Aniołek zagłady

Styczeń 17, 2016

Gruszyński miał raka. Ale go nie lubił. Od pewnego czasu Gruszyński miał również prezydenta, który, łagodnie mówiąc, mu nie odpowiadał. W przeciwieństwie do raka, prezydent przypałętał się do Gruszyńskiego w wyniku wyborów równych, powszechnych i sprawiedliwych. Gruszyński, mimo usiłowań, nie potrafił sobie wytłumaczyć jakim okropnym czynem zasłużył na swój los. W sprawie raka wypowiedział się lekarz onkolog. Ale niejasno. W sprawie prezydenta lekarz się nie wypowiedział. W kwestii raka można by zrobić, według lekarza, to i tamto.

Oprócz prezydenta, który machając łapkami wygłaszał co nuż orędzia do narodu, Gruszyński był również szczęśliwym posiadaczem nowego, nad wyraz sprawnego rządu wyłonionego przez wybraną demokratycznie, a jakże, większość parlamentarną. Rząd robił co chciał, niekoniecznie jednak to, czego chciał Gruszyński. Rak, powiedzieli lekarze, nie jest powodem do tego aby się poddawać. Wręcz przeciwnie. Trzeba mieć nadzieję, powiedzieli.

Nadchodziła sroga zima. Ptaki zaczęły dokarmiać ludzi.

Odpowiedzi: 30 to “Aniołek zagłady”

  1. andsolbr said

    Studiuję ostatnio „Dlaczego narody przegrywają” (Daron Acemoglu & James Robinson) i zastanawia mnie przypadek Botswany. Nie mają raka, a AIDS, co jest oczywistą karą Boską za to, że są protestantami a nie katolikami, ale prezydentów mają bardzo fajnych. Poza tym jest sporo analogii z Polską, my jesteśmy bardzo przywiązani do konia, a oni do krowy (na każdych dwóch obywateli przypadają trzy sztuki bydła), u nas uwielbiano tradycyjne strzelanie do (nieuzbrojonych) zwierzątek, u nich też — ale w obu krajach zaczyna docierać do ludzi, że zwierzę to też człowiek i wybijać bez dobrej politycznej czy religijnej przyczyny nie należy. I oba kraje mają wielką przyszłość w turystyce, o ile nam nie przerobią Puszczy Białowieskiej na Pustynię Białowieską.

    Najistotniejsza różnica w tym, że Botswanie są diamenty i dlatego najpilniejszym zadaniem stojącym przed naszym prezydentem (a gdy mu to się uda, będzie wiecznie ukochany) jest odnalezienie na terenie kraju złóż diamentów, co nam się od Boga i Historii należy.

    Aha, mój etatowy Anioł Stróż (przypisany do mnie gdy w okresie niewinności i dziecięcej pulchności zostałem Rycerzem Niepokalanej) sprawuje się do dziś wzorcowo i na żadną dokarmiającą sikorkę go nie zamienię.

  2. calmy said

    Znowu nie widzę potencjału jeśli chodzi o kontrowersyjność i rozpowszechnienie. No bo jak w 140 znakach streścić o co chodzi i dlaczego jest się za, przeciw czy też jedno i drugie?

    A co nierozpowszechnialne twitterowo to w przestrzeni publicznej nie istnieje.

  3. andrzej.bienkowski said

    Dobrze, że Pan tu znowu jest, chociaż tematyka raczej smutna i dołująca.
    Dziękuję Panu mimo to.

  4. beatrix said

    Rzeczywiście, z rakiem można zawalczyć i można wygrać. Z tą chorobą to znacznie trudniejsze:

  5. telemach said

    @beatrix: z tą chorobą też można wygrać. Tyle, że straty po drodze są kolosalne i trwa, trwa. Ale w ostateczności, po latach to Walter Benjamin, Kurt Tucholsky lub George Grosz mają ulice lub place nazwane swoim imieniem – a nie ci, którzy ich prześladowali. Tak samo Rathenau lub Zweig.

    Nie jest tak, że nie można. Toalety z wodą bieżącą potrzebowały 2000 lat aby (od momentu ich pojawienia się) stać się cywilizacyjnym standardem.

    Tak że może lepiej uzbroić się w cierpliwość i nie tracić nadziei?

  6. beatrix said

    „… cierpliwość i nie tracić nadziei?”.

    Overrated. Ale, trzeba przyznać, inne możliwości są mniej atrakcyjne.

  7. andsolbr said

    Czasami trzeba poczekać, jak ta otchłań:

  8. telemach said

    „Overrated”

    Stanowczo nie.

  9. telemach said

    @andsol.
    Może streścisz? W kraju, w którym jestem jest to nieodtwarzalne ponieważ ci co nie skomponowali i nie napisali kłócą się z tymi, którzy nie wykonują, ale pokazują jak się wykonuje o pieniądze.

  10. andsolbr said

    Z tekstem jest prosto, telemachu, masz tutaj cały tekst, ale rzecz też w wyśmienitym wykonaniu. Tę przykrość cięcia świata Internetu na kawałki zwane imperiami handlowymi znam i na własnej skórze, ale kiedyś Babilas podsunął mi lekarstwo, które łagodzi ból. Chodzi o rozszerzenie Hola dołączane do Chrome, pozwala ono oświadczyć komputerowi, że właśnie jesteś w Polsce i on wierzy i na ogół przestaje dręczyć.

  11. telemach said

    Acha. Lekarstwo szacownego Babilasa działa. Dziękuję.
    Następujący tekst, dotychczas w języku miejscowym, pokazuje mi się po jego zażyciu w języku polskim, co jest przyjemne dla oka:

    Ten film nie jest dostępny w Twoim kraju, ponieważ może zawierać muzykę należącą do UMG, co do której nie udało nam się uzgodnić warunków korzystania z organizacją GEMA.

    Pełen sukces, Add-on rzeczywiście działa.

  12. telemach said

    Chrome, tak samo jak Youtubka są własnością firmy Alfabet, która żyje z tego że wie gdzie mieszkają i co robią jej użytkownicy.

    Jeśli z szanownych czytelników jest użytkownikiem guglochroma i ma podobne problemy jak opisane powyżej, to droga wygląda tak:

    1. Zmienic język przeglądarki (trwale) na polski.
    2. Wyczyścic historię.
    3. Wylogować się z wszystkich możliwych kont związanych z mafią kradnącą dane osobowe takich jak gmail, gplus, youtube, picasa, gmaps, itd. Nie zapomnieć, że również tzw. social media trzymają w swych ciasteczkach i ustawieniach informację na temat konkurencji.
    4. Jeszcze raz wyczyścić historię ze szczególnym uwzględnieniem ciasteczek.
    5. Zamontować hola jako wtyczkę (a nie aplikację).
    6. Wybrać polski. Wejść do wordpress.com
    7. Przez wordpress.com dojść do tego bloga, postu i jego komentarzy. Wchodzenie wpierw do domeny, a dopiero potem zmienianie adresu IP może chrome tylko rozśmieszyć.
    8. Gotowe.

    Oczywiście można sobie zaoszczędzić wiele, wiele kłopotów i czasu nie używając chrome ani innych produktów firmy alfabet i ska. (dawniej gugiel).

  13. Torlin said

    Ten temat już wielokrotnie był tutaj poruszany. Mnie nie przeszkadza, że mnie śledzą, muzyki tez moglem sobie posłuchać. Dla mnie gorsze jest to, co dało nam życie w prezencie po wyborach parlamentarnych.

  14. telemach said

    @Torlin:
    Każdy temat był już wielokrotnie poruszany. Wielokrotna poruszalność jest warunkiem koniecznym ewolucji czegokolwiek w stronę tematu. Cieszę się, że Ci nie przeszkadza, że Cię śledzą.
    Chociaż może gdybyś sobie uczciwie zadał pytanie dlaczego Cię śledzą, co kto z tego ma i dlaczego zmienia to świat w którym żyjemy na świat, w którym żyć się może już nie chcieć…
    Może wówczas zmieniłbyś zdanie. Czego Ci wcale nie życzę. Mało z tego wyniknie, a komfort będzie zdecydowanie mniejszy.

  15. @Torlin:
    „muzyki też mogłem sobie posłuchać”

    U mnie na osiedlu menele rozbiły kiosk z napojami. Mnie to nie przeszkadza, a piwa też mogłam się napić.

  16. andsolbr said

    „Mnie nie przeszkadza, że mnie śledzą” to oświadczenie „a ja jestem czysty”. Chwilowe gratulacje — do czasu odmiany poglądów na czystość. Taki na przykład Michaił Tuchaczewski też był czysty, a potem prawda wypłynęła na wierzch i okazało się, że to szpieg. Więc może lepiej zacznij zbierać dokumentację dla jakich mocarstw nie szpiegowałeś.

  17. Tutaj trzeba by jednak bardziej konsekwentnie. Po pierwsze wyprowadzić się spod dotychczasowego adresu i zacząć pomieszkiwać w namiotach lub ziemiankach w Puszczy Kampinoskiej. Człowiek posiadający stały adres zamieszkania jest łatwy do zlokalizowania i śledzenia. Po drugie, zrezygnować z kart kredytowych i przejść na obieg gotówkowy przy pomocy używanych banknotów o niskich nominałach. Wnioski które mogą na nasz temat wyciągnąć nasze banki nie nadają się do upubliczniania. Po trzecie, zrezygnować z telefonów komórkowych. Operatorzy sieci komórkowych wiedzą niezawodnie, gdzie przebywamy, z kim i o czym rozmawiamy, jakie SMSy wysyłamy. Całą łączność z nami za pomocą listów wysyłanych na poste restante (często zmieniamy urzędy pocztowe).

    A wszystko to napisałem po to, żeby pokazać, że inwigilacji nie wymyślono wczoraj i nie ogranicza się do internetu. Wraz z postępem zmieniają się tylko podstępy. A pomyśleć, że nieodległe są czasy, w których aby udowodnić, że jest się tym, kim jest, wystarczyło pokazać zaadresowany do siebie list lub rachunek za prąd czy gaz (‚utility bill’).

  18. telemach said

    Nie, nie trzeba zamieszkiwać w puszczy. I tak, można korzystać z udogodnień cywilizacyjnych. Ale w przypadku kart kredytowych już bym się zastanowił. Karty kredytowe to zuo.

    Ostatnio znajomy, który leciał z Kuala Lumpur do Sydney (samolotem) zdziwił się, gdy stewardessa zapytała go czy nie zapomniał przypadkiem o urodzinach swojej córki, które kalendarzowo na drugiej półkuli się akurat zaczynały.

    Nie wiem jak Tobie, ale mi się robi (gdy słyszę o takich sytuacjach) dosyć zimno.

  19. telemach said

    @andsol:

    Polacy sobie nie cenią swojej prywatności, nie uważają jej (przeważnie) za dobro warte ochrony za wszelką cenę. Nie dostrzegają, że autonomia jednostki jest iluzoryczna w momencie gdy nie ma sprawnie funkcjonujących rozwiązań, które ją zabezpieczają i dobrych rozwiązań prawnych, które ją gwarantują. Jest to do pewnego stopnia zrozumiałe, bo możliwość morderczej dyktatury stała się dla nich abstrakcyjna. Jest czymś z podręczników historii, jak cytowane przez Ciebie peregrynacje Tuchaczewskiego i Bluchera. Czymś, o czym są głęboko przekonani, nie będzie ich nigdy dotyczyć.
    Do przyjęcia takiego optymistycznego założenia nie ma jednak najmniejszych przesłanek.

    Sytuacja, gdy wielkie korpo wie o nas wszystko a my o nim nic jest tylko stanem przejściowym, bo każda władza z zapędami autorytarnymi prędzej czy później nie będzie w stanie oprzeć się pokusie aby troszkę uszczknąć. Np. pod pozorem lepszej ochrony obywatela lub walki z terroryzmem.

    A wszechwiedząca władza i opór społeczny się wykluczają i to jest to czego należy się bać.

  20. Torlin said

    Telemachu!
    Dlatego właśnie nie przychodzę do Ciebie, bardzo źle się czuję w Twoim blogu. Bo co mam napisać, jeżeli obejrzałem sobie (i posłuchałem) linku Soyki, i to jest porównywane, jakbym rozbił sklep z napojami. Albo to, że mnie nie przeszkadza, że mnie śledzą, to znaczy, że przypuszczalnie jestem szpiegiem.
    Tam, gdzie mogę, staram się płacić, np. jestem abonentem Spotify Premium, i mam dostęp do wszystkich utworów. Dla Was wstrząsem przypuszczalnie jest zakładka pod tytułem: „Odkryj w tym tygodniu”, w którym Spotify przedstawia mi utwory podobne do tych, które mam na stałe u siebie, a być może jeszcze ich nie znam. A ja jestem tym zachwycony. To samo jest z gazetami, też wykupiłem abonament. Naprawdę, nie chce mi się kłócić, zostańcie ze swoimi obsesjami, skoro jest Wam z nimi dobrze.

  21. calmy said

    @Naprawdę, nie chce mi się kłócić, zostańcie ze swoimi obsesjami, skoro jest Wam z nimi dobrze.

    Skąd bierzesz przekonanie, że ktoś chce się z Tobą kłócić?

    Jeśli kliknąłeś na jutubkę, to miałeś przyjemność, Sojka z Czesławem mieli z tego przyjemność wątpliwą: ktoś zastawił ich zegarek u pasera, a przechodzień uważa, że jest zupełnie w porządku, gdy sobie sprawdzi godzinę przez szybę, w końcu nie jego broszka.
    Co ma z tym Spotify?

  22. telemach said

    @calmy: bardzo proszę, nie tak.

  23. Torlin said

    Ze Spotify ma tyle wspólnego, że jestem wielkim wielbicielem płacenia małych sum za dostęp: do filmów pełnometrażowych, do gazet, do piosenek, do YouTube. Jeżeli YT byłoby płatne, zapisuję się bez zmrużenia oka. Ale skoro jest ono darmowe, dlaczego mam być świętszy od papieża? Moje nieoglądanie nie zwiększy przychodów Soyki. Zresztą moje filmiki, wprawdzie nieliczne, są też na YT.

  24. Ale co chodzi z tym Spotify? Jaki to ma związek z czymkolwiek, a zwłaszcza z tym, o czym jest rozmowa?

  25. telemach said

    @babilas:
    Trudno wyczuć. Niektóre rzeczy trzeba przyjmować takimi jakie są.
    „Przynajmniej będzie cieplej” powiedział Gogol wrzucając drugą część Martwych Dusz do kominka. Miał rację.

  26. porcelanka said

    Nadchodziła sroga zima. Ptaki zaczęły dokarmiać ludzi.

    Ach, to prawdziwe błogosławieństwo… :)

    To zadziwiające, że sikorki najbardziej widoczne są na śniegu, a wiosną znikają w listowiu i pierzchają szybciej niż zauważysz… ;)

  27. telemach said

    @porcelanka
    O!
    Miła niespodzianka po latach!

  28. jaśko said

    To jabłko zostało wrzucone trochę niepotrzebnie (uważam).

  29. telemach said

    @jaśko
    dlaczego?

  30. jaśko said

    @telemach

    Skojarzenia (moje) na poziomie nielota. Nieważne. Jabłka : wspaniałe owoce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: