Ojczyzna to Ziemia i Zmarli

Listopad 10, 2011

Ojczyzna to Ziemia i Zmarli.
Maurice Barrès; Scènes et doctrines du nationalisme.
 
Zakładając, że słowo może być źródłem twórczej energii (założenie, które jednak czasem budzi zrozumiałe wątpliwości), można powiedzieć, że słowa Barrèsa są w stanie zaspokoić jedynie najbardziej wulgarne apetyty. Wezwany do wyjaśnienia niektórych ze swych najbardziej znanych maksym, Maurice Barres nie jest w stanie dostarczyć żadnego poważnego argumentu na ich poparcie. (…) Nie, Barrès nie jest żałosnym idiotą, Barrès jest idiotą niebezpiecznym.
André Breton; L’Affaire Barrès (Littérature, sierpień 1921, nr. 20)

1.

Stojąc na rozdrożu, wybieramy (instynktownie i bez wahania) ścieżkę, którą swego czasu powędrował Breton z kolegami. Gdy formułował swój akt oskarżenia (pamfletowi nadana została forma sprawozdania z procesu pokazowego wytoczonego Barrèsowi w imię uczciwości, człowieczeństwa i zdrowego rozsądku), ostatnie z ofiar epidemii wieńczących Wojnę Światową dogorywały lub wrzucane były do masowych grobów z wapnem. Siedemnaście milionów mogił uczestników wielkiej rzezi nie zdążyło się pokryć gęstą trawą. Na ulicach europejskich stolic żebrali beznodzy inwalidzi wojenni, było ich więcej, o wiele więcej, niż skłonnych do obdarzenia ich datkami. Wojna Światowa nie posiadała jeszcze liczebnika porządkowego i wydawała się unikalnym i niepowtarzalnym nieporozumieniem, powtórka była, wobec panujących powszechnie nastrojów, niewyobrażalna. Barrès, uginający się pod ciężarem lat i wawrzynów, nie bronił się zbyt energicznie. Klimat był ku temu niesprzyjający. Na pożółkłych fotografiach ma wygląd zmęczonego starca, a przecież nie ukończył jeszcze 59 roku życia. Osiągnął wszystko, co można było wówczas jako „poeta i myśliciel narodowy“ osiągnąć. Dwa lata później umrze. Mimo że zarówno Malraux jak i Aragon (których przecież nie sposób podejrzewać o ideologiczne pokrewieństwo) wielokrotnie jeszcze zaświadczą, że to „na nim“ uczyli się pisać, wiatr zawieje miałkim piaskiem zapomnienia płytę nagrobną ufundowaną w zbiorowej pamięci; nie pozostanie nic, nawet początkowo ogromiaste hasło w encyklopedii skurczy się do kilku linijek.

2.

Ojczyzna to Ziemia i Zmarli. Fałsz i tani patos są dziś w ojczyźnie Barrèsa (przeważnie) wyczuwalne z oddali i (również przeważnie) bez trudu identyfikowane jako zgniły trupi odór wydobywający się spod powierzchni frazesu. Podobnie zresztą w Niemczech. Po „Blut und Boden“ nie pozostało nic, jeśli nie liczyć samizdatów autorstwa bezrobotnych skinheadów z Dupiejewa. I chociaż zarówno Barrès z kolegami, jak i niemieccy piewcy nacjonalizmu planowali odwieczne rzucanie się sobie do gardła jako konieczność dziejową, to jakoś nic z tej odwieczności nie wyszło. Zupełnie nic. Ludzie otrzeźwieli z amoku i przestali być narodami przez duże G z wbudowanym  imperatywem walki, czyli rzucania się do tętnicy szyjnej sąsiada.

3.

Podejrzenie, że w dzisiejszej Polsce sytuacja przedstawia się niestety zupełnie odmiennie, zamienia się w pewność, gdy zbliża się 11 listopada, Święto Wielkiej Redukcji mające być – w zamierzeniu co poniektórych –  zwycięstwem Barrèsa i jemu podobnych zza grobu. Z graniczącym z pewnością prawdopodobieństwem można założyć, że barresowski frazes nie spotkałby się z protestem (jakże chętnie) maszerujących uczestników, ani stojących przy krawężniku przypadkowych świadków. Nie tylko nie dostrzegli by w nim niczego niestosownego, lecz najprawdopodobniej uważali by powyższe słowa za własne. Nasze, polskie. Patriotyczne. Potrzebne. Godne powtarzania i podziwu. Przy okazji i zupełnie bez związku pragniemy przypomnieć, że marsze nacjonalistów miały w popierwszowojennej Europie koniunkturę. W jednym z bardziej znanych, Marszu na Rzym, wzięło udział 30 000 uczestników. Chodziło o miłość do ojczyzny, danie oporu lewactwu, zrobienie porządku i takie podobne sprawy. Wystarczyło 30 000 cudacznie poprzebieranych w fantazyjne mundurki miłośników maszerowania, aby, przy bierności ogółu, sprowadzić na spory europejski kraj i jego mieszkańców niewyobrażalne nieszczęście. To niepojęte, że kilkadziesiąt lat po tych wydarzeniach, znów pojawiają  się (lub wierzą, że trzeba się pojawić)  zwolennicy wyrażania uczuć do ojczyzny krokiem marszowym.  Co rozumieją pod pojęciem ojczyzny, wydaje się przy tym, na pierwszy rzut oka,  drugorzędne

4.

Gdy przyjrzymy się uważniej, okazuje się, że dostrzeżona powyżej drugorzędność nie jest wcale oczywista. Pomiędzy pojmowaniem ojczyzny jako sumy szczątków ludzkich i terytorium, na którym zostały pogrzebane, a pochwałą (jako jedynego, możliwego do zaakceptowania wariantu) delikatnej tkanki języka, kultury i obyczajów, w którą wpleceni są ci, którzy są nam z różnych, nie tylko plemiennych powodów bliscy, rozciąga się szeroki pas możliwej do zagospodarowania ziemi niczyjej.

5.

Redukcja święta narodowego, które może i powinno być wydarzeniem pogodnym i radosnym, do ponurego taplania się we krwi, trupim zaduchu i błocie pól bitewnych cofa nas – jako ogół – o dokładnie 100 lat. W nieciekawe czasy poprzedzające Wojnę Światową numer jeden. W ten sam sposób pojmowania patriotyzmu jako bogoojczyźnianego szczękościsku skierowanego przeciw desygnowanemu obcemu. Wrogowi, który nas krzywdził i będzie krzywdził. Ale my się nie damy, my się odpłacimy, bo my wiemy, że Ojczyzna to Ziemia i Zmarli. Nacjonalizm w postaci dziewiczej, toczka w toczkę zmartwychwstały Barrès.

6.

Maszerujący, podążając za typowym dla reprezentowanych środowisk odruchem, już zidentyfikowali potencjalnych i rzeczywistych przeciwników tzw. marszu niepodległości jako skrajną lewicę. Zidentyfikowani rewanżują się – również odruchowo – nazywając anachronistyczny  zaduch faszyzmem. Swoją drogą ciekawe, co by dzisiaj zrobił André Breton. I do jakiego stopnia jest uzasadnione zapożyczenie użytego przez niego w stosunku do patrioty Barrèsa określenia. Na użytek bieżący.

7.

Co można przeciwstawić świadomym i nieświadomym pogrobowcom Barrèsa? Stwierdzenie, że Ojczyzna to nie Ziemia i Zmarli, lecz Przestrzeń, której granice wyznaczają Kultura i Język. I Żywi.  Przede wszystkim ci ostatni. Wraz ze swymi aspiracjami i marzeniami. Breton z kolegami próbował w 1921, jak wiemy z podręczników historii, nie do końca skutecznie. Potrzebny był akt drugi, z jeszcze większą górą trupów, aby zachodnioeuropejska większość zrozumiała i pogodziła się z myślą, że droga do własnej tożsamości nie może prowadzić w kierunku wyznaczanym przez drogowskazy, na których widnieją łatwe i apelujące do plemiennych emocji slogany.

reedit; 10.11.11. g. 06.57 Dodany został punkt 4 i 7.

Odpowiedzi: 134 to “Ojczyzna to Ziemia i Zmarli”

  1. Dwa marsze, dwie wrażliwości… Czy w sferze wolności jest miejsce na obydwa? A co z marszami milczenia, tęczowymi paradami itp.?

    „Socjalizmu nie da się przeczekać” – głosił w 1984 roku gen. Jaruzelski. Uniformizację, jedynie słuszny patriotyzm, miłość do socjalistycznej ojczyzny już przerabialiśmy.

    Jedni z szacunkiem odnoszą się do „trupiego odoru” poległych w walce międzyplemiennej, drudzy depczą ich mogiły. Wolność i demokracja to prawo do manifestowania – na równych prawach – zarówno anachronicznych, jak i tzw.postępowych poglądów. Klasyfikacja obydwu jest zawsze subiektywna.

  2. vontrompka said

    Ziemia i Kości to konkret; Język i Kultura – niekonkret. łatwiej związać się z konkretem, tym bardziej, że niesie emocje melodramatyczno-krwiste. Testosteron nie lubi mdławizn; obrona terytorium (i zagarnianie sąsiednich), patos nad kościami (i rozsypywanie nowych) – to pobudza. Ziemia to pars pro toto wszelkiej własności; Kości – wszelkiej genetycznej więzi. Język nie ma tej mocy, nikt nie wzburzy się z powodu kalania języka. Chyba że język jest narzędziem kalania.

    Napiszę to jasno: nie mam zamiaru bronić bezrefleksyjnych łysych osiłków. Ale chyba rozumiem mechanizm i nie mam złudzeń, że on może być kiedykolwiek rozmontowany; chyba że wraz z chemiczną (a nie symboliczną) kastracją emocji narodopodobnych.

  3. telemach said

    vontrompka

    Napiszę to jasno: nie mam zamiaru bronić bezrefleksyjnych łysych osiłków. Ale chyba rozumiem mechanizm i nie mam złudzeń, że on może być kiedykolwiek rozmontowany; chyba że wraz z chemiczną (a nie symboliczną) kastracją emocji narodopodobnych.

    Może być, przy dużej dozie wyobraźni i (multilateralnej, a przynajmniej -bi) dobrej woli polityków. Dobrych i skutecznych polityków posiadających solidne poparcie i zaufanie. Co zostało praktycznie udowodnione (może nie na zawsze, ale na okres ponad 60ciu lat) na przykładzie Niemiec i Francji. To niewiarygodne, ale się udało.

    Napiszę jasno: „dobrych, skutecznych i obdarzonych zaufaniem” sprawia, że też nie mam złudzeń. Strach się na dłuższą metę bać, chyba że DeGaulle z Adenauerem mają zdolność reinkarnacji. Czego z wygody i intelektualnego lenistwa nie wykluczam.

  4. vontrompka said

    @telemach
    przy dużej dozie wyobraźni…

    i dużych kosztach. Zarządzanie (albo manipulowanie, jak kto woli to nazywać) dużymi masami ludzkimi (typu naród) kosztuje bardzo dużo. To edukacja, uporczywa i nigdy się niekończąca (bo ciągle i ciągle nadchodzą nowe, głupie pokolenia), to rozrywka (tak, tak) jako potężny aparat rozładowywania emocji, to biurokracja, duża i bezwładna, ale odpowiednio zaprogramowana, samym rozmiarem buforująca i sklejająca dysonanse.

    To nie kwestia pojawienia się takich czy innych jednostek. Niegłupie jednostki są zawsze na podorędziu. To kwestia szerszych realiów – ekonomicznych głównie; ale także emocjonalnego nastroju panującego wśród ogółu. Jednostki typu Adenauer mogą działać tylko w odpowiednich okolicznościach. W innych – działają jednostki typu Hitler.

    Państwa szybko rozwijające się i zamożne stać na taką nadwyżkę. Stać je na pokój. Państwa w kryzysie nie mają głowy ani środków, żeby budować takie bufory emocji. Jestem pesymistą, zdecydowanie.

  5. dru' said

    Mi się wydaje, że poza obawą społecznych konsekwencji kolejnego faszyzmu zmieniły się też realia.
    1. Europa jako całość jest dziś jednym z wielu graczy w świecie, a podzielona na państwa (narodowe) nie przedstawia praktycznie żadnej siły. Wzajemne wyniszczanie się nie jest nikomu na rękę.
    2. Kiedyś, żeby mieć niewolników trzeba było ich podbić, a potem stosować aparat ucisku, żeby ich pilnować. Dziś można za nich po prostu zapłacić, a efekty pracy przewieźć transportowcem. Jest czyściej i wyrzuty sumienia mniejsze.
    3. Pojawił się inny sposób wywierania presji na sąsiadów – finansowy i polityczny, co jak myślę dobrze widać w tym jak spacyfikowano podskakiwanie Grecji. Wpływ ten jest mocny, konkretny i tańszy niż wysyłanie czołgów wypchanych zindoktrynowaną bandą młodzieńców.
    4. Ziemia – przestrzeń terytorialna przestała mieć takie znaczenie. A cenne zasoby to akurat nie u nas, przynajmniej na razie.

    Nie chcę, żeby to powyżej odczytywać jako głos przeciw. Zgadzam się szczególnie z uwagami vontrompki powyżej. Wrzucam tylko swoje cztery grosze.

  6. telemach said

    „Europa jako całość jest dziś jednym z wielu graczy w świecie, a podzielona na państwa (narodowe) nie przedstawia praktycznie żadnej siły. Wzajemne wyniszczanie się nie jest nikomu na rękę.”

    Dru, poczytaj sobie proszę, co politolodzy i sami zainteresowani mówili o Jugosławii w przededniu jej rozpadu. Bardzo pouczające. Naprawdę. Tam również wzajemne wyniszczanie nie było nikomu na rękę, a dezintegrację poprzedziło 100 lat dążeń do integracji. I to jakich.

  7. Bobik said

    Ziemia i Zmarli… Metaforycznie można to chyba odczytać szerzej, nie tylko „szczątkowo”. Ojczyzna to Terytorium i przekazana przez przodków Tradycja, obejmująca również Bohaterów (najlepiej zmarłych, bo z żywymi zawsze są jakieś problemy). Takie rozumienie ojczyzny – jak mi się wydaje, dość częste na prawicy – ma pewne praktyczne konsekwencje.
    Po pierwsze, łatwo najgorszej nawet bredni wymyślonej w przeszłości (najlepiej przez Zmarłego Bohatera) nadać status tradycyjnej narodowej świętości i ruszyć do zadymy w jej obronie.
    Po drugie, łatwo odrzucić jakiekolwiek nietradycyjne rozumienie ojczyzny.
    Po trzecie, łatwo potępiać w ogóle jakiekolwiek nowe prądy myślowe czy obyczajowe, bo przecież za króla Ćwieczka ich nie było i było dobrze.
    Po czwarte, łatwo (na własny użytek) legitymizować niechęć, a nawet przemoc wobec tych, którzy z jakąś tam nieortodoksją się w ojczyste sprawy wpychają. Jeżeliby nas pozbawili, dranie, Terytorium i Tradycji, to cóż nam zostanie? Język i kultura? Wolne żarty. Tradycję wysysa się z mlekiem matki (Polki), a w zdobycie kultury trzeba jakiś wysiłek włożyć. No a z tym językiem to wiadomo, sprawa co najmniej podejrzana. Bywają takie przypadki, że językiem (i to całkiem nieźle) posługują się jakieś farbowane lisy, niemieszczące się w Tradycji i nawet niemieszkające na Terytorium.

    Oczywiście, zgadzam się z tym, że to jest myślenie (?) testosteronowe, co poniższy link bardzo dobrze ilustruje:
    http://wyborcza.pl/1,75480,10617103,Czasem_patriotyzm_musi_byc_brutalny.html
    ale w sprawie możliwości zmian nie jestem skrajnym pesymistą (choć do optymistów też proszę mnie nie zaliczać). We współczesnym świecie coraz częściej zaczynają się sprawdzać – również ekonomicznie czy karierowo – tzw. wartości soft, co daje nieśmiałą nadzieję, że testosteronowców samo życie będzie spychać na margines. A już choćby to, że oni są na marginesie, nie w mainstreamie, pozwala zacząć inaczej rozmawiać. Nawet na temat ojczyzny.

  8. Cóż, w kwestii tego, jak INACZEJ można świętować 11.11, to jutro w Bydgoszczy odbędzie się coś takiego:

    http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,10473828,11_11_11___W_swieto_wielki_powrot_do_przeszlosci.html

    Sprawdzę, co z tego wyjdzie.

  9. andsol said

    dru’, piszesz: poza obawą społecznych konsekwencji kolejnego faszyzmu i obawa konsekwencji jeszcze jest niedyskutowalna, nadal żyją tacy, co pamiętają. Natomiast obawa przed kolejnym faszyzmem już dawno znikł. Bo i czego tu się bać, jeśli to nie jakiś germański dawny wybryk, a nasz zdrowy, pełen uzasadnień patriotyzm? Pokaż mi na mapie tzw. Wschodniej Europy (wyłączywszy – optymistyczny przykład – Czechy) większy krąg gdzie takie zjawisko jest nie do pomyślenia.

  10. rysberlin said

    andsol: „Pokaż mi na mapie tzw. Wschodniej Europy (wyłączywszy – optymistyczny przykład – Czechy) większy krąg gdzie takie zjawisko jest nie do pomyślenia.” – w Warszawie jutro, Andrzeju.
    Bowiem jak powiedzial dzisiaj do kamery rzecznik prasowy „marszu
    niepodleglosci” – „nie pozwolimy, przypiac nam laty faszyzmu, nacionalizmu, jestesmy tylko polskimi patriotami”

    bywa

  11. mandala_d said

    Rysiu, ten w dżinsowej czapce to Ty? Ładnie prawisz!

  12. dru' said

    @telemach & andsol
    Zgadzam się, że pewności, czy faszystowskie wariactwo nie wybuchnie ponownie, nie ma. Myślę, że teraz jest o to trudniej niż w międzywojniu. Nie czuję, żeby nas to zwalniało z troski o przypominanie sobie i innym jakie były tego konsekwencje, czy też pilnowania by pewne myśli nie były wyrażane publicznie.

    Pamięć nasza jest uwarunkowania przeżyciami. W odniesieniu do emocji IIWŚ powoli znika z naszej pamięci. Niemniej, choć sam z tego okresu nie mogę pamiętać nic, czytanie na temat od zawsze powodowało u mnie wstrząsy psychiczne. Wiedzieć, że coś takiego się zdarzyło to już coś.

  13. mona said

    Dru’

    Okulary sa od Armaniego, a zdjecie zostalo zrobione w marcu 1992.

  14. Bobik said

    Dru, ja przy całym swoim optymizmie mam wrażenie, że potencjał pewnego typu, faszoidalnego wariactwa jest w Polsce (a może i faktycznie w Europie Wschodniej) jednak dość spory. Oczywiście historia nie musi się powtórzyć w identycznym kształcie, poza tym w głowach narodowców czy zwolenników supremacji białego człowieka jest często takie pomieszanie z poplątaniem, że już nie bardzo wiadomo, do jakiej konkretnej ideologii toto przypisać. Ale czy naszyzm jest aby na pewno „lepszy”, mniej niebezpieczny od faszyzmu? Hmm… No, nie wiem.
    Mnie bardzo niepokoi to, że niektóre (wyizolowane) naszystowskie opinie uważane są również przez mainstream za całkowicie normalne i do przyjęcia. Znaczy, dla pani Kowalskiej i pana Wiśniewskiego – swastyka nie, bo to się jednak źle kojarzy, ale żydowski czy ruski spisek? A, proszę bardzo. Wręcz z przyjemnością. Heilowanie jakieś nieprzyjemne, ale hasło „bić pedała!” owszem, bardzo przyjemne. Itede, itepe.
    To skąd wobec tego u mnie ta odrobina optymizmu? A stąd, że przynajmniej do części tego mainstreamu daje się docierać. Powolutku, krok po kroku, pracą u podstaw, z perspektywą rozłożoną na lata, ale się daje. Tylko trzeba się zdobyć na cierpliwość, opanować własną agresję (kto jest od niej tak całkiem wolny?), porzucić chęć wygrania w pierwszym starciu… Wcale nie takie łatwe, kiedy jedno zdanie przeciwnika potrafi czasem do szału doprowadzić.
    Ale czy jest inne wyjście? Czy można do kogoś dotrzeć, kiedy zaczyna się od zbluzgania go, a potem jest jeszcze ostrzej? Czy właśnie ta – niestety, obustronna – „kultura bluzgów”, jaką się widzi np. w polskim necie, nie jest pożywką raczej dla naszyzmu, niż dla innych poglądów?
    Nie twierdzę, że nie ma sytuacji, kiedy trzeba się wyraźnie opowiedzieć po którejś stronie, albo wyrazić swoje bez owijania w bawełnę. Ale często warto się pohamować i popracować u podstaw, bo to bywa po prostu skuteczniejsze.
    I tu nawiążę do Vontrompki i Telemacha – liczenie na De Gaulle’a czy Adenauera może się skończyć rozczarowaniem (i na razie na to wygląda). Ale nie ma przeszkód, żeby każdy na własną rękę spróbował przekonać choćby jednego wahającego się pomiędzy naszyzmem i nienaszyzmem do stopniowego „zaprzyjaźniania” się z tym ostatnim. Ziarnko do ziarnka… ;)

  15. Narodowcy to folklor, faszyzm to system ktorego jestescie beneficjent(k)ami.

    Wszelkie rozwazania na temat ‚kultury’ rozpoczalbym od zdania sobie sprawy z tego ze kilka lat temu prawie milion mlodych ludzi nieomal rzucilo sie wplaw przez kanal la Manche, aby tylko uciec z tej ‚cywilizacji’ ktorej jestescie kustosz(k)ami.

  16. andsol said

    Zaostrzyłbym (na własną odpowiedzialność, proszę winić andsola, nie pieska) kurs Bobika. Uwagi o unikaniu powtórzenia zjawisk ze świata III Rzeszy w tej samej rozmowie, w której telemach przypomniał wojnę (czy może cykl wojen) z Jugosławii… Nie jest to tym samym, bo nie ma ogólnoeuropejskiej pożogi? Czyli skala decyduje o klasyfikacji społecznej i moralnej?

    Już naziści w rozkazach i oficjalnych poleceniach używali eufemizmów – ich użycie teraz jest stałe, ale dba się nie tylko o unikanie śladów językowych, po Niemcach został Babi Jar i Oświęcim, po mordercach z Jugosławii trzeba się dobrze naszukać, by odnaleźć kości. Wcale nie dlatego, by ich było mało. Po prostu dobrze poukrywane, zamaskowane.

    Albo sądy nad zbrodniarzami. Kaing Guek Eav zaprzestaje mordować w 1979, po dwudziestu latach łapią go, po kolejnych dziesięciu zapada wyrok. Czy jest do pomyślenia złapanie Goeringa w 1965 i sądzenie go w 1975? A jak tu wygląda Radko Mladić? Dla jego wypadku analogie czasowe by były takie: Franz Hoess jest złapany w 1962 i na procesie broni się, że nic złego przecież nie zrobił…

    Nie mówię o przerażająco licznych patologicznych mordercach przyjmowanych na salonach, bo przecież są prezydentami tej czy innej demokracji prawie zachodniej…

  17. Szanowny Panie Bawidamku,
    w imieniu pozostałych gości tego miejsca i własnym pragnę Panu podziękować za interesujący i oryginalny komentarz. Nic z niego nie zrozumiałem, ale pewnie to moja wina. Kiedyś zwykło się mawiać: bez doktoratu nie zrozumiesz. Mogę Pana zapewnić, posiadanie doktoratu nie jest w przypadku Pańskiego głosu gwarancją, że będzie inaczej.
    Dużą ulgę przyniosłoby mi wyjaśnienie dlaczego jestem beneficjentem faszyzmu. Bo jeśli tak jest, to jestem beneficjentem nieświadomym. Kto wie, może nawet coś mi umyka? Inna dręcząca mnie wątpliwość wynika z poczynionej przez Pana obserwacji miliona młodych ludzi przepływających kanał La Manche. Jest Pan pewien, że ich Pan widział? A może było to gdzie indziej? Zalew Zegrzyński? I może nie było ich aż tylu, tylko dwóch?

    Gdyby jednak okazało się, że użył Pan przenośni, to proszę przyjąć moje zapewnienie: ona poważnie kuleje. Gdyby potrzebował Pan adresu dobrego ortopedy, to polecam doktora Johanna Dolittle. Doskonały fachowiec, wie co robi.

    Kto jest kustoszem i dlaczego? Co ma z tematem wspólnego skandowanie w wykonaniu czarnego obywatela z nadwagą, który na domiar złego twierdzi, że nazywa się Kostka Lodu? Same pytania, żadnych odpowiedzi na horyzoncie.

    Bardzo proszę, niech Pan pomoże i rozwinie.

  18. jeszcze jeden bawidamek said

    Szanowny panie Theo

    W charakterystyczny dla polskich doktorow sposob nie sprecyzowal pan w jakiej dziedzinie jest ten ktory pan otrzymal. Czy przepowiada pan moze przyszlosc wahadelkiem i leczy biopradami? Bo przyznam szczerze, polskie doktoraty kojarza mi sie ze zniknieciem popielniczek, ale to pewnie moja wina.
    A rapowanie to nie to samo co skandowanie.
    Pozdrawiam serdecznie.

  19. jeszcze jeden bawidamek said

    Sorry Telemachu, ale jestem przyzwyczajony do „twardszych” wyjasnien: demografia, gospodarka, technologia, itp..

  20. Drogi Panie Bawidamku Jeszcze Jeden,
    zdziwi to Pana być może, ale podzielam Pański pogląd na temat polskich doktoratów. Nasza zgodność poglądów mnie cieszy. Dziękuję również, za wyjaśnienie mi istotnej różnicy pomiędzy rapowaniem i skandowaniem.
    Czekam z niecierpliwością na rozwinięcie uwzględniające takie aspekty jak demografia, gospodarka i technologia. A przede wszystkim itp.
    ukłony
    TW

  21. Alez ja nie posiadam doktoratu, ani nawet nie interesuje sie historia. Chcialem tylko zasygnalizowac ze to co edna optyka przedstawia jako surrealizm, inna moze postrzegac jako paranoje.
    …………….
    Bardziej interesuje mnie to, czy Telemach zamierza wystawic pomnik swojemu ulubionemu kompozytorowi, czy tez bedzie nazywal innych barbarzyncami, poniewaz nie wystawili jeszcze pomnika ulubionemu kompozytorowi Telemacha.
    serdecznie….

    P.S. Polskie dziennikarki kulturalne nazywaja rapowanie spiewaniem. Tez fanie.

  22. Drogi Panie Bawidamek,
    rozczarował mnie Pan. Myślałem, że wszyscy, którzy tutaj komentują mają co najmniej doktorat. Przygnębiony teraz jestem i ogarnięty wątpliwościami. Z surrealizmem i paranoją zupełnie się zgadzam, poszedłbym nawet dalej: wzsystko co jedna optyka postrzega jako cośtamcośtam, w innej może się jawić jako coś zupełnie innego.
    Pańskie zainteresowania dotyczące pomników ulubionych kompozytorów pana Telemacha są dla mnie fascynujące, niech Pan koniecznie rozwinie ten enigmatyczny temat. Najlepiej przy okazji oczekiwanej przez ogół wypowiedzi na temat demografii, gospodarki i technologii.

    Ukłony i pozdrowienia
    TW

  23. eptesicus said

    >>Uniformizację, jedynie słuszny patriotyzm

    demokracja nie umrze, jeśli na ten jeden jedyny dzień umówimy się, że właśnie taki polipoprawny, niekonfliktowy, zuniformizowany, ani-prawy-ani-lewy patriotyzm będziemy kultywować. Normalnie, flagi, orzełki, Wisła, Odra, PL, te sprawy… Dzień później możemy sobie znów skoczyć do gardła, to normalny element demokracji, będzie można ją swobodnie kultywować ;-) Ale chociaż raz w roku moglibyśmy schować do kieszeni wszystkie swoje wrażliwości wszędzie tam, gdzie kaleczą one wrażliwości innych.

  24. andsol said

    eptesicus, proponujesz: Ale chociaż raz w roku moglibyśmy schować do kieszeni wszystkie swoje wrażliwości – bardzo możliwe, że Twój projekt ma sens, ale wyjaśnij mi jaki. Natomiast inny projekt, by każdy kiedy sobie chce uwielbiał swoje symbole, przekonania i wiary, ale uznawał, że to kwestia wyboru osobistego, nie dezawuującego osób o innych przekonaniach i nie narzucając im swojego bagażu umysłowego pod groźbą odpolaczenia, posiada walor oczywisty i widoczny: przy takim nastawieniu nie ma konfliktów publicznych.

  25. Bobik said

    Uprzejmie proszę o wyjaśnienie, czy przywiązywnie większej wagi do pasztetówki niż do doktoratu wpływa w jakikolwiek sposób na IQ, z uwzględnieniem aspektu narodowego.
    Uprzedzam, że w przypadku braku merytorycznej odpowiedzi nadal większą wagę będę przywiązywał do pasztetówki. Howgh!

  26. …inny projekt, by każdy kiedy sobie chce uwielbiał swoje symbole, przekonania i wiary, ale uznawał, że to kwestia wyboru osobistego, nie dezawuującego osób o innych przekonaniach…

    Andsolu, opowiadam się za takim własnie projektem, który jest z istoty swej słuszny. Z jedna uwagą, by działało to w dwie, czy więcej stron. W mojej ocenie całe zamieszanie wokół 11 listopada wynika z konfrontacyjnej inicjatywy „Kolorowa Niepodległa”, która postanowiła z premedytacją zakłócić Marsz Niepodległości i właśnie „dezawuując” prawo jego organizatorów i uczestników do manifestowania. Cokolwiek napisze i powie się o faszyzmie w przypadku świętowania 11 listopada nie jest to warte funta kłaków w świetle tego, co się wydarzyło. Rozróby są skutkiem działań organizacji lewicowych.

  27. andsol said

    Caddicusie, moja ocena całego zamieszania nie współgra z Twoją oceną, więcej niż zadyszane relacje reporterów wart mi opis Azraela Kubackiego – lata rzeczowej, konsystentnej postawy przy unikaniu dziennikarskich fajerwerków przekonały mnie, że przy sprzecznych opowieściach zawierzając Azraelowi ryzykuję mniej.

    Co do reszty, by nie zajmować się bieżączką, co zawsze nieuchronnie psuje kalibrację wagi ważności zdarzeń, bez odbierania wartości Twoim uwagom stwierdzę, że w odróżnieniu od nich moja obserwacja mogła zostać podana w jakimkolwiek okresie między – powiedzmy – założeniem Młodzieży Wszechpolskiej w 1989 a dniem 10.11.2011.

  28. rysberlin said

    @ Caddicus Caddi, „W mojej ocenie całe zamieszanie wokół 11 listopada wynika z konfrontacyjnej inicjatywy…………………….
    Rozróby są skutkiem działań organizacji lewicowych.”

    masz opinie podobna do pana T.Wroblewskiego, tu odpowiedz:

    http://studioopinii.pl/artykul/3721-jacek-zakowski-wroblewski-wymyslil-militarystyczna-lewice

  29. Andsolu, Rysberlin,
    Cóż opinie obydwu panów (Azrael. Żakowski) wyrażają poglądy sympatyków jednej strony. Obydwaj uczestniczyli w blokadzie Marszu Niepodległości, ich ocena zdarzeń jest jednostronna i niestety kłamliwa. Mają interes w tym, by wybielić siebie, jako inicjatorów działań, które doprowadziły do zadymy.

    Nazywanie przez nich konkurentów politycznych faszystami jest praktycznym zastosowaniem dyrektywy Stalina z 1943 roku: Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej.
    Stalin nie uczynił nic ponad to, do czego zachęcał wcześniej dr Goebbels:Kłamcie, kłamcie, zawsze coś się przyczepi.

  30. andsol said

    Goebbels & Stalin notwithstanding, I stay by Azrael.

  31. staruszek said

    Bobiku!
    A podgardlana?

    W jakiej odleglości nieprawdziwi Polacy powinni okrążąć pomnik Romana Dmowskiego aby uchronić się przed polonizacją?
    Hitler wypowiedział wojnę Polsce jako dopuszczalną prawem międzynarodowym retorsję za zbrodnię w Gliwicach. Był praw. No i Bóg był z nim co nawet w metalu było wyryte a nie tylko w virtualu.
    „Całe zamieszanie.” – Andsol – o co proszę – to wyjaśni z wdziękiem. W ramach spisku pewnej nacji przeciw myśleniu polskiemu około 90 lat temu pewien wiedeńczyk cosik takiego wymyślił: gdy całe to z zamieszaniem i wstrząsem, gdy klarowne nie powodujące zmieszania to nie całe.

    A wydarzyło się, wydarzyło. Bosaka jeszcze nie było …
    A ja bym wprowadził numerus nullus dla bosakopodobnych i wtedy „Kolorowa niepodległa” byłaby cokolwiek cnotliwsza.

  32. kwik said

    Pięć piw dla Caddicusa! A dojście Hitlera do władzy było skutkiem działań Żydów.

  33. Kwiku miły, jeśli już stawiasz cokolwiek to wolę wino. To po pierwsze.
    Drugie i ostatnie: nie sugeruj mi niczego ponad to, co napisałem. Żydzi i cykliści to nie ta bajka. Pomyliłeś kanały TV.

  34. babilas said

    Cóż, jestem chwilowo w Madrycie, gdzie mi ciepło, smacznie, tanio i w ogóle dobrze. Staram się jakoś empatycznie zachowywać wobec tych, którzy deklarują, że niedobrze (im, w Polsce, w ogóle). I w ramach onejże empatii pozwolę sobię wyodrębnić wypowiedź jednego z dyskutantów, który nad świadectwo uczestników (kłamliwe) przedkłada własną ocenę (najszczerzej prawdziwą oczywiście). A za argument robią Stalin z Goebelsem zza grobów.

    Rzecz jasna wisi mi to, kto ma rację. Ale miejscowym brunatnym patriotom stawiam pięć butelek wina. Kwanczkara, rzecz jasna, ulubione Stalina (serwował w Jałcie).

  35. babilas said

    Cuś się tag html nie zamknął. Ale dobrze, sprawa jest otwarta, rozwojowa.

  36. nameste said

    telemach: chyba przesadzasz z tolerancją

  37. andsol said

    Nazwisko Michała można przetworzyć na wiele sposobów, ale żaden z tych zabiegów nie ma tej wartości co rzeczowa argumentacja. Z drugiej strony, przyznaję, jak się Babilasa nie lubi, robiąc akrobacje z nazwiskiem najtaniej i najszybciej wyraża się uczuciowe nastawienie.

  38. pak4 said

    1) A może za ‚ziemią i zmarłymi’ przemawia zwykły, ludzki sentyment? Czyli naturalna tęsknota do tego, co przeminęło. (Inna rzecz, jak przemawia — od tonu wymagałbym więcej, niż od samych słów.)

    2) W Polsce mamy chyba jeszcze inny problem — poszukiwania w historii, czy w Historii lekarstwa na obecnie odczuwane braki. I traktowania go jako listka figowego, by zakryć swój wstyd za Polskę taką, jaką jest.

    3) Marsze urządza się w tylu celach — zwykle przeciw (wykluczeniu, agresji, przestępczości, nietolerancji, itp., itd.), że jeden więcej, a do tego w celu za, a nie przeciw, nie musi budzić od razu takich skojarzeń.

    3 i 1/2) Choć w samej masowości bywa coś, co przejmuje dreszczem. Ale, ale, bardziej bym się tu bał głosów, które odezwały się po zakazie wypowiedzi ks. Bonieckiego, choćby głosu Tomasza Terlikowskiego, niż maszerujących 11.11.11.

    4) Ziemia wzmiankowana w pkt. 4. wpisu, nie jest niczyja. Jest nasza i będziemy jej bronić do upadłego! Hough!

    4 i 1/2) Zresztą Ziemia pisana z dużej litery, to trzecia planeta od Słońca. A że chyba wszystkie ofiary podboju kosmosu spadły z powrotem na Ziemię, to rozszerzyć panowania patriotycznie się chyba nie da.

    5) Proszę Autora szanownego, Barres nie musiał zmartwychwstawać, skoro dusza jest nieśmiertelna (a przynajmniej tak twierdzi spory odsetek Polaków).

    6) Odżywa dawne przeciwstawienie. Swoją drogą, prawie każdy polski polityk chce się przyznawać do antykomunizmu. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego nie ma analogicznego podejścia do antyfaszyzmu. Ba! Bycie antyfaszystą skutkuje wytykaniem palcami i pukaniem się w czoło. Doszedłem do wniosku, że to dlatego, że komunizm jest umarł na naszej ziemi (patrz: ziemia i zmarli), a faszyzm nie.

    7) A może ludzie powinni być szczęśliwi i realizować się w swoim tu i teraz? Tak po prostu? Żeby już nie starczyło serca do tłoczenia cudzej krwi?

  39. jeszcze jeden bawidamek said

    Nie wiem co na to historycy, ale wydaje mi sie ze z punktu widzenia banalnego przetrwania i reprodukcji genow znacznie bardziej oplaca sie byc faszysta niz polskim chlopem. Szczegolnie gdy innych opcji brak, mapy sa sfalszowane a studnie zatrute.

    @ Theo Weinbereger

    1. Gdyby spojrzal pan na sprawy z punktu widzenia osob bezdomnych, chorych psychicznie, bezrobotnych, indian, ludzi zamieszkujacych na glebokiej prownicji, a czasem po prostu tylko stojacych na drodze Silnym, wiedzialby pan jakiego systemu jest pan beneficjentem.

    2. Drut kolczasty i wieze kontrolne nie zostaly stworzone na okolicznosc zydowskiego Holkoaustu, ani nie wyszly z uzytku w 1945. Po prostu raz trafilo na takich ktorzy potrafia narobic halasu. ( akcent na ‚potrafia’ )

    3. Jezeli chodzi o biznes wyjasnieniowy to pan jest producentem, ja jestem klientem. Chetnie zaplace, chocby oklaskami.

    4. Media masowej komunikacji ( technologia ) graja na emocjach ( biznes ) aby powiekszyc zasieg ( gospodarka ).
    Dostala malpa prase drukarska, a juz wiadomo co zrobila z zegarkiem.

  40. jeszcze jeden bawidamek said

    Moze ktos mi wyjasni jak to jest ze w XXI wieku w Polsce pojawili sie ‚chlopi’. Czy dlatego, ze niektorzy chcieliby bawic sie w ‚szlachte’?

  41. andsol said

    telemachu, mam prośbę, zerknij uważnie na tę frazę tego Twojego nowego gościa brzmiącą Po prostu raz trafilo na takich ktorzy potrafia narobic halasu. Jeśli podobnie do mnie dojdziesz do wniosku, że ten człowiek wyraża przekonanie, że w Trzeciej Rzeszy Żydzi narobili hałasu wokół zjawiska, które inne grupy znosiły w milczeniu, to bardzo, bardzo usilnie dołączyłbym się do bezsłownie wyrażonej prośby nameste, by pozbawić nas tego towarzystwa. Myślę, że nie mam potrzeby uzasadniania mojej prośby.

  42. kwik said

    Naciski na gospodarza uważam za absolutnie niedopuszczalne. Niedwuznacznie sugerują atrofię dobrego smaku, zupełnie nie biorąc pod uwagę, że właściciel ma prawo decydować czy chce mieć kawiarnię czy zoo.

  43. jeszcze jeden bawidamek said

    Good taste very important, me like very much.

  44. jeszcze jeden bawidamek said

    A jezeli chodzi o Zoo

  45. babilas said

    Właśnie, kwiku, wszystkie komentarze są w jakiś sposób korzystne dla bloga i jego czytelników. Ot, powiedzmy Gospodarz pisze o jakimś obskurantyźmie umysłowym, postawie moralnie repulsywnej, czy po prostu niegodziwej głupocie, czytelnik się in pectore zastanawia (“No przecież to jest niemożliwe, nie ma takich ludzi, nikt tak nie myśli, a nawet jak myśli, to nie mówi/pisze tego głośno, to jakaś ściema przecież…”), a tu nagle deus ex machina wyskakuje komentator ze swoim tekstem i czytelnik już wie, że tacy ludzie rzeczywiście istnieją, że problem jest prawdziwy, a nie wydumany tylko.

    Poza tym, w myśl teorii żywych puent, są one (owe komentarze) potrzebne i Gospodarzowi. Nawet gdyby za duże pieniądze zakontraktował bredzenie w malignie (czy próbował je samemu imitować), nic nie zastąpi utalentowanych naturszczyków.

    Po trzecie (argument subiektywny), na tle niektórych komentatorów można bardzo łatwo, bez żadnego wysiłku wyjść na refleksyjnego mędrca o porywającej erudycji. Dlaczegóż zmieniać układ odniesienia? Używając Twojej metafory – nie mam nic przeciwko perspektywie kawiarni w zoo. Przecież wiadomo od razu, kto przy stoliku, a kto dalej, na wybiegu.

  46. nameste said

    @kwik: na nikogo nie naciskam, grzecznie wyrażam swoją reakcję czytelniczą na to, że pewnych opinii wraz z pewnymi sposobami ich wyrażania jest w polskojęzycznej sieci dostatecznie wiele gdzie indziej, więc tolerowanie ich puszystej obecności przez gospodarza tutaj wydaje mi się przesadne, zwłaszcza że w zawartości notek ostatnich nie dostrzegam żadnej zmiany profilu bloga telemacha w kierunku jakiejś mocniejszej puszystości or smth.

  47. jeszcze jeden bawidamek said

    W moim miescie ( daleko od PL ) trwaly w tym czasie d-w-i-e takie demonstracje, Policjanci ziewali. Na razie ani studenci ( ktorzy wlamali sie do dziekanantu ), ani piknikowicze ( z pikniku ktory Krytyka Polityczna nazywa swiatowa rewolucja ;-))) nie opanowali miasta, ani kraju. Wiec skad u was takie poczucie zagrozenia?

  48. kwik said

    @ nameste – przepraszam, miałem chwilę słabości zainspirowaną apelem Bobikaprzytul raczkującego faszystę („żeby każdy na własną rękę spróbował przekonać choćby jednego wahającego się…”). Ale Babilas ma rację, trudno uciec przed łatwym samozadowoleniem, co oczywiście sprowadza zdolność perswazji do zera.

  49. jeszcze jeden bawidamek said

    @ Telemach

    Ten twoj projekt jest bardzo ekskluzywny. Wykreowales wystarczo odlegly ideal, wyznaczyles Wielkiego Wodza ktorego oczekiwaniaom inni maja sprostac ( btw. dead white male ) i mianowales sam siebie jego apostolem. Wyszedl z tego wysoki pal nasmarownay mydlem z ktorego beda spadac nieszczesnicy probujacy siegnac Whielkiego Idealu.
    Twoi koledzy beda w tym czasie siedzieli w kawiarni i smiali sie z kazdego spadajacego. No i dlaczego swiatem maja rzadzic literaci?

  50. cmss said

    Heinrich Heine opisał swą wizytę w paryskim biurze barona Jamesa de Rothschilda. Gdy „lokaj w liberii ze zlotymi szamerunkami” wyszedł z toalety barona z nocnikiem tego wielkiego człowieka, jakiś spekulant giełdowy oczekujący na przyjęcie zerwał się z krzesła i „z szacunkiem zdjął z głowy kapelusz”.
    I to by było na tyle.
    eot

  51. babilas said

    To jest urocze, te ustawiczne przychodzenie, po to tylko, żeby oznajmić, że się właśnie wychodzi.

  52. jeszcze jeden bawidamek said

    Kontynuuj ociereanie sie o geniusz, kieszonkowy Heine. Pani od polskiego w ciebie wierzy.

  53. cmss said

    Jakaś Odessa mi wibruje na synapsach. Słusznie?

  54. andsol said

    kwik: prośby kierowane do gospodarza uważam za absolutnie dopuszczalne i normalne. Domyślam się, że formułowanie Regulaminu Komentatora oraz normowanie jakość smaku nie jest łatwe – może to właśnie utrudnia dostrzeżenie kierunku presji komentarza.

    Lecz wierzę, że ucieszy się gospodarz słysząc, że właściciel ma prawo decydować czy chce mieć kawiarnię czy zoo.

  55. jeszcze jeden bawidamek said

    @ andsol

    Na razie to ja siedze w kawiarni, powaznie.

  56. cmss said

    Chłodnym okiem naturalisty: „Szanowny panie Gistapo.”

  57. jeszcze jeden bawidamek said

    @cmss

    Czekam az Telemach napisze cos o tym dlaczego w 1939 niemieckie czolgi wjezdzaly do Polski ktora sprawiala wrazenie kraju afrykanskiego.
    Blogasek turystyczny fajny, ale niektore sformulowania mnie smiesza. Do jutra.

  58. nameste said

    @babilas: „urocze”

    Nie jest. Z upływem lat na pierwsze miejsce w katalogu Zbrodni Przeciwko Czytelnikowi (w internecie) wysuwa mi się zdecydowanie „kradzież czasu”. No więc te wszystkie „prawda leży pośrodku, dziam-dziam-dziam” czy owoalowane syczenie przygodnych lub stałych skwaszeńców, srajacych tajemnicami („ach, rozszyfrujcie co też miałem na myśli” – nope, spadaj, guzik mnie obchodzi, co miałeś i czy w ogóle) – wszystkie takie pierdololo to muł lepiący się do butów. Nie chce mi się silić na uprzejmości czy ironię wobec mułu, niech się zmywa.

  59. cmss said

    Czesio Puczymorda? Aj waj!

  60. Bobik said

    Przepraszam, Kwiku, ale muszę nieco skorygować mój miłosierny wizerunek. Na przytulanie faszysty, nawet dopiero raczkującego, sam nie mam ochoty, bo choćby z racji przynależności gatunkowej wolę istoty z owłosionymi czaszkami. Ja pisałem o mainstreamie, a zwłaszcza – precyzuję – o ludziach, którzy właściwie nie mają żadnych wyrobionych, w miarę spójnych poglądów, w tę czy wewtę, tylko bez zastanowienia powtarzają to, co akurat przypadkiem gdzieś zasłyszeli. Kiedy z nimi porozmawiać, często okazuje się, że wcale nie są zdecydowanymi kandydatami na faszystów i potrafią zmienić (lub chociaż zmodyfikować) zdanie np. o wyjątkowości Polaków, o mniejszościach, czy o urokach płonących pochodni. Tu faktycznie widzę sens rozmawiania i przekonywania, a nie traktowania od razu z buta. Albowiem z doświadczenia wiem, że parę razy przekonać mi się udało.
    Z „prawdziwym” faszystą co innego. Jego się i tak nie przekona, bo on WIE i da temu wyraz. Więc jeżeli po kilku postach widać, że ma się do czynienia z kimś takim, że nie porozmawiać przyszedł, tylko przywalić, to i mnie wtedy szkoda czasu i atłasu. U siebie takich milusińskich dość szybko banuję, bo mi zaśmiecają blog, a ja jestem leniwy i sprzątać nie lubię.

  61. kwik said

    @ Bobik – moja złośliwość pewnie stąd, że mnie jeszcze nie udało się nikogo przekonać.

  62. jeszcze jeden bawidamek said

    Wspolczesna cywilizacja ( przynajmniej ta ktora nazywa sie zachodnia ) jest jak tramwaj, ktory wyskoczyl z szyn. Nie ma zadnego znaczenia czy ktos siedzi po prawej, czy po lewej stronie. Nawet to czy sie usmiecha, czy wpada w rozpacz nie ma znaczenia. Potrzebny jest mocny dzwig ( technologia ) i ludzie ktorzy stoja na ziemi.
    ………
    A jezeli chcecie rzucac w siebie kamieniami, rozbijac sobie nawzajem glowy o krawezniki, to nikt wam tego nie zabroni. Czasem policja sie wtraci. Wiecej gazet sie sprzeda i wiecej reklam. Moze ktos znajdzie pretekst zeby aby odebrac wam ( i innym ) czesc praw obywatelskich.
    …….
    Jest takie rozroznienie – ktore na pewno nie zadowoli sophisticados – na kultury pragmatyczne i na idealistyczne. Te pierwsze wypieraja z obiegu te drugie. Moje z wami rozmowy to byl wlasnie test na idealizm. Zdaliscie celujaco.

  63. cmss said

    Trochę rzuca gdy nie na szynach. Jakaś pompa nr 6.
    Andsol podrzucił kiedyś tekst
    przysłuchiwałem się w publicznym radio dyskusji o tym, że nikt się nie chce uczyć fizyki, a przecież powinno się tę dziedzinę wiedzy propagować. Winę oczywiście ponoszą wykładowcy, którzy czynią fizykę niepotrzebnie skomplikowaną różnymi matematycznymi formułami, ukrywając w ten sposób jej naturalne piękno.
    Wypowiadały się autorytety z Harwardu i nie tylko.

    Czy go rozumiesz? Tak z ciekawości pytanie. :)

  64. jeszcze jeden bawidamek:

    Wspolczesna cywilizacja (…) jest jak tramwaj, ktory wyskoczyl z szyn.

    Trochę Cię poniosła fantazja.
    Przypowieści są może i poczytne, ale mają jedną wadę: przycinają rzeczywistość do uprzednio przyjętego przekonania.

  65. dru' said

    @jeszcze jeden bawidamek
    Trochę się zgubiłem. Zrozumiałem, że jako bezkrytyczny i ślepy wielbiciel telemachowych tekstów zostałem zaklasyfikowany do zidiociałych idealistów (tekst o namydlonym palu), z którymi w prawdzie nie da się rozmawiać, ale można wrzucić jakiś tekst, który na poziomie illokucji idzie zakwalifikować jako obrazę.

    Niemniej teraz okazuje się, że telemach jest osobą wypierającą kultury idealistyczne, sam niosąc sztandar kultury pragmatycznej. To jak to w końcu jest? Łatki mi nie przeszkadzają, ale masochistycznie lubię wiedzieć, dlaczego inni mnie nie lubią.

    Pogrzebię jeszcze w tej metaforze tramwajowej. Twierdzisz, że gdzieś siedzę w wykolejonym tramwaju i spędzam czas na kupowaniu gazet.Ty zaś przychodzisz do mnie mocno stąpając po ziemi i proponujesz, żeby załatwić dźwig i postawić tramwaj na torach, które nie wiem dokąd prowadzą. Z metafory wyczytuję również, że ów tramwaj torami tymi jechał, ale aktualnie ktoś lub coś nasz pojazd wykoleiło.
    Jeśli twoim zamiarem było przekonanie mnie, że ty wiesz coś o czym ja nie wiem i to jest wiedza na wagę uratowania zachodniej cywilizacji, w związku z czym ja mam się czuć gorzej bom jest maluczki i nie rozumiem znaczenia ponownego podążania opuszczonymi torami, to kierunek obrałeś może i słuszny, ale ja chciałbym wiedzieć który konkretnie. Optujesz za Europą 1989 (chyba nie), 1945, 1938, 1919, 1914, 1866, 1814, 1803, 1789, 1643 czy może jeszcze wcześniej, bo skoro tory opuściliśmy to siłą rzeczy muszą być nam znane. Jak byś jeszcze dorzucił w kierunku jakiego ideału nas te tory prowadziły to już w ogóle było by cudownie.

    Twój optymizm (choć może umiarkowany) oraz gotowość do dyskusji i pracy nad współczesnym światem wyczytuję jednoznacznie z fragmentu o technologii. Skoro da się ratować, to ratujmy, ale jak wiesz w świecie fałszywych proroków przed wyjściem lepiej zapytać o drogę.

    Pozdrawiam.

  66. jeszcze jeden bawidamek said

    Gdy patrze na Polske to widze nieudana modernizacje ktora probowano przeprowadzic kiedys w Iranie, Gdy nadzieje zwiazane z modernizacja zawiodly, ludzie zwrocili sie w strone ajatollahow. Wczoraj rozmawialem na ten temat z politologiem, porownujac Polske do Iranu. Moim zdaniem modernizacja slabo wychodzi gdyz za slabo sie staracie. Cieszycie sie za to przywilejami – wy akademicy – na ktore nie zawsze zaslugujecie.
    Byla tez mowa o elitach ktore traktuja wspolobywateli jak aborygenow.
    ……..
    A srodki przeciw faszyzmowi powzieto juz dawno. Dlatego mamy komputery osobiste, telefony komorkowe, blogi i youtube.

  67. jeszcze jeden bawidamek said

    @ dru

    to sie chyba nazywa argumentacja ‚ad hitlerum’.

  68. jeszcze jeden bawidamek said

    @ Caddicus Caddi

    Czy mi sie zdaje, czy wyznajesz zasade ‚mi jest dobrze, wiec jest dobrze’?
    Czy dlugo szukales i gdzie zanim stwierdziles ze wszystko jest okay?

  69. @jeszcze jeden bawidamek,
    Odpowiedź brzmi: wydaje Ci się.

  70. telemach said

    nameste:

    telemach: chyba przesadzasz z tolerancją

    Nie. Nie było mnie tu żeby posprzątać. Ostatnie 5 dni umknęło mi, bo życie. W tym czasie przylepiło się. I zsyp się zrobił. Przepraszam, chociaż nie moja wina.Zostawię ku przestrodze (jak również z szacunku do komentatorów, którzy zareagowali).

  71. telemach said

    caddicus: mam poważne problemy z przyjętą przez Ciebie linią argumentacji. Bo kojarzy mi się tak samo, jak Kwikowi.

  72. telemach said

    jeszcze jeden bawidamek
    Gdybym zrozumiał co masz do powiedzenia, byłoby mi łatwiej odpowiedzieć. Nie, żebym miał jeszcze – po przeczytaniu całości – ochotę. Nie mam. Na Twoim miejscu zastanowiłbym się poważnie nad znalezieniem sobie innego miejsca, w którym śmiecenie jest chętnie widziane. Tu nie jest.

  73. jeszcze jeden bawidamek said

    @ Telemach

    Na panelu wordpressu jest technologia do moderowania komentarzy.
    Pozdrawiam

    p.s. ideal piekny

  74. telemach: skojarzenia to przekleństwo. Zamykają na ogląd z innej perspektywy.

  75. b. said

    @caddicus
    „Zamykają na ogląd z innej perspektywy.”

    W przypadku niektórych perspektyw to szczęście.

  76. @b.
    Poznanie/rozpoznanie rzeczywistości nie jest kategorią szczęścia lub jego braku. Szczęście to raczej stan emocjonalny, a emocje utrudniają poznanie.

  77. b. said

    @caddicus krynica sentencji ogólnych i pozbawionych treści.

    Niektóre zjawiska dały się już dość dobrze poznać. Nie wydaje mi się konieczne szukanie dla nich nowych perspektyw. Np. przywołane w treści wpisu marsze w sprawie ojczyzny. Przykładów jest dość, aby się natychmiast w marszu zatrzymać.

    I pls oszczędź mi już kolejnego pseudofilozoficznego bąknięcia.

  78. b. said

    Jak ci miło to na zdrowie. Mnie miło mnie jest w towarzystwie gościa argumentującego linią panów o nie najlepszej reputacji.
    Miły to był dla Ciebie babilas, obsobaczając cię dowcipnie, czym dał ci, moim zdaniem niezasłużoną, szansę dostrzeżenia, że stąpasz po śmierdzącym gruncie. Moim zamiarem to nie było.

  79. @b.
    Stłucz termometr nie będziesz miał gorączki .
    Raczysz żartować z tą reputacją… Ale dziękuję za szczerość odczuć, które nijak mają się do faktów. Nie przyjmujesz argumentów tylko dlatego, że wypowiadają je osoby o odmiennych przekonaniach. Szkoda Ciebie i komentatora, którego „dowcip” jest rzeczywiście legendarny.

  80. cmss said

    Ja się pytam z taką pewną nieśmiałością. Czy możemy się pięknie różnić?
    Jedni
    uchylają z szacunkiem kapelusza przed Ojczyzną czyli także Ziemią i Zmarłymi .
    Inni
    uchylają z szacunkiem kapelusza przed zawartościa nocnika Rothschilda.
    Każdemu jego porno, jak to różne Czesie lubią mówić.
    Czy takie podejście jest strongly verboten z powodu np. poprawności politycznej czy też jakiś innych powodów? Jeżeli innych to jakich?

  81. dru' said

    @jeszcze jeden bawidamek
    Z analizy twojej odpowiedzi wychodzi mi że musiałeś przestać czytać mój komentarz gdzieś w okolicy swojego nicka.
    Jako człowiek uczynny może poobrzucam cię wyzwiskami, a ty sobie pocierpisz za tajemniczą prawdę, której jesteś powiernikiem, co? Niestety nie mogę kontynuować tej merytorycznej dyskusji, ale jak byś potrzebował tych bluzgów to daj znać.
    Heh. O ile już telemach nie ustawił na ciebie filtra.

    You make my evening! Thx. :D

  82. calmy said

    @cmss:
    „Czy takie podejście jest strongly verboten z powodu np. poprawności politycznej czy też jakiś innych powodów? Jeżeli innych to jakich?”

    Nie jest. ja bym się po prostu przyjrzała kto kogo z czego wyklucza. I jak to robi. I może jeszcze, czy może bez wykluczania istnieć dalej. To dobry test. Czekam na przykład lewicowych gejów odmawiających prawa do miana rodaka i patrioty Polakom Katolikom.

  83. cmss said

    calmy, teksty T. opierają się, często, na wykorzystaniu Pytanie jest tylko – rzekł Hojdy Bojdy – kto tu decyduje: i koniec.

    To jest literacki blog i z życiem realnym, a i z polityką także, ma tyle wspólnego, co w poszukaj w blogu Chomski + Orwell, oczywiście imho i dobrze, aby tak pozostało.

  84. babilas said

    calmy: Z jednej strony ładnie wypunktowany kretyn – na precyzyjnie zadane pytanie odpowiedział zwyczajowm bełkotem. Z drugiej strony, to chyba za łatwe trafienie, byłoby może lepiej, gdyby tego knock-outu nie było tutaj.

  85. cmss said

    Calmy, nawiązując do Twojego zdania Czekam na przykład lewicowych gejów odmawiających prawa do miana rodaka i patrioty Polakom Katolikom wyjaśnij proszę dlaczego Babilas Ci nie wystarczy jako przykład?

  86. jeszcze jeden bawidamek said

    Listopad 10, 2011 @11.25

    Vontrompka:

    „nie mam zludzen ze on moze byc kiedys rozmontowany: chyba ze wraz z chemiczna ( a nie symboliczna ) kastracja emocji narodopodobnych.

    Telemach:

    „Moze byc, przy duzej dozie wyobrazni i ( multilateralnej, a przynajmniej bi – ) dobrej woli politykow”.

    Polska pany???

  87. telemach said

    CMSS
    Czy takie podejście jest strongly verboten z powodu np. poprawności politycznej czy też jakiś innych powodów? Jeżeli innych to jakich?

    Takie podejście jest byłoby możliwe w stosunku do dziadków myślących Dmowskim i ożywiającym się na myśl o prolongacie wojny trumien. W stosunku do otyłych płatników KRUSU trudniących się pobocznie publicystyką, do procesantów zawodowych, cudaków z białymi szalikami i misją zawleczenia kraju z powrotem w ukochany dla nich wiek XIX, do fetyszystów istnienia „na przekór”. W stosunku do młodzieńców którym wydaje się że pobieżne polizanie Carla Schmidta i Sprenglera robi z nich intelektualistów ze słuszną busolą. Tutaj sięganie (odruchowe) do straszaka faszyzmu gdy jedynie chodzi o karnawałowe wstecznictwo jest faktycznie przesadą. Problem w tym, że za ich plecami idą pałkarze, którym się marzy noc długich noży i Polska tylko dla łysych mięśniaków i tych, których oni są w stanie tolerować. I żeby nie być gołosłownym to można pokazać zdjęcie. Miłość do ojczyzny może i dałaby się dostrzec na twarzyczkach, gdyby te nie były akurat zamaskowane. A hasło – jak łatwo zauważyć – nie wskazuje na chęć życia w zgodzie i harmonii we wspólnym domu. I dlatego nie. Zdecydowanie nie.
    I nie próbuj mi tłumaczyć, że to się przypadkowo przypętało. W momencie gdy po polskich ulicach lezą mięśniaki z tym samym hasłem pod którym maszerowały na początku lat trzydziestych bojówki SA, to kończy się tolerancja i możliwość dialogu. To nie jest partner z którym możliwy jest jakikolwiek dyskurs lub konsensus, bo jak (historia uczy) okrzepną, to zrobią kuku wszystkim. Również tym, z którymi obecnie maszerują.

    Takie są te powody.

  88. cmss said

    Telemachu, problem w tym, że od słów
    Problem w tym, że za ich plecami
    stosujesz szablon w stylu GW.
    Zauważ, prawie bez zmian możesz szablon zastosować by uzasadnić postępowanie łysych mięśniaków siusiających na znicze przed pałacem.
    Na to mówią „krok po kroku”.
    Gratulacje.

  89. mona said

    @cmss:
    sprawa jest dla mnie prosta. Jest marsz, który odbywa się w celu uczczenia polskiej niepodległości i o którym rozmawiamy. Jest zdjęcie uczestników drepczących w maseczkach, kapuzkach, spodenkach moro i innych takich paramilitarnych. Są łysi, są mięśniaki. I jest transparencik na którym widnieje jak byk „Morgen wird unser sein” ino po naszemu. Slogan bojówek SA Stennesa i tytuł pieśni zresztą śpiewanej przez notorycznego neonaziola Andreasa Koroschetza i Division Germania do dzisiaj:

    A kilka kroków przed tym zjawiskiem drepcze Ziemkiewicz z Korwinem. To powiedz mi do kurwy nędzy co to jest i przestań bredzić zupełnie OT o GW i sikaniu na znicze. Mam z tyłu sikanie na znicze, ja chcę wiedzieć skąd się biorą pokręcone gnidy próbujące usprawiedliwiać łażenie w święto niepodległości z transparentem zapożyczonym od SA po ulicach naszej stolicy. Z głową trzeba mieć.

    P.S. Jeśli Ci się jutubka nie pokaże to się nie dziw. W większości krajów w tym w Niemczech się nie pokazuje bo jest wyrok sądu zabraniający szerzenia propagandy nazistowskiej. Ale pewnie się pokaże, przecież w Polsce z czymś takim świętuje się niepodległość:

  90. mona said

    I jakby Ci się nie otworzyło to tutaj masz następny:

    To też leci pod tym samym ulubionym przez Nazioli i zapożyczonym od SA hasełkiem. Tym samym, które nieśli chłoptasie w ramach czczenia polskiej niepodległości stukotem glanów i pomrukiwaniem sieg heil.

  91. cmss said

    Mono, jak się jest prostaczką to za Chiny Ludowe niczego się nie rozumie, winnaś znieść to z pokorą, ostatecznie nic innego Ci nie pozostaje.

    Rozumiem, jako że Twoja cipka jest w anusie obok Twojego muzgu faktycznienie nie masz życia ale zrozum, to wyłacznie Twój problem.

    Świat jest skomplikowany. Związki przyczyna – skutek to koszmar wprost. O empatii już nie wspominam, dla prostoty.

    Bez szacunku.

  92. mona said

    @telemach: albo ten odpad wreszcie zbanujesz, albo będę zmuszona się z twoim blogiem bezpowrotnie pożegnać. .Poważnie.

  93. andsol said

    mona, rozmawiałaś, rozmawiałaś, a teraz nie jesteś zadowolona z kierunku rozmowy? I pytasz telemacha: a które z nas bardziej kochasz?

    Tylko nie powiedz mi, że to ja zacząłem. Przypomnę Ci, że fraza, która obruszyła kwika brzmiała: bardzo usilnie dołączyłbym się do bezsłownie wyrażonej prośby … – to naprawdę jest coś innego niż „a jak nie to ja sobie pójdę”.

    Słuchaj, od lat podziwiam lotność i ciętość tak Twoją jak i calmy – ale zawsze było dla mnie jasne, że Wasze style (niezupełnie tożsame) dają szansę drugiej, niemiłej stronie nie tylko samym podjęciem rozmowy (sam ten fakt, a nawet jego parurazowe powtórzenie, wydaje mi się wyrazem najlepszej jakości optymizmu, że kiedyś coś w kimś się ruszy i osoba pokaże swoje lepsze strony) ale wyborem słownictwa.

    Z genitaliami to jak z proletariuszami z zawołania Marksa, one idą w masę. Oczywiście, to boli, że jeden z najwartościowszych blogów krajowych staje się śmietnikiem za każdym razem gdy gospodarz odejdzie na tydzień od kuchni, ale z drugiej strony: jaka niespodzianka? I jeśli pojawia się systematycznie pewien gość i z setki komentarzy daje się zrozumieć jeden czy dwa, parę rzeczy wydaje się oczywistych, a główna z nich to „a przeleć nad tym bez czytania”.

    Oczywiście gdy takie zjawisko wystąpi w duecie, to bardziej niż podwójnie to drażni, ale da się przetrzymać. Powymądrza się osoba, powymądrza, pokaże, że góruje nad otoczeniem umysłowo, czasowo i metafizycznie – i kiedyś pójdzie uszczęśliwiać kogoś innego. Cierpliwości.

    Zachęcam Cię do czegoś, czego ja sam nie mam tak wiele. Tak, ja bym u mnie szybciej i ostrzej zareagował, ale gdyby wszyscy byli na świecie tak mało tolerancyjni dla bełkotu, to powiedz, skąd by się brało telemachów?

  94. cmss said

    Andsolu, przyznaję, w stosunku do tekstów T. komentarze zwykle są biedne. Staram się, wyjaśnij proszę, tak z ciekawości pytam, cóż to jest bełkotem z mojej strony?

  95. nameste said

    andsol: ale da się przetrzymać

    Tylko po co.

  96. dru' said

    @cmss
    „niczego się nie rozumie”
    Czego nie rozumie mona? I w zasadzie ja również. Co ci ludzie chcą nam przekazać? A ty jak widzę razem z nimi. Ich „Polska jutra” jest równie odrażająca, co twoje wypowiedzi. Boję się ich i boję się ciebie. Domagasz się empatii, a chlustasz rzygami tak, że klawiaturę musiałem wycierać.

    Nie uważam, że demokracja jest dla wszystkich, podobnie jak przestrzeń publiczna. Nie pasują mi na ulicach półnadzy homoseksualiści, natarczywi akwizytorzy, bełkoczący politycy, czy wrzeszczący kibice lokalnej drużyny. Ich jednak, łącznie z tymi ostatnimi raczej się nie boję. Hasło tych mężczyzn ze zdjęcia godzi w fundamenty naszego życia społecznego. Czemu jutro ma być ich? Moje jutro również? Co im nie pasuje w dzisiaj, że aż muszą nam jutro zabierać? Wyjaśnij mi proszę, bo zdaje się, że coś na ten temat wiesz.
    Faszyzm niemiecki to nie było wariactwo całego społeczeństwa. To była relatywnie niewielka garstka szaleńców, która zdołała opanować maszynę państwową, media i w swoisty sposób edukację. Dlatego też nie z każdym należy prowadzić dialog. Silenie się na uprzejmość, gdy ktoś ci pluje do zupy to niebezpieczny zbytek łaski.

  97. cmss said

    dru’,
    przeczytaj proszę tekst Mony a następnie moją odpowiedz i udowodnij, że chlustasz rzygami tak, że klawiaturę musiałem wycierać.

    Jeżeli to Ci się uda to pomyśl nad pytaniem lub kontrą i sformułuj w cywilizowany sposób.

    Czy to nadmierne oczekiwania?

  98. andsol said

    nameste: mam nadzieję, że Babilas nie weźmie mi tego za niedyskrecję – chcę zacytować fragment naszej rozmowy na uboczu gdy zastanawiałem się czemu telemach to jeszcze wytrzymuje. Michał odpowiedział: wiesz, gdy się bicz chwyci w ręce bardzo trudno go potem odłożyć, a i pokusy by zań chwytać przy następnych okazjach duże.

  99. andsol said

    cmss: nic osobistego (pominąwszy występy z wulgaryzmami, które badzo osobiście mnie odrzucają). Bardzo możliwe, że to nadmiar genialności nie mieszczącej potęgi treści w konwencjonalnej mowie. Ale jeśli w blogowej rozmowie, za której tematem i serią komentarzy w zasadzie potrafię podążać, pojawia się krótki wpis mający tyle odwołań do nieznanych mi tekstów co pisma dr Johnsona, równoważniki zdań nie mają widocznych powiązań przyczynowo skutkowych a całość jest trzy razy trudniejsza niż urywek z Ulisessa, ja taki tekst roboczo nazywam bełkotem. To taka technika obronna, nie zaczepna.

    A te nieliczne fragmenty z Twoich uwag tutaj, które jakimś cudem zdołałem zrozumieć, z dużym niesmakiem odrzucam, bo dostrzegam to samo zjawisko, które przypomniała mona: „Morgen wird unser sein”.

  100. cmss said

    Andsolu, z dużą przyjemnością Twój blog czytuję a i polecam. Gdybyś wybaczył nadmierną ten Alzheimer, właściwe określenie wymyka się, wstaw proszę samodzielnie wg uznania to pozwól innym mniemać samodzielnie, nawet jeżeli dochodzą do innych niż Ty wniosków o świecie, życiu i całej reszcie.

  101. cmss said

    All tak się zastanawiam nad „Morgen wird unser sein”.
    To blog literacki, nie polityczny. Telemach zgrabnie wywinął się dwa razy.
    Zidentyfikowani rewanżują się – również odruchowo – nazywając anachronistyczny zaduch faszyzmem.
    Tutaj sięganie (odruchowe) do straszaka faszyzmu gdy jedynie chodzi o karnawałowe wstecznictwo jest faktycznie przesadą.

    Nie chodzi mi teraz o blog lecz o real. No nie wiem, ale etycznie(?) patrząc, używanie argumentu „faszyzmu” to toto zwykłe ścierwo jest. Tak toto odbieram.

    Ostatecznie, nazi zamordowali 6M Żydów i te 6M zamordowanych Żydów zasługuje, z ludzkiego punktu widzenia, na elementarną ludzką przyzwoitość, od Blumsztajn & Co także.

    Rozumiem powody polityczne, dla których GW i KP rozgrywa w taki sposób ale wstręt odczuwam.

    Jakiś solidny kulturowy dysonans a la Koneczny istnieje, chyba.

    Gdyby ktoś chciał dyskutować na ten temat, dobrze by miał solidne argumenty bo stanowczo nie będę sympatyczny.

  102. andsol said

    O, cościk zrozumiałem. Do jej części odniosę się.

    Bardzo proszę, tylko nie argumenty z Konecznym. Bo jak on, to czemu i nie prof. Karl Haushofer, taki dobry geograf i rzetelne badania – i już jesteśmy w samym środku hitlerowskiego gnoju.

    Myślę, że czytasz słowo „faszyzm” jako epitet – czy mogę przypomnieć, że nim Hitler skierował Wehrmacht do podjęcia działań przeciw Polsce, słowo to miało już kilkunastuletnią historię i dokonania tego kierunku myślowego i społecznego już wtedy były przerażające. Obrona faszystów polskich argumentem, że nie popełnili oni jeszcze takich zbrodni jak faszyści niemieccy po 1939 i że tylko lubią sobie chodzić w glanach ze sztandarami jest po prostu bezmyślnością (przy najprzychylniejszej interpretacji).

    Ryk o „prawdziwej” polskości (kim są te gnojki, by definiować pojęcie Polaka??) zmieszany z piwem, militarnym wystrojem i historią gróźb i incydentów nie kojarzy się z niczym? Rozumiem, każdy ma prawo do dobrowolnie sprowokowanej głuchoty. Ale wtedy nie ma prawa odgrywania roli recenzenta muzycznego.

  103. mona said

    @Andsol:
    w wypowiedzi osobnika, którego nick kończy się na SS nie bolą mnie wulgaryzmy. Sama ich potrafię użyć i w związku z tym jakoś tę plwocinę przetrzymam. Boli mnie, gdy obdarzony jakąś tam rudymentarną inteligencją produkt ewolucji udaje głupa, aby tylko nie musieć zmienić zdania i móc dalej stać w szeregu z faszoidalnym low life z przedmieść Stalowej Woli. Zaczynam lepiej rozumieć pewne sojusze z historii.
    Poza tym jest to kwestia zasad. Z naziolami i otoczką nie chcę być w jednym pomieszczeniu. Smród jest nie do wytrzymania, a ja nie widzę powodu, dla którego to ja miałabym wychodzić.

  104. nameste said

    andsol: to jest ładna odpowiedź, ale na inne pytanie (dlaczego). Ja się pytałem o celowość (po co) i, oczywiście, w kontekście jednopunktowej hierarchii antywartości (kradzież czasu). Jak się chce rozmawiać, to się ma jakieś tezy i jakieś uzasadnienia; odpowiada się (dyskursywnie) za nie. Nie bez kozery użyłem zwrotu „srać tajemnicą”, sam przyznajesz, że te występy są puste treściowo, a że gówno z tego – przekonała się mona. A więc pytanie: „po co to znosić” nadal aktualne. Nie żebym nie przeżył bez próby odpowiedzi: nie ma powody, by doważniać jegomościa.

  105. cyncynat said

    Jaki Dramat! Dramat w Internecie to moj ulubiony rodzaj sitkomu. Skoro juz tyle osob pozwolilo sobie na sugestie kogo i dlaczego nalezy stad usunac, to ja tez sobie pouzywam. Oczywiscie, zgodnie z regulami tego nowego gatunku, najpierw zapewnie Telemacha, ze wcale, ale to *wcale* na niego nie naciskam!
    A teraz do dziela. Gdybym to ja prowadzil bloga (science fiction, double feature), oto bylyby moje typy:
    Na odstrzal:
    -cmss – puf!, na dzien dobry, bez wdawania sie w szczegoly;
    -caddicus – pretty much the same;
    -panowie wei-costam i dru-costam, za p o r a z a j a c e nudziarstwo, (dru – z dodatkowym strzalem w potylice [no, make it two] za podawanie linku do swoich prob literackich)
    -PW (kurtuazyjny kop i serdeczne zyczenia wszystkiego-wszystkiego gdzie indziej)
    -Andsol; i dunno where to begin, really. Andsol bylby takim fajnym liberalem w 1907, a moze nawet w 1920. Ale dzis potrzebuje jakiegos mocnego medykamentu. Po kilkudziesieciu(?) latach w Brazylii, jego podstawowymi problemami sa: polska polityka, tozsamosc Polaka i polsko-zydowskie klotnie. Moze prozac? Ale nie jestem lekarzem: paf!

    Reszta:
    -mona: can’t think of anything, actually. pozarl bym sie pewnie
    -babilas: ostrzezenie, ze powtarzanie tego samego zartu czesciej niz 4 razy jest bardzo meczace
    -kwik? idealny komentator, do sklonowania
    -nameste? pozarl bym sie pewnie. i wyprosil za przedluzajace sie rady „jak zyc”

  106. dru' said

    Jeśli o mnie chodzi, to brakuje już tylko tego.

    Nie mam siły. Idę ponudzić w następnym poście. Albo walnę jakąś grafomańską poezję…

  107. nameste said

    cyncynat: Gdybyś tak swoje wyśrubowane standardy kiedyś zastosował do siebie, pewnie pożarłbyś się sam ze sobą. Ale nie mam złudzeń.

  108. cyncynat: brawo!
    Teraz pora przejść od słów do czynów, by ojczystą ziemię zapełnić zmarłymi.

  109. telemach said

    nameste
    To wszystko nie jest (wbrew pozorom) takie proste. Otwierając to miejsce wyszedłem z, być może błędnego, założenia, że trzeba (również) rozmawiać. Mimo wszystko i kosztem czasu, energii, nieuniknionej frustracji. Nie wdając się w kopanie z chcącymi się kopać. Nie chciałem nigdy ani tematycznej, ani światopoglądowej monokultury, chociaż nierzadko przynoszone tu zestawy poglądów napełniajły (i napełniają) mnie niesmakiem i wpędzają w przygnębienie. Nie zawsze mam czas i ochotę – na szczęście są stali goście, którym też od czasu do czasu się chce. W ten sposób kwestie, które nie powinny pozostawać bez odpowiedzi, nie pozostawały przeważnie bez inteligentnej odpowiedzi.

    Kiedyś wyznaczyłem sobie też światopoglądową granicę swojej wytrzymałości – jak na razie ciąć musiałem jedynie dwa razy. Bo nie dało się inaczej. Jeśli całość zacznie się niebezpiecznie i nieuchronnie chylić ku psychiatrykowi (z konsekwencjami natury emocjonalnej i estetycznej) nabędę sekator. Wydaje mi się, że jeszcze nie muszę. Umysłowe ciemności i bełkot sensata ośmieszają się często same, czasem tylko trzeba (trochę) pomóc.

    Nie mam sposobu na zachowanie równowagi. Nie chcę żeby powstała tutaj kolejna, przyciągająca cudaków arena do światopoglądowych ustawek z obowiązkowym mordobiciem. Nie chcę też kawiarenki w której od czasu do czasu przy szmerze muzaka wymieniają poglądy przyjaciele i znajomi. Te same na te same. To też strata czasu. przyjemna, estetycznie bardziej zadowalająca – ale strata.

    Jest jeszcze jeden szczegół: ze statystyk wynika, że komentuje – w zależności od tematu – mniej więcej 1-3 % odwiedzających. Pozostaje ponad 97% i czasem zastanawiam się co się dzieje w ich głowach.

  110. telemach said

    cynycynat
    Dziękuję. Za wkład. Byłby cenny.

    A teraz napisz kogo (bez większych zastrzeżeń) lubisz, cenisz i szanujesz. To może być ciekawe doświadczenie. Dla Ciebie.

  111. telemach said

    mona: prysznic po czymś takim pomaga. Może Cię to pocieszy: jak ktoś rzuca fekaliami i nie trafi, to później bardzo nieładnie wygląda, gdy tak stoi z upapraną ręką. Na ogólnym widoku i bezterminowo.
    Co jest budujące. A i szansa, że ktoś będzie chciał rękę podać – zdecydowanie mniejsza.

  112. babilas said

    nameste, mona
    Ktoś, kto zaśliniony przychodzi od czasu do czasu pokazać swoje wrzody na mózgu nie jest aż tak uciążliwy. Ot, czasem parskną śmiechem, niekiedy pochylą się z troskliwą uwagą, ale najczęściej zignorują.

    Nie są też uciążliwi socjopaci, którzy nawykowo zaglądają tutaj tylko po to, żeby nam powiedzieć, jak ich bardzo śmieszymy czy brzydzimy. W końcu to ich butthurt ich tutaj przywodzi, to my im jesteśmy życiowo niezbędni, oni nam zupełnie nie.

    I nawet namolni nudziarze, przeświadczone o własnym ciężarze gatunkowym stare pierdoły ze słowotokiem, którzy nie mając nic do powiedzenia w pocie czoła lepią te swoje wypracowania gimnazjalne układając zdania pozbawione jakiegokolwiek sensu w mosiężne akapity nie są uciążliwi też. Free speech includes the right not to listen, if not interested.

    BTW, “srający tajemnicą” (burnyje applodismienty!) to jakby kategoria eksterytorialna wobec powyższego podziału.

    I żeby nie było: rozróżniam postawy od osób i wirtual od realu. Niewykluczone, że ktoś w realu może być kompetentnym współpracownikiem, lubianym sąsiadem, wspaniałym dziadkiem, opromienionym sławą turniejową brydżystą, odnosić wielkie sukcesy w uprawie geranium, opiekować się z zaangażowaniem powierzonymi sobie zwierzętami, śpiewać pieśni pasyjne najpiękniej w całej parafii – słowem: dysponować niezliczonymi przymiotami umysłu, ciała i charakteru. Nie zmienia to jednak faktu, że tutaj, w blogosferze, jest nieznośnie tępym, zadufanym w sobie pierdzielem, socjopatycznym śledziennikiem, bądź pacjentem z psychiatryka (czy innych kontrowersji, wpotylice, ekranów, niepoprawnych czy blogmediów). Wiadomo jednak, że każda kreacja świadczy o swoim kreatorze.

    PS. A propos Chin Ludowych. Blokują tutaj facebook (po co?) i youtube (po co do kwadratu?).

  113. calmy said

    @telemach:

    „I nie próbuj mi tłumaczyć, że to się przypadkowo przypętało. ”

    Nie przyplątało się. Należało do entuzjasticznych współorganizatorów.

    Ja tak bardzo chciałabym wiedzieć czy CMSS nie wiedział i kopał Monę, czy też wiedział doskonale i mimo to kopał Monę? Ja tam w jednym i drugim przypadku bym zbanowała, za ignorancję i głupotę albo za cynizm i głupotę.

  114. kwik said

    W pierwszych słowach komentarza chciałbym podziękować cyncynatowi że mnie lubi, ja jego też. Następnie chciałbym uspokoić telemacha – mam tysiące wejść (tzn. na bloga) ludzi prawdopodobnie szukających sposobu eksterminacji gryzoni (nornik, nornica) i jakoś wcale nie jestem ciekaw, co się dzieje w ich głowach. Na koniec chciałbym prosić telemacha żeby zrobił tak jak ma u siebie nameste, tzn. żeby można było łatwo cytować fragment czyjegoś komentarza. Ale jak mu się nie chce niech nie robi.

  115. jeszcze jeden bawidamek said

    @ mona

  116. cmss said

    Andsolu, dziękuję za wysiłek, z mojej to winy nieudany. Gdybym w [ 18, 2011 @ 3:34 am] dodał fragment

    Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

    możliwe, że byłoby łatwiej zrozumieć o co chodzi. Bo to faktycznie chodzi o słowo uszanowanie a ściślej jego treść kulturową(?). I dlatego pojawił się zwrot a la Koneczny, który błędnie odczytałeś. On popatrzył na kultury jak na obraz w kalejdoskopie. Drobne na pozór zmiany a, w konsekwencji, wzajemna nieodczytywalność. Zakładam, kiedyś kalejdoskop rozebraleś.

    Stad, dla potomstwa żydokomuny a i afiliowanych, nasrać na trupy lub pamięć o nich, bez względu na to czy swojej etny lub cudzej, to nic takiego, normalka, wszak to tylko proch gadajacego mięsa. I teksty Mony, a nie tylko Mony, dobrym tego przykładem są.

    Co do reszty twojej wypowiedzi, to tak zwiężle: jedna noga dobra, dwie nogi lepsze a stonoga cycuś wprost. Ten akapit to o polityce był, gdybyś miał klopoty w zrozumieniu :)^:)

  117. cmss said

    Calmy, poprzednim razem nie odpowiedzialaś więc może teraz: wylizałaś, pupeńki dałaś czy na Shoah się powoływałaś by test Turinga zaliczono Ci?

    Proszę wyjaśnij także co Ty wygadujesz. Ja takie jak Mona w bardzo solidnym promieniu, od nawietrznej ze względu na ewentualne pozostałości po Kameruńczykach, omijam.

  118. telemach said

    cmss: Jeszcze jeden komentarz z analnymi i genitalnymi inwektywami lub strumień spamoświadomości składający się z insynuacji i wolnych skojarzeń niekoniecznie związanych z tematem – i żegnamy się. Nie chciałem, ale nie widzę innego rozwiązania.

    bawidamek
    Rozumiem, wiesz jak wkleić linkę. Ale mimo to nie spamuj od rzeczy. Twoje upodobania muzyczne nie stanowią istotnego wkładu w cokolwiek.

  119. telemach said

    kwik:
    ten szablon tego nie przewiduje (o ile pamiętam). Przy zmianie szablonu będę pamiętał.
    U mnie nikt nie szuka gryzoni. Patrząc od czasu do czasu na referral fun mam wrażenie, że spora część to młodzież gimnazjalna i licealna szukająca gotowca na tematy patriotyczno-wypracowaniowe. I dająca się deprawować w milczeniu. No i osoby głęboko religijne szukające budujących informacji dotyczących niektórych świętych tu wchodzą. Ku mojej radości.

  120. cmss said

    Telemachu, a po łacinie można?
    strumień spamoświadomości ciut mnie uraziło. Uzasadnisz to, na zgodę?

  121. cyncynat said

    telemach,
    Lubie, cenie i szanuje? (W polskim Internecie?) A dlaczego pominales seks i zaleznosci finansowe?
    As a matter of fact, lubie kilka osob z Internetu (co, zreszta, bardzo latwo zauwazyc na blogu GM) – artefakt z zamierzchlych czasow. Szacunek i cenienie to brzydkie slowa w stosunkach miedzyludzkich.
    Ale obecnie, polska blogosfera dla mnie jest niczym innym niz interaktywny i bezplatny muzeum osobliwosci. To mi tez przejdzie, za jakis czas. Napisalbym wiecej, ale moj tygodniowy limit marnowania czasu w ten szczegolny sposob juz sie wyczerpal. Byc moze kiedys indziej do tego wroce.

  122. telemach said

    cmss

    strumień spamoświadomości ciut mnie uraziło. Uzasadnisz to, na zgodę?

    Nie. Zaufam swojemu instynktowi, który podpowiada mi, że mam do czynienia z człowiekiem inteligentnym. Któremu nie trzeba tłumaczyć rzeczy (dla obu stron) oczywistych. W ten sposób uda nam się też uniknąć zainicjowania kolejnego i zupełnie bezproduktywnego wątku ubocznego. Take it or leave it.

  123. jeszcze jeden bawidamek said

    @ telemach

    Mialem to napisac na innym blogu i wkleic tylko link. Ale napisze krotko tu. Na skutek szybkich zmian cywilizacyjnych mlodzi ludzie na calym swiecie maja problem z okresleniem wlasnej tozsamosci ( identity ). Dlatego czasem wpadaja w sidla zastawiane przez demagogow. Dwa, sprawdzone jako zdrowe, sposoby na okreslenie wlasnej tozsamosci to praca i przynaleznosc do subkutur muzycznych. Ale akurat tych dwoch sposobow wprost nienawidza akademicy! I o to wlasnie mam do nich pretensje. Trzeci ( a wlasciwie pierwszy ) to tzw. kinship,
    http://en.wikipedia.org/wiki/Kinship
    czyli wlasnie „ziemia i kosci”. W zwiazku z tym bede sie upieral ze w tym wpisie bredzisz od rzeczy.
    ……..
    W obecnym paradygmacie technologicznym wprowadzenie faszyzmu nie jest po prostu mozliwe. Mozecie natomiast sprowokowac akty terrorystyczne.
    ……
    Jezeli kogos interesuje, to o czym mowie , to tu jest bardzo dobry artykul:

    http://www.guardian.co.uk/business/2011/nov/16/why-britain-doesnt-make-things-manufacturing

    Chcialbym zwrocic uwage na jedno zdanie

    „No wonder you have young kids hanging out, doing whatever” says Dave ” we’ve lost a whole generation”.

  124. jeszcze jeden bawidamek said

    Aha, sport – nastepna sprawa ktorej nienawidza akademicy.

  125. jeszcze jeden bawidamek said

    @ mona

    Szkoda ze nie podnosilas larum gdy komendant policji w miescie z ktorego pochodze zwracal sie z oficjalna prosba do ‚dzialaczy’ kulturalnych aby zorganizowali cos, cokolwiek dla mlodziezy ktora z nudow dokonywala przestepstw. Lub gdy dzialacz kulturalny w Lodzi spowodowal falszywy alarm bombowy gdy miasto nie dalo mu pieniedzy na jego idiotyczny ‚whielki ‚ projekt.

  126. nameste said

    telemach

    Nie chcę też kawiarenki w której od czasu do czasu przy szmerze muzaka wymieniają poglądy przyjaciele i znajomi.

    Ilościowo rzecz ujmując, na przestrzeni lat najczęściej ciekawe rozmowy (w komentarzach) wynikały u mnie z niezgadzania się z kwikiem (uściski). Ale też, zgodziwszy się na jednym (powiedzmy: wstępnym) poziomie, można się różnić na dalszych, co jest mało możliwe, gdy gros czasu traci się na przeraźliwie powtarzalne niezgody wstępne. (Ile razy można to samo ad usrandum; i znowu: po co).

    ten szablon tego nie przewiduje

    Mój też nie przewidywał. To dodana (i jeszcze ręcznie podkręcana) cegiełka z zewnątrz. Nic za darmo, psiakrew.

  127. nameste said

    babilas: thx, typologię zrozumiałem, podzielam. Masz też rację co do eksterytorialności. A w ogóle to sporadyczna refleksja nad tym, czemu właściwie to robimy (znaczy: każde z nas z osobna), nie jest jakoś dramatycznie szkodliwa. Chyba.

  128. telemach said

    nameste:

    Ile razy można to samo ad usrandum; i znowu: po co

    Kaganek oświaty? Bo za każdym razem wchodzimy (jednak) do trochę innej rzeki? Chociaż przyznaję: mozolne i męczące.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: