Palenie nie szkodzi katolikom

Listopad 25, 2010

Wiara musi być jedynie odpowiednio głęboka. I obejmować (koniecznie) przekonanie, że ostateczna instancja w sprawach doktryny, Głowa Kościoła Rzymsko-Katolickiego (dalej zwana Papieżem) nie może przecież błądzić.

Na zdjęciu: Jego (chwilę później) Swiątobliwość Papież Jan XXIII (po lewej) w trakcie audiencji.

Informacja dla mniej zorientowanych, ateistów i agnostyków:

Jan XXIII, którego pontyfikat trwał od 1958 do 1963 roku, zwany był przez wiernych również Dobrym Papieżem Janem, Janem Pokornym, Przyjacielem Polski, Janem Uśmiechniętym. Aby wymienić tylko najważniejsze przydomki. Zreformował Koścół Katolicki, ekskomunikował Fidela Castro, pobłogosławił Ante Pavelica, Matkę Bożą Królową Polski ogłosił główną patronką Polski.

Nieprawdą jest, jakoby przewidział powrót Jezusa w Nowym Jorku w 2000 r. Prawdą jest natomiast, że nie zmarł na raka płuc. Zmarł na raka żołądka. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Nie mam innej woli, jak tylko wolę Boga”.

Dogmat o nieomylności papieża ogłoszony został w roku 1870 na soborze watykańskim I. Nieomylność papieża należy rozumieć jako bezbłędność w sprawach wiary i obyczajów.

Polska ustawa antytytoniowa uchwalona została ostatecznie na  62 posiedzeniu sejmu VI kadencji, przy walnym poparciu partii prawicowych i katolickich i sprzeciwie większości posłów tzw. szeroko rozumianej lewicy.

Odpowiedzi: 64 to “Palenie nie szkodzi katolikom”

  1. telemach said

    babilas:
    mnie to antypapieskie głosowanie posłów z pogłębionym katolicyzmem bardzo zdziwiło. A przecież również nasz Prymas Tysiąclecia widział w papierosie znak miłości i pokoju:

    W 1972 r. do polskiej młodzieży przybyłej z Londynu prymas Wyszyński mówił: Najlepsza młodzież omywała swoją krwią bruki tego miasta! Tak się miłuje! Nie ma miłości bez ofiary! Przez taką miłość zyskuje się prawo do ojczyzny. Dlatego młodzież gotowa była na wszystko. Zdolna była walczyć o wolność i zarazem wzbraniać się przed nienawiścią. – Nie jest bajką opowiadani o dwóch małych chłopcach, którzy w czasie powstania wzięli do niewoli żołnierza niemieckiego. Rozbroili go i prowadzili z triumfem. Gdy jednak zapalili papierosa, mieli wątpliwość, czy dobrze robią, bo może Niemiec też by zapalił – ale to wróg! Postanowili więc, że dadzą mu tak, aby tego nie widzieli. Podali mu papierosa za plecami, aby i on sobie zapalił”
    Powstanie Warszawskie było więc wielkim aktem miłości, świadectwem bezgranicznego umiłowania wolności, ofiarę złożoną bezinteresownie za Ojczyznę. Było wielkim wzlotem ludzkiego ducha.

    Znalezione u ludzi, którzy przecież muszą wiedzieć najlepiej.

  2. andsol said

    Nie ma miłości bez ofiary! Lewe płuco dla Jezusa? A potem nastaw i płuco prawe.

  3. andsol said

    Niesamowite to odesłanie do Frondy, to znaczy ichnie komentarze. Przez chwilę zastanawiałem się czy nie zamilknąć, bo to zupełnie inny temat:

    spójrzmy realnie – jeśli nie byłoby Powstania – to NKWD i tak rozwaliłaby wszystkich ‚podejrzanych o działalność kontrewolucyjną’ – i bez wchodzenia w dokładne liczby obstawiam, że wyszłoby na to samo

    ale zrozumiałem, że istnieją tu głębokie i logiczne powiązania z ofiarami raka płuc:

    gdyby nie palili to życie w zadymionych miastach zapełniłoby ich płuca trucizną – i bez wchodzenia w dokładne liczby obstawiam, że wyszłoby na to samo.

    Ech, ta bezliczbowa logika moich rodaków…

    Co do meandrów myślowych lewicy – w Brazylii lewica ongiś gardłowała przeciw obowiązkowym pasom bezpieczeństwa. Bo to ostatni z dyktatorów wojskowych posłał projekt prawa do parlamentu.

    Więc moim drugim rodakom też niewiele brakuje do robienia z siebie eksponatów z panopticum.

  4. caddicus said

    Wpis ciekawy, ale nie można się posługiwać manipulacją (nawet jeśli nie zamierzona) taką, jak na zdjęciu. Widać na nim kardynała Angelo Roncallego, a nie Jego Świątobliwość Jana XXIII.

    Jan XXIII po wybraniu na papieża nie ubierał już ubioru kardynalskiego, choć czasami wymykał się z Watykanu w stroju zwykłego księdza, czyli czarnej sutannie. Znana jest opowieść o tym, jak to pewnego wieczoru Jan XXIII własnie tak przebrany szedł ulicami Rzymu, a za nim szły dwie kobiety i jedna z nich powiedziała głośno z niesmakiem, żeby usłyszał:
    – Zobacz, jaki ten proboszcz jest gruby!!!
    Wtedy papież Jan miał się odwrócić i powiedzieć:
    – Co wy myślicie, że konklawe to konkurs piękności?

    Inna zasłyszana opowieść to rozmowa z dziennikarzami.
    – Wasza Świątobliwość! Ile osób pracuje w Watykanie?
    Jan XXIII chwilę się zastanowił i odpowiedział:
    – Myślę, że nie więcej jak połowa

  5. kwik said

    @ caddicus – „manipulacja niezamierzona” brzmi cokolwiek oksymoronicznie. Ale pytanie zasadnicze – czy Roncalli zostawszy papieżem rzucił palenie? Hę?

  6. caddicus said

    A to już insza inszość:-)

    Bardziej odnosiłem się do fałszywości ilustracji, niż tego, czy jako Jan XXIII nadal fajczył.

  7. telemach said

    caddicus:

    Nie wiem czy mogę się z Tobą zgodzić. Zdjęcie pochodzi z „Edizione Nazionale dei Diari di Angelo Giuseppe Roncalli / Giovanni XXIII. Tom 6/2. (Pace e vangelo. Agende del patriarca. 1953–1955 e 1956–1958) wydanych w 2008 roku i przedstawia kardynała Angelo Roncalliego w 1957 roku, praktycznie w przededniu pontyfikatu.
    Ja wiem, że powinienem pokazać papieża w pełnym rynsztunku, z pastorałem, czapką św. Mikołaja i stułą, najlepiej palącego jak smok w trakcie orędzia noworocznego lub ogłaszania encykliki. Z żalem muszę przyznać, że nie mogę wyjść naprzeciw Twoim oczekiwaniom.
    Palenie Jana XXIII jest doskonale udokumentowane w relacjach jego współczesnych, palił na przemian papierosy i fajkę. Interesujące jest jednak to, że JPII w tym samym roku (2002) beatyfikował papieża nałogowca i zarządził zakaz palenia w budynkach watykańskich (poza wyznaczonymi w tym celu miejscami). Widzę to jako (pewną) niekonsekwencję.

  8. Mona said

    @caddicus: zdjęcie przedstawiające J23 byłoby manipulacją gdyby on nie palił. Palił. Zwróć uwagę, w Polsce jest powszechne mówienie o dzieciństwie i młodości Ojca św. (a nie K. Wojtyły) – chociaż pontyfikat nie zaczął się w przedszkolu. Więc na zasadzie analogii: uprawnione i to jak.

  9. Mona said

    A tak całkiem wewogle, to ten tutaj:
    http://cantuar.blogspot.com/2008/12/pope-who-smoked-benedict-xiii.html
    zasługuje na miano patrona palaczy. Interesującym aspektem jest też wymienione w tym samym miejscu późniejsze zarabianie Watykanu na wyrobach tytoniowych i uczestnictwo stolicy apostolskiej w ich produkcji i rozpowszechnianiu.

  10. telemach said

    mona:

    PIUS IX OFFICINAM
    NICOTIANIS FOLIIS ELABORANDIS

    bardzo ładne. Trzeba krzewić.

  11. caddicus said

    Ad Telemach,
    Ja tylko gwoli edytorskiej precyzji. Nie można podpisywać zdjęcia Jego Swiątobliwość Papież Jan XXIII (po lewej) w trakcie audiencji, bo nie była to audiencja tylko jak widać jakieś luźne spotkanie podczas którego palono papierosy. Audiencje zawsze były swoistego teathrum.

    Taki tam ze mnie maleńki advocatus diaboli:-)

    Ad Mona,
    Nie naciągajmy faktów:-). Na zdjęciu widzimy kardynała Roncallego, który znacznie później został papieżem i zapewne ćmił. Sam kiedyś namiętnie uprawiałem ten nałóg, więc doskonale go rozumiem. To, że później został papieżem, nie możemy zdjęcia – jak powyższe – podpisywać Jego Świątobliwość i tyle. Po śmierci Piusa XII nie był wymieniany, jako papabile. Zastanawiano się poważnie, czy papieżem nie wybrać arcybiskupa Montini (nie był wtedy kardynałem), późniejszy papież Paweł VI. Zdecydowano się wybrać kogoś przejściowego, czyli kogoś kto trochę pobędzie papieżem, aż frakcje kościelne dogadają się.

  12. telemach said

    cadiccus:

    Ja tylko gwoli edytorskiej precyzji.

    Dziękuję. Podpis uzupełniłem. Dalej nie pójdę tą drogą, bo reguły gry dostosowałem do tych narzucanych nam codziennie niekoniecznie tylko przez katolickich ortodoksów, lecz praktycznie wszędzie.

    Jeśli skłonisz właściciela tego serwisu do zmiany nagłówka, ja (nawet chętnie) zmienię odpowiednio podpis pod zdjęciem. Do tego czasu pozostaje: „kto od miecza wojuje”.

    Nie widzę innego sposobu przeciwstawienia się manipulacji której poddawani jesteśmy od tak dawna, że zaczyna ona razić dopiero wówczas, gdy w dłoni wielebnego i uświęconego pojawia się szlug.

  13. caddicus said

    Ad Telemach
    Nie będę się już czepiał audiencji.
    Sapientiae satis!

  14. calmy said

    ten tyz pikny:

    http://serwisy.gazeta.pl/jp2/5,72541,3250417.html?i=17

    Stoi jak wół „prywatne zdjęcia papieża Jana II”, a pod spodem chłopaczek 10 letni pewnie. Ale to pewnie dlatego, że „papież Polak” urodził się już papieżem, a Włoch musi być nim wybrany ;)

  15. calmy said

    @andsol:
    „Niesamowite to odesłanie do Frondy, to znaczy ichnie komentarze”

    a bo lektura Frondy.pl powinna być obowiązkowa. Dopiero tam można odczuć jak oni naprawdę myślą i jaki raj gotowi są zgotować nam już tu, na ziemi, jeśli im się tylko pozwoli. Każdy powinien czytać choćby żeby się od czasu do czasu zdrowo przerazić.

  16. caddicus said

    Ad Calmy,
    Nie jest dobrą zasadą posługiwanie się argumentem A u was biją Murzynów.
    Podpis pod zdjęciem Karola Wojtyły nie znosi zasadności tego, co napisałem powyżej.

  17. telemach said

    cadiccus:

    „Nie jest dobrą zasadą posługiwanie się argumentem A u was biją Murzynów.”

    Nie przeczę. Nie widzę jednak innej (poza parodią) możliwości wskazania na absurdalność i nierzetelnośść takich zachowań. Bo biją, a co gorsza uważają to w przypadku murzynów bitych przez siebie, za całkowicie normalne.
    Chyba wyczerpaliśmy, nieprawdaż?

  18. caddicus said

    Wedle życzenia:-)

  19. andsol said

    calmy o Frondzie: Każdy powinien czytać choćby żeby się od czasu do czasu zdrowo przerazić. Tak, ta część wyszła wyśmienicie. Jak myślisz, ile komentarzy dziennie nie jest groźne dla życia?

  20. babilas said

    Czy ktoś zrozumiał, o co chodziło caddicusowi? Najpierw, że nie papież tylko kardynał i nie audiencja(*) tylko spotkanie prywatne – i ani słowiem o meritum (że palił jak komin). A potem, jak mu pokazać, że i szczyla można opisać jako papieża to się pobitymi murzynami zasłonił. I znikł. Nie żebym jakoś szczególnie tęsknił… Swoją drogą, czy to jakieś nowe wcielenie Logos Amicus było?

    (*) A to nie jest tak, że każde spotkanie z papieżem to audiencja? Wiki: Audiencja – prywatne lub publiczne spotkanie lub oficjalne posłuchanie. Audiencji udziela osoba piastująca wysokie stanowisko (w szczególności papież).

  21. caddicus said

    Ad Babilas
    Nie kwestionowałem meritum, to po pierwsze.
    Zwróciłem uwagę na podpis pod zdjęciem, to po drugie.
    Telemach napisał do mnie uprzejmie: Chyba wyczerpaliśmy, nieprawdaż?, to po trzecie.

  22. yassa said

    Telemachu,
    Mili a Uczeni moi, Światowi a jednak jakby nieco zapóźnieni.
    Wstyd! Naprawdę wstyd.:)
    Nie kminicie?

    Przecież to coś w ręce Jego Świątobliwości, to żaden papieros, w języku ustawodawcy zwany wyrobem tytoniowym.
    To najprawdziwszy joint!

    Najwyraźniej fotograf uchwycił moment w którym przyszły papież po złapaniu bucha przycinał jak podeszła mu chmura.
    Każdy użytkownik tej używki, choćby po uśmiechu Ojca(w chwilę później)Świętego, stwierdzi bez pudła, że zioło zacne – spawa wporzo.
    Zresztą sama ksywa Jan Uśmiechnięty wiele mówi… nie trzeba tego tłumaczyć?
    Prawda?

    A to już diametralnie zmienia postać rzeczy.

    Hasło „Uwolnić konopie” jest bowiem sloganem integrującym raczej środowiska otwarte i lewicujące. Twórczy świat kultury oraz tęczowy i radosny świat rozlicznych sub-kultur: od feministycznych po gej/les.

    Wynika, że Jan XXIII jako spoko kolo, był protoplastą i busolą postępu. Był wyrocznią promującą nowy obyczaj środowisk dość odległych od narodowo-katolickich. Mającą na nie wpływ nie do przecenienia.

    Tyle odnośnie meritum.

    Nawiasem dodać można, że polska ustawa antytytoniowa uchwalona została ostatecznie na 62 posiedzeniu sejmu VI kadencji, przy walnym poparciu partii liberalnej(za; 192 głosy przeciw; 2) i sprzeciwie większości posłów partii prawicowych i katolickich (PiS, za; 13, przeciw; 89 i PSL, przeciw; 26, przy zerowym poparciu).

    Jeśli chodzi o szeroko rozumianą lewicę, było różnie;
    rzeczywiście, SLD 40-stoma głosami była przeciw, lecz już w SDPL „za”, głosowano w stosunku 3:1.
    Niezrzeszeni posłowie charakteryzujący się bardziej lewicową niż liberalną wrażliwością społeczną,
    A.Celiński, Marian Filar Bogdan Lis oraz Jan Widacki, oddali głos za przyjęciem ustawy.

    Lecz najpewniej to detal, absolutnie nieistotny dla tezy zawartej w notce.

    Serdechnje postrafjam fschystkih.
    Schchegulnje Monę.:)

    yassa

  23. yassa said

    yassa i jego glossa:

    Dogmat o nieomylności papieża ogłoszony w roku 1870 na Soborze Watykańskim I, in extenso, brzmi następująco:

    „…Za zgodą Świętego Soboru nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że Biskup Rzymski, gdy mówi ex cathedra – tzn. gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach wiary i moralności – dzięki opiece Bożej przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, jaką Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności…”

    Dopowiadając, że moralność w żadnym wypadku nie jest tożsama z obyczajem, bowiem normy obyczajowe instruują; co wypada, czynić lub nie czynić,
    zaś normy moralne, co jest źle, czynić lub nie czynić – całość tekstu może być oceniona jedynie w surowych kategoriach jednoznacznie wykluczających możliwość zastosowania oksymoronu caddicusa.

    Sorki.:)

  24. caddicus said

    Uchwalony podczas Vaticanum dogmat o nieomylności papieża przyczynił się do rozłamu i powstania kościołów starokatolickich. Sam proces uznawania dogmatu w kościele trwał do początku lat 80. XIX wieku.

    Jego praktyczne zastosowanie miało miejsce tylko raz w 1950 roku, gdy Pius XII ogłaszał dogmat o wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny. Oznacza to dla katolików, że wiara w tę spekulację teologiczną jest niezbędna do zbawienia.

  25. andsol said

    W zasadzie Cię zrozumiałem, z wyjątkiem słów praktyczne zastosowanie, bo tu mam jakąś pojęciową trudność.

  26. Caddicus said

    Andsol,
    Może zamiast praktyczne zastosowanie za właściwsze uznasz takie zdanie: Po uchwaleniu dogmatu o nieomylności papieża w 1870 roku wystąpienie biskupa Rzymu ex cathedra miało miejsce tylko raz, gdy Pius XII ogłaszał dogmat o wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny (1950).

    Mam nadzieję, że usunąłem pojęciową trudność.

  27. najdrozsza said

    „całość tekstu może być oceniona jedynie w surowych kategoriach jednoznacznie wykluczających możliwość zastosowania oksymoronu caddicusa.”

    Tak jest. Dokładnie tak samo jak całość sprawy pod tytułem „ustawa antytytoniowa” czy też „zakaz palenia”. Czy są znane jakieś racjonalne aspekty tego zagadanienia?

  28. babilas said

    caddicus: Telemach napisał do mnie uprzejmie (…)

    A mógł przeciez, jak towarzysz Lenin w puencie znanego dowcipu, przypierdolić.

    A o co chodzi, to zrozumiałem – właśnie na zasadzie podobieństwa do L.A. Dziękuję za dostarczenie dodatkowego materiału poglądowego.

  29. telemach said

    Yasso, istnienie w Polsce partii liberalnej jest dla mnie pewnym nowum. Ja w zasadzie unikam personaliów, ale ciekaw jestem czy bardziej dla Ciebie liberalny jest lider (biorący całkiemnagle ślub kościelny w ramach propagacji postaw liberalnych), wywodzący się prezydent (ze stażem wiadomo gdzie), poseł N wywodzący się z zetchaenu, czy też polityk namaszczony Jarosław G. co wywodzi się ze „Znaku” a ks. Tischner był mu zbyt lewicowy?
    Nie chcę tutaj rozpoczynać dyskusji na temat politycznej taksonomii, bo wiadomo, każdy ma swoje kryteria, ale umówmy się, że z mojego punktu widzenia, w Polsce władzę sprawuje obecnie partia (według własnych zapewnień) światopoglądowo konserwatywna i katolicka.

    Chociaż z punktu widzenia frondy, to zapewne trockiści i maoiści.

  30. andsol said

    Caddicus, wyrażenie wystąpienie biskupa Rzymu ex cathedra usuwa pojęciową trudność, ale dla bezbożnika przestaje być zabawne. Więc wolę poprzednią wersję.

  31. yassa said

    Telemachu,
    oczywiście ścisłe sklasyfikowanie sił przemykających co chwila przez polską scenę polityczną nie jest łatwe.
    Tym niemniej pozwolisz ze uzasadnię moją opinię?

    Tyś ładnie wybrał z tego peowskiego ciasteczka najsmaczniejsze rodzynki:
    hrabiego M.-N. oraz Jarosława G.
    Po dodaniu do tego towarzystwa, mojej ulubionej, Siostry Hospicji Od Ducha Świętego, możemy zadowolić się, postulowaną przez Ciebie jasnością.

    Jednakże, ja jestem nieco bardziej dociekliwy.:)

    Zauważ;
    Sam leader, znak firmowy tej bajaderki. to
    najczystszej wody pragmatyk.
    Zdeklarowany liberał (fakt, w formie mocno zwulgaryzowanej, ale zawsze), w momencie, gdy klimat tego wymaga a potrzeba zachodzi, natychmiast poczyna doskwierać mu dotychczasowy 30 letni bezsakramentalny związek.
    Nie oszukujmy się, że do Kościoła udał się wskutek nagłej iluminacji czy nawiedzenia.
    Moja wiara w takie cuda jest bardziej niż umiarkowana.:)

    O światopoglądzie głowy państwa w ogóle nie ma sensu się rozwodzić, bo to cały Zelig.
    Bezbarwny figurant bez właściwości.
    Wielokrotnie już o tym pisałem, teraz tylko krótko powtórzę.

    W towarzystwie Wojciecha Ziembińskiego był bojowym narodowcem, a pod wpływem Tadeusza Mazowieckiego zmienił się, z dnia na dzień, w ugodowego gołąbka.
    Żeby było zabawniej, gołąbka serdecznie gardzącego narodowcami wszelakiej maści.

    Towarzystwo młodych, dynamicznych, trzeźwo myślących, sprawiło zaś, że poglądy jego stały się trudną do ogarnięcia zmienną, zależną od okoliczności.
    Pamiętasz, jak ostatnio ciepło wypowiadał się o związkach partnerskich, parytetach i in vitro?
    Czy takie wypowiedzi mogą być odzwierciedleniem jakiejkolwiek narodowo-katolickiej wizji?

    O profilu światopoglądowym partii najlepiej świadczą poglądy w niej dominujące. Nie marginalia.
    A kośćcem PO jest pokolenie ekspansywnych 40 latków wywodzących się z NZS.
    Doskonale znam tę generację i ręczę, że ex-ministranci występują w niej w ilościach śladowych.
    Nie to co w lewicowym SLD.:)
    W którym młodzieńczą służbę do mszy deklarują tak prominentni członkowie jak W. Olejniczak i G. Napieralski.

    Środowisko PO stanowią bezideowi pragmatycy, realizujący swe ambicje w interesach i władzy.
    A że interesom sprzyja gospodarczy liberalizm, to się z nim utożsamiają.
    Niezbyt skrzętnie maskując go narodowym konserwatyzmem, ponieważ ten, po doświadczeniach przedrywinowskich, stał się dla większości wielce powabny.

    Sam termin liberał, na ubogie, wywodzące się z PRL społeczeństwo, po niezbyt udanym programie prywatyzacyjnym, działa alergicznie.

    Akcentowane okazjonalnie związki z Kościołem Katolickim mają podobną PR-wską proweniencję.

    Ze słynnych na kraj rekolekcji łagiewnickich żarty sobie stroją sami ich uczestnicy.
    Tak to wygląda…

    Warto też zwrócić uwagę na fakt, że gremia kierownicze tej formacji wywodzą się bezpośrednio z KL-D i UW.
    A chyba nie były to partie narodowo-klerykalne?

    Rozumiem, że aby teza zawarta w tekście była klarowna i logiczna przyjąć należy, że Platforma Obywatelska jest konserwtywno-katolicka.
    Zgoda.
    Jestem gotów zawrzeć gentleman’s agreement; ja nie będę Cię już nękał, a Ty napiszesz kiedyś coś pozytywnego o Kościele Katolickim.:)
    Choćby o Cystersach.
    Np. tych z Orval.
    Niekoniecznie o warzonym przez nich piwie.
    Może być jedynie o serach.:)
    OK?

    Pozdrawiam serdecznie

    yassa

  32. telemach said

    Yassa:

    Jestem gotów zawrzeć gentleman’s agreement; ja nie będę Cię już nękał, a Ty napiszesz kiedyś coś pozytywnego o Kościele Katolickim.:)
    (…)
    OK?”

    OK. :)
    Przyjemnej niedzieli.

  33. login99195 said

    Eeee tam, fotomontaż.
    Jego poprzednikowi tez próbowano wmawiać złe obyczaje:

  34. Torlin said

    Zakaz zakładania barów i restauracji „Tylko dla palących” uważam za naruszenie Konstytucji i ustawy o swobodzie gospodarowania,l za ograniczenie wolności obywatelskiej. Już niedługo nie będzie można kupić pizzy bez pokazania wyników cholesterolu.

  35. caddicus said

    Torlin
    Ja jako były nałogowy palacz (12 lat abstynencji) rozumiem tych, którzy jeszcze palą. Namiętność i przyjemność pierwszego macha nie da się z niczym porównać. Zgadzywam siem z poglądem, że państwo nie powinno nadmiernie dbać o nas w sytuacji, gdy z naszych namiętności czerpie zyski do budżetu. Jest to hipokryzja jakich mało. Państwo powinno chronić niepalących regulując, gdzie wolno palaczom oddawać się przyjemności nałogu, ale nie przez swoistego rodzaju prohibicję.

  36. caddicus said

    Dodam jeszcze, że podatki nakładane na używki byłyby moralne, gdyby zasilały bezpośrednio np. NFZ i nie miałyby wpływu na dotację z budżetu państwa. Państwo jest najgorszym dysponentem pieniędzy.

  37. Mona said

    @Caddicus:

    „Dodam jeszcze, że podatki nakładane na używki byłyby moralne, gdyby zasilały bezpośrednio np. NFZ”

    Dodam jeszcze, że istnieje możliwość obłożenia akcyzą prezerwatyw i kierowanie wpływów z niej bezpośrednio do szkatuły kościelnej. Byłoby tak samo moralne.

  38. Torlin said

    Caddicus!
    Jestem właściwie niepalący, zapalający sobie od czasu do czasu. Mnie chodzi o zasadę.

  39. Caddicus said

    Mona
    Nie widzę analogii, ale może doskwiera mi ponikotynowa ułomność.

    Torlin
    Do dzisiaj bym palił, gdybym pykał od czasu do czasu. A tak to lipa:-)

  40. Mona said

    @caddicus:

    „Nie widzę analogii”

    UR kidding, ain’t U?

    Kierowanie środków uzyskanych ze sprzedaży substancji szkodliwych i rujnujących zdrowie do instytucji, której statutowym zadaniem jest zespół działań zmierzających do polepszanie stanu zdrowia obywateli – nie budzi to u Ciebie żadnych wątpliwości? przecież każda innstytucja (patrząc wstecz) stawia swe własne istnienie i swą własną konsolidację ponad cele do których była powołana. A więc w interesie instytucji, a przede wszystkim tych, którzy zawdzięczają jej karierę, pozycję i egzystencjalne bezpieczeństwo leżałoby wspieranie, ochrona i rozbudowa własnego finansowego fundamentu.

    Naprawdę nie widzisz tu sprzeczności? I moralnego, choć graniczącego ze śmiesznością, konfliktu interesów?

  41. caddicus said

    Ad Mona
    Я не шучу!
    Mówiłem o braku analogii pomiędzy tym, co zaproponowałem w sprawie NFZ a Twoją propozycją przesyłu pieniędzy pieniędzmi z akcyzy od prezerwatyw do KK.
    Natomiast, co do zasadności kierowania pieniędzy do NFZ jako takiego uważam, że to kwestia dyskusji. Nie będę się upierał. Mogą być lepsze i mniej marnotrawiące kasę propozycje. W każdym razie lepiej jak pieniądze omijają jeden łańcuch pośredników jakim jest budżet państwa. Znajdziesz lepszy sposób obiegu pieniędzy to zaproponuj.

  42. staruszek said

    Ni przypiął; ni przyłatał.
    Jako nowy czytam od najstarszych. I przeczytałem:
    „Jak jednak mogę się pozbyć tego pragnienia, nie pragnąc tego?”
    Uczeń traktował siebie wyłącznie jako myśl.
    Samobójca wymyśla i ciało zabija myślenie.
    Do opisu języka trzeba żyć metajęzyka – języka wyższego rzędu. Gdyby uczeń pamiętał, że ma ciało to nie miałby kłopotu z zastosowaniem rady Mistrza.
    Ostatnie pragnienie ucznia może brzmieć jak modlitwa: „Nie dopuszczaj dalszych pragnień!” Bez przejścia do metajęzyka. Czysta myśl nie leży na strzałce czasu. Ona jest ideą niezależną od czasu.
    Człowiek ma ciało i myśl. I to czyni nasze myśli sekwencyjnymi.

    Człowiek traci telomery, bo maszyna kopiowania łańcucha telomerów jest w każdym telomerze. Ostatni telomer przepisuje inne. Siebie nie może skopiować.
    Gdyby myśl przepisywała telomery, to przepisałaby wszyskie. Bylibyśmy nieśmiertelni. W „Odyseji Kosmicznej” jest nastepująca scena: Stary Bóg przemienia się w niemowlę. To czyni go wiecznym.
    A jakby komputer Hal sfałszował coś w procesie odradzania się boga mielibyśmy Myśl Najwyższą i cykliczną i mutowaną.

    Dajemy radę. Otwierając komputer podciągamy się za sznurowadła. Bo komputer to duet krzemu i programu.

  43. staruszek said

    „żyć metajęzyka” przedmiot rozwinięty.
    A miało być bez trywialności.

    A jak uzupełniać przecinki we wpisie oddanym w dobre ale cudze ręce? Gdy mówię, to przy próbie postawienia średnika tracę wątek.

  44. staruszek said

    Łata na łacie przypięta

    Wszyscy Kreteńczycy kłamią. Jak słyszę „wszyscy”, to rozglądam się za kretynem, do którego to jest mówione. W matematyce nastąpił kryzys gdy sformułowano pewnik wyboru. Dotyczy jednego elementu.
    Gdy zbiór jest nieskończony, to wybór jest niepewny głoszą przeciwnicy pewnika. Na potrzeby chwili kontrarguentuję tym przeciwnikom: nie przejrzeli wszystkich elementów.

    Ja już się matematyką nie zajmuję. Za moich czasów oba obozy nie używały słowa kłamstwo. Chyba im to pozostało. Nie pamiętam definicji wszystkiego.
    Na Krecie witają kreteńskim odpowiednikiem „Dzień dobry!” Ja do wieczora nie ufam.

  45. Znam gorsze sposoby „puszczania dymka”, którym patronował Kościół Rzymsko-Katolicki.

    A Angelo Giuseppe Roncalli fajnym jednak gościem był, mimo że palił (warto się przyjrzeć bliżej tej postaci – i spojrzeć nieco dalej, niż jego fajka).

    No i widzę że palenie urosło do rangi wykładnika papieskiej (nie)omylności.
    Bo już od dawna – co najmniej od raka krtani Humphrey’a Bogarta – przestało być sexy.

    Aaaa… przypomina mi się jeszcze wiecznie palący – i to Extra Mocne! – Jerzy Turowicz (czy więc może ktoś zaprzeczyć, że palenie nie musi mieć wiele wspólnego z mądrością, ani też z głupotą, a już tym bardziej ze świętością?)

  46. caddicus said

    Dobrze prawisz, bracie Amicusie:-)
    Palenie – nałóg obrzydliwszy niż zapach czarcich racic – nie jest w żadnym logicznym związku z dogmatem o nieomylności. To raczej wyraz słabości ludzkiej woli. A z tego, co wiadomo nikt nie głosił, że jakikolwiek papież był, jest lub będzie wolny od grzeszności.

  47. telemach said

    @Caddicus:

    Palenie – nałóg obrzydliwszy niż zapach czarcich racic – nie jest w żadnym logicznym związku z dogmatem o nieomylności.

    Pomijam zupełnie fakt, że żart mi (znów) najwyraźniej nie wyszedł – o czym świadczy doszukiwanie się logicznego związku w czymś, co nawet nie udaje argumentacji – to mam ponadto pewne wątpliwości, co do logicznej spójności nieuniknionych konsekwencji Twej powyższej wypoowiedzi.

    Bo: jeśli przyjmiemy perspektywę wiernego i katolika (to są Ci chrześcijanie, którym ich własny kościół zaaplikował katechizm, tak aby nie pogubili się w piśmie świętym) to wierny ten ma zarówno obowiązek niekwestionowania i wiary w niepodważalne dogmaty zinstytucjonalizowanego wyznania, jak i musi (niestety) liczyć się z nieuniknioną grzesznością nieomylnego. I tu się pojawia nieunikniony kociokwik:
    1. Papież jest nieomylny
    2. Papież jest grzesznikiem
    3. Czy papież jest równiesz nieomylny gdy grzeszy?

    Jakbyśmy to nie przewracali na drugą stronę: coś tu nie gra, chyba że w ramach reguł fuzzy logic założymy, że papież może być jednocześnie omylny i nieomylny. Weżmy np. słynny dogmat o świętości (N)iepokalanej (P)anienki. Papież wygłosił tenżże (nie tak znowu dawno) ex cathedra i dotyczy on explicit spraw wiary – a zatem wygłoszenie podpada pod nieomylność.

    Z drugiej strony: jeśli on jest grzesznikiem jak my wszyscy – to może akurat skłamał?

    Przyznam się, że się gubię. Coś tu jest śmieszne – i może dobrze by było to coś nazwać po imieniu?

  48. caddicus said

    Telemachu, przepraszam.
    Pycha – wynikająca z jakiejś tam wiedzy o doktrynie katolicyzmu – skłoniła mnie do takich a nie innych wypowiedzi. Znów wyszedł ze mnie belfer. Ze mną czasami jest tak jak w powiedzeniu chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa nigdy.
    Obiecuję więcej miarkować swe wypowiedzi, a trzypunktowy Twój kociokwik może kiedyś w wolnej chwili opiszę. Wyzwanie dość ciekawe.

  49. […] artykuł na: Palenie nie szkodzi katolikom « Ogólna teoria wszystkiego nie-pogubili, perspektyw, przyjmiemy-perspektyw, rym-ich, wierny-ten, wno-obowi, […]

  50. […] Adres URL: Palenie nie szkodzi katolikom « Ogólna teoria wszystkiego […]

  51. […] Czytaj więcej: Palenie nie szkodzi katolikom « Ogólna teoria wszystkiego […]

  52. Bobik said

    Oj, Telemachu, a toś mi zabił klina…
    Przyznam się otóż, że jestem psem palącym i niekatolickim. Ponieważ zacząłem ostatnio odczuwać nieprzyjemne skutki tego pierwszego nałogu (np. bycie mniej sexy, co uważam za poważną dolegliwość), zacząłem już rozmyślać o rzuceniu go, ale teraz nagle okazuje się, że istnieje również druga opcja – powrót do katolicyzmu (w którym mnie wychowano, niemal jak Prawdziwego Polaka), dzięki czemu palenie przestanie mi szkodzić.
    I teraz nie wiem, co lepsze: szkodliwość dla ciała, czy dla umysłu. Bo ja nie jestem człowiekiem i nie umiem być takim katolikiem dla picu, któremu cała wiara zamyka się w chodzeniu na niedzielną mszę. Ja bym jako katolik musiał brać na serio wszystkie dogmaty, nakazy i zakazy, a że umysł od tego niszczeje, to jakoś nie mam większych wątpliwości.
    No, po prostu – Bobikowi w żłoby dano… :-(

  53. Zimowy letarg?

    Proponuję dla lekkiego rozruszania uśpionego gremium:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2010/03/11/dwa-swiaty-obok/#comment-787

    Oczywiście, że à propos :)

  54. andsol said

    Logos Amicus: niestety nie rozumiem Ciebie. Jest na zdjęciu pani aktorka w miarę rozebrana, a w tym, czym ubrana, insynuująca rozebranie, z aktorskim przekrzywieniem głowy i trzymające śmierdziela w ręce. Kto w życiu dym papierosowy wąchał, wie jaki roznosi się zapach wokół niej. I tam jest Twój podpis, że to jest sexy & cool. Rozumiem, że w okresie seksualnego postu są ludzie, co dla dobra sprawy zatkają nos, ale czym tu się chwalić?

  55. Andsolu, wtedy to jeszcze wydawało się sexy (wiem to od innych, bo oczywiście sam Rity Hayworth nie wąchałem… niestety ;) ), ale to było jeszcze przed Bogartem.
    Nie wiem bowiem, czy zauważyłeś to, co napisałem parę komentarzy wstecz:

    Bo już od dawna – co najmniej od raka krtani Humphrey’a Bogarta – przestało być sexy.

    Nie rozumiem też, czym ja nieby się tutaj chwalę.
    No i chyba nie doczytałeś tamtego wpisu do końca, bo konkluzja jest przecież oczywista.

  56. Chodzi oczywiście o palenie…
    było sexy i już takie nie jest

    A od kobiety palęcej i niedomytej, lepsza jest kobieta niepaląca i domyta… każdy o tym przecież wie ;)
    Chociaż… gdybym miał COŚ do czynienia z Ritą Hayworth to byłoby mi to raczej obojętne :)

  57. andsol said

    No i chyba nie doczytałeś tamtego wpisu do końca – Tak, to moja wina, bo myślałem, że #comment-787 znaczy zobacz komentarz 787.

  58. Pisząc wpis, miałem na myśli komentarz… 787 (!? – no popatrz, ile ich się przez te parę miesięcy uzbierało :) )

    Swoją drogą komentarz też się wpisuje.

  59. Bobik said

    Prorokuję, że dzięki krucjacie antypapierosowej palenie może znowu stać się sexy. ;) To jest kwestia PR-u. Kiedy ostatni palacze już na dobre zejdą do katakumb, nieznający ich z autopsji lud łatwiej przełknie legendę, że to święci męczennicy, cisi bohaterowie i prześladowani bojownicy Sprawy. Dorobi się do tego jeszcze otoczkę tajnego bractwa plus sugestię poświęcania się dla ludzkości i wtedy bycie (prawdopodobnie, bo głośno nikt się do tego nie będzie przyznawał) palaczem zrobi się niemal tak cool, jak bycie Che Guevarą. Młodzież zacznie nosić tiszerty z dymkiem i ostentacyjnie przydymione okulary, a na rynku pojawią się perfumy „Czar peta”, otaczające spryskującego się aurą tajemniczości i zakazanego powabu.
    Może palący nawet na katolicyzm już nie będą musieli przechodzić. :))

  60. Ale Ci się Bobiku marzy.

    Ale to być może prawda: to od PR-u zależy w dużej mierze to, jak się do siebie mają Eros i papieros.
    A schodzenie do katakumb?
    Historia lubi się powtarzać, choć wydaje się, że za każdym razem schodzi tam kto inny.
    A jeśli zejdą tam teraz palacze? No to niezła tam będzie wędzarnia :)

  61. mona said

    Logos:
    „Proponuję dla lekkiego rozruszania uśpionego gremium”

    A może to i lepiej, że jest uśpione? Mnie się tu podoba, zaglądam regularnie i stwierdzam z satysfakcją, że minął kolejny dzień bez bezsensownego strzępienia języków w celu „poddierżania rozhowora” w temacie ustalania czyja racja jest najnaj. To takie miłe. I w gruncie rzeczy proste.

  62. Torlin said

    Chciałem złożyć życzenia, ale czy zostaną odczytane? Gospodarzu – uhuhu!

  63. staruszek said

    Powoli, sącząc przyjemność, czytam teorię i mam do niej żal: w takim tempie tworzenia teorii nie dożyję sformułowania co to jest wszystko, nie pisząc już o doczekaniu sformułowania środkowych aksjomatów.

    W tym blogim (l jest cacy) przeświadczeniu pozostaję pełen niepokoju, że jakiś nadopiekuńczy zazdrośnik wyleczy blog z Apsika. Zeszłego latosia jeczcze kichał tak komicznie, że aż rodzina zapisała mnie do uleczacza duszy z powodu bezprzyczynowych ataków śmiechu nad pozostającą w bezobjawowym stanie klawiatura. Mam jeszcze 1/2 * 3 lat do podglądania prób powtarzania nieznanych jeszcze mi pytań do niepoznawalnych teorii.

    A spoko-spoko uspokoił mnie i serię wpisów o lejach.
    Czy Gospodarz i Goście zostali przez filtr antyspamowy wybrani z tłumu według negatywnej zasady: „Jeśli słyszałeś, że Szarik każe odłamkowym, to nadajesz się do SalonaXXIV. Raczej.”

    Spoko-spoko jest być może psiarz, a niektórzy z nich wiedzą co nieco o rudych.

    Zacofaniec życzy Wam 2011 roku. Jeśli sądzicie, że Wódz zaniedba stwierdzenia, ze najlepsze przed Wami, to sądzicie. On się Wam w tym nadchdzącym latosiu wyrwać ze swej mocy w ręce kostuchy i innych szarlatanów nie pozwoli. Co do filtru antyWodzowego to prace trwają. Optymizmu we mnie tycieńkie szczątki. Telemacha jego porządki nie sięgną. Wódz o Telemachu i innych aniołach nie słyszał. O mnie tyż. Nie a nie. I w ten sposób doszliśmy do Naszego Adama. Obyśmy się Naszym Orłem chwalili wszyscy jeszcze kopę lat i trzy czwarte. (okrągłe lubię ale z kawałkiem).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: