Martin

Wrzesień 21, 2015

Dzień, podobny do wielu poprzednich i najprawdopodobniej niewiele różniący się od tych, które miały jeszcze nastąpić, chylił się ku zmierzchowi. Nadszedł czas pożegnań. Martin, rozchyliwszy gąszcz brody, ujawnił diaboliczny w zamierzeniu uśmiech.
– Jest taka anegdota – powiedział. Gdyby milczenie nie panowało już od dłuższego czasu, można by powiedzieć że zapadło.
-Religia – zauważył – reprezentuje pogląd, że Bóg stworzył człowieka. Nauka jednak -ciągnął – stoi na twardym stanowisku, że Bóg pochodzi od małpy.

Fakt, że tego popołudnia usłyszeliśmy powyższą anegdotę po raz trzeci nie sprawił, że stała się ona lepszą lub gorszą. W powietrzu unosił się zapach pierwszych dni jesieni i schyłku czegoś, co nie zdołało się tak naprawdę jeszcze zacząć.

Odpowiedzi: 13 to “Martin”

  1. Boni said

    Mam wrażenie, że Martin był pijany i zapomniał puenty tej anegdoty – „a prawda jest taka, że małpa stworzyła Boga”.

  2. telemach said

    @Boni:
    trudno było wyczuć. Sytuacje zaistniałe (w przeciwieństwie do wymyślonych) są zazwyczaj pełne niejasności.

  3. calmy said

    O, coś takiego!!!!
    Niekomentowalne. Szkoda. Chociaż jakby było o uchodźcach, to by były komentarze niezależnie od komentowalności. Można zaobserwować pod artykułami w gazeta.pl że nawet w dziale sportowym sobie rasista nie potrafi odmówić.

  4. artur said

    Cieszę się gdy Pan pisze tutaj.

  5. Burzliwe dyskusje się pod blogami rozwijają . Czasy jakieś dziwne się zrobiły. A swoją drogą to ten wpis pozostawia mnie bezradnym. O czym właściwie on jest?

  6. sarna said

    ,,Gdyby milczenie nie panowało już od dłuższego czasu, można by powiedzieć że zapadło..,,

  7. andsolbr said

    Po czym znowu zapadło wielomiesięczne milczenie i w kosmicznej pustce telemach dobrotliwie obserwował twarze wzniesione do bloga.

  8. telemach said

    @andsol:
    To wcale nie tak. Tematy łażą po mnie jak wszy po żebraku. Tak się kiedyś chyba mówiło? I natrętnie czasem dokuczają.

    Problem w tym, że nie jestem pewien czy powinienem zawracać innym głowę pisaniną. Stanowczo zbyt dużo się dzisiaj pisze. I mówi, że o śpiewaniu już nie wspomnę.

    Nie, to nie kokieteria. Raczej brak poczucia misji. A pisanie dla przyjemności jakoś mnie nie podnieca.

  9. andsolbr said

    I to jest właśnie fascynujące, 6800 z polskiego Internetu, które zjadły na śniadanie bułkę z powidłami truskawkowymi oraz 4300 tych, co zaznały konfitury z gruszkami takich wahań nie mają i bliźnich swymi doznaniami nas ubogacają. A telemach zwija się w mękach niepewności.

    I nie wiem czy to mówi coś o tragicznej czy o komicznej stronie życia.

  10. telemach said

    Nie wiem Andsolu czy to jest fascynujące.
    Widzę, że przekonanie o doniosłości tego, co ma się do zakomunikowania jest, jeśli nawet nie powszechne, to bardzo rozpowszechnione. Jest to ciekawe ale z drugiej strony również zrozumiałe. Wszyscy, również ci z nas, którzy nie zdają sobie z tego sprawy, podlegamy przymusowi szukania związków kauzalnych. Jesteśmy skazani na przymus wyjaśniania sobie samym otaczającego nas świata. W każdej głowie lęgnie się jakaś wizja z której może wyniknąć nawet najbardziej absuradalna (ale dla właściciela głowy spójna) narracja. Ale to nie jest (moim zdaniem) istotą problemu.
    Problem zaczyna się w tym momencie gdy jednostka obdarzona zostaje niczym nieograniczoną możliwością bezpośredniego zakomunikowania wspólnocie swych, hm, przemyśleń.
    Zwróć uwagę: do tej pory zazwyczaj istniał jakiś kolektywny filter przyczepiony do środka przekazu: redakcja, wydawnictwo, zespół współpracowników. Możliwość szerzenia obłędu lub poglądów ewidentnie sprzecznych z kanonem wierzeń i norm etycznych wspólnoty była przez to ograniczona.
    Obecnie każdy może wszystko, a rezultat powstałego szumu nabiera mocy normatywnej. Słyszałem głosy, które się z tego cieszą. Ja się nie cieszę. Mnie to przeraża.

    Jeszcze kilka lat temu postrzegałem internet jako przestrzeń umożliwiającą nowy, niczym nie skrępowany sposób komunikacji z wszystkimi wadami i zaletami. Ostatnie lata rozwoju tego medium nauczyły mnie daleko idącej ostrożności i wstrzemięźliwości. Przestaliśmy się (jako masa) porozumiewać poprzez prezentację treści, po której następowała dyskusja rozumiana jako wymiana poglądów wynikających z refleksji uprzednio przeczytanego. Jeszcze klasyczne blogi funkcjonowały w ten sposób gdzieś do 2008/9 roku.Potem się wszystko sfejsbuczyło, stłiterzyło i sgugelplusowało. Virtualna agora przestała być miejscem ożywionej lub nawet burzliwej dyskusji. Stała się miejscem wymiany pokrzykiwań. Pokazywania efektownych piruetów i zaspokajania najniższych instynktów.
    Epoka stawiania pytań mija bezpowrotnie. Przygnębia, bo jest to nadejście świata pozbawionnego wszelkich wątpliwości, świata w którym nikt nikogo nie będzie w stanie do niczego przekonać. Nie będzie zapewne nawet próbował.

    Tak to coraz częściej widzę, ale nie chcę jęczeć. Tyle tylko że stawia to sens pisania i dzielenia się z innymi w nowym, mrocznym raczej świetle.
    Widzisz to może inaczej?

  11. andsolbr said

    Epoka stawiania pytań mija bezpowrotnie. — straszy autor bloga „pytania.wordpress.com”. Widzisz to może inaczej? — no, nie jest źle, bo to jest pytanie. Ale wcale nie tak łatwe.

    Nie znam się na tym, ale nie to jest mi zawadą, dziś to nie przeszkadza w mówieniu na głos. I chcę odpowiedzieć, ale kłopot w tym, że nie wiem co. A coś mi mówi, że nikt nie wie.

    Tak, przemknęły mi przez monitor przeróżne studia opowiadające jak Internet zmienił wszystko, od codziennych odzywek do sposobu wgryzania się w pomidory, ale pamiętam też, że przed zaledwie 20 laty pan Bill Gates wyjaśniał, że Windows Chicago (które obróciło się w Windows 95) nie będzie zajmowało się przesadnie przeglądarkami, bo nie widać jak by się dało zarabiać na Internecie. No i dzięki temu chwalebnie rozwinęła się Netscape 2 i inne ciekawostki.

    Oczywiście w Internecie (w którym nic nie ginie) nie odszukasz tego, bo on osobiście nocami wymazywał to z każdego twardego dysku na świecie, ale ja pamiętam i dlatego boję się powiedzieć w tej materii coś stanowczego.

    Ponadto, gdy pojawiły się CD, których nie rysowała już igła a mieściła się w nich cała muzyka bez tańczenia przy aparacie, myślałem: „teraz świat stanie się rajem melomanów”. I niedługo potem stanąłem na rynku pełnym muzycznych kopii jednakowych wyjców i zapisu wbijania słupów betonowych. I powiedziałem „idiota”, ale nie o rynku, a o sobie.

    Coś da się jednak przewidzieć. To chyba w „Podróżach z moją ciotką” Greene wyjaśnia, że pożyczki bankowe dostają ci, którzy już dostawali pożyczki bankowe. Ludzie chcieli starego koncertu życzeń i nowego gadgetu, więc dostali. Przedtem można było po zapiciu się obrazić jednego lub dwóch szwagrów, a teraz komentujesz coś i mas stu wrogów i dwustu cię popierających. To też już było. Czym różnią się lajki i dizlajki od koszmarnych oklasków na koniec Sonaty Księżycowej? Ta sama treść: nie jestem sam. Tyle, że teraz nie muszę wysłuchać do końca, mogę lajkować po paru taktach.

    Niektóre blogi w istocie działały przez 7 laty na zasadzie wymiany myśli i mogą nadal tak działać, w większym spokoju, bo znaczna część blogerów odkryła powołanie hejterów i brak jadu na pełen komentarz, więc poszła w krótsze formy. Czy będzie Ci ich brak teraz? A wierzę, że ludzi myślących przybywa, powoli ale spokojnie i niekiedy ci najmłodsi miewają dziwne obyczaje i mówią, że coś jest fajowe, ale zapewne cenią sobie tak jak i my dobre pytania, dobre puenty, dobry humor. Czyli dobro.

    Ja też nie chcę jęczeć, ale jeśli nie wrócisz do swych przewrotnych pytań i uroczych zawijasów myślowych, będę przychodził pod blog co wieczór i jęczał: „te, telemaaaach, napisz cóóóóóś”.

  12. telemach said

    A może być o tzw. mirror neurons? W ramach próby wyjaśnienia tego co się obecnie w Polsce dzieje?

  13. andsolbr said

    A ja to zrozumiem po jakimś czasie? No, ale na przednówku nawet neurony to słowiki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: