Ex. 20.2. reloaded. Rip-repack.

Kwiecień 15, 2013

Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Polub mnie na facebooku.

——

inspired by

Odpowiedzi: 43 to “Ex. 20.2. reloaded. Rip-repack.”

  1. mona said

    @Można polubić bez FB?

    Może można. Ale z żebrolinkiem się podąża za duchemczasu

  2. Torlin said

    Fejs jest tak uniwersalnym miejscem, że rzeczy i osoby nieistniejące też można lubić.

  3. dru' said

    Takie czasy, że nawet Bóg ma pod górkę. Nie ma cię na FB, to nie istniejesz…

  4. @dru’
    W świetle tego, co napisałeś nie istnieję. Sądziłem, że Kartezjusz dał mi podstawy do pozytywnego myślenia o swoim ewentualnym istnieniu, a tu… lipa.

  5. Patatak said

    Wierzę w Bloga. I Blipa. I Facebooka mego jedynego.
    Twitter.

  6. mona said

    Jestem na FB, ale się nie zaciągam.

  7. kwik said

    Mam w dupie fejsbuka ale nikt mnie nie chce za to zabić ani nawet wtrącić do lochu. Widzę postęp.

  8. kwik said

    @ mona – jak widać na razie wszyscy jeszcze uważają, że to kuriozalne dowiedzieć się o śmierci córki za pośrednictwem tak żenującego medium: „Frustrated by the lack of answers and the way they’d learned about Benjamin’s death, her family hired a private investigator…”

  9. dru' said

    Caddi, cóż ja mogę na nieistnienie twoje poradzić? Na czyjeś nieistnienie nie da się poradzić nic…

    Na poważnie, to stosunek do FB mam jak do teściowej, która mówi, że na urodziny upiecze mi karpatkę, czyli ambiwalentny. Nie lubię takich narzędzi, które z założenia manipulują mną, szpiegują i przerabiają moją prywatność na produkt marketingowy. Z drugiej strony FB otwiera niedostępne inaczej możliwości komunikacyjne na których mi bardzo zależy, dostarcza wiedzy, co dzieje się u znajomych, niekoniecznie na zasadzie zaglądania przez płot do sąsiadów, tylko tak po prostu motywowanej troskliwą ciekawością. Jeśli do tego dorzucić, możliwości PR jako uzupełnienie CV, na czym mi obecnie zależy, to robi się tych korzyści sporo.

    No i jako że grono znajomych na FB znacząco przekracza grono znajomych, których darzę jakąkolwiek sympatią jest też FB wieczorną pożywką, żeby poobgadywać sobie tego czy innego osobnika.

    Co do treści samego posta unikam raczej kwestii społecznych poruszanych na FB. Zwłaszcza tego rodzaju.

  10. pak4 said

    Cóż znaczą wszystkie całopalenia i ofiary, gdy lajka brak?

    PS.
    Lajkuj bliźniego swego jak siebie samego! :P

    PS.2.
    FB nie lubię, ale doceniam potrzebę komunikacji i ‚drapania za wirtualnym uszkiem’ przez przedstawicieli homo sapiens. Bo homo się zawsze wydaje, że to gatunek, który dąży do tego by zbudować dom, posadzić drzewo i wychować potomstwo, tymczasem tak na serio, to homo sapiens zależy na akceptacji i komunikacji — stąd zaskakujące sukcesy takich lekceważonych początkowo wynalazków jak telegraf (a wydawało się, że to tylko rząd potrzebuje, do dowodzenia wojskami i zapobiegania rebeliom), telefon (a wydawało się, że tylko po straż i na pogotowie…), czy teraz sieci społecznościowe.

  11. mona said

    @pak4:

    „czy teraz sieci społecznościowe”
    co jest Twoim zdaniem takiego społecznościowego w tych sieciach że zasługują na to miano?
    Ja za każdym razem gdy słyszę o social media dostaję obłędu. Rozumiem mimo niejednoznaczności takie pojęcia jak „social worker, social justice, social and behavioral sciences”. Rozumiem znaczenie pojęcia „socjalizm”.
    Ale co jest takiego społecznego, bądź społecznościowego w fakcie, że paru sprytnych gości postanawia przy pomocy chytrego myku odebrać w celach wyłącznie komercyjnych autonomię informacyjną jednostkom w zamian za udostępnienie im miejsca, gdzie mogą one się tej autonomii dobrowolnie pozbywać?
    Dlaczego mam się godzić na nobilitację stada biernych i przeważnie niedoinformowanych baranów idącego na smyczy handlarza prywatnością przez nazywanie go społecznością?

  12. nameste said

    @mona: zgłaszam lajka do tego, co mówisz o „social media”

  13. Torlin said

    Ja tak czytam Monę, staram się zrozumieć i dochodzę do wniosku, że mając rację w bardzo wielu przypadkach, jednocześnie wpada w paranoję. Tak jak człowiek myjący ręce 50 razy dziennie w obawie przed zarazkami, mówiący „przecież trzeba myć ręce, bo jest tyle chorób od brudnych rąk”. Inny 16-letnią córkę odprowadza i przyprowadza do szkoły, bo jest tyle napadów i gwałtów. Nie ma? Są, oczywiście. Ale nie należy przesadzać.
    I tak samo jest z Facebookiem. Razem z młodymi ludźmi założyliśmy kółko teatralne, filmowe, spotykaliśmy się na zdjęcia, próby i nam ten portal społecznościowy bardzo ułatwił komunikację. Dyskusja była zamknięta tylko do naszego kręgu, co jeden napisał, to inni to widzieli, bardzo byliśmy z tej formy zadowoleni. Mnie osobiście odpowiada również to, o czym napisał Dru’, że można zajrzeć do znajomych, co u nich słychać. Raptem widać, że X ma nową dziewczynę, Y urodziła się córeczka, a Z ma urodziny. Ja bym nie przesadzał (chyba że jako baran będę „przesadzał” płoty).

  14. calmy said

    Torlin zauważył że z Facebookiem jest tak samo jak z gwałceniem córki. Zgadzam się bez zastrzeżeń. Jest.
    Tyle tylko, że ona przeważnie jeszcze nie wie, że jest gwałcona.

  15. calmy said

    @Torlin
    „Dyskusja była zamknięta tylko do naszego kręgu”
    Ha. Hahahahahahaha. Ha ha ha, nie mogę, ha ha ha.

  16. pak4 said

    @Mona,
    mam na myśli to, że wiele społeczności to lajkuje :)
    (Z Twoją krytyką w znacznej mierze się zgodzę, ale warto zobaczyć drugą stronę — zaspokojenia pewnej potrzeby człowieka, jako istoty społecznej. Nawet jeśli facebook to opium dla ludu…)

  17. mona said

    @pak4:
    „warto zobaczyć drugą stronę — zaspokojenia pewnej potrzeby człowieka, jako istoty społecznej”

    Ale wiesz, słaby argument chyba. Bo w pewnym sensie można to też powiedzieć o publicznych egzekucjach. W Chinach do niedawna same się zapełniały stadiony, nie trzeba było nikogo spędzać, najwidoczniej ludzie to lubili i zaspokajało im to ważne potrzeby: http://www.unz.org/Pub/AmSpectator-1986dec-00019

    @Torlin:
    „Ale nie należy przesadzać”. Należy. Ale pewnie nie ma już sensu, bo jest tak czy tak za późno. Zmajstruj sobie półkę. Albo kup. Ale nie używaj darowanej, bo będzie potem bolało.
    Chodzi mi o półkę opisaną przez Telemacha tu:

    https://pytania.wordpress.com/2013/03/31/introduction-to-behavioral-marketing-2/#comment-6953

  18. mona said

    Lucky eyes

    The morning of September 23, 1983
    was clear and warm in North China.
    It was what we call there a golden
    autumn. The sky was deep blue and the
    warm air hung with the sweet smell of
    cut wheat. Fields of the light brown
    wheat stubble stretched in from the
    countryside to the outskirts of
    Zhengzhou. My students and I had not
    gone to the field as usual that day, but
    had stayed in our dormitory on the city’s
    main street to analyze soil
    samples for my students’ thesis work.
    Around 10:30 one of the students came
    up to my room where we were work-
    ing to ask permission to go to a parade
    which he had just heard was about to
    begin. Curious, I gave permission and
    we all went down to the street.
    As visitors in Zhengzhou, we had
    heard nothing before about a parade.
    No announcements had been posted or
    printed in the newspapers. No official
    holiday had been declared. But I could
    see by the number of expectant people
    pouring onto the streets that for some
    time the peasants and workers, the
    cadres and students and small children
    of Zhengzhou had known: an execu-
    tion day was coming.
    Of course no one knew who or how
    many were to be killed, or for what
    crimes. Unless it is deemed politically
    necessary to publicize them, executions
    in China are kept secret and carried out
    under tight security. This time, though,
    the news must have come quietly down
    from the city’s highest cadres and
    through Party branches to schools, fac-
    tories, shops, and hospitals. So, I saw,
    the Pariy means to instruct the people
    with a show. It means to give them
    lucky eyes . . .

  19. Torlin said

    Calmy!
    Nie chcę Cię obrazić, ale ten Twój śmiech wygląda na chorobliwy. A ja zupełnie nie wiem, z czego Ty się śmiejesz. Te 12 osób uczestniczących rozmawiało ze sobą, umawiało się na Facebooku, a inni tego nie widzieli. Byłem sam zainteresowany, czy to jest prawda, i z komputera syna tej dyskusji nie było. Była zamknięta w naszym kręgu.
    Rozumiem oczywiście, że sugerujesz czarne i mroczne moce wyłapujące nasze słowa… Na pewno odbyło się to bez większej trudności dla ludzi obsługujących Facebooka, ale ja wiem, czy to, że umawiam się z Magdą w parku w Piasecznie w celu nakręcenia kolejnej partii zdjęć, a Patrycja na to pisze, że ona nie będzie mogła dojechać – czy to jest takie interesujące dla wywiadu wojskowego?
    Naprawdę, może porozmawiałbyś z kimś o swoich problemach? Radzę tego tak nie zostawiać.

  20. calmy said

    Drogi Torlinie,
    ależ dlaczego miałabym się obrażać? Jest mi najzwyczajniej wesoło, Warszawa tonęła w słońcu, a ja mam nie tylko biurko, ale i okno.
    Sądzę też, że jeśli Magda w Piasecznie ma włączone ciasteczka i skrypty zbierające skrzętnie informacje o Tobie podczas gdy ci się wydaje, że jesteście sami i wysyłając je potem do centrali, to nie ma faktycznie większej różnicy.

  21. Torlin said

    No i co ta centrala zrobi z tą wiadomością? Przekaże Paulinie lub Agnieszce? Jak pisałem, są tematy (rzeczy), których się nigdzie nie publikuje, np. nie zobaczysz nigdzie w sieci zdjęć moich wnuczek (chyba, że były oseskami). Ja pewnych rzeczy nie publikuję w ogóle, ale poza tym? Czym mam się przejmować? Że będą wiedzieć, że spotkałem się z Dominiką? Najwyżej Kasia się obrazi.

  22. calmy said

    @Torlin:
    nie obraź się, ale Twoja beztroska wynika z całkowitej niewiedzy dotyczącej zakresu tego co się dzieje i skutków, jakie to może mieć w przyszłości:
    http://edition.cnn.com/2013/03/16/opinion/schneier-internet-surveillance/index.html

  23. Torlin said

    Tylko powiedz mi Calmy, co to zmienia, że Ty o tym wiesz. To albo zlikwidujmy Internet, albo przenieśmy się do jaskiń, zróbmy ognisko, a i tak nie wiadomo, czy z satelitów nas nie dostrzegą. Bo ja chociaż w tej sytuacji jestem zdrowy psychicznie – od razu mówię, że nie robię aluzji, jakobyście Wy nie byli – ale po prostu zdrowo śpię. Bo ja nic nie zmienię. Znam oczywiście podstawowe zasady konspiracji, najważniejszych rzeczy nie ujawniam, ale mnie – pionkowi w społeczności – właściwie nic nie grozi.

  24. zazu said

    Panie Torlinie,
    rozumiem, że nie interesują Cię skutki (wg mnie smutne), które omówił Autor przy okazji poprzedniej dyskusji? Masz rację, że internetu zlikwidować się nie da. Ja osobiście czasami żałuję, ale cóż zrobić.
    Trudno jednak zgodzić mi się z tezami postawionymi przez Ciebie w wypowiedzi powyżej. Prawdopodobnie poza bezpośrednio zainteresowanymi Twoje fejsbucze kółko nie wzbudzi zainteresowania szpiegów tego świata. Może tyle, że jak ktoreś z Was pójdzie za jakiś czas kupić sobie aparat fotograficzny, to będzie mu się wydawało, że samo sobie wybrało, a tymczasem w głowie kupującego (bez jego świadomości – i to jest różnica w stosunku do calmy) będą migotały światełka sprytnie wstawione tam przez fejsbucze maszynki do oceniania ludzkich potrzeb.
    Wydaje mi się też, że jednak ludzie spotykali się ze sobą i umawiali zanim wynaleziono internet. Rozumiem, że tak jest Ci wygodniej. Tu jednak wyrażę stanowczy sprzeciw wobec tezy, że nic nie możesz zrobić. Możesz się zainteresować jak to działa. Jak Ci się nie spodoba, możesz nie fejsbuczyć, ograniczając tym samym przynależność do stada prowadzonych na fejsbuczym sznurku. Możesz tym samym powiedzieć sobie, że się nie przykładasz, co najmniej, do powstania fejsbuczo-guglowej rzeczywistości dookoła. Ale Tobie się chyba podoba i nie chcesz nawet wiedzieć czym się bawisz. Większości nie przeszkadza, niestety. O czym wiedzieli Ci, którzy to wszystko wymyślili. Szczęśliwie nie wymyślili jeszcze jak to uczynić całkowicie obowiązkowym. Bo częściowo to już się udało.

  25. mona said

    @torlin
    cc: @calmy

    Sorry Torlin, ale moim zdaniem dyskusja ma mało sensu, bo takie zdania jak te dwa:
    „Znam oczywiście podstawowe zasady konspiracji, najważniejszych rzeczy nie ujawniam, ale mnie – pionkowi w społeczności – właściwie nic nie grozi.”

    pozwalają pojąć, że ty po prostu zamknąłeś się na informacje nie pasujące do tezy, że przyjemnie jest być dymanym bez gumy za fryko, bo rozdawane przez klienta od czasu do czasu gumisie mają ładny kolor i nieźle smakują, a poza tym nic nie kosztują, a jak zamknę oczy to przecie nic nie widzę, więc co.

    Nie grozi? No to sobie zajrzyj jak od niedawna funkcjonuje targeting – nawet po tym jak się było ostrożnym w efbuku:
    http://adage.com/article/digital/facebook-partner-acxiom-epsilon-match-store-purchases-user-profiles/239967/

    Albo poszukaj sobie w jakiejś wyszukiwarce, najlepiej nie wchodzącej w skład „bandy czworga”: Acxiom Corporation, Epsilom Corp, i przede wszystkim Datalogix. I poinformuj się jak działa ich model biznesowy, który wspierasz nawet o tym nie wiedząc.

    O Acxiomie i jego metodach możesz poczytać tutaj: http://www.nytimes.com/2012/06/17/technology/acxiom-the-quiet-giant-of-consumer-database-marketing.html?pagewanted=all&_r=0
    I wyobraź sobie jak wygląda to wszystko od momentu gdy ta baza danych jest sprzężona na stałe /w celu weryfikacji w real time/ z miliardem profili fejsbuczych i tłiterowych.

    Acha, jeszcze jedno. Nie, nie trzeba likwidować internetu. Tak samo jak nie trzeba wprowadzać prohibicji, zabraniać posiadania scyzoryków, informować na opakowaniu prezerwatywy, że nie należy jej połykać, ani wycofywać denaturatu ze sklepów.

  26. TesTeq said

    @calmy,
    @mona,
    @zazu:

    Na chwilę się skupcie. To ważne.

    Torlin świadomie klasyfikuje i cenzuruje informacje o sobie i swoich bliskich, które udostępania w Internecie.

    To zapewnia mu bezpieczeństwo i przewagę w stosunku do osób, które całkowicie przeniosły się do Internetu. Są rzeczy, których Sieć o Torlinie nie wie i nigdy się nie dowie.

    Tak, to wymaga samodyscypliny i niekiedy rezygnacji z pewnych udogodnień, ale coś za coś – nie można, niestety, zjeść ciastka i wciąż je mieć.

    Nie ma więc powodu, żeby uświadamiać Torlina w sprawie internetowych niebezpieczeństw, ponieważ on już dawno wdrożył osobisty system zabezpieczeń. W tym sensie może denerwować wiele osób swoim „lekceważeniem zagrożenia”, ale on nie lekceważy. On aktywnie je minimalizuje i dziwi się, iż inni są tak głupi, że tego nie robią.

    Torlinie, jeśli coś przeinaczyłem, proszę, popraw mnie,

  27. TesTeq said

    mona pisze: Jestem na FB, ale się nie zaciągam.

    Zgrabnie powiedziane! Lubię to!

  28. dru' said

    „Może tyle, że jak ktoreś z Was pójdzie za jakiś czas kupić sobie aparat fotograficzny, to będzie mu się wydawało, że samo sobie wybrało, a tymczasem w głowie kupującego (bez jego świadomości – i to jest różnica w stosunku do calmy) będą migotały światełka sprytnie wstawione tam przez fejsbucze maszynki do oceniania ludzkich potrzeb.”

    Niektórzy śmieją się z Torlina. Natomiast ja nieźle uśmiałem się po przeczytaniu powyższej sentencji. Przepraszam że ostro, ale prawdziwie. Ostatni raz przeczytałem coś podobnego na radiomaryjnym forum dyskusyjnym i uznałem, że poziom paranoi rzeczywiście sięga tam zenitu.

    calmy, mona, zazu: czego wy oczekujecie? Tak, istnieją narzędzia do zbierania danych i manipulacji nimi w internecie. Tak, wyniki w wyszukiwarce są zmanipulowane zgodnie z tym kto dał więcej kasy. Tylko jakie są tego praktyczne konsekwencje dla mojego codziennego życia? Kupię nie koniecznie ten aparat, który jest najtańszy, albo lepiej odpowiada na moje potrzeby? Ok. Jakoś to przeżyję. Jedźmy dalej i pogadajmy o żywotach świętych, bo to mnie dużo bardziej ciekawi.

    Wyłączyłem ciasteczka. Prawie, bo bez nich fb nie działa, podobnie jak strona bankowa.
    Przerzuciłem się na duckduckgo.com z google i co rusz muszę ręcznie googla wpisywać bo ddg wrzuca mi kupę informacji z USA, zamiast z Polski i mojej okolicy.
    Ostatecznie nic się nie zmieniło. Dalej robię zakupy w Biedronce i obżeram się Milką. Aparat kupiłem używany, okazyjnie przez fb. Sprawdza się.

  29. nameste said

    Ostatecznie to, że mój pan, Publius Faciatus Guglus, wyznaczył mi na żonę kobietę z plemienia Esquimoso, okazało się nie takie złe. Co prawda ustawiłem się w kohorcie blondolubców, gdy pan w swej niezmierzonej łaskawości urządził igrzyska blondolubcy kontra kruczolubcy (przeżyłem i wdzięczny jestem panu!), obiecując wygranym żonę umaszczoną wg kohorty, ale moja nowa kobieta ma wdzięczne rozmiary dobrze dopasowane do moich potrzeb i jest mało krzykliwa. Nie jest także źle, że w naszym nowym miejscu pobytu, Alasque, wyzwolono nas już po 10 latach, w zamian za dalszych 40 w służbie Factorium; to, że płacą nam żetonami z kości karibu, a nie w srebrze, też jest korzystne, bo nie ma w okolicy sklepu, który przyjąłby od nas srebro (w każdym siedzi na zapleczu liktor, oglądając HBO, a opodal czekają gotowi do akcji policyanci). Moje życie nie jest takie złe, mogło być o wiele gorsze; sprawdza się. Chwała Publiusowi.

  30. miziol said

    @ mona
    FB wciagany w miare, nie szkodzi nawet w najwiekszych ilosciach

  31. miziol said

    Jeszcze jedno:
    @ wszyscy:
    Wasz dostawca internetu wie o was takie rzeczy, ktore sie nawet Markowi Zuckerbergowi nie snily. Nie potrzebuje do tego FB.

  32. nameste said

    Nasz dostawca internetu podlega prawu polskiemu.

  33. B. said

    bardzo prosze

  34. miziol said

    @ nameste:
    Moj nie podlega. To cos zmienia?

  35. calmy said

    Co tu się znowu stało? Ktoś może wie?

  36. cmss said

    Te 2M ‚likes’ za 630k$ to dobry interes czy nie?
    Z ciekawości pytam :).

  37. babilas said

    calmy:
    „[i]Czyż jestem bratem stróża mego?[/i]” (Czy coś w tym stylu). Więc nie wiem, czy powinienem. W każdym bądź razie – t. jest bardzo zajęty sprawami pozablogowymi. Tam, gdzie surrealizm spotyka prozę życia.

  38. calmy said

    @babilas:
    wygląda na to, że zwyciężyła proza życia. Bo jak długo można być „bardzo zajętym”?
    Dzień?
    Dwa?
    Trzy?
    Tydzień
    Miesiąc?
    Szkoda wielka się stała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: