Real life

Lipiec 3, 2011

Od kilku dni nie padało. Upał był nie do wytrzymania. Doradcy i opiekunowie pocili się. Skryba ciężko oddychał i co chwilę przerywał pisanie, aby obetrzeć brudnym rękawem pot z czoła. Tunika młodego księcia była mimo to nieskazitelnie biała.
– A teraz – przypomniał doradca – jego wysokość powinien powiedzieć: „ Proś mnie o co zechcesz, spełnię każde Twoje życzenie“.
– Proś mnie o co zechcesz – powiedział książę – A spełnię każde Twoje życzenie.
– A ty – doradca zwrócił się do leżącego na ziemi żebraka – musisz teraz odpowiedzieć: „Odsuń się, zasłaniasz mi słońce“
Żebrak poruszył się niespokojnie. Przez chwilę milczał.
– Poproszę w takim razie o trzy, nie, lepiej cztery talenty srebra – wykrztusił.
– Źle – powiedział doradca – nie tak się umawialiśmy.
– I domek z widokiem na zatokę – dorzucił żebrak – i dwóch niewolników. I konia, albo chociaż osła.
– Wychłostać – uciął doradca, i zwracając się do Aleksandra dodał – Wasza Wysokość wybaczy, mamy małe problemy natury organizacyjnej.
– To może, w takim razie, tylko osła? – zaproponował żebrak.
– Pisz – zniecierpliwiony doradca zwrócił się do skryby – dyktuję: „ a wówczas Diogenes podniósł głowę, spojrzał na Aleksandra i poprosił, aby ten trochę się przesunął, bo zasłania mu słońce“. Zapisałeś?
– Zapisałem – posłusznie wymamrotał skryba.
Niewielki orszak ruszył dalej w stronę pobliskiego portu. Nagrzane powietrze drgało, nadzieja na łyk chłodnego napoju w pobliskiej tawernie sprawiała, że idący mimowolnie przyśpieszali kroku. Z poza ich pleców dobiegały coraz cichsze wrzaski tłuczonego kijami żebraka.

Odpowiedzi: 43 to “Real life”

  1. andsol said

    Sesquipagellana historica?

  2. calmy said

    @andsol:

    „Sesquipagellana historica?”
    A w tłumaczeniu na ogólnie zrozumiałe?

  3. andsol said

    Ależ po co… a zresztą, jak nie ma w Sieci, to nie ma tego (tu miejsce na łagodny, uśmiechnięty emotikon). No dobrze, przekonałaś mnie. Gdy strona jest duża (A4), ma koło 2 Kb.
    Gdy mała, połowę tego. Więc 1,5 Kb zapisze koło półtory stroniczki.

  4. telemach said

    @calmy: it’s a privat joke ;)

  5. Torlin said

    Po pierwsze – Pacta sunt servanda
    Po drugie – jak ja wiem, to takie scenki potrzebne były przy malowaniu obrazów, a nie przy opisach literackich. Mógł się sam doradca położyć.

  6. „Mógł się sam doradca położyć.”

    Panie Torlin, może i mógł, ale czy spotkał Pan już doradcę, który się sam położył? Tamerlan też mógł zostać wielkim humanistą. Pan jest, proszę mi wybaczyć, człowiek może dobry, ale naiwny,

  7. To jednak straszne rozczarowanie. Do tej pory wierzyłam, że kto jak kto, ale starożytni greccy filozofowie żyli w zgodzie z tym, co głosili.

  8. Iżyk said

    :)
    Jest taki żart, że na przyjęciu w grupce facet stawia zagadkę: co to jest – jest długie, czerwone i często staje? Gdy wszyscy w konfuzji marszczą nosy, facet wyjaśnia, że to… tramwaj. Chwilę później w innej już grupce jego żona chce żart powtórzyć i pyta, co to jest to coś, co jest długie, czerwone i ciągle stoi. Na twarzach popłoch konsternacji, a mąż szepcze: ciekaw jestem, kochanie, jak ty teraz z tego tramwaj zrobisz…
    Opowiada P. Green w Alkowej biografii, że po tym dialogu, gdy już odchodząc wszyscy alkowi podskakiewicze kpili z diogenesa, Aleksander miał powiedzieć: Gdybym nie był Aleksandrem, chciałbym być Diogenesem…
    No więc, Telemachu, jeśli diogenes miałby chcieć tych talentów, to jak Ty teraz z tego tramwaj zrobisz? ;)

  9. Torlin said

    Theoweinbergerze!
    W sprawie mojej naiwności… Proszę zajrzeć do notki w moim blogu
    http://torlin.wordpress.com/2008/04/17/pragmatyk-czy-zdrajca/
    i zejść na sam dół do anegdoty. Przyjemnego czytania i wyciągnięcia wniosków. Oczywiście jedynie słusznych.

  10. telemach said

    Och, rozczarowanie byłoby jeszcze większe, jakby zechciało Ci się głębiej pogrzebać. Bo zupełnie nie mogło być tak, jak to przetrwało.. Wynika to już z prostego porównania ocalałych dat i faktów z życia obu postaci. Jedynym miejscem gdzie mogli się (ewentualnie) spotkać był Korynt, tam podobnież 19 -letni Aleksander pojawił się w 336 roku p.n.e.. Tyle tylko, że nie był jeszcze Aleksandrem Wielkim, lecz macedońskim księciem, synem niejakiego Filipa. I jego możliwości „spełnienia każdego życzenia” były z tego względu nader ograniczone. Czyli wynika z tego (jak by nie patrzeć), że zarówno Diogenes Leartes, jak i Plutarch zełgali. Skoro oni mogli pociągnąć kołdrę w swoją stronę, ja też mogę, bo Polak potrafi. Stąd już prosta droga do uprawdopodobnienia przebiegu wypadków. I tej notki, która opiera się na moim niezłomnym przekonaniu, że ani chybi musiało tak być, bo mi się tak wydaje. Krytyków odsyłam do Plutarcha: moja motywacja i moja rzetelność nie ustępują jego własnym, a pod niektórymi względami nawet je przewyższają.

  11. andsol said

    Torlinie, mam nadzieję, że nie popełniłem niedyskrecji zaglądając do anegdoty, którą zadedykowałeś theoweinbergerowi. A że nie zrozumiałem jakie wnioski ma wyciągnąć czytelnik, zszedłem poniżej „samego dołu” czyli do komentarzy i tam przeczytałem Twoją opinię historiozoficzną: cały współczesny konflikt w Polsce jest właśnie między romantykami a pragmatykami. Rozumiem. I widzę, że telemach marnuje bloga i kabajty, bo Diogenes nie był ani romantykiem, ani pragmatykiem.

  12. Iżyk said

    A dasz wiarę, że wcześniej sprawdziłem?! Nie dasz wiary ale wcześniej sprawdziłem. I to wcześniej! Ale ja nie o tym…
    Diogenes w ogóle nie łączy oby zdarzeń, tylko (str. 322) pośród innych ciekawostek pisze „Mówią także, że Aleksander miał powiedzieć: „Gdybym nie był Aleksandrem, chciałbym być Diogenesem”.” Ale ja nie o tym…
    U plutarcha (t. 3, str. 204) zdarzenia się łączą – miejsce się zgadza, tylko rok jest już 334 p.n.e., bo rzecz dzieje się (może się dziać) podczas drugiego kongresu korynckiego Alek jest królem. Jeśli Filip od dwóch lat nie żyje, to książę miał czas przejść do stanu imago ale ja nie o tym…
    Ja o tym, że skąd niby ten osioł?! No przecież wiadomo, że to Euklides był osłem!

  13. telemach said

    @Iżyk: aby się nie powtarzać – potraktuj odpowiedź dla JF jako skierowaną również do Ciebie. Ja z tego zupełnie tramwaju robić nie muszę, co wynika z faktu, że tramwaju (najprawdopodobniej) nigdy nie było, nawet jeśli powszechnie utarło się twierdzić, że był. A P. Green? Plaprze za Plutarchem i Diogenesem Leartesem, niestety. Bo w jedynym roku, w którym panowie mogli się ze sobą spotkać, bycie Aleksandrem nie było jeszcze niczym specjalnym. Nawet nie zanosiło się na to, że stanie się „średni”, a co dopiero „wielki”.

    A poza tym polecam szacownej uwadze:

    Robin Lane Fox (1974), Alexander the Great (New York): E P Dutton,, 1974
    Luis E. Navia . Classical cynicism: a critical study. Contributions in philosophy. 58 (1996). szczególnie strony 85,98–100,115–116.
    G. E. Lynch „Diogenes”. Dictionary of Greek and Roman Biography and Mythology. Tom 1. London 1853: John Murray. pp. 1021–1022

    Czasem warto zajrzeć głębiej. Większość tego, co wydaje nam się, że wiemy, nie zgadza się nawet powierzchownie z tym, co wydawało się lub wydaje się tym, którzy wiedzą o wiele więcej od nas.
    ;)

  14. Ależ Panie Torlinie, pomijając już, że nie zrozumiałem aluzji, to podążenie za Pańskim linkiem jednak się opłaciło. Znalazłem tam, zupełnie pod spodem, aktualny komentarz telemacha na temat, jakby to powiedzieć, faktograficznej rzetelności i teraz już zupełnie nie wiem, co mam o tym wszystkim sądzić.

    http://torlin.wordpress.com/2008/04/17/pragmatyk-czy-zdrajca/#comment-9657

  15. mona said

    Phi, apokryf telemacha taki sam dobry jak apokryf Plutarcha, a nawet jeszcze lepszy, bo z telemachem można się pokłócić. Pomijam już kwestię, że te talenty, konie i osły wydają mi się bardziej wiarygodne, niż wykorzystywanie okazji swego życia na produkcję bonmotów. Taki głupi to ten Diogenes być nie mógł, no way…

  16. telemach said

    @Iżyk: Ja mam ten 336 z dwóch rozdziałów, w których Robin Lane Fox (w oparciu o łogromny materiał źródłowy) zajmuje się demontażem i ponownym sklecaniem legendy/mitu. Skąd jest ten Twój 334? Możesz podać źródło?
    Pytam, bo ciekawe to jest. Może Fox też zełgał?

    Nikomu nie można już wierzyć, nikomu. ;)

  17. andsol said

    No, nie wiem, mono, Plutarch mnie nie złapie na bajdurzeniu a telemach jest nieprzewidywalny. Czyli, jak mógł powiedzieć Szekspir, let thy adversie be ayse to beat…

  18. Torlin said

    Ludzie, czy Wy umiecie czytać ze zrozumieniem? Na sam dół notki, a nie komentarzy, tak to bym napisał „na sam dół komentarzy”. Chodziło o to, że Cesarz pokazywał, że nie jest dla niego ujmą położyć się na ziemi, aby pozować.
    Jeżeli chodzi o komentarz wykpiwający Telemacha, to taka była moja odpowiedź: „Nastąpiła zwykła literówka, wydaje mi się, że strzelasz ze zbyt dużej armaty do takiego błędu. Ja wiem, że to jest błąd, 1866 zamiast 1886, ale chcę Ci powiedzieć, że wszystkie opisywane fakty są umieszczone w „Pamiętnikach” Fałata, które mam u siebie”.
    Theoweinberger!
    Teraz już zrozumiałeś aluzję?

  19. telemach said

    @torlin
    @theoweinberger:

    Proszę o zaniechanie eskalacji sporu o pierdoły. Torlin przesunął kajzera o 20 lat do tyłu w ramach literówki historycznej, co zainspirowało mnie do komentarza, ale co tam, każdemu się może zdarzyć, niech rzuci kamieniem itd. Inna rzecz, że nikt z licznych komentatorów tego przez trzy lata nie zauważył – rzuca dziwne światło. Ale wyjaśniliśmy to już sobie i wróćmy do swoich baranów.

    Torlinie, muszę się przyznać, że ja, podobnie jak Theo miałem pewne trudności ze zrozumieniem aluzji. Z andsolem jest nas już trzech. Najwidoczniej masz szczęście, a w zasdzie nieszczęście do czytelników – matołów. Przepraszam , ale tak się to niewprawnemu oku jawi. .

  20. Torlin said

    Pax Panowie.
    Chodziło mi o położenie się na ziemi władcy, aby artysta mógł uwiecznić tę scenę.
    Pozdrowienia dla całej trójki – ludzi, których cenię.
    A że nikt nie zauważył? Nie wszyscy specjalizują się w Hohenzollernach :D.

  21. mona said

    @andsol:
    ja też nie wiem, w zasadzie to jak tu wchodzę, to programowo i na wszelki wypadek nic nie wiem ;)
    Mimo to wolę telemacha od plutarcha, ten ostatni niczym mnie już chyba nie zaskoczy, a telemach, to ho, ho, kto wie.
    Proszę o poinformowanie mnie na wypadek gdyby Plutarch zaczął pisać bloga (blogu?, blog?).

    @torlin:

    „Theowinberger, teraz już zrozumiałeś aluzję?”

    Jeśli chodzi o mnie, to ani w ząb, ale ja, jako kobieta mam w tych kwestiach trudniej. Dopomóż, please!

    @telemach

    „Proszę o zaniechanie eskalacji sporu o pierdoły.”

    Ależ dlaczego? Tak ładnie się zrobiło, a Ty wszystko chcesz popsuć!

  22. mona said

    @Torlin:
    acha.

  23. Torlin said

    Jak Ci się podoba, to eskalujemy :D
    Telemach pisze u mnie: „Bo Fałat urodził się w 1953 roku i w 1866 to on jako 13-letnie pacholę do gimnazjum we Lwowie uczęszczał”.
    Mam wyciągnąć armatę :)?

  24. telemach said

    Torlinie, to nie jest specjalizacja w Hohenzollernach, on po prostu w czasie II WS jeszcze rąbał drewno w Holandii, policzyłem sobie i dziwnie mi się jakoś zrobiło i dlatego sprawdziłe. Bo aż tak długowieczni to nawet cesarze (mający u potomnych, jak w tym przypadku, opinię notorycznych idiotów) nie są.

  25. telemach said

    @torlin:
    „Telemach pisze u mnie: „Bo Fałat urodził się w 1953 roku i w 1866 to on jako 13-letnie pacholę do gimnazjum we Lwowie uczęszczał”.”

    Piękne.

    mona:
    lepiej nie!

  26. Andrzej Bieńkowski said

    Muszę przyznać, że przebieg dyskusji – akurat pod tym postem – zaskoczył mnie. Ale jazda!

  27. Andrzej Bieńkowski said

    Autorze, powinieneś zastąpić podtytuł twojego bloga – Ogólna Teoria Wszystkiego – następującym zdaniem: miejsce, gdzie ludzie potrafią się spierać na każdy temat z humorem i klasą.
    Pozdrawiam wszystkich!

  28. cmss said

    Fragment: coraz cichsze wrzaski tłuczonego kijami żebrakazdaje się sugerować, że nie o Diogenesa tu chodziło. Gdyby chodziło byłoby cosik jak: coraz cichsze bębnienie łomotanej kijami beczki.

    Oczywiście przy założeniu, że Diogenes to był ten co to w beczce mieszkając zasugerował Aleksandrowi by nie zasłaniał.

  29. telemach said

    „Gdyby chodziło byłoby cosik jak: coraz cichsze bębnienie łomotanej kijami beczki.”

    Dobrze, że przypomniałeś. Dobrze dla mnie i dla historii. Jeśli wierzyć zupełnie przyzwoitemu opracowaniu, jak również hasłu z anglojęzycznej wikipedii żywcem przepisanemu z Encyclopedia Brittanica, to perwsze narzędzia bednarskie znalezione przez archeologów datowane są na ok. 100 pne. Co prawda wynalazek beczki przypisuje się celtom i miało to być około 350 pne, ale Grecy (mieszkali gdzie indziej) nie używali beczek. Zaczęli dopiero Rzymianie, w Galii, a i to 500 lat po śmierci Diogenesa.

    Skąd się ten lekko idiotyczny mem z beczką wziął, trudno powiedzieć. Pod koniec XVI wieku już był. Najprawdopodobniej zatem wymysł jakiegoś renesansowego malarza (co nie dziwi), w który wszyscy uwierzyli (co nie dziwi) i wierzą do dzisiaj – co dziwi, bo w międzyczasie wiadomo, że w antycznej Grecji, to on najwyżej mógł siedzieć w amforze. Tłuczenie kijami w amforę odradzam.

    Facit: brak beczki podnosi znacznie wiarygodność apokryfu. Który – między nami – i tak już jest wystarczająco wiarygodny.

  30. cmss said

    Nie wiem, czy winienem przyjąć do wiadomości info o beczkach. Chyba muszę się oswoić z faktem… Cysterny mieli, nieprawdaż? Kamień na ściskanie, drewno i metal na rozciąganie pracuje. Klepki prościzna, zamiast metalowych obręczy 2n-kąt z desek, na drewnianych kołkach mocowany? Cysterna z desek? Kulać tego nie można, w zasadzie :), ale postawione jako cysterna funkcjonuje, chyba? Gdy stara i zepsuta to położona, jako mieszkanie Diogenesa?

    Nie bym czepialskim był, ale…

    Jeżeli upał, to sugestia by słońce odsłonił zgrzyta nieco, znaczy chłodek raczej był i słoneczko przygrzewało sympatycznie. Skoro automatycznie się nie przesunął by w słońcu pozostać to znaczy był uwiązany do miejsca, stąd beczka? potrzebna.

    Dalej, problem władcy. Sugerujesz współczesne ***** piarem na wodza posadowione? Jakiś Bogdan czy Bronek? W stosunku do osoby, która przed 30-ką zdobyła świat, przy pomocy fachowców od zabijania? Coś mi psychologia lekko zgrzyta.

  31. telemach said

    „Sugerujesz”

    Zaraz tam – sugerujesz. Nic nie sugeruję. Po prostu widzę klocki i patrzę co z nich ułożyli inni. A potem układam sam, żeby zobaczyć co wyjdzie.. Ot, rodzaj zabawy.

  32. Iżyk said

    Telewymachu.
    Po pierwsze. Dopiero doczytałem, dopiero pomyślałem, dopiero zrozumiałem. Tramwaj cofam i on w ogóle nie wyjechał z zajezdni. Ja, jak czytałem, to myślałem, że ty ten wymach na diogenesa robisz, że taki gupi z niego pies. A Ty, tymczasem zrozumiałem (zrozumiałem?), na Alka tak, że taki niby Wielki, a w sumie niewielki.
    Po drugie. Jeśli zrozumiałem, to powiem, że nie żałuj sobie i folguj do woli. „Odziedziczyliśmy” po antycznych „podziw” dla tego typu bohaterów, co świat podbijają dla podboju, a panegirzyści różni każą nam wierzyć, że ta malutka megalomania była budową panhelleńskiego uniwersum, czy jakoś tak. Podobnie czcić niby wypada Achillesa, co czyny wielkie ukochał nad życie długie i nudne. A przecież już mu wtedy (już wtedy!) homer w Iliadzie wyrzuca, że wprawdzie wielkim wojownikiem był ale dla Patroklesa w ofierze 12 jeńców trojańskich złożył. Fuj! Zasrany kult wojownika.
    Po trzecie: Plutarch z Cheronei, Żywoty sławnych mężów, t. III, opr. Tadeusz Sinko, Wrocław 1955. Sinko jest autorem komentarzy.
    na str. 204 jest taki passus:
    „14. Później(*) odbył się kongres Hellenów na Istmie i tam uchwalono wspólną z Aleksandrem wyprawę na Persów, a wodzem jej ogłoszono jego samego. Wtedy to przychodziło do niego wielu mężów stanu i filozofów. Spodziewał się więc, że to samo zrobi również żyjący wówczas w Koryncie Diogenes z Synopy.(**) Ale Diogenes w ogóle nie zwracając uwagi na Aleksandra (…)” itd. leci se anegdotka.
    Komentarz (*) Sinko daje taki – w 337r. podczas pierwszego kongresu Filipa robią wodzem w wyprawie na Persję. „Śmierć Filipa wstrzymała jednak jego wyprawę, którą Aleksander podjął na wiosnę 334r., po nowym kongresie w Koryncie.”
    Komentarz (**) – Diogenes był uczniem blablabla. „Przez pewien czas, przebywając w Koryncie, mieszkał w dużej kadzi czy beczce (…)” W kadzi! Czyli, że nie musiała to być wcale bednarsko klepkowana beczka, bo mogła być nasza swojska kadzia!
    Po czwarte: No co ty? Rabin Lane Fox? Myślisz, że ja po angielsku przeczytać nie umię? Umę, umię… Jak ktoś jest rabinen i to z linii lisów, to już ty prawdy tam nie znajdziesz.
    ;)

  33. Iżyk said

    O! Widzę, że zapomniałem wytłuścić, że odbył się drugi kongres i że Alek mógł być już królem. Plutarch pisze, że „później odbył się”, a sinko uzupełnia, że chodzi o drugi. Pierwszy był bez spartan. Co na to rabin lis? :)

  34. Panie Iżyku, bardzo podoba mi się próba zastąpienia beczki kadzią na podstawie analizy komentarza profesora Pimko.
    Człowiek, który był profesorem nadzwyczajnym w 1907 roku, a zwyczajnym przestał być w 1960, nie może się mylić. Nawet gdy nie podaje źródła swej inspiracji. Bo jego komentarze to przednia literatura autora będącego z zawodu filologiem, ale nie zawsze najpewniejsze źródło wiedzy o przeszłości.

    Tak więc chcę zaproponować Panu Telemachowi, żeby się zgodził na kadź. Kadź is bjutifull. Na to trzeba wpaść.

  35. staruszek said

    Gdy się Georg Friedrich z Janem Sebastianem spotkali, to ostrygi jedli. Wątpię czy Diogenes odżywiał się ideami, a Aleksander był jaroszem.

    Wspólnota Telemachowa jakaś niemęska.
    A Wódz wzywa do mobilizacji! Wielki Projekt postuluje mode
    To kabajty nam tak ducha bojowego osłabiają: Tamerlan przegrał walkę o nieśmiertelność, Napoleon także. Teraz w psychiatryku są ponoć sami Tuskowie. Ale to chyba zależy od przyłożenia ucha. Różne serwery będą po latach relacjonowały opowieści różnych ordynatorów. Ponoć wraca moda na gniazda kukułek.

    A w grze w króle przegrywamy z Peru – ich wyższy.

  36. staruszek said

    Wielki Projekt postuluje modernizację.
    Jednym z jej elementów ma być zwiększenie godzin lekcyjnych historii w szkołach.
    Gdy projekt zmaleje, będzie dużo więcej do odkłamania.

  37. andsol said

    Sumitując się za brak barokowości oraz nadmiar wręcz prostackiej bezpośredniości, a szukając odkupienia za własne, popełniane na tym blogu grzechy wdawania się w przyczynki, dygresje i mało warte żarciki, zachęcę do zastanowienia się co z tym pięknym blogiem wyrabiamy.

    Z oddali słyszalną linią melodyczną, zasygnalizowaną też w tytule, są pytania. Pytania o jakość naszej wiedzy. Skąd wiemy, jakie są źródła, na czym opieramy wiarę w ich rzetelność. Przekonanie wpadających tu niekiedy z prawej strony sceny osób, że Prawdziwe Narodowe Walory są tu maltretowane, nie jest skutkiem szczególnego zainteresowania telemacha skarbcem zawierającym nasze narodowe obiekty dumy, lecz łatwości, z którą ów skarbiec jest powiększany w godzinie potrzeby przez cokolwiek o niezweryfikowanej jakości. Ale ta sama wnikliwość oddana jest mitom i wiarom z innych dziedzin.

    Tak jak i tym razem. I tu nie w tym rzecz jaka była kubatura i temperatura beczki Diogenesa, ale w tym czemu wierzymy w wymianę zdań mającą zająć parę chwil przed 2300 laty. Skąd nasza o niej wiedza? Kto miał być pierwotnym źródłem informacji? Skąd przekonanie, że pośrednicy, przekazujący nam tę historię, towaru nie podmienili? Jeśli rzetelność przekazu jest wątpliwa, kto i jak mógł być zainteresowany wymyślaniem takich historycznych opowiastek?

    Więc proszę, if you please, może podziękujemy zbiorowo telemachowi i dołączymy się do uzdrawiającego stuknięcia się w głowę. Jeśli to jest głowa, a nie balon, od takiego traktowania nie odleci i nie spadnie.

  38. mona said

    @andsol:
    „Więc proszę, if you please, może podziękujemy zbiorowo telemachowi i dołączymy się do uzdrawiającego stuknięcia się w głowę. Jeśli to jest głowa, a nie balon, od takiego traktowania nie odleci i nie spadnie.”

    Ale uklęknąć, mam nadzieję, nie trzeba będzie?

  39. andsol said

    To może być opcja, jeśli pupa mocno obita.

  40. dru' said

    Kiedy to mieliśmy się po głowach stukać.
    Przewidujemy opcję, że ktoś nie trafi?

  41. Bobik said

    Podejrzewam, że ten cały Plutarch i S-ka powiedzieli sobie „se non è vero, è ben trovato”, nie bacząc zupełnie, że ten tekst wejdzie do obiegu wiele, wiele setek lat później.
    Nie ukrywajmy: taka dezynwoltura w traktowaniu wynalazków językowych jest doprawdy karygodna i nie przystoi historykom z prawdziwego zdarzenia.No, chyba że zdarzenie jest nieprawdziwe. Wtedy kwestia dezynwoltury zaczyna się tak okropnie komplikować, że w ogóle już nie wiadomo kto, komu i dlaczego. ;)

  42. Iżyk said

    PAnie theo. Pozwoli Pan, że zacytacę”
    „Hermes nazwał tę kobietę Pandorą, jakby „Wszech-Wyposażoną”
    – od greckich wyrazów: pan, „wszystko”, i doron, „dar”-
    dlatego (jak to wyjaśnia autor Prac i dni, 81-82), iż „wszyscy
    bogowie mieszkający na Olimpie dawali wówczas, każdy z nich,
    jakiś dar, podarki te zaś miały utrapić ludzi żywiących się chlebem”.
    Zamknięte one były, jak się potem okaże, w wielkiej beczce,stanowiącej chyba posag dziewczyny. To naczynie potomni będą nieraz nazywali błędnie „puszką Pandory”. A był to, jak w Pracach i dniach (w. 94) czytamy, pithos, czyli beczka gliniana, podobna do owych pithoi, które widzimy w pałacu w Knossos i w zamkach mykeńskich.”
    Tak pisze kol. Zygmunt kubiak w „Mitologii greków i rzymian”, str. 100-101.
    „Prace i dnie” napisał kol. hezjod, ale co on wiedział o bednarstwie. Jeśli to nie była kadzia, z której blisko już przecież do skojarzenia z puszką, to proponuję, żeby kol. diogenes zamieszkał w glinianej donicy. :)

  43. Panie Iżyku, Pan mi tą beczką glinianą zaimponował. Naprawdę. Beczka gliniana jest jeszcze lepszym wynalazkiem niż znany mi z lat młodości paszport uprawniający do wyjazdów jedynie do krajów tzw. demokracji ludowej. Demokracja ludowa tym różniła się od demokracji nieludowej, że oferowała mnogość różnych paszportów: na demoludy, na Europę tylko, na chwilę, na wybrane kraje sąsiednie, na krótko, na pewien czas z innych powodów (tzw. paszport konsularny). Wszystkie te paszporty miały jedną wspólną cechę – żaden z nich nie był naprawdę normalnym paszportem. Podobnie z kadzią, donicą i beczką glinianą. Tak naprawdę żadno z tych naczyń nie jest beczką.
    Proszę mnie nie zrozumieć opacznie. Jeśli chodzi o mnie, to Diogenes mógł zamieszkiwać w walizce lub bagażniku samochodu. Nie spierajmy się proszę o rzeczy tak mało istotne.
    Ukłony
    TW

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: