Casus belli

Maj 16, 2011

„In all life there are many truths; in outstanding journalism, often enough, there is always one truth too far, for the likes of the cliché mongers.“
Geoffrey Goodman(1)

To mogło zacząć się na przykład tak:

Wstał o świcie. Było gorąco i mimo wczesnej pory już sucho. Bez widoków na jakże o tej porze roku potrzebny deszcz. Cztery dni wcześniej, w odległym Czernobylu zdarzyło się coś nieprzyjemnego i teraz nad północną Europą wędrowała chmura radioaktywnego pyłu, lecz Djorde Martinovic o tym nie wiedział, a gdyby wiedział, to i tak by to go specjalnie nie obchodziło. Djorde, 56-letniego ojca przeważnie już dorosłych dzieci, obchodziła cebula. Pole z cebulą znajdowało się dwa kilometry od przedmieść rodzinnego Gnijlane.  Djorde obawiał się, jak najbardziej słusznie, że bardziej od cebuli odporne na suszę chwasty zaduszą ją, o ile nie zostaną przez niego, Djorde, w porę usunięte. Biorąc pod uwagę stan zaopatrzenia, pozostanie w stanie bezcebulowym, zupełnie się Djorde nie uśmiechało. I dlatego zapakował do wypłowiałego chlebaka kanapki, półlitrową butelkę po piwie wypełnioną cienką, ziołową herbatą i ruszył w drogę. Cebula wzywała. Butelka okaże się jeszcze istotna.

Nie wiemy co się stało na polu. Do dzisiaj nie udało się tego, mimo niezliczonych przesłuchań, szczegółowego śledztwa i obradujących latami wieloetnicznych komisji, ostatecznie ustalić. Około godziny 13 czasu miejscowego Djorde Martinovic zdołał przyczołgać się do skraju łączącej Gnijlane z Prisztiną drogi, gdzie ostatecznie utracił przytomność. Przywieziony do szpitala w Prisztinie, poddany został wielogodzinnej operacji. Operujący go lekarze stwierdzili zgodnie, że czegoś takiego jeszcze nigdy przedtem nie widzieli.
Gdy Djorde udawał się na pole, nie mógł jeszcze wiedzieć, że jego nazwisko będzie wkrótce znane każdemu mieszkańcowi jego wielonarodowej ojczyzny. Nie wiedział, że dokładny opis jego przypadku trafi (chociaż zgodnie z ustaleniami śledztwa trafić nie powinien) do tej części SANU-Memorandum, która opublikowana zostanie kilka miesięcy później w gazecie Večernje Novosti i stanie się przedmiotem coraz bardziej histerycznej i irracjonalnej debaty, ostatecznie przeradzającej się w niekończącą się tyradę szowinistycznej nienawiści. Nie mógł nawet przypuszczać, że społeczny odbiór SANU-Memorandum zainspiruje Slobodana Milosevica do spojrzenia życzliwszym okiem na nacjonalizm jako czynnik pomagający rządzić i wygłoszenia 28 czerwca 1989 roku na Kosowym Polu swej słynnej mowy (nikt nie będzie Was już nigdy bił, bracia Serbowie), mowy, która była wstępem do zniesienia autonomii Kosova, żądań rewizji obowiązującej od 1974 roku konstytucji i która (przez nawiązanie do ideii Wielkiej Serbii) zapoczątkowała ostateczną dezintegrację Jugosławii. W wyniku toczonych przez następne 10 lat działań wojennych zginęło 120 do130 tysięcy nienawidzących się serdecznie Jugosłowian.  Jugosłowian, tórych wzajemna nienawiść przemieniła (w zdumiewająco krótkim czasie) z żyjących zgodnie współobywateli, w serbskich, chorwackich, bośniackich, albańskich lub słoweńskich żarliwych patriotów (jak im się wydawało), bądź szowinistów nienawidzących wszystkiego co nie ichnie (jak postrzegali ich inni).

Większość ekspertyz i ustaleń skłania się niezmiennie ku poglądowi, że Serb Djorde Martinovic nigdy nie został – jak początkowo zeznał – zgwałcony na swym polu przez dwóch „posługujących się językiem albańskim“ osobników. O wiele bardziej prawdopodobna jest wersja, że był to przypadek samookaleczenia w trakcie aktu masturbacji odwróconą do góry dnem butelką po piwie. Aby było Djorde wygodniej, umocował butelkę na kijku, nieszczęście chciało, że w trakcie aktu się „omsknął“. Jeszcze bardziej nieszczęśliwą była okoliczność, że „nabijanie na pal“ stanowiło nader rozpowszechniony w czasach otomańskiej niewoli rodzaj egzekucji. Trudno się wobec głębokiego zakorzenienia traumy dziwić, że serbskim historykom, literatom i innym wyspecjalizowanym w patriotycznej publicystyce zaraz się skojarzyło. Nie wiadomo, czy chirurdzy, którzy usuwali z wnętrzności Djorde fragmenty butelkowego szkła i zszywali jego rozszarpany odbyt, byli patriotami. Dwóch było Albańczykami, pod koniec operacji dołączył do nich Serb. Operując Djorde nie wiedzieli też zapewne, że zszywają „ofiarę muzułmańskiego ludobójstwa wymierzonego przeciw narodowi serbskiemu i zmierzającemu do wyniszczenia wszystkich Serbów“. Ale wkrótce mogli już to przeczytać w (nieomal) każdej serbskiej gazecie. Gazety nieserbskie również nie pozostały obojętne, przychylały się jednak do wersji, że była to serbska podła prowokacja mająca usprawiedliwić zbliżające się, a skierowane przeciw innym etniom represje.

Zaryzykujmy ostrożną konkluzję: spotkanie się butelki po piwie z  nadgorliwością patriotycznych mediów i cynizmem polityka potrafiącego wykorzystać wilgotne sny pobratymców o wieeelkiej (i naturalnie – najważniejszej) ojczyźnie potrafi doprowadzić do naprawdę zdumiewających skutków.

Djorde Martinovic zmieniał wielokrotnie swą wersję wydarzeń,  zeznając raz tak, raz siak i zmarł w końcu we wrześniu 2000 roku. Jugosłowiańskie wojny domowe zakończyły się rok wcześniej. Pozostały liczne pamiątki.

Obecnie, po upływie 12 lat od zakończenia ostatnich działań wojennych, w krajach byłej Jugosławii pojawia się nostalgia za niegdyś osiągniętą jednością i coraz częściej dają słyszeć się głosy, że to wszystko było zupełnie zupełnie niepotrzebne.

————-

 

1. „Too many truths” Geoffrey Goodman  British Journalism Review, Vol. 10, No. 2, 1999 – tu

2. In GREATER SERBIA: from Ideology to Aggression, Stevan Moljevic, Homogeneous Serbia (1941) – warto przeczytać wstęp Moljewica, wydaje się taki znajomy – tu

3. Rola mediów w doprowadzeniu do wojny jugosłowiańskiej – tu. Warto przeczytać zanim się weźmie do ręki Gazetę Polską. Pouczające.

Resztę sobie każdy może (o ile ma taką potrzebę) poszukać.

Odpowiedzi: 30 to “Casus belli”

  1. January said

    Good work. Keep up.

  2. January said

    Jasna cholera, ten artykuł jest oczywiście bardzo ciekawy, ale mój powyższy komentarz odnosił się do zupełnie innej zakładki przeglądarki.

  3. kwik said

    Link w 3. Rola mediów jakiś niedziałaty.

  4. staruszek said

    Szanowny nicku kwik.
    Link jest działaty.
    Link wyjaśnia meandry blogowego poczucia humoru.
    W wirze polemiki można wpaść w pseudowir.

    A stawiając pytania Telemachowi warto poznać wcześniej odpowiedzi: „Zalotnicy wysłali okręt, który miał zniszczyć statek Telemacha, na nieszczęście zalotników Telemach kazał popłynąć inną drogą, …”
    Kto chce niech doszuka dokończenie.

  5. gunther said

    Trzeba przyznać, że to fascynująca historia, świetnie napisana i do tego, co najbardziej zaskakujące, prawdziwa.
    Moralizatorzy winni zacząć ją wykorzystywać: „O strasznych i nieprzewidzianych skutkach masturbacji”.

  6. miziol said

    Trudno uwierzyc, ze 120 do 130 tysiecy ludzi stracilo zycie w nastepstwie tego, ze jakis rolnik probowal sobie wetknac w tylek butelke po piwie. Jeszcze jeden argument przeciwko poblazaniu homoseksualistom!!

  7. telemach said

    kwik: już działaty. Najbardziej jednak zdumiewające są przykłady retoryki do których dojdziesz po linkach. Zdumiewające, bo okazuje się, że pewne rodzaje zachowań są jednak uniwersalne.

  8. telemach said

    Miziol: Martinovic (pójdź po linku) nie był homoseksualistą. A jeśli, to jakimś nietypowym. Ale każdemu jego porno. Nie obwiniałbym go też za wywołanie konfliktu, chociaż przypadek sprawił, że stał się ważnym (chociaż pewnie nie najważniejszym) ogniwem w rozgałęzionym nader łańcuchu przyczynowo-skutkowym.

  9. To jest doprawdy niesamowite. Mnie wszakże, najbardziej interesuje, w jaki sposób Pan tę historię odnalazł. Bo nie jest ona w Polsce ani powszechnie znana, ani też popularna. Co jest zadziwiające, biorąc pod uwagę notoryczność naszych zainteresowań wszelkimi przejawami patriotyzmu, patriotycznych i uważanych za patriotyczne zachowań.

  10. Mona said

    Panie Weinberger, to nie jest niesamowite. O wiele bardziej (niz gdzie telemach odnalazl) jest pytanie, dlaczego tej historii polski cyztelnik musi szukac. jest to przeciez taki ladny przycznek ktory wzbogacilby nasza dyskusje o patriotyzmie (w sensie bog honor ojczyzna i groby).

    autor: przepraszam za bledy, klawiatura ma jakies niezrozumiale znaki. Na pewno nie europejskie.

  11. Torlin said

    Jakiś obrzydliwy ten wpis.
    A masturbacja z odbytem mi się jakoś nie kojarzy.

  12. zeen said

    To jest istotnie niesamowite.
    Pan Theodore Weinberger pisze, a pani Mona mu zaprzecza, pisząc nic innego, tylko to samo, co on.
    Gupi żem jusz ostatecznie…
    Nie śledzę uważnie, to nie wiem, odnoszę wrażenie, że Telemach nie mieszka w Polsce, z czego wnoszę, że siłą rzeczy korzysta ze źródeł, na które w kraju zwracamy mniejszą uwagę niż na źródła krajowe.
    Też o tej historii nie czytałem ani słyszałem i przyznaję: jest to przyczynek do przemyśleń.
    W każdym razie dzięki, po to włażę tam i tu, by się czegoś nowego dowiedzieć. Zatem kciuk do góry Telemachu :-)

  13. miziol said

    Telemachu, zapomnialem dodac :-)) na koncu swojego poprzedniego komentarza, co jak sadze zmieniloby zasadniczo jego sens. Dziekuje jednak za rzeczowa odpowiedz :-

  14. calmy said

    @Torlin:
    „Jakiś obrzydliwy ten wpis.”
    Dlaczego wpis? Przecież to jedynie rzeczowy opis udokumentowanych faktów. Co jest w tym wpisie obrzydliwego? Dla mnie jest to pod wieloma względami szokujące i smutne, najmniej jednak dlatego, że chłop sobie wsadził w (pardą) dupę butelkę. To byłoby komiczne, gdyby ze wstydu lub strachu nie wpadł na świetny pomysł skierowania podejrzeń na wygodny obiekt.

    „A masturbacja z odbytem mi się jakoś nie kojarzy.”

    To dowodzi jedynie, że każdemu co innego sprawia przyjemność. ;)

  15. Torlin said

    Pierwszy raz w życiu usłyszałem, że coś takiego jest. Czego to ludzie nie wymyślą
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Masturbacja_analna

  16. andsol said

    No widzisz. Jak to dobrze, jako przeciwwagę wypaczonym hodowcom cebuli, pokazać światu osoby proste i naturalne,które same czegoś takiego by nie wymyśliły. Polinezyjczyków, zresztą, też bardzo dziwiła pozycja na misjonarza. Ale, zauważmy, w centrum uwagi nie butelka i jej lokalizacja miała stanąć.

  17. kwik said

    @ andsol – chyba raczej misjonarska niż na misjonarza?

  18. andsol said

    Jedni by powiedzieli tak, drudzy inaczej… Ale ważne, że zachodnie idee zostały zrozumiane i zaakceptowane.

  19. Bobik said

    Ten przypadek z butelką bardzo jest, hmm… spektakularny, ale – no właśnie, to tylko przypadek. Nie byłoby tego pretekstu, to byłby inny, bowiem, jak wiadomo, kto chce psa uderzyć, ten kij znajdzie.
    Mam świadków na to, że prorokowałem wojnę w Jugosławii na długo przedtem, zanim ona faktycznie nastąpiła. Bo rozmawiałem z różnej narodowości obywatelami tego państwa i widziałem, jaki tam był potencjał nienawiści.
    Owszem, Serb z sąsiadem Chorwatem (albo na odwrót) mógł mieć całkiem dobre stosunki, ale ci straszni Chorwaci (czy Albańczycy), en masse, byli dla niego plemieniem wrogim, które najlepiej byłoby zetrzeć z powierzchni Ziemi, żeby wreszcie mieć spokój.
    Po wojnie część ex-Jugosłowian zaczęła się odwoływać do formuły „myśmy właściwie tego wszystkiego nie chcieli, to ci wredni politycy nas w tę wojnę wmanewrowali” (i zapewne w wielu przypadkach tak było rzeczywiście). Ale jest przecież i taka część, która tylko czeka na następną butelkę.
    I nie tylko w ex-Jugosławii.

  20. calmy said

    torlin:
    „Pierwszy raz w życiu usłyszałem, że coś takiego jest.”
    I to jest właśnie na tym blogu najpiękniejsze, że oprócz przyjemności lektury, można pogłębić własną wiedzę, dowiedzieć się szeregu interesujących i wartościowych rzeczy.

  21. mona said

    @calmy:
    Nie żartuj, Torlin może dostać zawału serca. Albo co gorsza, świat „wartości” legnie mu w gruzach. Szczególnie gdy dotrze do:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pegging
    ;)

  22. Torlin said

    Jestem wolnym człowiekiem i mam prawo lubić inne kontakty. Ale jestem również liberałem, w związku z tym nie protestuję przeciwko zabawianiu się tak ludzi, którzy mają na to ochotę – ich sprawa.
    Ale protestuję przeciwko stwierdzeniu Calmy, że mogę w ten sposób „dowiedzieć się szeregu interesujących i wartościowych rzeczy”. Ani one interesujące, ani wartościowe.

  23. telemach said

    Calmy, Torlinie, znana jest (przynajmniej tutaj) z ciętych ripost i ogólnie rzecz biorąc – ironii. Chyba (zupelnie niepotrzebnie) potraktowałes jej ironię powaznie.

    A swoją drogą – gdy sądzimy, że nas już nic nie zaskoczy – „życie” potrafi wciąż zaskakiwać i przerażać:

    http://policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,9640512,Obcowal_plciowo_z_kaczkami__Zostal_zatrzymany.html

    Polski wieśniak też potrafi coś wymyślić. Mam nadzieję, że nie będzie próbował kierować podejrzeń na przeciwników braci Kaczyńskich. Djorde może być wszędzie.

  24. kwik said

    Kaczek szkoda. Ale wypada też radośnie zauważyć, że państwo, które przez tyle lat nie zatroszczyło się o człowieka tak ciężko upośledzonego umysłowo, z pewnością zaoszczędziło całkiem sporo pieniędzy.

  25. b. said

    niemniej faktem jest, że Albańczycy dokonywali aktów terroru (porwania, zabójstwa) na Serbach już latach 80tych XX wieku, więc historia opowiedziana przez tego konkretnego człowieka nie wydała się nikomu niewiarygodna.
    Natomiast albańskie zezwierzęcenie w pełni wyszło na jaw już po ich pełnym podboju Kosowa, wspartym przez NATO i – o wstydzie – Polskę. Mówię tu o niszczeniu średniowiecznych cerkwi i monastyrów prawosławnych, o zacieraniu dowodów na to, że to serbska ziemia, którą ukradli.
    http://www.kosovo.cerkiew.pl/
    cytat: „Na terenie Bałkanów jest takie miejsce, gdzie niszczy się zabytki światowego dziedzictwa kultury z XIII wieku. Fakt ten budzi uczucie niedowierzania. Dlaczego? Ponieważ prawie nikt o tym nie mówi. Świat już dawno ukazał i osądził „winnych”. Wyrok już został wydany.
    Na tej stronie chcemy ukazać „drugą stronę medalu” – cichy, lecz niemilknący głos, wzywający do ukazania prawdy. Prawda nie jest popularna, lecz broni się sama – nie potrzebuje medialnej nagonki, fotomontaży, sztabu psychologów” … i blogerów – że pozwolę sobie dodać.

  26. b. said

    kto chce sobie pooglądać, zamiast czytać, niech obejrzy film zrealizowany przez czeską telewizję:

  27. b. said

    ostatni raz, obiecuję: w części 3 tego filmu jest moment, który opisuje autor bloga, ten z wizytą Miloszewicza w Kosowie. Ale żeby zrozumieć sytuację, trzeba obejrzeć film od początku, od 1 części.
    Nie bronię Miloszewicza, tak jak inni przywódcy narodów Jugosławii, nabroił.
    Ale Kosowo to zupełnie inny przypadek.

  28. telemach said

    @b.:
    nabroili wszyscy, nie wyłączając Albańczyków z Kosowa i Bośniaków. O wiele bardziej interesujące od tego, kto najbardziej jest winny, wydaje mi się pytanie, co sprawia, że większość dostaje (zupełnie nagle) nacjonalistycznego szału i gotowa jest powierzyć swój los podżegaczom i cynikom. Istnieją ankiety z lat 80tych z których wynikało, że Jugosłowianie są zadowoleni i dumni z multietnicznego charakteru swego kraju.

  29. b. said

    OK, no i tu wchodzimy na właściwy, moim zdaniem trop. Zamiast naśmiewać się z ludzkiej tragedii.
    Co do pytania, czemu ludzie dają się poprowadzić ekstremistom w ekstremalnych czasach, to sorki, ale jest na ten temat bogata literatura, bazująca na całej historii ludzkości. No przepraszam, ale to pytanie w rodzaju – czemu na świecie są bieda, choroby, głód i politycy.
    Tak naprawdę, to co my tu możemy zrobić, to dać świadectwo prawdy. Mówić o tym co się tam stało, niech ludzie wiedzą. Niech nie gloryfikują morderców (flaki mi się wywracają jak czytam ludzi broniących na forach Mladicia), wszystko jedno czy Serbów, Chorwatów, Bośniaków (np. Naser Orić, urządził sobie bazę w Srebrenicy chroniony przez Holendrów, urządzał stamtąd rzezie serbskich wiosek w okolicy), ale niech nie obciążają złem tylko jednej strony. Nie tylko Serbowie urządzali rzezie. Alianci podczas WW2 bombardowali cywilów na wielką skalę i nic nie zrobili żeby uratować Żydów, choć wiedzieli co się dzieje. I tak dalej i podobnie, aż do początku historii. A my, kierowani poczuciem przyzwoitości, powinniśmy pamiętać, jak było naprawdę, nie wierzyć w propagandę. Po to żeby później nie wierzyć populistom. To chyba wszystko co możemy zrobić?

  30. andsol said

    @b.: nie bronisz Miloszewicza, ale linkujesz film, którego zawartość obiektywizmu jest śladowa (Serbowie płacili nie za reżim Miloszewicza a za popieranie reżimu Miloszewicza, by mieć punkt wyjściowy do myślenia o reszcie); stwierdzenie, że wszystkie strony miały swe winy traktujesz jako przyznanie, że przedtem rozmowa była naśmiewaniem się z ludzkiej tragedii; sugerujesz, że skoro pisano już o szerszych problemach to jest zbędnym rozważanie szczególnej manifestacji zjawiska na tym blogu – no i ta escalacja bezładu w wyrazie przekonań prowadzi do kompletnego absurdu w opisie działań z WWII, wyjętym jakby z niemieckiej kroniki filmowej. I skąd do Ciebie dotarły wieści, że alianci 1. nic nie zrobili żeby uratować Żydów, 2. wiedzieli co się dzieje? Łączenie w popaćkane kupki wydarzeń z paru kontynentów i z paru lat, w których brały udział miliony ludzi, bez skali i bez hierarchii pojęć, gdzie każda informacja warta jest tyle ile znaków graficznych wymaga, a kwantyfikatory nie pojawiają się na scenie ani razu, jest sporym błędem i na Twoje pytanie czy to chyba wszystko co możemy zrobić? natychmiast odpowiem: możemy dużo więcej, jeśli nie będziemy bawić się historią jakby to było klocki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: