Krzyk w ciemności

Lipiec 14, 2011

 
„He was the Poe of the Twentieth century, the poet of the shadows, the Hitchcock of the written word.” Francis M. Nevins Jr.
 

Jak funkcjonuje pamięć zbiorowa? Kto zarządza jej zasobami? Kto (lub co) decyduje o wymazaniu tego, co wydaje się ważne, co warte jest szacunku, uwagi i zapamiętania? Jak działa skuteczne i chciane (?) zapomnienie?

wczesne

Urodził się w grudniu 1903 roku, w tym samym mieście, w którym umrze niecałe 65 lat później. Małżeństwo rodziców szybko się rozpadło. Chłopiec pozostał z ojcem w ogarniętym rewolucyjnym bałaganem Meksyku. Ale nie na długo. Po kilku latach jest znów w Nowym Yorku, mieście w którym przeżyje większość życia w tanich hotelach. Przeważnie z matką. A pod koniec zupełnie sam. Wcześnie okrzyknięty literackim geniuszem i twórcą nowego, mrocznego gatunku, porównywany jest ze Scottem-Fitzgeraldem. Porównań nie przyjmuje do wiadomości. Pisze ze sprawnością i wydajnością maszyny do produkcji słów, publikując nieomal połowę dorobku pod pseudonimami.W 1930 roku połyka go na krótko przemysł filmowy. W Los Angeles poślubia córkę zamożnego producenta. Małżeństwo trwa trzy miesiące i kończy się skandalem wiodącym do rozwodu. Hollywood potrafi wybaczyć, że scenarzysta jest gejem, ale po co zaraz paradować nocami w marynarskim mundurku? I opisywać swoje przeżycia w pamiętniku? W 1933roku, po zakończeniu formalności rozwodowych, wraca do Nowego Yorku, tym razem ostatecznie i zamieszkuje w hotelu Marseille, w zajmowanym przez matkę apartamencie nr. 605. Apartament opuści dopiero po jej śmierci w 1957, po to jedynie, aby się przenieść do innego, w jeszcze podlejszym, aczkolwiek chcącym uchodzić za luksusowy, hotelu Franconia. Jest to najdłuższa podróż jaką podejmie: ze sto drugiej, na siedemdziesiątą drugą ulicę. Zatruty nikotyną i alkoholem, przepełniony wstrętem do swej egzystencji i wątpliwościami dotyczącymi wartości tego co robi nie przyjmuje pochlebców. Dowody zainteresowania i wdzięczności przyjmuje z nieufnością i niedowierzaniem. Hołdy filmowców przenoszących na ekran jego kolejne powieści uważa za nieporozumienie. Pije, pisze, pali i coraz rzadziej otwiera drzwi. Napisanego już nie publikuje. Walczy z majakami. Oszczędza. Zbyt ciasne buty sprawią, że zainfekowana rana stopy nie zechce się goić. Amputacja ostatecznie przykuwa go do łóżka. W łóżku pije, pali i pisze. Gdy słynny francuski reżyser, w hołdzie dla uwielbianego autora zdecyduje się na zorganizowanie światowej premiery opartego na jego powieści filmu w Nowym Yorku, nie odpowie nawet na zaproszenie. Krótko później umiera. Pozostawia 27 powieści i zbiorów nowel. W większości przerobionych na znane, słynne i cenione do dzisiaj filmy. Przez całe życie bał się nędzy, gdyby jednak miał spadkobierców, pozostawiłby im ogromny majątek.

Polskie encyklopedie i leksykony nie zauważyły go do dzisiaj.

Odpowiedzi: 18 to “Krzyk w ciemności”

  1. dru' said

    30 tych filmów naliczyłem.
    Imponujący szaleniec. :)

  2. calmy said

    „30 tych filmów naliczyłem”

    Ja też, ja też! I to jakich!

  3. Torlin said

    Czy tą osobą jest Cornell George Hopley-Woolrich?

  4. telemach said

    Oczywiście, że to jest Cornell Woolrich. Przecież widnieje na zdjęciu. Autor literackich podstaw do Panny młodej w żałobie którą nakręcił Truffaut, Phantom Lady Siodmaka, Okna na podwórze Hitchkocka, Marthy Wernera Fassbindera. Tak między innymi. Nie jest to jednak zagadka biograficzna, gdyby tak było, nie byłaby poprzedzona akurat tym cytatem prowadzącym prosto do poświęconej mu strony.
    Zagadką jest dlaczego nie ma go nigdzie, ani w starym Słowniku Pisarzy PWN, ani w Encyklopedii, ani nawet w polskiej wikipedii? Wie ktoś może?

    Pytanie brzmi zatem nadal: czym on akurat – mimo że znany na świecie – na tę selektywną niepamięć w Polsce zasłużył.

  5. Torlin said

    „Przecież widnieje na zdjęciu”. Co z tego, na zdjęciu nie ma nazwiska! Jak to nie jest zagadka biograficzna, to dlaczego po prostu nie podałeś nazwiska?
    A na ostatnie pytanie moja odpowiedź brzmi – „Nie wiem”.

  6. mona said

    @torlin:

    „Co z tego, na zdjęciu nie ma nazwiska!”

    Nie żartuj, to Ty nie wiesz, jak Woolrich wygląda?

    „Jak to nie jest zagadka biograficzna, to dlaczego po prostu nie podałeś nazwiska?”

    Pewnie jak zwykle – żeby zaciekawić. Jak się nie poda nazwiska, to jest bardziej tajemniczo. Poza tym, ci którzy wzięli wpis omyłkowo za zagadkę biograficzną mają wówczas też swoją frajdę.

    Am I right?

  7. pak4 said

    Dokładnie — zgadzam się z Moną. Też musiałem poszperać, by odnaleźć personę z notki (tropów Gospodarz zostawił dużo, ale wyraźnie i celowo, niewyraźnych, tak jak niewyraźne jest zdjęcie).

  8. dru' said

    Dla mnie, też do była zagadka. I myślę, telemachu, że nasze niezrozumienie twoich intencji nie ma tu nic do rzeczy. :)
    Filmem interesuję się słabo, nie znam całkiem sporej ilości wybitnie zasłużonych dla kinematografii. Woolrich nie jest tu jakimś szczególnym wyjątkiem.

    Co do pominięcia go w wikipedii to można domniemywać, że jest to dzieło przypadku. Wszyscy ze świecznika trafiają tam szybciej. On może nie ma zbyt wielu wielbicieli. Taki Lovercraft jest i to opisany szczegółowo.
    Co to encyklopedii to może nie trafił tam ze względu na którąś ze swoich licznych „zalet”, których wymieniłeś w poście, aż nadto.

  9. telemach said

    @pak4
    @dru’

    Dla mnie Woolrich jest akurat starym dobrym znajomym, ale nie jest to moja zasługa, zacząłem go sobie wykopywać z otchłani gdy przekonałem się, że ja nie wiedziałem, a paryski albo rzymski humanistyczny licealista z ambicjami musi wiedzieć, bo nie wiedzieć to najzwyczajniej żena, obciach i towarzyski ostracyzm. To tak, jakby nie wiedzieć do czego przypisać Chandlera, Hammetta lub Caina. Woolrich był uważany za geniusza nie tylko przez Truffaut, cała nowa fala spała z jego książkami pod poduszką. Scott Fitzgerald twierdził, że nigdy nie będzie potrafił tak pisać jak Woolrich, a Orson Welles chciał mu ufundować mauzoleum „jako największemu amerykańskiemu prozaikowi”. Luchino Visconti zmarł w trakcie przygotowań do biograficznego filmu o ostatnim roku życia Woolricha.

    Jak w takim razie było to możliwe, że ja nigdy o nim nie czytałem, nic nie słyszałem? Ani nie poznałem w (minionej już) Polsce nikogo kto by słyszał?
    Woolrich stał się dla mnie osobiście punktem wyjścia do rozważań nad bezzasadnością dobrego samopoczucia biorącego się z całkiem błędnego przeświadczenia o „jakiejśtam ogólnokulturowej kompetencji” wynikającej z partycypacji w tym, „co znają i czym się interesują wszyscy”. Gdy – ile to lat temu – wyjechałem z Polski, okazało się nagle, że ci wszyscy, to wcale nie wszyscy. A to, co uważałem za kanon literacki oczytanego dyletanta, jest tylko małą częścią tego co jest kanonem. Tyle tylko, że żyjąc w Polsce nie mogłem tego w żaden sposób dostrzec. Dzieliliśmy tam te same kksiążki, czytaliśmy recenzje tych samych krytyków, ulegaliśmy tym samym literackim modom i snobizmom. Co stworzyło sytuację paradoksalną – dziury i deficyty powielały się bez końca.

    Gdy wszyscy, których znamy, posiadają ten sam rodzaj daltonizmu, to wówczas nawet się nie dowiemy, że jakiegoś koloru nam na codzień brakuje. Bo i jak?

    Ostatnimi laty jego książki zaczęły być wydawane w Polsce. Funkcjonują jako „kryminały” wciśnięte na półkę z resztą sensacyjnego chłamu. Kryminalnych jednorazówek. I obawiam się, że tam w polskiej księgarni, kiczowato wydany, słabo przetłumaczony i przeważnie – co tu się dziwić -niezauważony, już pozostanie.
    A najbardziej zastanawiające jest jednak to, że pojawienie się internetu nic, zupełnie nic w tej sytuacji nie zmienia.

  10. telemach said

    @torlin:
    „Jak to nie jest zagadka biograficzna, to dlaczego po prostu nie podałeś nazwiska?”
    Bo nie jest to również notka biograficzna. Woolrich jest tylko pretekstem. Notka nie jest o Woolrichu. A nazwiska nie ma, żeby każdy kto zechce, zanim sobie zawikipediuje lub zagugla, mógł przetestować swą własną (ewentualną) niepamięć.

  11. Ok, przyznam się, że tez nie wiedziałam kto zacz. I przykro mi- nie niepamięć, nie za bardzo interesuje mnie film, ale mam odpowiedz na to pytanie:
    „Gdy wszyscy, których znamy, posiadają ten sam rodzaj daltonizmu, to wówczas nawet się nie dowiemy, że jakiegoś koloru nam na codzień brakuje. Bo i jak?”
    Ano, czytając blogi. Wystarczy jedna mala notka o Woolrichu, a nie o Woolrichu, starczy jedno jakieś wspomnienie o „innym kolorze”, żeby Ci ciekawsi poszperali i dowiedzieli się na własną rękę. W końcu ktoś pisze te encyklopedie. A na początek, może dodać go do polskiej wiki.
    PS. Ci mniej zaciekawienie nie zaciekawia się choćbyś ich tą encyklopedią po głowie strzeliła :)

  12. salmon said

    Jak go nie ma na wikipedii to trzeba go dodać :)

  13. kwik said

    A więc kolejna ofiara zainfekowanej rany nogi (cukrzyca?). Na szczęście nie o nim jest ta notka, bo można by posądzić autora o jakąś obsesję.

    Zanim się wszyscy pochlastamy że nie ma hasła w polskiej wikipedii, można zauważyć że nie ma też hasła po portugalsku i niderlandzku (dwa inne języki 10 największych wikipedii).

  14. Torlin said

    Przecież to bardzo dużo zależy od tłumaczy. Kogoś nie chcą tłumaczyć, chociażby był najsłynniejszy i co im zrobisz?

  15. Miranda said

    Kwik,
    jesli pojsc twoim watkiem- wikipedyjskim – jest albo nie ma, to warto zauwazyc jak roznie traktuja Woolricha wikipedie poszczegolnych krajow. Francuzi, Niemcy, Wlosi czy Hiszpanie ( po katalonsku tez) calkiem obszernie, dodajac nowe elementy do angielskojezycznej biografii.
    Ale mamy tez w kilku innych (egzotycznych) jezykach, raczej skape notki, nawet nie dokladne tlumaczenie z angielskiej Wiki.

    Idac dalej, mozna by nawiazac do wspomnianych przez Telemacha „kanonow” literackich i jesli przyjmiemy, ze zaistnienie w Wikipedii jest rownoznaczne z istnieniem w kanonie ( jesli) to widac, ze „kanonowe” mody sa bardzo rozne w roznych krajach i w tym samym czasie.

    Od wydawnictw mieniacych sie naukowymi moglibysmy wymagac, by choc wskazaly kierunek,.. ( nie o Woolricha samego chodzi rzecz jasna) ale o przyczyny tej nieodgadnionej „wybiorczosci” w wyborze. Swoja droga zawsze zastanawialy mnie motywy
    ” wybiorcow” jakichs antologii na przyklad.

  16. cyncynat said

    Prawde powiedziawszy to szkoda, ze pozostali pisarzy mystery fiction nie maja takiego spojrzenia na wlasna tworczosc.

    No i biedny biedny Poe, gdyby nie napisal swoich slabiutkich pra-detektywow, to by oszczedzil sobie porownywan do kazdego producenta suspence fiction.

  17. cyncynat said

    errata: *suspense* fiction. sorry

  18. calmy said

    „Poe, gdyby nie napisal swoich slabiutkich pra-detektywow, to by oszczedzil sobie porownywan do kazdego producenta suspence fiction”

    Masz jak zwykle rację. Ale nie chcemy zajmować się tu literackimi miernotami ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: