Zapiski stróża nocnego

Luty 16, 2017

Prowadzimy coś na kształt dyskursu zrezygnowawszy z podejmowania ryzyka uprzedniego definiowania pojęć i z pokory wobec wielości znaczeń. To jest naturalnie spore uogólnienie lecz nie powinno odwracać naszej uwagi od łatwo stwierdzalnego faktu, że aksjologia jest wielką przegraną naszych czasów.

Społeczeństwo jest wspólnotą, którą łączy sprzeczność interesów, a dzieli wspólny język.  W przypadku narodu jest dokładnie odwrotnie.

Nie widomo jednak komu można to zakomunikować. Gdy każdy może powiedzieć wszystko, nic nie jest godne niepodzielnej uwagi. Szymon Słupnik pozbawiony słupa staje się postacią tragikomiczną. Szczególnie wówczas, gdy jeszcze tego nie zauważył.

Czy to się może skończyć dobrze?

Advertisements

komentarze 22 to “Zapiski stróża nocnego”

  1. andsol said

    Słowa dzielą, ikony łączą. O ile nie wymaga się sensu.

  2. telemach said

    Chyba jednak zależy.

  3. To naprawdę Pan? Trudno uwierzyć. Pan naprawdę żyje?

  4. kwik said

    Tęsknota za czasami gdy były dwa programy w telewizorze i trzy w radiu?

  5. dhillaoeu said

    Jak nie liczyć kanałów, to dalej w radiu są trzy, może cztery programy.

  6. telemach said

    @kwik
    raczej tęsknota za czasami, w których łatwo sterowalny „digital mob” nie był prowadzony za kółko w nosie przez cyfrową agorę, na skos, w stronę przepaści za miastem.
    Chyba twórcy cyfrowej agory nie przewidzieli, że wypełni się ona pokrzykującym tłumem mającym w dupie pewne sprawy, które sobie już raz wyjaśniliśmy w epoce oświecenia.
    Niedobrze się dzieje, ale nie ma co biadolić. Trzeba wierzyć i ufać.

  7. kwik said

    No ale wręcz przeciwnie, wszystko wskazuje na zupełną niesterowalność tłumu, patrz wybory w Polsce, Brexit i wygrana Trumpa. Wbrew prognozom oświeconych i sterujących, wbrew projekcjom sondażowni. Niedomyte masy znów pełne animuszu, nieufne, zadziorne. Wiedzą swoje bez konsultacji z mainstreamowymi mediami. I zamiast końca historii mamy największy przewrót od czasu Rewolucji październikowej i dojścia Hitlera do władzy.

    Ufam też, że nawet jeśli znowu zajdziemy na skraj przepaści to tym razem jednak nie skoczymy. A nawet jeśli, to Kosmos jest przecież wielki i gdzieś na pewno rozwija się jakieś lepsze, mądrzejsze życie. Zresztą nie wszędzie jest coraz gorzej, np. w Indiach jest nieco lepiej. Chyba.

  8. telemach said

    kwiku

    wszystko wskazuje na zupełną niesterowalność tłumu, patrz wybory w Polsce, Brexit i wygrana Trumpa. Wbrew prognozom oświeconych i sterujących, wbrew projekcjom sondażowni.

    No więc, z pewnym takim zawstydzeniem, mi nie wskazuje. Może powinno, ale jakoś nie. Zawstydzenie bierze się stąd, że zawsze byłem bardzo dumny z tego, że na pierwsze mgnienie teorii spiskowej odbezpieczał mi się sceptycyzm.
    Obecnie jest taka sytuacja, może to subiektywne skrzywienie, ale tak mi się to jawi, że więksi cwaniacy odkryli zupełnie nowe mechanizmy manipulacji masami. Nowe technologie niosą ze sobą potencjał, o którym José Ortega y Gasset nawet nie śnił.

    I w ten sposób żadnego z wymienionych przez Ciebie wydarzeń nie postrzegam jako spontanicznego powstania niedomytych mas, chociaż zgadzam się z tezą, że wymknęły się one z (bezradnych wobec nowych sposobów szerzenia dezinformacji) objęć mainstreamowych mediów. Nie żeby mainstramowe zawsze były bez grzechu i stroniły od manipulacji, ale istniały przynajmniej jakieś filtry i tamy chroniące odbiorcę przed tsunami kretynizmu i całkowitego braku odpowiedzialności za bredzenie publiczne. Tychże już nie ma.

    Moim zdaniem wchodzimy w nowe rozdanie autorytaryzmu zbiegające się w czasie ze schyłkiem postoświecenia, a wchodzenie to odbywa się z wydatną pomocą tych, którzy odkryli siłę rażenia irracjonalnego strachu i opanowali technikę jego kanalizacji i rozpowszechniania.
    Internetowy krajobraz i informacyjne obąblowienie odbiorcy stanowią żyzną glebę, ale oracze i siewcy też byli potrzebni.

    Mogę więcej, ale chyba jest to temat na jakąś obszerniejszą notkę popartą materiałem źródłowym a nie tylko pogląądami wyciągniętymi z wiadomo czego.

  9. kwik said

    Chyba się za dużo naoglądałeś filmów z Bondem. Byłoby dużo ciekawiej gdyby stał za tym choć jeden większy cwaniak typu evil genius ale niestety, to tylko tłumy drobnych cwaniaczków pomysłowo żerujących na tradycyjnej ludzkiej głupocie. Np. fabryka z Veles. Mechanizmy są stare jak świat, sztuczki oczywiście nowe.

    Skąd się wziął schyłek postoświecenia w Polsce to chyba wiemy. Jak się do szkoły wciska religię i kładzie nacisk na rozwiązywanie testów PISA żeby ładnie wypaść w rankingach to nic dziwnego że potem nasza młodzież głosuje tak jakby nigdy do szkół nie chadzała. Popatrzmy na preferencje wyborcze różnych grup wiekowych w wyborach 2015 i pogratulujmy udanej reformy oświaty.

  10. telemach said

    kwik
    Bonda? Bo ja wiem, nie o to mi chodziło, fabryczka z Velles to znany wypadek przy pracy (chociaż trudno mi sobie wyobrazić skąd grupa macedońskich pastuchów znajduje czas na produkcję profesjonalnie wyglądającego contentu na taką skalę), raczej chyba o niebywałą przewagę jaką nowe media i wzory zachowań przez nie wykreowane dają manipulatorom z odpowiednim poziomem determinacji, złej woli i z odpowiednim, nie podlegającym kontroli budżetem.
    Jeśli to, jak piszesz, tylko owczy pęd małych cwaniaków, to po prostu nie wiem co mam począć z takimi, hm, rzeczami
    Jak się człowiek trochę wczyta i połączy z wysokością środków zainwestowanych przez wiadomo kogo w produkcję przeznaczonych dla nas nowinek, to robi się jakoś mdło. Szczególnie gdy przyjrzeć się dokładniej pojedynczym eventom takim jak właśnie BREXIT.
    Mam po prostu wrażenie, że orkiestracja takich kwiatków wymaga środków i struktury decyzyjnej, która nie jest dostępna poszczególnym owieczkom ze stada użytecznych, a zapewne również nieświadomych tego w czym biorą udział, idiotów. I że jesteśmy w środku czegoś, czego jeszcze nie ogarniamy.
    Ale może się mylę i świat jest dobry i zrozumiały.

  11. kwik said

    Świat na pewno nie jest dobry a dogłębne zrozumienie byle gówna wymaga dużo czasu i sporo determinacji, ale to że dziś każdy może za grosze postawić przyzwoicie wyglądającą stronkę nie powinno być powodem do paniki. Np. taki euvsdisinfo.eu – ja też nie wiem o co chodzi, ale wiem że najtańszy hosting na OVH kosztuje 120 zł rocznie (z domeną), a żeby mieć zerowy PageRank też nie trzeba się specjalnie napinać. Mógłbym zrobić coś podobnego dla żartu, ale czy ktoś dorosły się na to nabierze?

    RT to oczywiście inna para kaloszy, ale tu wiadomo o co chodzi.

  12. telemach said

    kwik
    Dlatego zanim podałem euvsdisinfo.eu jako źródło to sprawdziłem tu i tam. Znalazłem dzięki NYT:

    Europe’s main response so far has been to try to counter outright lies. In November, the European Union launched “Disinformation Review,” a weekly compendium of pro-Kremlin distortions and untruths.

    co wskazywało jednak na to, że to chyba nie jest prywatny żart za 120 zł. . No chyba że nie wierzymy w to że NYT ma armię ludzi która sprawdza, tylko że niechlujnie publikuje wzorem polskich mediów to co praktykant gdzieś tam znajdzie – ale wówczas już nie wiem sam w co wierzyć.

    Przekonało mnie bardziej to:

    The initiative, known as the East Stratcom Task Force, was set up in 2015 to fight back against a perceived Russian propaganda campaign and is an extension of the European External Action Service (EEAS).

    The task force currently has 11 full-time staff members whose jobs are primarily to counter anti-Western disinformation spreading around Eastern European social media networks. East Stratcom staff also publish the Disinformation Review, a weekly blog that dissects fake news stories in detail and attempts to spread the truth via social media.

    Znalezione tutaj

  13. kwik said

    Dissects in detail? Przecież tam nie widać choćby śladu wysiłku, same copypasty z adnotacją „nieprawdą jest jakoby”. I nawet nikt się nie podpisze pełnym nazwiskiem. Może zamiast opłacać 11 anonimowych półgłówków na pełnych etatach lepiej zatrudnić na pół etatu jednego bystrego z nazwiskiem, nie musi to być zaraz ktoś na poziomie Urbana bo zadanie jest dużo łatwiejsze, nie trzeba się przecież mocno wysilać żeby pokazać że mimo chwilowych problemów z dostawami sałaty w krajach EU generalnie ciągle żyje się lepiej niż w Rosji. Przepraszam że pochopnie wziąłem to ambitne przedsięwzięcia za prywatną inicjatywę kogoś kto uznał że na dementowaniu fałszywych wiadomości też można łatwo zarobić. Ale jak widać można.

  14. telemach said

    zadanie jest dużo łatwiejsze, nie trzeba się przecież mocno wysilać żeby pokazać że mimo chwilowych problemów z dostawami sałaty w krajach EU generalnie ciągle żyje się lepiej niż w Rosji.

    I widzisz, tu właśnie leży pies pogrzebany. Dla Ciebie „zadanie jest dużo łatwiejsze” bo masz nasz punkt widzenia, obarczony pewną wiedzą historyczną, doświadczeniami poprzednich pokoleń, własnymi doświadczeniami, lekturami od sasa do lasa.
    Pewne rzeczy są dla Ciebie tak oczywiste, że twierdzenia odwrotne najzwyczajniej Cię śmieszą i nie mieści Ci się w głowie jak można być „takim półgłówkiem” .I nikt Ci nie wmówi, że onuce pachną ładniej niż płatki róż, Stalin był surowym ale sprawiedliwym humanistą i obrońcą pokoju, a ZSSR nigdy, przenigdy nie zbroiło się, no chyba aby pomóc uciśnionym i przeciwstawić knowaniom imperialistów.

    Ja żyję od 37 lat w rozkroku pomiędzy Europą tzw. zachodnią i „naszą”. A od 25 z dwoma stałymi miejscami zamieszkania. Co ma plusy i minusy. Do plusów należy bezpośrednia, bolesna konfrontacja z tym co ludzie myślą „że jest naprawdę” – i to po obu stronach. Wierz mi, to co jest oczywiste dla Ciebie, jeśli to wypowiesz, sprawi że wielu ludzi tutaj, na zachodzie Europy będzie Cię traktowało jak trędowatego krewnego Pinocheta. I to zupełnie inteligentni, otwarci na świat i mili ludzie, a nie jakieś zaindoktrynowane stalinowskie łby.

    To oni są celem manipulacji, ona naprawdę nie jest przeznaczona dla Ciebie. Dla Polaków przeznaczone są wiadomości-horrory mające zohydzać UE i NATO i podtrzymywać paniczny strach przed obcymi. Co, jak przyjrzeć się części polskich mediów, nie tylko zadziałało, ale jest dziarsko powielane i ma gorliwych współwyznawców.
    A ja potem wciąż w Polsce dowiaduję się, że żyję „w kalifacie”. Czego co prawda nigdy nie zauważyłem, ale spróbuj to wypowiedzieć w liście do GazPola, Uważam Rze lub gdzieśtam, gdzieśtam. Nie ma szans, podobnie jak nie ma szans aby mieszkańca wioski w Bawarii przekonać, że w Polsce ludzie powszechnie mają pralki i lodówki a niektórzy nawet odkurzacze.

    Tak że proszę nie deprecjonuj znaczenia takich miejsc – nawet gdy Tobie nie są do niczego potrzebne. Są potrzebne aby przeciętny Brytyjczyk, Niemiec, Francuz czy Holender nie nabrał (za pośrednictwem własnych zmanipulowanych dziennikarzy) przekonania, że Estonia to prowincja odwiecznie rosyjska obecnie podjudzana przez niedobre NATO przeciw prawowitemu panu i władcy, a Polska od chwili powstania aktywnie prowadzi wojnę handlową przeciw Rosji szykanując rosyjskich handlarzy, I że w ogóle Polska to taka historycznie rzecz biorąc rosyjska prowincja, obecnie zbuntowana, ale tak naprawdę, to jest to stan przejściowy i nie należy się Rosjanom wtrącać co robią w Warszawie, czyli u siebie bo w końcu Stanom też się nikt nie wtrąca w to co robią na Puertorico lub Jamajce.

  15. kwik said

    Jamajka to była solidna brytyjska kolonia i związała się z USA głównie komercyjnie, podobnie jak my z Niemcami. Akurat tam USA chyba nic złego nie robi.

    Oczywiście byli, są i zawsze będą ludzie powiedzmy niezbyt roztropni którymi można skutecznie manipulować, tzn. skłaniać ich do podejmowania działań dla nich samych szkodliwych. Tylko że nawet po uwzględnieniu niepokojącego zjawiska coraz późniejszego dojrzewania umysłowego młodzieży, naiwnych jakoś nie przybywa. Każdego można oszukać, ale większość ludzi nabiera jednak z wiekiem rozumu. W sytuacji gdy pogląd na jakąś sprawę rozkłada się w społeczeństwie z grubsza po połowie (co zwykle wynika z ogólnie przyjętego sposobu uprawiania polityki) to oczywiście głosy naiwnych będą czasem decydować. Opłaca się więc oszukiwać, ale bez przesady, nie może to być trwały trend, bo dopóki wyborca ma kontakt z rzeczywistością odczuwa efekty swoich wyborów. Demokracja dopuszcza jakiś tam margines manipulacji, ale jednocześnie automatycznie ją ogranicza. A jak silnie nakłada się na to manipulacja z zewnątrz nie mam pojęcia. To zdumiewające że więcej się można było dowiedzić o domniemanych sympatiach wyborczych Putina co do wyborów w USA niż u nas.

    Nie wierzę w zmanipulowanych dziennikarzy, nie są przecież dużo głupsi od przeciętnej, jeśli już sprawiają takie przykre wrażenie to pewnie dlatego że konsekwentnie schlebiają chlebodawcy (bo to się opłaca) i zarazem redukują dysonans poznawczy (bo warto mieć o sobie dobre zdanie). Ale praca dziennikarza który nie może sobie pozwolić na szczerą i swobodną wypowiedź to pasmo udręki. Ciężkie jest życie przyzwoitego propagandzisty, to zajęcie dla ludzi lubiących kłamać i robiących to z naturalną swobodą. Dlatego nieudolnie prowadzona antypropaganda jest przeciwskuteczna, nikogo nie przekona, każdego znudzi. Przeciętny czytelnik tabloidów nie zacznie z upodobaniem wchodzić na strony mało dowcipnie dementujące kłamstwa ruskiej telewizji, tak samo nie zrobi tego przeciętny widz tej telewizji, bo niby czemu mieliby to robić. Wolą swoje media.

    Skutecznym antidotum na ruskie kłamstwa jest pewnie ciągłe edukowanie społeczeństwa i publiczne media na wysokim poziomie. Ale to proces na lata i w dodatku kosztuje. Na szczęście przeciętny Niemiec i tak mimo wszystko woli graniczyć z na wpół cywilizowaną Polską niż jakimś protektoratem Rosji. A Holendrzy i tak już nie uwierzą że to jednak Ukraińcy zestrzelili MH17. A Brytyjczycy że Litwinienko sam się zatruł polonem. A Francuzi to nie wiem, ale oni chyba w ogóle nie czytają po angielsku.

  16. telemach said

    Wszystko dobrze kwiku ale:

    Nie wierzę w zmanipulowanych dziennikarzy, nie są przecież dużo głupsi od przeciętnej

    budzi mój sprzeciw. Zdanie słuszne, ale tylko wówczas, gdy dotyczy „starych” mediów i tradycyjnego obiegu informacji. The Guardian, NYT, NZZ i takie tam.
    Mediów, które za swój obowiązek uznawały weryfikację wiarygodności podawanych faktów, wiarygodności źródeł. Mediów „przedobciachowych” so to speak.

    Przenoszenie tej wiary na new digital gonzo i na fast lane journalism jest bardzo ryzykowne. Okres połowicznego rozpadu faktów bardzo się skrócił, nowe media walczą o content i klikalność jednocześnie tnąc koszty. Nie ma już aparatu pozwalającego na rzetelną weryfikację uzyskanych informacji plotek i fałszywek #pamiętniczek panny Dudówny znaleziony w sieci. Imperatyw przeżycia portali informacyjnych skłania je coraz częściej do tego aby donosić nie o tym „co jest” lecz o tym ile co ma kliknięć i polubień.

    Wierz mi proszę, dziennikarze również są tylko ludźmi i wcześniej czy później ulegają tenorowi dominującej narracji (bo w czterech miejscach czytałem, to pewnie jest coś na rzeczy). I chyba o to w tym wszystkim chodzi.
    Zwróć np. uwagę na kwestię Krymu wiecznie rosyjskiego. Wieczna rosyjskość Krymu była sączona przez setki kanałów od 1999, obecnie większość jest przekonana że tak było, a polscy chłopcy narodowcy nawet głęboko w to wierzą. Udało się.

  17. kwik said

    Po pierwsze w ramach autokorekty, trochę późno do mnie dotarło ale Google wycofały się ostatecznie na początku 2016 z ujawniania PagerRanków i teraz (już tylko archiwalne) zero może oznaczać tak świeżość strony jak jej nieistotność. Po drugie za akcją „Damy odpór ruskim kłamstwom” stoi m.in. Fotyga (co oczywiście jeszcze niczego nie przesądza, ale ułatwia zorientowanie się w sytuacji).

    Sam sobie nieco przeczysz, bo uleganie dominującej narracji poszło do lamusa wraz z dominującą narracją. Dziś gdy każdy może być „dziennikarzem” i koszty rozpowszechnienia dowolnej bzdury stały się naprawdę niewielkie zniknęło kilka ważnych mechanizmów wyłaniania dominującej narracji. Z drugiej strony wzrosła indywidualna odpowiedzialność dziennikarza wobec publiki bo pamięć internetowych mediów jest dużo sprawniejsza niż starych, nawet jeśli nie możesz zweryfikować faktów to sprawdzić co kto napisał 20 lat temu możesz bez ruszania dupy z fotela, bez wyprawy do biblioteki. O ile nie mieszkasz w Chinach.

    Ruskie prorządowe media kłamią, ale dopóki nie filtrują tam internetu to każdy ma prawdę na wyciągnięcie ręki. Nie chce jej widzieć to nikt go nie zmusi. A dziennikarze w lepszych krajach piszą tak żeby zarobić na chleb, od lat nic tu się nie zmieniło. UE powinna powściągnąć swój nieznośny paternalizm, produkowanie za publiczne pieniądze jakiegoś gównianego anty-RT mija się z celem. Teraz brzmię gorzej niż parszywy kuzyn Pinoczeta, brzmię jak sam Korwin-Mikke.

    Tak czy owak warto rzucić okiem na infografikę pod tekstem krytykującym rezolucję „Fotygi” i zobaczyć gdzie kto stoi w tej sprawie w unijnym parlamencie:
    http://europeanjournalists.org/blog/2016/11/24/the-eu-parliament-calls-for-the-eu-to-respond-to-information-warfare-by-russia/

  18. telemach said

    Może i sobie trochę przeczę – bo temat bardzo obszerny – ale martwi mnie rozwój sytuacji. A tę mapencję
    traktuję jako potwierdzenie faktu, że poziom świadomości grożącego niebezpieczeństwa jest np. w takiej Francji dramatycznie odmienny od naszego.

    Dlatego gdy piszesz:

    ale dopóki nie filtrują tam internetu to każdy ma prawdę na wyciągnięcie ręki

    to ja się naturalnie z tym zgadzam, ale z zastrzeżeniem: że tak, każdy ma wszystko na wyciągnięcie ręki, ale pod warunkiem, że zdaje sobie sprawę z tego, że może być w bubble nawet tego nie wiedząc, że w ogóle ma powód do tego aby podejrzewać kłamstwo i że rozumie konieczność sprawdzania. I że naturalnie wie gdzie można sprawdzić, a gdzie pod żadnym pozorem nie należy.

    A niektóre z tych warunków, w przypadku dziennikarzy na zachodzie, nie zawsze są spełnione. Co prowadzi do wiadomych rezultatów po pewnym czasie, bo użyteczni dołączają nieświadomie do świadomych kłamców wzmacniając ich przekaz.

    A debata ciekawa i daje do myślenia. Mimo Fotygi.

  19. Martamar said

    Przepraszam, czy to jest całkiem prywatna kłótnia czy można się włączyć? Nie chciałabym przeszkadzać.

  20. kwik said

    Ani prywatna ani kłótnia.

    Może ruskie kłamstwa produkowane są zasadniczo po angielsku i stąd obojętność mepów z kilku zacnych krajów doskonale radzących sobie bez angielskiego. Może szkoda że sowieci nie zostali na dłużej we Wiedniu.

    Mnie najbardziej zaskoczyło że Zieloni/EFA głosowali tak jak prawica. Ale to chyba dzięki EFA. Uważam jednak że sypiąca się Unia ma pilniejsze i ważniejsze zadania niż wychowywanie dziennikarzy. Może wystarczy wysyłać ich na fundowany przez UE staż do Rosji.

    Tymczasem okazało się, że i Grecy i Turcy wolą Rosję od NATO:
    https://ria.ru/world/20170218/1488293373.html

  21. kwik said

    Tu ten sam sondaż skomentowany przez mędrca zachodniego:
    James Davis, dean of the school of economics and science at Switzerland’s St. Gallen University, speaking in the margins of the annual Munich Security Conference.
    “If you know anything about the history of the last 200 years in Europe, this week’s announcement that the Romanians and Czechs are going to put core military units under German command is kind of shocking,’’ said Davis.

    Zaiste szokujące. Bo jak wiadomo Niemcy mordowali Romów.
    https://www.bloomberg.com/politics/articles/2017-02-17/melania-trump-s-slovenia-would-pick-russian-over-u-s-protection

  22. Telemach said

    @martamar
    Nie wiem skąd Panią przywiało, ale przez ostatnich 10 lat nie udało mi się (mimo różnicy zdań od czasu do czasu) z kwikiem pokłócić i mam nadzieję, że tak pozostanie. Proszę sobie powertować do tyłu, my się tutaj nie kłócimy, najwyżsj od czasu do czasu poznęcamy się nad kimś. A i to z lekka.

    Ja wiem, że to nie jest dla polskiej blogosfery światopoglądowej typowe, ale co zrobić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: