Dziennik czasu zarazy 1.0

2 marca, 2020

„This may serve a little to describe the dreadful Condition (…), tho’ it is impossible to say any Thing that is able to give a true Idea of it to those who did not see it, other than this; that it was indeed very, very, very dreadful, and such as no Tongue can express“

Daniel Defoe
A Journal of the Plague Year

Poranna audycja. Rozmowa dziennikarki (dziennikarki?) z zaproszonymi do studia politykami.
– Chciałabym zacząć od pytania – zaczęła od pytania prowadząca – co państwo macie do zakomunikowania naszym głęboko zaniepokojonym słuchaczom?

Kropotkin, który do tej pory nie był zaniepokojony, ani głęboko, ani płytko, nadstawił uszu. W zasadzie nie zamierzał się niepokoić, szczególnie, że nie dostrzegał do niepokoju żadnych powodów, ale wiadomo, może z faktu, że nie dostrzegał niekoniecznie musiało wynikać, że takich powodów nie było? Bo i kto tam wie? Na wszelki wypadek Kropotkin postanowił wyłączyć odbiornik. Odbiornik, jak sama nazwa wskazuje, służy do komunikacji jednokierunkowej. Komunikacja jednokierunkowa od zawsze napawała Kropotkina niepokojem, głównie ze względu na asymetrię. Odbiornik mógł na przykład służyć do niepokojenia Kropotkina, natomiast gdy Kropotkin chciał uporać się z własnym niepokojem, to był raczej nieprzydatny.

Około południa Kropotkin lekkomyślnie włączył telewizor. W telewizorze można zobaczyć różne, przeważnie głupie i nudne rzeczy produkowane przez przemysł telewizyjny dla mniej wymagających. Telewizję można jednak traktować jako źródło informacji czyli dowiedzenia się co się dzieje i właśnie w tym celu Kropotkin włączył. Nie żeby traktował uzyskiwane drogą zasysania programu telewizyjnego informacje z zaufaniem, ale czasem zdarzał się cud i pośród mało interesujących, ale za to nierzetelnie podanych wiadomości można było coś tam wyłowić.

Spiker wyglądał poważniej niż zwykle, ale to nie musiało jeszcze nic oznaczać. Może zresztą Kropotkinowi tak się tylko wydawało.

– Zaczniemy od najważniejszego tematu czyli Koronawirusa- powiedział spiker. Po czym streścił wypowiedzi różnych polityków ochoczo wypowiadających się na każdy temat, ze szczególnym uwzględnieniem tematów, o których wypowiadający się politycy nie mieli pojęcia. Wypowiedzi polityków partii rządzącej sprowadzały się do tego, że nie ma powodów do paniki. Wszystko jest pod kontrolą i doskonale zorganizowane na wypadek. Wypowiedzi polityków opozycji sprowadzały się do tego, że nic nie jest zorganizowane, a na odcinku ostrzegania przed niepotrzebną paniką sytuacja jest wręcz tragiczna.

Ponieważ mieszkanie wymagało sprzątnięcia, Kropotkin zaczął je sprzątać. Telewizor dalej sobie gadał. Ostrzeżenia przed niepotrzebną paniką powtarzały się z nużącą regularnością, to znaczy co 10 minut. Po sprzątnięciu mieszkania Kropotkin udał się na spacer i wiedziony nagłym impulsem wszedł do pobliskiej kawiarni. Rozmowy stałych bywalców obracały się wokół tego i owego ale głównie wiadomo czego. Kropotkin, zirytowany zaistniałą sytuacją zamówił dużą kawę z mlekiem i starym przyzwyczajeniem sięgnął nieopatrznie po gazetę.

Komentarzy 40 do “Dziennik czasu zarazy 1.0”

  1. kwik said

    Porządnej zarazy nic nie zastąpi.
    „…polecam do odwołania zawiesić prowadzenie masowych badań trzeźwości kierujących pojazdami, realizowanych podczas działań ‚Trzeźwy Poranek’ i ‚Trzeźwy Wieczór'” – napisał inspektor Jerzy Głąbowski do wszystkich policjantów w województwie lubuskim…”
    https://tvn24.pl/polska/koronawirus-sytuacja-w-polsce-policja-wstrzymuje-badania-trzezwosci-4295261

    „Protestujący rzucali kamieniami i butelkami w przyjezdnych, domagając się ścisłej kontroli stanu ich zdrowia.”
    https://tvn24.pl/swiat/koronawirus-w-europie-i-na-swiecie-kolejne-przypadki-zakazenia-relacja-429516

  2. telemach said

    kwik
    Sytuacja jest dynamiczna i rozwojowa. Do tego stopnia, że drugi link już się ulotnił.

  3. telemach said

    kwik
    Najciekawsze w tej medialnej hecy zez wirusem jest to, że z medialnego landszaftu zniknął dwutlenek węgla, a o globalnym ociepleniu nawet najstarsi ludzie już nie pamiętają. Greta who?

  4. cmss said

    „Spuścić klasę tfu polityczną z h2o w kiblu i posypać Kretem” to od dawna winno być oczywiste. Znaczy telewizor już dawno winien być wyrzucony. Znaczy Kropotkin nie nadąża.

    Oficjel .cn stwierdził był że wirus objawił się w .cn ale ‚genetycznie’ możliwe że nie jest z Han.

    Co, w jakim celu itd. stwierdził był rzeczony „is a question” :)

  5. mbabilas said

    re: wirus a globalne ocieplenie, dwutlenek, Greta who?

    Ostatnio widziałem jakąś mapkę pokazującą, że znad Chin (ze szczególnym uwzględnieniem prowincji Hubei) cofnął się smog.

    Nota bene, gdy po wybuchu wulkanu na Islandii (tego na Ey) ogłoszono zakaz lotów, wieszczyłem że przy dłuższym utrzymywaniu się tego stanu wrócimy do komunikacji lotniczej realizowanej za pomocą sterowców.

  6. telemach said

    babilas
    kwik

    Z mapkami NASA należy (być) może być ostrożnym. Mój ulubiony denialista przyłapał ich onegdaj na nieładnych rzeczach. Grzebali tam gdzie nie powinni w celu.
    Szczegóły tutaj: https://www.iceagenow.info/nasa-noaa-engaged-biggest-fraud-science-history/
    Ze względu na miejsce posprawdzałem gdzie się da i okazało się, ku mojemu zdziwieniu, że denialista nie wyssał sobie tej historii z palucha.

    Podobnie teraz: mapa jest, hm, mało wymowna w momencie gdy nie znamy sytuacji pogodowej i jej dynamiki zmian. Ciekawe byłyby dane ukazujące zmiany stężenia dwutlenku azotu w toposferze nad Chinami w , dajmy na to, ostatnich 5 latach, ot takie mapki co tydzień, aby móc porównać sytuację i jej zmiany w zależności od zmieniających się parametrów pogodowych. Ale nie ma. A przynajmniej ja nie znalazłem.
    O, znalazłem!!!
    http://www.temis.nl/airpollution/no2.html

  7. telemach said

    Wygląda na to, że w NASA jacyś aktywiści jednak trochę pomogli rzeczywistości. Trudno powiedzieć czy przez wybór dat, czy fotoszopowo.
    Tutaj wygląda to, prawda, jednak trochę inaczej
    http://www.temis.nl/airpollution/no2col/no2colgome2b.php?Year=2020&Month=03&Day=02

  8. kwik said

    Weź pod uwagę postęp techniczny, GOME-2 jest chyba jedenaście lat starszy niż Sentinel-5 P, zresztą nie wiem na ile te dane są sprzeczne. Obawiem się jednak, że monitorowanie NO2 z orbity to nie jest dziedzina, w której dyletant może coś sensownego wymyślić.

    Mnie uderzyło co innego, widziałem te obrazki z NASA na BBC, NASA NASA i ani słowa o ESA, czyli że te dane są jednak z naszych europejskich pieniędzy. A potem Angole uważają, że ich kasa poszła na walkę z krzywymi ogórkami i głosują za Breksitem.

  9. kwik said

    Gówniane filtry antyspamowe zatrzymujące wszystkie komentarze z linkami prowadzą do upadku cywilizacji.

  10. kwik said

    Na szczęście już po minucie przeszło, więc niepotrzebnie się żachnąłem.

  11. telemach said

    Niech mnie ręka bo broni abym uzurpował sobie cokolwiek. Wiem jednak jedno (bo jestem przekonany), że jak ktoś raz w przeszłości podfotoszopował rzeczywistość żeby bardziej pasowała do słusznej tezy, to z wiarygodnością jest problem.
    Nie wiem również w jaki sposób wiek satelity ma wpływ na dokładność pozyskiwanych danych. Po prostu zdziwiło mnie, że w ciągu trzech tygodni na mapie NASA centralne Chiny upodobniły się kolorystycznie (nieomal) do Korei Pn.
    Natomiast tydzień później znowu zanieczyszczenie występuje w sposób dość jaskrawy, co nieźle widać tutaj:

    Nasuwa mi się taka refleksja, że może ktoś coś tak podobierał, żeby pasowało. Ale pewności nie mam.

  12. kwik said

    Tu jest z 1 marca zeszłego roku (z 2 marca nie ma):

    Na oko w Chinach było wtedy gorzej, ale i tak w wielu miejscach wychodzi poza zakres i teraz i wtedy. A jak wychodzi poza zakres to pomiar jest średnio wartościowy. O dziwo najbardziej poprawiło się w USA i w Europie – czyli tak jak mówisz, pogoda decyduje.

    Wiek samego satelity oczywiście bez znaczenia, ale wiek aparatury już ma znaczenie.

    Co do zachwiania wiarygodności instytucji zatrudniającej kilkanaście tysięcy ludzi przez kilku kreatywnych głąbów mam chyba nieco odmienne zdanie, zresztą tu ważniejsza jest reakcja niż samo zdarzenie. Nie wiem jak było.

  13. kwik said

    Aha, czyli wycina, myślałem że zapomniałem wstawić. Może pójdzie bez http, do trzech razy sztuka.
    Tu jest (chodzi o plik world_no2total20190301.png z marca 2019):
    temis.nl/airpollution/no2col/data/gome2b/2019/03/world_no2total20190301.png

  14. kwik said

    Najpierw pojawia się komentarz bez linku. Potem to cośtam myśli, myśli i wreszcie jest komentarz z obrazkiem zamiast linku. Jaka miła niespodzianka.

  15. telemach said

    Co do zachwiania wiarygodności to ja przecież nie twierdzę, że tam jest podziemna komórka fałszująca. Raczej wygląda mi to na nieprzemyślane ale entuzjastyczne wstywienie efektownego porównania bo serce ekologa cieszy się gdy można zwizualizować niszczycielskie działanie niedobrego przemysłu.
    Ja jestem nawet przekonany, że porównano dane rzeczywiste. Tyle, że efekt osiągnięto przez odpowiedni hm, wybór.tego co i z kiedy pokazujemy. .

    Na takiej zasadzie to można udowodnić wszystko. Np. wpływ wizyty papieskiej w Hondurasie na jakość powietrza w Krakowie. Szukamy dnia gdy nie wieje, sprawdzamy poziom zanieczyszczenia, notujemy w kajeciku, a potem czekamy na dzień gdy wieje i smog wydmuchało. Po czym sprawdzamy gdzie był jego świątobliwość gdy w Krakowie wiało. O, w Hondurasie!!!

    I już masz piękną zależność pomiędzy odwiedzinami papieskimi i zawartością pyłów w krakowskim powietrzu. A jaką ładną wizualizację można zrobić.

  16. kwik said

    Zgoda. Nie wiem jak było, ale faktycznie powinni wytłumaczyć jak sobie poradzili z wpływami pogody. Dość ostrożnie te mapki skomentowano: „There is evidence that the change is at least partly related to the economic slowdown following the outbreak of coronavirus” ale jednak objaśnienia są wątłe: „According to NASA scientists, the reduction in NO2 pollution was first apparent near Wuhan, but eventually spread across the country.” To chyba oczywiste, że gdy przemysł i transport się kurczy, to emisja NO2 powinna się zmniejszyć. Więc w sumie nic szokującego ani kontrowersyjnego. Ciekawe byłyby niuanse, pokazanie warsztatu. Tego zabrakło.

    NASA Earth Observatory wymyśliło sobie żeby mieć „Image of the Day”. Wszyscy żyją koronawirusem, ale jak pokazać wirusa z satelity? Pomysł był dobry, wykonanie niezłe, przynajmniej jeśli chodzi o zaistnienie w mediach. A gdyby chcieć to naprawdę porządnie zrobić, to pewnie wysiłek byłby ogromny, a efekt mizerny.

  17. telemach said

    Wszyscy na tym wirusie chcą sobie pojeździć. Co jest zrozumiałe. Ale prowadzi (często) do zabawnych sytuacji, jak np. grasujący przed dwoma dniami news rodzimy pt. „Czy Pandemia wybuchła w Policach?!!!!!”
    Pandemia w Policach. Pliz.

  18. kwik said

    Boję się, że nawet jeśli nie chcą, to i tak muszą. W praktyce mało kto może pozwolić sobie na robienie tego, co chce. Szczególnie jak ma kredyt do spłacenia i dzieci na utrzymaniu.

    Dziś rano pierwszy potwierdzony przypadek w Polsce, w Warszawie nie widać objawów paniki. W Policach pewnie też nie.

  19. telemach said

    Jak to nie widać – skoro widać. Trzeba tylko dobrze patrzeć.Np. na Japonię.
    Zupełnie irracjonalny run na sklepy w celu zaopatrzenia się w papier toaletowy rozpoczął się w Japonii:

    https://www.francetvinfo.fr/replay-radio/en-direct-du-monde/coronavirus-au-japon-on-se-rue-sur-le-papier-toilette-par-crainte-d-une-penurie_3829029.html

    Z artykułu wynika, że żaden związek przyczynowo-skutkowy nie jest w Japonii potrzebny. W 1973 (w czasie kryzysu naftowego) ktoś puścił plotkę, że papier potężnie zdrożeje i doszło do samospełniającej się przepowiedni. Japończycy widząc brak papieru w sklepach kupowali każdą nową dostawę, ba lokowali oszczędności w papierze toaletowym bo ceny czarnorynkowe rosły jak w czasie gorączki cebulkowo- tulipanowej.

    Od tego czasu mają narodową traumę i refleks Pawłowa. Obojętnie jakie zagrożenie, od razu rzucają się do sklepów i wykupują papier toaletowy.

    Tym razem, dzięki mendiom aspołecznościowym przerzuciło się to wpierw na kraje ościenne, a potem zaczęła się globalna reakcja łańcuchowa.

    I przeskakuje to z kraju na kraj, ludzie wykupują papier toaletowy, jest to pierwszy towar, którego wszędzie brakuje. Nikt nie pojmuje dlaczego. Ja też nie.
    Dzisiaj będąc w niemieckim sklepie przyłapałem się na tym, że jakby „rzucili na rynek” akurat w momencie mojej tam obecności to pewnie bym się też nie powstrzymał.
    Ale nie rzucili.

  20. kwik said

    Japonia? To chyba gdzieś pod Warszawą, jak mówiłem w Warszawie objawów paniki nie widać. Może dlatego, że podwyżka opłat za śmieci jest dużo poważniejszym problemem.

  21. mbabilas said

    Japonia? To już się rozszerzyło na Australię: https://www.news.com.au/finance/business/retail/everyone-has-just-gone-a-little-bit-crazy-australias-toilet-roll-panic/news-story/25c4ccd2a27e8f90d9474955e94deb4d

    Osoby doświadczone (wojnami, komunizmem i innymi katastrofami) radzą nie kupować maki, cukru, kasz, makaronów, ani nawet konserw (nie mówiąc już o papierze toaletowym). Należy zgromadzić zapas wódki (która praktycznie nie ma terminu przydatności i nie stwarza kłopotów w przechowywaniu), a następnie na bieżąco wymieniać wódkę na wszystko, co akurat będzie potrzebne.

  22. Junoxe said

    Ojej, teraz rozumiem. Poszedłem wczoraj kupić po drobiazgu w Lidlu i Rossmmanie. W tym drugi puste półki na papier toaletowy. W sąsiednim Lidlu jakiś pan miał całą zgrzewkę takiego papieru. Wiecie, taką zgrzewkę jak się w Makro kupuje. Ze 100 rolek w paczce. Czyli widziałem w stolicy objaw pandemicznej paniki.

  23. telemach said

    @babilas:
    phi, Australia, w Niemczech papier toaletowy skończył się dosłownie przedwczoraj. Pojawił się też nowy fenomen, ludzie noszą z sobą, b0 w publicznych toaletach też znika. Tego nigdy tu nie było.
    A pomysł z wódką to może i był dobry w późnym peerelu, jakie masz jednak gwarancje, że dzisiaj ludność będzie reagować tak samo?
    Przecież nie musi.

  24. kwik said

    „Minister finansów wyda w najbliższy poniedziałek rozporządzenie zwalniające spirytus z akcyzy.”
    https://tvn24.pl/polska/koronawirus-w-polsce-cztery-nowe-przypadki-zakazenia-4300395

    Jeśli tylko zobaczę spirytus w promocyjnych cenach, to chętnie skorzystam (np. nalewka z pigwowca). Nadal nie widzę objawów paniki konsumpcyjnej, więc kupiłem tylko jedną paczkę makaronu.

  25. telemach said

    Jeśli minister zwalnia akurat spirytus z akcyzy, to sytuacja musi być naprawdę poważna. A z paniką spokojnie, poczekaj, tutaj trzy tygodnie temu też nie było nawet śladu. Zaczęło się tak w okolicy dwusetnego pacjenta.Na razie jednak puste półki są tylko w Nadrenii-Westfalii bo tam w momencie zaknięcia szkół boleśnie nagle dotarło, że to nie tylko chiński lub włoski problem. Ludzie lubią być straszeni konkretami, a zresztą Niemcy są chyba inaczej skonstruowani niż doświadczeni historycznie inaczej Polacy. Mają (rozliczni, aczkolwiek nie wszyscy) np. częściej oszczędności pozwalające przetrwać te najgorsze pierwsze kilka lat bez pracy i dochodów. Sądzę, że to usypia ich czujność.

  26. mbabilas said

    „Pasażerowie pendolino zaniepokojeni kaszlącym mężczyzną. Policja zatrzymała pociąg. […] Alarm wszczęli pasażerowie, bo jeden mężczyzna miał kaszel. Policjanci zatrzymali pociąg na Dworcu Centralnym i spisywali pasażerów. Wszystkich, oprócz kaszlącego, który zdążył wysiąść.” Niebawem następnego kaszlącego dzielni policjanci prewencyjnie odstrzelą. I będzie to pierwsza ofiara koronawirusa w Polsce.

  27. telemach said

    mbabilas
    Nic nowego. Można daleko sięgać w przeszłość:
    https://www.cairn.info/revue-annales-de-demographie-historique-2017-2-page-39.htm#

    albo można również przywołać zupełnie świeże przykłady:

    Wszystko jedno czy Żydzi (onegdaj), czy Meksykanie (niedawno). Ktoś musi być winny, bo ani bakterie ani wirusy nie dają się łatwo nominować na kozy i kozły ofiarne. A zatem dlaczego nie przypadkowi ale podejrzanie kaszlący pasażerowie pociągów? Byłby to nasz twórczy wkład w hstorię udzkiego idiotyzmu i nie widzę powodu abyśmy musieli się tego wstydzić.

  28. Ultra said

    Podpatruję te newsy ze świata, faktycznie, panika wszędzie. Dziś nie kupiłam chleba ani drożdży, by chleb upiec.Trzeba jutro wstać wcześniej, by znów nie wykupili. Ileż można naleśnikami żyć?
    Serdecznie pozdrawiam

  29. telemach said

    Równie serdecznie dziękuję za po-zdrowienia.
    Zastanawiam się tylko czy źródłosłów próbuje nam sugerować, że ktoś nam życzy zdrowia (po zdrowiu – tak jak po kielichu np.) czy też wskazuje, że po zdrowiu (w sensie poza zdrowiem) są jeszcze inne rzeczy godne życzenia komuś?
    Trudna sprawa.

  30. mbabilas said

    Coś się zmieniło interea?

  31. telemach said

    A niby w jakim sensie?

  32. kwik said

    Rozmowa się chyba nie klei. Po pierwsze linkowany komentarz jest mój. W międzyczasie co prawda otarłem się już o lekkie objawy paniki zakupowej, ale generalnie na zaopatrzenie w Warszawie jeszcze nie wypada narzekać.

    Gorzej z przepustowością naszych labów, długie czekanie na wyniki testu musi być mocno wkurwiające dla wszystkich zainteresowanych, a jako społeczeństwo nie wiemy na czym stoimy jeśli wciąż mamy dane sprzed kilku dni.

    I jeszcze taka przedwczorajsza ciekawostka przyrodnicza:
    https://tvn24.pl/polska/janusz-turek-odwolany-z-funkcji-prezesa-agencji-rezerw-materialowych-4376231

  33. Michał Babilas said

    Ach, czyli słynny strażak Jedrusik.

  34. telemach said

    mbabilas:
    tacy podobni jesteście, można się pomylić.

  35. telemach said

    kwik

    Jeśli chodzi o ciekawostkę przyrodniczą, to przeczytałem i ooczy przecieram ze zdumienia:

    „Jak sprawdziliśmy na stronie internetowej ARM, w momencie, gdy Morawiecki uspokajał posłów, w toku był przetarg, m.in. na zakup ubrań ochronnych dla personelu medycznego. Ogłoszono go 11 lutego, lecz dostawa miała nastąpić pod koniec listopada.

    Dokładnie taki sam termin obejmował dostawy masek chroniących całą twarz.”

    Co za pech, człowiek miał takie sympatyczne i spokojne stanowisko, a tu coś takiego. Najciekawsze, że biedak został przykładnie ukarany za wypełnianie swoich służbowych obowiązków. Do nich należy ogłoszenie przetaru, ocena ofert, wybór najkorzystniejszej oferty (czyli tej z najpóźniejszym terminnem dostawy) i udanie się do domu do żony i dzieci.

    Dziki kraj, pracownivy są karani za brak zdolności jasnowidczych.

  36. kwik said

    Ani się obejrzymy i będzie koniec listopada. A nerwowy pośpiech na pewno nie wyjdzie nikomu na zdrowie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: