Historia. Pozytywny przykład.

Czerwiec 20, 2011

„Palenie tytoniu jest surowo zabronione zarówno w wagonach, jak i na należących do przewoźnika stacjach. W związku z powyższym, każda osoba łamiąca ten zakaz zostanie ukarana grzywną o wysokości do 40 szylingów. W przypadku uporczywego łamania powyższego zakazu mimo ostrzeżenia udzielonego przez odpowiedzialnego pracownika, palący zostanie, oprócz nałożonej kary pieniężnej, usunięty natychmiast – lub jeśli pociąg jest w ruchu, przy najbliższej okazji – z pociągu lub stacji.“*

Drakoński przepis obowiązywał w brytyjskich pociągach od początku ich istnienia. Cytowany akapit pochodzi z regulaminu Towarzystwa Kolei Londyńskich i Południowo-Zachodnich (London & South-Western Railways) z 1845. Przepis nie był całkiem pozbawiony cech ludzkich, w końcu z wyrzuceniem palącego z pociągu czekano dobrotliwie, aż ten się zatrzyma. Z drugiej strony: jeśli uświadomimy sobie, że tygodniowa płaca konduktora L&SWR wynosiła wówczas 16 szylingów (a konduktorzy nie należeli do najniżej opłacanych pracowników), to staje się jasne, że zapalenie papierosa w pociągu związane było dla człowieka utrzymującego się z pracy najemnej, z groźbą finansowej ruiny. Czyli jednak nieludzkie.
Ten typowy dla bezlitosnego kapitalizmu epoki wiktoriańskiej i (co tu dużo mówić) skandaliczny stan rzeczy utrzymał się aż do końca lat sześćdziesiątych XIX stulecia. Przedsiębiorstwa przewozowe, mimo powszechnego jęku tzw. opinii publicznej, trwały uparcie w swej arogancji i nie zamierzały ustąpić ani o krok. Publicyści apelowali na zmianę do obywatelskiej postawy, sumienia i poczucia humoru niedobrych  kapitalistów, prosząc o umiar, wyrozumiałość i więcej troski o dobrostan podróżującego bliźniego. Groch o ścianę.

Szczęśliwym trafem nad niedolą podróżnych postanowili (wreszcie) pochylić się politycy. W 1868 roku sprawą zajął się ostatecznie parlament. Rezultatem był uchwalony w tym samym roku (po ożywionej debacie, w której jedni byli za, a inni jeszcze bardziej za) tzw. Railways Act, prawo, którego paragraf 20. zmuszał towarzystwa kolejowe do kierowania się dobrem oraz  komfortem pasażerów i zezwolenia tymże na palenie tytoniu w pociągach.

– A mówią – pomyślał Kropotkin – że nie ma postępu. I że politycy, lekceważąc frywolnie podstawowe zasady demokracji reprezentatywnej, zajmują się coraz częściej, najprawdopodobniej z bezsilności w obliczu innych, nierozwiązywalnych problemów, zbędnym regulowaniem tego, jak obywatel ma żyć. Jakże niesłusznie, jakże niesłusznie.

——-
*Smoking is strictly prohibited both in the carriages, and in the company’s stations. Every person smoking in a carriage or station is hereby subjected to a penalty not exceeding forty shillings; and every person persisting in smoking in a carriage or station, after being warned to desist by the Guard in charge of the train, or any officer of the company, shall, in addition to incurring a penalty not exceeding forty shillings be immediately, or, if travelling, at the first opportunity, be removed from the Company’s premises.’
(Tekst w oryginale, specjalnie dla wielbicieli języka zakazów i nakazów)

Odpowiedzi: 56 to “Historia. Pozytywny przykład.”

  1. Thron89 said

    Zakręcony ten świat. Przyznaj się, zmyśliłeś to.;)

  2. cmss said

    turniprail.blogspot.com/2010/08/while-it-is-right-to-study-british.html

  3. Bobik said

    No, faktycznie, wreszcie jakiś pozytyw.
    Zaraz, zaraz… w którym roku Kropotkin to pomyślał?

  4. staruszek said

    A co z rewaloryzacją? Knot legislacyjny?
    Papierosy są rewloryzowane!

  5. cmss said

    Na rewaloryzację mentolowych nie masz szans. Ta banda Goldeny zwykle pali.

  6. Speechless jestem. Bo to przecież piękne, ci politycy dbający o dobro tych, których reprezentują. Raz pozwalają, raz zabraniają, za każdym razem to samo i z takim samym zapałem. A z drugiej strony, to może znów się odmieni? I palacze tytoniu fajkowego będą mogli pokazać się w towarzystwie bez ścisku żołądka? Jak sobie pomyślę, że już nie mogło by się odbyć spotkanie autorskie z Lemem albo Simenonem bo pan Wojciech Orliński by ich przepędził w interesie swojej dobrze wywietrzonej marynarki. To łzy się cisną. Spotkanie z marynarką Orlińskiego Wojciecha też ciekawe, ale ja wolałbym z Lemem.

  7. Bobik said

    Noo, przecież nie zaznał życia, kto nie wietrzył marynarki.
    A dbałość polityków o podda… tfu, o społeczeństwo jest przecież od dawna znana i przez to społeczeństwo nieodmiennie doceniana. Ileż to wyrazów, od jedno- do cztero- a nawet pięciosylabowych wyrywa się codziennie z obywatelskich piersi, żeby dać świadectwo najgorętszej wdzięczności.
    Tego i owego polityka wdzięczni i zachwyceni obywatele nawet na latarnię wywindują, uważając, że powinien już z daleka świecić przykładem.

  8. andsol said

    A nieco wcześniej brytyjski parlament zabezpieczył prawo Chińczyków do palenia (wszędzie, ale w Chinach) opium, dbając o ich (że nieistniejącą, to mniej ważne) religijną potrzebę: Friends of Jardine and Matheson in England told parliament that ‚Evil warlords in China had taken over and were denying the Chinese their religious freedom to use opium as a religious sacrament”. Co więc dziwnego, że po jednym pokoleniu zajęli się i dobrem oraz komfortem własnych obywateli?

  9. cmss said

    Świecić przykładem na latarni winno być opatentowane. Gdyby zabrakło polityków, w co wątpię, metoda Zaruby do wykorzystania czeka.

  10. calmy said

    @cmss:

    metoda Zaruby?

  11. cmss said

    ściślej Franca Fiszera ale przez Zarubę opatentowana.

  12. cmss said

    Łaskawa Pani, przyznaję pewne niedociągnięcia.
    Metoda polega na tym, że gdy zabraknie łajdaków to dobieramy z uczciwych.
    Jednakże, czy uczciwi fachowcy mogą świecić przykładem?
    Z wyrazami respektu
    cmss

  13. calmy said

    @cmss:
    „Jednakże, czy uczciwi fachowcy mogą świecić przykładem?”

    Z całą pewnością nie. Parzykładem świecenie to zajęcie całodobowe, więc absorbujące. Nie pozostawia czasu na bycie uczciwym fachowcem.

  14. staruszek said

    Nudno.
    13 komentarzy i jeszcze żadnego sierpowego.
    Same haki.

  15. mona said

    @staruszek:
    „Nudno.
    13 komentarzy i jeszcze żadnego sierpowego.
    Same haki.”

    typowe, wpierw domagają się, żeby było wyważone i pozytywne, a potem narzekają, że nudno. Na szczęćcie wiem z dobrze poinformowanego źródła, że następny post będzie o związkach pomiędzy racją stanu, a zoofilią.

  16. andsol said

    staruszku, prowokuj, prowokuj, a jak trzeba będzie sprzątać to pojedziesz na wczasy, nie?

  17. cmss said

    Tnie obrazki
    images03.bebzol.com/data/201106/6895-d773bfed054d1adcfdb0421923f0527a.jpg

  18. cmss said

    Mono, jak się zdaje nie nadążasz, LGBTQ démodé nieco, ekonomia (+polityczna) wraca do łask, IMHO głosowanie będzie.

    Czy uważsz, że brak tolerancji dla ludożerców, Lecterofobia znaczy się, to czysty faszyzm i/lub antysemityzm?
    Wybierz Tak albo Nie,
    uzasadnij wybór, jeżeli wybrałeś Nie.

    images02.bebzol.com/data/201106/7069-dd4a5efaf8ef4fc84a4cafc91d3e89f0.gif

  19. @cmss:
    próby już były:
    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Pink_triangle_jew.svg#file

    skończyły się smutno dla próbujących. FY

  20. staruszek said

    Tiaaaa….

    Przewidziałem 18 miesięcy temu ten temat i nie kupiłem następnych.
    Gdy pytają, czy rzucilem, odpowiadam że nie.
    Bo jak pogrzebać to zwykle bylo ciut inaczej niż nam się wydaje.
    Stary człowiek może łatwo pomylić tuńczyka z marlinem, a marlina z marlboro, gdy NMP się nie pomodli! Miesiąc temu znalazłem w marynarce pustą paczkę i leży sobie teraz na półeczce.

    Och JKM!
    Niezbadane są związki między noszeniem muszki a darwinizmem oraz nałogami. O wpływie marynarek na dochody skarbu państwa nie mówiąc.
    Ostatnio przeczytałem, że gdyby Rosjanie przestali pić, to Rosja by zbankrutowała.

    Wiki jest niedbała. Jest hook i kilka sierpowych, a nazwa hak zapewne została przez redagującego uznana za nieelegancką i niezgodną z PC.

    Gospodarzu!
    Ciekawie nudzisz i nie daj się sprowokować do dyfamacji cokolwiek to znaczy.

  21. Torlin said

    Dyfamacja to oszczerstwo, zniewaga, stary, zapomniany wyraz

  22. telemach said

    andsol:
    Torlin wyjaśnił staruszkowi świat. A mówią, że blogosfera zatraciła swój sens. Niesłusznie mówią. mam nadzieję, że teraz staruszek uprzejmie podziękuje Torlinowi, a Torlin podziękuje staruszkowi, za to, że ten mu podziękował. Widzę w tym pewien potencjał.

  23. staruszek said

    Z tym potencjałem to jak z pozytywną energią.
    Tłumaczą co to, mimo mych próśb by zlitować się nad moją tępotą.
    Dobra wiadomość to zwiększenie skuteczności wieczornego serwisu wiadomości. Dwa lata temu psy zagryzły 25 dzieci, W zeszłym roku tylko 22.
    Wyraźny postęp. Niestety oglądalność nie wzrosła. No cóż …

  24. „Dwa lata temu psy zagryzły 25 dzieci, W zeszłym roku tylko 22.
    Wyraźny postęp.”

    Proszę staruszka,

    Wittgenstein zwykł w takich przypadkach mawiać: I see. Bo znał angielski. Gdyby nie znał, mawiałby coś innego. To zainspirowało Derridę do przemyśleń nad umownością wszelkich terminów. Zajmował się tym problemem, zajmował, aż w końcu dostał raka trzustki i zmarł w szpitalu.

    Proszę tylko nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków.

    Ukłony

    TW

  25. Bobik said

    Lud podaje trochę inną wersję tych wydarzeń, a przynajmniej ich części…

    Przyszedł na blogi Derrida,
    myślał, że na coś się przyda.
    Jak się wziął do dekonstrukcji,
    bloger, nie chcąc mieć obstrukcji,
    złapał pierwsze z brzegu słowo
    i skonstruował na nowo.

    Oj, łodoridi, Derrida,
    tak łatwo zrobić ci brzyda,
    choćbyś się nie wiem jak starał,
    to bloger da ci po garach.
    Oj, łodiridi, oj dana,
    choćbyś zawołał Lacana,
    znudzi się wam bez ochyby,
    jak się tu wkręci was w tryby,
    u-ha!

  26. staruszek said

    Skoro Derri da już tylko w niebie, może od żywych dostaniemy coś wykwintnie staromodnego.
    W jakiejś książeczce o socjologii języka przeczytałem o wykwintnisiach.
    To była damska dworska formacja kulturalna starająca się nie używać takich słów jak chlew lub bloto. Kojarzy mi się to uszlachetnieniem przez Czas słowa kobieta.

    Skoro dajemy się tu złapać w sidła tropów literackich i Gospodarz oraz Światli Goście dysponują silnym aparatem kwerend, to może dałoby się coś wartego wzmianki stworzyć, co można by położyć na grobie doktora Korzybskiego.

    Miłego wejścia ciał grzesznych lub tylko gotowych do grzechu w lato życzę wszystkim zalotnikom Penelopy.

  27. cmss said

    La Rochefoucauld, jego Maksym przetłumaczonych na pl nie ma w sieci. Dlaczego?

  28. cmss said

    Szczęśliwie już nieaktualne nieco. Sympatyczna SelenaV zeskanowała i wrzuciła.

  29. cmss said

    Staruszku, nie Choromańskiego czasem masz pod ręką?

  30. caddicus said

    Troska polityków na pstrym koniu jeździ. Jak przed laty w programie radia ZET powiedział Janusz Weiss: Nie ma takiej głupoty i takiego idiotyzmu, na który urzędnicy (czytaj: politycy), by nie wpadli..

    Tego najbardziej się obawiam.

  31. Nintendo said

    Nieźle się czyta o tych głupkach które nami rządzą. Ale niesamowite ilu buców się tu zlatuje żeby popisać się swoją wiedzą nabytą na uniwersytecie googla. Nie wiem tylko dlaczego gospodarz nie bierze udziału w dyskusji. To jest dobry zwyczaj, przy okazji może opowiedzieć jakiś dowcip, podzielić się linkiem, albo zapodać przepis na sernik.

    Gdzie indziej dbają więcej o czytelnika. Niech gospodarz sie poprawi!

  32. Nintendo5 said

    Nieźle się czyta o tych głupkach które nami rządzą. Ale niesamowite ilu buców się tu zlatuje żeby popisać się swoją wiedzą nabytą na uniwersytecie googla. Nie wiem tylko dlaczego gospodarz nie bierze udziału w dyskusji. To jest dobry zwyczaj, przy okazji może opowiedzieć jakiś dowcip, podzielić się linkiem, albo zapodać przepis na sernik.

    Gdzie indziej dbają więcej o czytelnika. Niech gospodarz sie poprawi! A jak nie, to niech sie nie dziwi, że inni mają więcej odwiedzin.

  33. Bobik said

    No tak, Uniwersytet Gugla nie bez powodu nie cieszy się aż takim powodzeniem, jak WSOzB (Wyższa Szkoła Odzywek z Buta), gdzie pobierał/-a nauki szanowny/-a Nintendo.
    Ja się nawet do WSOzB próbowałem zapisać, ale nie przyjęto mnie ze względu na brak predyspozycji, czego do dziś nie mogę przeboleć. Absolwenci UG w starciu z absolwentami WSOzB zwykle, niestety, nie mają szans.

  34. Postęp jest.
    Zwłaszcza w Alzheimerze.

  35. Spojrzenie Telemacha jest fenomenalne.
    U niego nawet pozytyw staje się negatywem.

  36. mona said

    @logos:

    Nie wystarczy, gdy Ci się raz nie odpowie?

    Bosz, ale nudzisz.

  37. Niepotrzebnie odpowiadałaś, bo ja rzeczywiście chciałem tego drugiego razu.

  38. A poza tym: na puentę wcale nie musi się odpowiadać.

  39. mona said

    Nie, na puentę nie musi się.
    Kiedy będzie puenta?

  40. telemach said

    Dot. powyższego sparingu (ostatnie 6 komentarzy):

    Bardzo proszę sz. dyskutantów o odspamowanie się. I ewentualne przeniesienie swych idiosynkrazji i personalnych emocji na jakieś inne, bardziej pasujące/odpowiednie miejsce.

  41. zeen said

    telemachu,
    to Twoje miejsce i Ty ustanawiasz reguły, ale czy musisz być niesprawiedliwy?

  42. zeen said

    Opss… widzę, że tu są sami swoi. To żegnam

  43. Nie Telemachu, to nie są jednak personalne idiosynkrazje.
    Ja jestem człowiek spolegliwy i jednak nie zapalczywy. To są idiosynkrazje dotyczące Twojej sarkastyczno-cynicznej interpretacji rzeczywistości, którą nieutrudzenie lansujesz na swoim blogu.
    Właściwie to pamiętam dobrze to, od czego zaczęła się moja idiosynkrazja do tego co piszesz.
    To było wtedy, kiedy nazwałeś świętego Franciszka „narcystycznym, przepasanym sznurkiem głodomorem karmiącym ptaszki”.
    Nic na to nie poradzę, że wówczas pomyślałem, że człowiek piszący coś takiego nie jest… hm… zbyt sympatycznym człowiekiem.

    Wątpię, czy cokolwiek zmieniło się w Twoim poglądzie na Św. Franciszka, kiedy zacytowałem Bertranda Russella:

    „Święty Franciszek jest jedną z najbardziej sympatycznych postaci, jakie znamy z historii. (..) wyjątkową pozycję wśród świętych zawdzięcza jednak swej spontanicznej radości, uniwersalnej miłości i talentowi poetyckiemu.(…) Dobroć zdaje się nie kosztować go żadnego wysiłku (…) Franciszek kochał wszystkie żywe stworzenia nie tylko jako chrześcijanin i dobry człowiek, ale także jako poeta (…) Czuł się w obowiązku pomagać trędowatym, dla ich, a nie własnego dobra; w odróżnieniu od innych świętych bardziej interesowało go szczęście innych niż własne zbawienie. Nigdy nie okazwał poczucia wyższości, nawet wobec ludzi najnędzniejszych czy najbardziej niegodziwych.”

    Bertrand Russell. „Dzieje filozofii Zachodu i jej związki z rzeczywistością polityczno-społeczną od czasów najdawniejszych do dnia dzisiejszego”. Wyd. Fundacja Aletheia, Warszawa; ss 519-521.

    Czy nazwiesz to spamem?
    Czy nadal uważasz, że moja „idiosynkrazja” jest „irracjonalna” i nie ma zrozumiałych przesłanek?

    PS. Pzypomnę tylko (choć przecież Towarzystwu tu się zjawiającemu przypominać tego chyba nie trzeba), że Bertrand Russell uznawany jest za jeden z najwybitniejszych umysłów czasów nowożytnych. Logik, matematyk, pisarz, filozof, historyk… Z jego zdaniem liczył się swego czasu cały świat.
    Cóż, dodam jeszcze, że te słowa o Świętym Franciszku wyszły z ust nie jakiegoś dewota, a zadeklarowanego ateisty.

  44. staruszek said

    Chyba dotknąłem rany krwawiącej przywołując Alfreda Korzybskiego. Nie zdążyłem przetrawić pytania o Choromańskiego, ale muszę swoje odwolanie poszerzyć.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Korzybski
    Jakoś tak się składa, że wraz z najświeższym wybuchem na Słońcu zaczęły się rozpadać ogniwa blogowych łańcuchów.

    Korzybski był moim młodzieńczym dilerem narkotykowym.
    Jego i moje złudzenia co do miłości powszechnej po naprawie języka szybko prysło.

    Byłem z okazji dla mnie tajemniczego święta cielesnego ducha na spotkaniu ludzi sobie nieznanych w cielesności. Blisko 20 osób znających swe słowa i myśli, ale po raz pierwszy oglądających mimikę rozmówcy znanego z pseudonimu. Jeden z pogodniejszych uczestników stwierdził, że znakomity radosny nastrój bierze się z witaminy B15 zawartej w winie. W ostatnich chwilach przed opuszczeniem gospodarzy animatorka pomysłu spotkania na stronie powiedziała co najmniej dwojgu uczestnikom przykre krótkie słowa.

    Podpowiedzcie mi prosze jakąś lekturę dla wyjaśnienia postawy: „Nie będę dalej z Tobą gadał!” Pusty lub głupek to trivium. Ale skąd się to bierze u ludzi mających dużo ciekawego do powiedzenia?

    Czy mnie czegoś brakuje? Czy niedobór hormonu draki jest wystarczająco dobrym wyjaśnieniem?

  45. andsol said

    Widzę pewien brak synchronizacji rytmów, w jakich Logos Amicus pisze, czyta i rozumie. Nalega on na prawo do nielubienia wpisów telemacha, co rzekomo jest ukrócone prośbą autora blogu, a nie przeczytał preambuły: Dot. powyższego sparingu (ostatnie 6 komentarzy). A przemyślenie prośby szybko prowadzi do zrozumienia, że chodzi o to, by mona nie biła Logos Amicusa – i niekoniecznie, by Logos Amicus zrozumiał o co chodzi w tutejszych wpisach. Znając z blogosfery tolerancyjne nastawienie autora sądzę, że nie upiera się przy tym.

    Jeszcze gorzej wygląda nawrót Logos Amicusa do rozmowy u defendo w jej części dotyczącej św. Franciszka. Pada oskarżenie, że autor piszący coś takiego nie jest… hm… zbyt sympatycznym człowiekiem.

    Ale rozstrzygający argument, zarzut: nazwałeś świętego Franciszka „narcystycznym, przepasanym sznurkiem głodomorem karmiącym ptaszki” jest efektem zupełnego niezrozumienia (nawet za powrotem do tekstu po dwóch latach!!) tego, co telemach napisał. Przypomnę jego słowa (bez cięć wewnątrz cytatu, by nie zostać posądzony o manipulacje skrótami):

    taki sw. Franciszek na ten przyklad. Wyniesiony na piedestal swietego w 18 miesiecy po smierci. Ale jakze byl on potrzebny jako instrument do zblizajacej sie ostatecznej rozprawy z szerzacym sie albigensowym, waldensowym i humilatowym kacerstwem. Pokora w biedzie zostala zaprzegnieta do rydwanu eksterminacji konkurentów hierarchii koscielnej. Ta oczywista instrumentalizacja nigdy nikomu nie przeszkadzala. Pozostal debilny archetyp przepasanego sznurkiem glodomora karmiacego ptaszki.

    Dobrowolne i skromne przyjęcie ksywki Logos Amicus zobowiązuje (jak sądzę) do rozumienia różnicy między opinii o postaci i opinii o archetypie. A do opinii o św. Franciszku jest tylko aluzja w słowach „pokora w biedzie”, z pewnością świętemu niczego nie ujmujących.

    Przy okazji, zdumiało mnie, że do zwalczania rzekomej postawy telemacha komentator posłużył się autorytetem Bertranda Russella (który zawsze był bliższy
    sarkastyczno-cynicznej interpretacji rzeczywistości niż klękania przed Nadętymi Zwrotami), bo to taki zróżnicowany teren… Może wyjaśnię to końcówką dłuższego (i pełnego dla filozofa szacunku) wywodu G. Santayany z „Winds of Doctrine” (w rozdziale IV.i.):

    I mention this casualness and inconstancy in Mr. Russell’s utterances not to deride them, but to show the reader how impossible it is, at this juncture, to give a comprehensive account of his philosophy, much less a final judgment upon it.

    Ale jeśli L.A. z równym szacunkiem cytuje Russella „Dlaczego nie jestem chrześcijaninem”, zrozumiem, że B.R. na równi z Franciszkiem z Asyżu został uznany za świętość.

  46. mona said

    @Telemach: jawohl
    @Zeen: dziękuję
    @Andsol: sama nie potrafiłabym lepiej. Ale pytanie, d l a c z e g o coś takiego się bierze w człowieku – pozostaje nadal otwarte. Bo że bierze się, siedzi i czasem nieładnie pachnąc wyłazi – widać i czuć.

  47. Panie Andsolu.
    dziękuję za link.Rzuca on istotnie ciekawe światło na istotę sporu, którego, o ile rozumiem, nie ma. Nie ma, ponieważ do sporu potrzebne są dwie strony, a nie jedynie jeden człowiek z pewnymi, irracjonalnymi, nazwijmy to, omamami. Podzielam też zdziwienie Mony, ja również jestem bezradny wobec bezinteresownej nieżyczliwości szukającej psa do kopnięcia. Poszukiwania w wuwuwu doprowadziły mnie w ostatnich 2 latach do tuzina, nie bójmy się użyć słowa, idiotycznych i pozbawionych logiki zaczepek pana zwącego się LA. Nie odnalazłem ani jednej reakcji telemacha, co też jest zastanawiające. Ja bym już dawno na jego miejscu przestał tolerować ten amok rozpaczliwego ignoranta. On jednak zdaje się czerpać jakiś rodzaj przyjemności z tego, że jest popychany, podszczypywany i opluwany przez osobnika, którego, gdyby nie zabraniało mi tego dobre wychowanie, nazwałbym pretensjonalnym, nudnym, powierzchownym chamem.

    Autora przepraszam, ale tak niestety to widzę.

  48. calmy said

    „Cichym ścigałem go lotem”.
    Ale nie lekkim (dyskusja pod):

    http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=1598

    ;)

  49. andsol said

    calmy, ależ Ty masz poczucie humoru… dla Ciebie :) a dla mnie :( :( :( … Nawiasem, widzę, że muszę uważniej poczytać blog karo od jego samego początku.

    Mój przyczynek do wyjaśnień czemu ten telemach jest taki spokojny: może wziął sobie do serca zawołanie Witkacowego szewca: „nie będziemy gadać niepotrzebnych rzeczy”?

  50. cmss said

    W zasadzie sprawa widzenia dorosłego sprowadza się do prostego: […] W zasadzie Monty Python.

  51. cmss said

    Staruszku, co do Choromańskiego to, jako że porządny porządek został zrealizowany, znajdę tytuł gdy nie będę szukał, mam taką nadzieję. Ale, o ile pamiętam, te z Brazylią w treści nawiązują do Korzybskiego, wszystkie a jedna solidnie.

  52. @ rozmowa o L.A.:
    Logos pojawił się u mnie tylko ten jeden raz. To, że przychodzi do mnie ktoś nieznajomy i na wejściu mówi do jednego z moich gości: „A witam pana, pan nie ma racji”, wydało mi się co najmniej dziwaczne, ale stwierdziłam, że zaakceptuję ten komentarz (Mrówkodzik np. twierdzi, że było odrzucić), ponieważ jest wprawdzie bezsensowny i niezbyt elegancki, ale nie ma w nim nic obraźliwego, i po prostu stanę w obronie Telemacha, odpierając nielogiczne argumenty Logosa. Bałam się trochę, że rozpocznie się, jak to nazwał Telemach, dyskusja o charakterze personalnym, ale to na szczęście nie nastąpiło, a Logos nie pojawił się więcej.

  53. staruszek said

    Zniosło nas na płyciznę zdala od nurtu tematu felietonu Telemacha. Dla większości z nas historia jest nauką o wojnach i śmierci bohaterów oraz innych smutnych przypadkach.

    Z rzadka zdarza się nam zanucić motyw:
    Spring`s Triumphal March / Wiosny Marsz Triumfalny / Frühlings Triumphmarsch

    Oto co znalazłem wiedziony Telemachowym staraniem o przykład zwycięstwa historycznego.

    Obóz Słońca-Jasności-Dnia wygrywa z Nocą w „komedii tryumfalnej w dwóch aktach” Karola Irzykowskiego noszącej tajemniczy tytuł „Zwycięstwo”. Autor w swej „Walce o treść” o swym zwycięstwie ćwierć wieku później pisze: „Mając na uwadze Zwycięstwo mógłbym sie uznać za prekursora Witkiewicza, gdyż w tej sztuce dochodzi do głosu formistyczny symbolizm.”
    (za Wikipedią)

    Zanim ujawnię odczytany z Telemachowego tytułu podtekst, podam jeszcze przykład deklaracji z hasła „Politykierstwo” w Wikipedii: „Historia na pewno nas lepiej oceni.”

    Ostatnie lata w kraju są pełne sporów o historię współczesną.
    W programie politycznym Prawa i Sprawiedliwości jest zwiększenie liczby godzin lekcyjnych na nauczanie dzieci i młodzieży historii. Nie będę udawał tu dobrze zorietowanego i sprawiedliwego w sporze o nauczanie historii w polskiej szkole.
    Sądzę jednak, że za tym deklarowanym naciskiem na naszą historię jest dążenie do zapoznania młodzieży z chwałą Narodu.
    Wzrośnie więc ssanie na pozytywne przykłady. Sceptycyzm będzie niemile widziany. Tymczasem, mamy się czym przejmować. Jedna formacja polityczna odnotowuje sukces, a druga porażkę,
    ***
    Ordynator szpitala psychiatrycznego w wywiadzie prasowym stwierdza: „Nikt już nie jest u mnie Napoleonem, wszyscy są Tuskami.”
    ***
    Przypuszczam, że Polacy podzielili się tak bardzo, że szpitale dzielą się na przedsmoleńskie i posmoleńskie. Polska nie podpisała jakiegoś tam dokumentu o naszych prawach.
    Nie wiem czy obowiązuje regionalizacja. Czy mam wolny wybór szpitala i mogę wybrać ten sprzyjający Tatarom.

    A Wit Stwosz ponoć okradał Polaków.
    Czym tu się cieszyć?

  54. mona said

    Jak tu się ładnie zrobiło. I muzyka jest, chociaż tełtońska, ale zawsze. A opowieść Jesieni f.,jak musiała odpierać nielogiczne argumenty logosa, po prostu ojejku. Po prostu ojejku.

    W sam raz na piękny, upalny sobotni poranek.

    Co z tym WItem Stwoszem?

  55. staruszek said

    Wit Stwosz gdziesik przez kogoś cosik niedbałego został oskarżony o ucieczkę z Krakowa przed dłużnikami.
    A owszem, grzeszył fiskalnie po wyjeździe z Krakowa.

    Posłużyłem się Stwoszem dla wskazania, że można różne rzeczy mniej lub bardziej ważne opowiadać o postaciach historycznych,

    Z Wiki:
    „Ołtarz Wita Stwosza, dzieło późnego średniowiecza, łączy w sobie elementy sacrum i profanum. …
    W realistycznym podejściu do postaci posunął się tak daleko, że widać dokładnie ich różne ułomności: defekty wyglądu, zdeformowane dłonie, napęczniałe żyły na nogach, ślady chorób skórnych.”

    „[Szwejk] Oddelegowany przez komunistów w listopadzie 1920 roku wrócił do Czechosłowacji, gdzie groziło mu śledztwo w sprawie o bigamię i dezercję.”

    Można o postaciach historycznych podniośle, można trywialnie.

    Można Wagnera używać do okazania urody Australii jak w zacytowanym przeze mnie wideo.

    Moje bywanie wśród Was nauczyło mnie ostrożności w stwierdzeniach. Wagner jako chwalca Ultima Thule?
    Czemu nie? Jako żart owszem.

    Cieszę się z każdej kropelki radości jaką mogę się odpłacić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: