Choroba Bechterewa

Styczeń 26, 2015

Kongres odbywał się w zimie, 23 grudnia  Moskwa była zaśnieżona i skuta mrozem. Uczestnicy kongresu  Międzynarodowego Towarzystwa Neuropatologów i  Psychiatrów postanowili uczcić Władymira Michajłowicza w sposób wyjątkowy. Gdy zakończył swój długo przez wszystkich oczekiwany referat o neurofizjologii dziecięcej, słuchacze podnieśli się z miejsc i zgotowali mówcy gorącą ba, entuzjastyczną, długo niemilknącą owację. Być może był to błąd, ale było kogo uczcić: Władymir Michajłowicz położył podwaliny pod nowoczesną neuropatologię, chociaż i jego zasługi dla nowoczesnej psychiatrii nie ustępowały wcale osiągnięciom na polu badania funkcji mózgu i powiązania tychże z określonymi strukturami obszarów podkorowych. Był to, jednym słowem, triumf Władymira Michajłowicza, który osiągnąwszy 70 rok życia z dumą mógł patrzyć nie tylko na ciąg dokonań, ale również na jednostkę chorobową swego imienia.

Samuel Semjonowicz Mnuchin miał nigdy już nie zapomnieć tego dnia. Chwilę po zakończeniu obrad pojawił się w hallu oficer łącznikowy przynosząc serdeczne zaproszenie tego, któremu nie można było odmówić. Samochód już czekał na zewnątrz budynku, droga była krótka. Samuel Semjonowicz towarzyszył Władymirowi Michajłowiczowi, jako asystent i ulubiony uczeń sędziwego już przecież mistrza uważał to za swój obowiązek.  Pozostał jednak w przedpokoju, przed masywnymi drzwiami gabinetu, tak że rozmowa pomiędzy uczonym a generalnym sekretarzem odbyła się bez świadków.  Wymiana poglądów musiała być ożywiona, bo Władymir Michajłowicz opuścił gabinet nader wzburzony. W zasadzie skomentował całość tylko jednym, rzuconym przez zaciśnięte zęby słowem: paranoik.

Wobec kompetencji fachowca nie ma powodu wątpić w trafność diagnozy. O tym, że była trafna świadczy dalszy przebieg wypadków.

Przybywszy do hotelu uczeni postanowili nie udawać się do restauracji i zamówili składający się z zupy i głównego dania posiłek do pokoju. Kelner, który przyniósł dwa talerze zupy – wspominał po latach Mnuchin – był milczący i miał wypielęgnowane paznokcie. Uczeni zaczęli jeść,  a Władymir Michaiłowicz krótko zrelacjonował rozmowę. Stalin uroił sobie że jest wielkim, niezastąpionym przywódcą, geniuszem z misją. Na czele państwa stoi chory, niebezpieczny i nieobliczalny człowiek. Konsekwencje aż trudno sobie wyobrazić.

Pierwsze bóle brzucha pojawiły się zanim zupa została do końca spożyta.  Były porażające i Władymir Michaiłowicz osunął się z krzesła na podłogę. Mnuchin zerwał się próbując mu pomóc, ale widząc, że uczony traci przytomność i zaczyna się dusić rzucił się do telefonu aby wezwać pomoc. Linia była martwa. Dopiero w pokoju pokojówki zdołał odnaleźć działający telefon i wezwać ambulans. Gdy wrócił do pokoju Władymir Michajłowicz Bechterew już nie żył.

Pogrzeb Bechterewa odbył się z pompą należną głowom państwa. Obdukcji nie wykonano, zadowolono się wydobyciem mózgu. Mnuchin milczał przez następne 40 lat. Dopiero w 1967 roku zwierzył się najbliższym krewnym, którzy zdali potem relację Antonowowi-Owsejence.

Członkowie rodziny Bechterewa (syn, jego żona i dzieci)  zostali na wniosek Wyszyńskiego zaaresztowani i straceni bez sądu w 1937.

Mnuchin zmarł w 1972 roku. Bechterew został zapamiętany ze względu na inną, opisaną przez siebie chorobę. Nieprzyjemną, ale nie mającą tak gwałtownego przebiegu ji zupełnie inne objawy niż wyżej opisane schorzenie. Anton Antonow-Owsejenko opublikował swój „Portret tyrana”w samizdacie w 1980 roku. Książka zyskała sporą popularność w latach osiemdziesiątych. Obecnie jest zapomniana i nie doczekała się po 1999 roku dalszych, rosyjskojęzycznych wznowień.

A mimo to temat doprosił się zmartwychwstania i sprawa wygrzebała się z niebytu ponownie 2005 roku. Lerner, Margolin i Witztum, trzech związanych z uniwersytetem Ben Guriona w Tel Avivie historyków medycyny opublikowało pracę o życiu i okolicznościach śmierci Bechterewa. Nie żeby kwestionowali iż uczony został otruty, ale przytaczają trochę odmienne okoliczności. Według nich Bechterew wezwany przez Stalina w celu konsultacji neurologicznej, najwidoczniej nie sprostał oczekiwaniom pacjenta. Nie widział możliwości terapeutycznych w przypadku stalinowskiego schorzenia ręki, natomiast ochoczo i sam z siebie zdiagnozował u Józefa Wissarionowicza ostrą paranoję. Co miało ten skutek, że następnego dnia, w przerwie przedstawienia teatralnego został przez dwóch dziarskich, uprzejmych młodych ludzi zaproszony na  poczęstunek w postaci ciasta i czegoś do popicia. Tego samego wieczoru  pojawiły się  gwałtowne wymioty. Wezwany lekarz stwierdził podrażnienie żołądka. Nad ranem pacjent poczuł się trochę lepiej i wówczas pojawili się dwaj niezapowiedzeni lekarze. Tej wizyty Bechterew już nie przeżył.

1. Anton Władymirowicz Antonow-Owsejenko, „Портрет тирана”, 1980, 1990
2. „The Mystery of the Death of V. M. Bekhterev”.”The Bekhterev Review of Psychiatry and Medical Psychology” The Bekhterev Review of Psychiatry and Medical Psychology, American Psychiatric Press, Inc. 84. 1992.
3. Lerner V, Margolin J, Witztum E. Vladimir Bekhterev: his life, his work and the mystery of his death. „History of Psychiatry”. 16 (2), s. 217-227, 2005.

Odpowiedzi: 20 to “Choroba Bechterewa”

  1. Xiężna said

    Szlachetny a Wytęskniony Telemachu, różni różnie prawią o śmierci Bechteriewa:

    По официальной версии, причиной смерти стало отравление консервами. Существует версия, что смерть Бехтерева связана с консультацией, которую он незадолго до гибели дал Сталину. Но прямых свидетельств, что одно событие связано с другим, нет.

    По мнению правнука В. М. Бехтерева, С. В. Медведева, директора «Института мозга человека»:

    «Предположение, что мой прадед был убит, это не версия, а вещь очевидная. Его убили за диагноз Ленину — сифилис мозга».

    Czyli, paralelnie do przedstawionej przez Pana wersji istnieją jeszcze dwie.
    Zgodnie z pierwszą (oficjalną) uczony zatruł się konserwami.
    Natomiast prawnuk Bechteriewa – w cywilu dyrektor placówki naukowej pt.: Instytut Mózgu Człowieka – twierdzi z przekonaniem, że jego antenat został zamordowany po zdiagnozowaniu syfilisa mózgu u Lenina.

    Nespecjalnie mnie to dziwi, bo Rosjanie od wieków tak mają, ale bądź tu mądry…

    Bez względu na temat, życzę Panu dobrego roku

  2. Andrzej Bieńkowski said

    A mówili że umarłeś. Znów przedwczesne, przesadzone pogłoski.

  3. andsolbr said

    Nie, to Bechterew umarł, nie telemach.

  4. calmy said

    O!
    No patrzcie państwo! Zmartwychwstau!

  5. B. said

    Naprawdę?

  6. Esencje said

    Nie tylko Stalin cierpiał na paranoję. Znalazłoby się więcej tak zwanych Przywódców Narodu cierpiących na tę przypadłość.

  7. miziol said

    Na te chorobe ludzie umierali zawsze. Czasami byly to pojedyncze przypadki a w pewnych okresach prawdziwe epidemie. Jestem pewien, ze juz nawet u Herodota cos na ten temat moznaby wygrzebac. Ale po co tak daleko siegac w przeszlosc? U nas ostatnio tez wysyp zachorowan, zeby przywolac tylko najbardziej znane nazwiska: Papala, Lepper itd. Pozdrowienia Telemachu.

  8. telemach said

    @miziol:
    trudno mi się doszukać związków pomiędzy zejściem generała Papały i przypadkiem Bechterewa. muszę się chyba douczyć.

  9. B. said

    Proszę Pana, koniec świata jest blisko:

    http://www.metacritic.com/tv/bosch

  10. telemach said

    „koniec świata jest blisko”

    Proszę mi wybaczyć, ale to naprawdę kwestia perspektywy i priorytetów. Dla mnie był blisko już parokrotnie, a potem nastąpił i nawet specjalnie dużo się nie zmieniło.
    Nie, nie żartuję.

  11. B. said

    ” nastąpił i nawet specjalnie dużo się nie zmieniło.”

    To pocieszające. Albo i nie. Zależy od perspektywy i priorytetów też, jak sądzę. Wybaczam więc. Nie posądzam też Pana o żarty z końca świata.
    Ukłony.

  12. miziol said

    @ telemach. Zwiazek ten jednak istnieje chociaz paralela moze rzeczywiscie nieco odlegla. Poza tym metoda „izuczania” trudno by tu cos znalezc. Ja bym optowal za metoda badania :-)

  13. dru' said

    Canetti bardzo przekonująco argumentuje, że władza i paranoja to w zasadzie to samo. Kwestia szczegółów jedynie.

  14. telemach said

    @dru’
    Dobrze, że żyjesz. A żyjesz dobrze?

  15. telemach said

    @dru’
    A wracając do Canettiego, to czy można mieć zaufanie do osobnika, który się znęcał nad żoną?

  16. Z_bych said

    Cieszę się, że mogę po moim powrocie znówczytać Twoje teksty. Naprawdę je lubię. Dziś przejrzałem je prawie od początku i uważam, chociaż moje zdanie z pewnością nie jest jakąkolwiek wyrocznią, że są co raz lepsze.

  17. b. said

    Dziwnie jest widzieć, że jesteś, a jednak Cię nie ma.

  18. lisek said

    Telemachu, milo przeczytac tegoroczny wpis. Eliezer Witztum to ciekawa postac, psychiatra interesujacy sie stykiem miedzy psychiatria a kultura. Zajmuje sie m.i. wplywem wojen i zaloby na jednostke i spoleczenstwo, syndromem jerozolimskim i zaburzeniami wsrod ludnosci religijno-ortodoksyjnej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: