzeba o swoje prawo zawalczyc. Ale generalnie nie jest.
    A teraz ja zadaje panu to samo pytanie.

  37. cyberchata said

    Co wlasciwie mowi Czarnek ?
    1) Ze mlodzi ludzie potrzebuja struktury. A nie potrzebuja ?
    2) Ze niektorzy uczestnicy parad zachowuja sie oblesnie. A nie zachowuja sie oblesnie?

  38. mbabilas said

    Jak to było u klasyka? Coś w rodzaju (niedokładny cytat): każdy wkład trzeba doceniać, ale nikt nie włoży więcej niż ma.

  39. Boni said

    @cyberchata
    @[o co chodzi?] „O moje prawo do nie zajmowania się cudzą moralnością”

    ?? Nie masz takiego „prawa”. Masz co najwyżej taką możliwość, ale z niej nie korzystasz, a nawet – zdaje się, że nie rozumiesz, dlaczego niezbyt możesz skorzystać; zarówno w twoim jednostkowym przypadku, jak i ogólniej, dlaczego nie ma ludzi zupełnie „nie zajmujących się cudzą moralnością”.

    @młodzi ludzie potrzebują struktury

    Może i potrzebują jakiejś „struktury”, ale zanim zaczniemy o „jakiej struktury”, może najpierw: w jakim celu potrzebują? Moja, twoja, Czarnka czy innego Kowalskiego wizja tego celu może być diametralnie różna, więc znowu, „o co ci chodzi?”

  40. telemach said

    @babilas: klasyk (już zwyczajowo) zdaje się nie mylić.
    [niemniej jednak]
    Rozmowa wydaje się sensowna w sensie, że obrazuje nader częste nieporozumienie wynikające z próby racjonalizacji ewidentnego idiotyzmu. Patrzę sobie na polski mentalny krajobraz i dostrzegam (a przynajmniej odnoszę takie wrażenie), że linie podziałów mają czasem zdumiewający charakter wynikający z nie tyle z przekonań, co z przyzwyczajeń przekuwanych na osobiste normatywy. Nikogo nie obrażając, prawda.

  41. telemach said

    @cyberchata:
    pomijając to co napisał boni (a z czym się zgadzam) to jest jeszcze taki problem:
    redukcja fenomenu Czarnka do wymienionych przez Ciebie dwóch punktów nie wyczerpuje ewentualnych powodów do tegoż Czarnka uzasadnionej krytyki.
    Czarnek operuje epitetami (nie cofając się do pogardliwej denuncjacji tego czego nie ma zamiaru akceptować bo mu się wydaje nienormalne) wykorzystując przy tym uprzedzenia i kulturowe zacofanie sporej części społeczeństwa i utwierdzając tę część w przeświadczeniu, że jej obraz świata jest słuszny. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości – wróć do cytatu rozpoczynającego ten post.

  42. calmy said

    „Atak był”
    Atak, my ass! No więc nie. Z mojej strony była to reakcja na komentarz zawierający przynajmniej trzy brednie od których włos się nie układa.
    Pisząc ot tak sobie:
    „W swiecie ludzi przyczyny zachowan homoseksualnych moga byc rozne.(…) moze to byc brak samodyscypliny, moga to byc powazne zaburzenia osobowosci, moze byc to presja spoleczna lub ekonomiczna, wreszcie moze to byc po prostu gwalt.”

    powinieneś zasadniczo zdawać sobie sprawę z tego że od tego rodzaju stwierdzeń, do „to się da leczyć” już tylko centymetry.

    Pominę litościwie próbę tłumaczenia orientacji seksualnej zaburzeniami osobowości. Ale sugestia jakoby heteryk przemieniał się w geja na skutek gwałtu wymaga komentarza bo jest brzydkim przykładem propagowania ideologii homofobicznej.
    Detale:
    https://www.jstor.org/stable/20069834

  43. cyberchata said

    @ calmy

    Orientacja seksualna to orientacja seksualna. Zaburzenia osobowosci to zaburzenia osobowosci. Mieszasz jablka i pomarancze.

  44. cyberchata said

    Zeby psycholog lub psychiatra mogl zdiagnozowac zaburzenia osobowosci nie wystarczy „zagmatwane zycie seksualne”. Sa jeszcze inne kryteria.
    A jezeli ktos czuje sie dobrze w swojej skorze to jest po prostu gejem lub lesbijka lub xyz…i pomocy specjalistycznej nie potrzebuje.

  45. mbabilas said

    telemach said 19 lipca, 2021 at 8:59 am:

    Masz rację co do meritum.
    [tym niemniej]

    Bardzo rzadkie (statystycznie pomijalne) są przypadki wycofania się z głoszenia (pisania) głupot, niegodziwości i abominacji pod wpływem racjonalnej i dobrze skonstruowanej argumentacji.

    Znacznie częściej, lecz również statystycznie pomijalnie zdarza się, że dyskutant zamknie się, bo głoszone (pisane) przez niego głupoty, niegodziwości i abominacje zostaną skutecznie i boleśnie wyszydzone.

    Jeszcze częściej (prawie zawsze) zdarza się, że dyskusja prowadzona jest nie w celu przekonania oponenta do czegokolwiek, ale na użytek widowni. Problem w tym konkretnym przypadku jest taki, że ze specyfiki miejsca wynika taki, a nie inny dobór publiczności. Publiczności, której takie rozmowy nic nie dają.

    Pozostaje więc opcja ostatnia – ćwiczenie retoryczne pro domo sua. Ale czy akurat to poroże warto sobie nad kominkiem (czy gdziekolwiek indziej) wieszać?

  46. cyberchata said

    @ mbabilas
    Twoja kolej. Sprobuj sklecic chociaz jedno sensowne zdanie.

  47. cyberchata said

    @ Boni

    Tez jakos nie potrafie sobie wyobrazic sytuacji gdy wszyscy zapominaja na chwile o swoich politycznych przekonianiach, animozjach, uprzedzeniach, itd.. i siadaja spokojnie do jakiegos okraglego stolu zeby zaprojektowac program szkolny ktory bedzie sluzyl dzieciom a nie politycznym wodzom. W tym kraju dzieci i ryby glosu nie maja.

  48. cyberchata said

    @ dlaczego o tych zaburzeniach

    Okreslenie „deviant” bylo swego czasu synonimem „cool”. Az do momentu gdy okazalo sie ze niektorzy z tych deviantow moga byc bardzo niebezpieczni – Charles Manson na przyklad, Rocco Magnotta ( moj sasiad, tak sie sklada ) oraz inni. Potrzeba nowego slownika na opisanie tego wszystkiego, nowej klasyfikacji.

  49. telemach said

    @babilas:
    Zasadniczo zgoda, Trafnie (jak sądzę) opisałeś możliwe scenariusze.
    Tyle, że z konkluzją wyprowadzoną z przedostatniego przypadku („ale na użytek widowni” ) trudno mi się zgodzić. Opiera się ona na założeniu, że widownia = the usual suspects. Rozumiem, że tego rodzaju wrażenie może się nasuwać, ale obawiam się, że jest ono błędne.
    Zbiór rzeczywistych i możliwych czytelników pozostaje zazwyczaj w cieniu. Post ma na chwilę obecną ponad tysiąc unique visits. Nie wiemy co się dzieje w tym cieniu, nie znamy i nie poznamy reakcji, bo się nie uwieczniła.
    O ile naturalnie coś się dzieje.

  50. hermes02 said

    Skąd pewność, że Czarnek jest homofobem? Fakt, wygaduje różne dziwne rzeczy, ale prawdopodobieństwo, że wygaduje je w ramach budowy swojego wizerunku i poprawienia rozpoznawalności jest równie duże. O ile nie większe. Czy minister powinien się tak zachowywać? Nie powinien, ale poważne traktowanie tego folkloru odwraca tylko uwagę od spraw naprawdę istotnych. .

  51. mtxon said

    Jestem niezmiernie zaskoczony obecnością cyberchaty tutaj, jak i cierpliwości PT komcionautów. Wydaje mi się, że mamy w Polsce wystarczająco dużo cyberścieków gdzie cyberistoty mogą w nieskrępowany sposób dawać upust swoim, powiedzmy, osobistym normatywom, i nie potrzeba dawać im głosu.

    @hermes02
    Tak się składa, że zbiór osób nieheteronormatywnych to nie jest jakaś mglista chmura ideologiczna, to zupełnie realni, cieleśni ludzie, dla których rzeczy typu prawa człowieka mogą być „naprawdę istotne”. Osobiste odczucia Czarnka nie mają najmniejszego znaczenia, gdy wypowiada się jako minister.

  52. telemach said

    „Wydaje mi się, że mamy w Polsce wystarczająco dużo cyberścieków gdzie cyberistoty mogą w nieskrępowany sposób dawać upust swoim, powiedzmy, osobistym normatywom, i nie potrzeba dawać im głosu.”
    No więc z jednej strony jak najbardziej, z drugiej raczej niekoniecznie.
    Istotnie mamy w Polsce wystarczająco dużo cyberścieków. Niestety.
    Z drugiej strony zastanówmy się co sprawia, że cyberściek staje się cyberściekiem? I jakie warunki muszą być spełnione, aby to miejsce nie stało się cyberściekiem?
    Bo nieprawdą jest, że pomocna w tym jest kultura wykluczania i zawrzaskiwanie każdego, kto ma poglądy radykalnie różne od naszych i uważane przez nas za dogłębnie błędne. Aby uznać, że ktoś ma takie poglądy konieczne jest wysłuchanie tego kogoś. Jest to bolesne, czasem nawet bardzo bolesne, ale niestety – o ile nie chce się przejmować modus operandi pałkarzy – nieuniknione.
    Można naturalnie argumentować, że próba dialogu z kimś, kto wykazuje brak szacunku i tolerancji nie ma najmniejszego sensu. Jest to popularny pogląd, z którym się nie zgadzam. Sens lub brak sensu pojawia się dopiero w momencie podjęcia takiej (zgoda, że przeważnie nieskutecznej) próby.
    Dylemat jest odwieczny: jeśli chcemy społeczeństwa otwartego i tolerancyjnego to z jednej strony powinniśmy potępić tych, którzy go najwidoczniej nie chcą, z drugiej nie możemy arbitralnie i a priori zdefiniować siebie samych jako posiadaczy racji i strażników prawd niepodważalnych, a kto się z nami nie zgadza ten ma zamknąć przysłowiowy ryj i się oddalić. .
    Tak to widzę.
    Nie wiem skąd cyberchata przywędrował. Wiem jednak, że nikt mu głosu nie dawał. Nikomu nie trzeba „dawać” głosu, On głos zabrał i zapewne lepiej by było gdyby tego nie zrobił, ale zrobił. Prawdopodobnie wiedziony potrzebą.
    Myślę, że jakaś wielka szkoda się nie stała. Przechodnie mogą sami ocenić siłę argumentów i sposób rozumowania. Ten blog nie jest raczej miejscem przyciągającym cyberchaty. lub tych, którzy szukają potwierdzenia swoich uprzedzeń. Więc przeżyjemy.

  53. A coz to wacpanow tak wzburzylo ? Pytanie o kwalifikacje ?

  54. telemach said

    @reflektor
    1. Czyje pytanie?
    2. O jakie kwalifikacje?
    3. A przede wszystkim: jakich waćpanów?

  55. Peleryna2 said

    Bardzo interesujący artykuł oraz przemyślenia. Uczestnicy dyskusji też całkiem ciekawi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: