Dylemat natury ekologicznej.

Październik 28, 2010

Proszę (lepiej) nie czytać. Wszystko odszczekuję. U podstaw tego tekstu legł – jak słusznie i czujnie wskazali komentatorzy ztrewq i chemik – błąd który zbyt późno wykryłem. Postanowiłem (mimo wszystko i wstydu) pozostawić ten tekst. Z szacunku dla tych, którzy go już  skomentowali i jako przestrogę, głównie  dla siebie, jak łatwo można się pomylić. Jak doszło do błędu:  poniżej, w komentarzach. Powoli zaczynam sobie (coraz lepiej) uświadamiać mechanizm powstawania urban legends.

Gdy pan Ian Yang przeprowadził się do wymarzonego apartamentu na czwartym  piętrze  wymarzonego apartamentowca w położonym nad jeziorem Dianshanhu osiedlu Jinzegang, nadszedł czas na podjęcie męskiej decyzji. Decyzja dotyczyła zakupu roweru. Bądźmy uczciwi, pan Ian Yang, będąc całkiem nieźle zarabiającym kierownikiem wydziału operacji walutowych w usytuowanym w centrum Szanghaju banku, nie kierował się w swym wyborze sumieniem ekologicznym. Szczerze powiedziawszy, niezbyt nawet wiedział co to jest sumienie ekologiczne. Nieznane mu były również postanowienia Klimatycznego Szczytu w Kioto dotyczące redukcji dwutlenku węgla w celu ratowania planety przed efektem i apokalipsą. Pan Ian Yang po prostu postanowił przesiąść się na rower, bo podobało mu się jeżdżenie na rowerze. Można zatem powiedzieć, że decyzja pana Yang była nie tyle wynikiem refleksji nad losem matki-ziemi, co wynikiem mody i kaprysu. Krótko: pan Yang kupił rower, obcisły kombinezon uwydatniający jego walory, kolorowy kask, gogle, bidon i torebkę na laptop. Pan Yang nie mógł doczekać się następnego ranka. Cierpliwością i pracą, narody się bogacą.

Rano, po spożyciu lekkiego śniadania pan Yang wskakuje na siodełko i dziarsko rusza. Kto wcześnie wstaje temu Pan Bóg daje. Na pierwszym  skrzyżowaniu o mało nie skręca (z przyzwyczajenia) w prowadzącą przez Nannaiwei drogę dojazdową do płatnej, biegnącej w kierunku majaczącego się na horyzoncie City, drogi szybkiego ruchu Huyu Expy. W ostatnim momencie skręca w lewo i pedałuje dziarsko wijącą się wzdłuż brzegu jeziora szosą Huqingoing. Tu oczekują go, poza zdrowym wysiłkiem na jeszcze świeżym powietrzu, liczne, malownicze widoki. Przez 18 kilometrów go oczekują.

Szczycący się swą fizyczną kondycją pan Yang waży 75 kilogramów. Nie jest to ani dużo, ani mało. Posiada też przeciętną i adekwatną do swego wieku  pojemność płuc. Już po przebyciu pierwszego kilometra jego wolny dotąd puls osiąga 130 uderzeń na minutę. Gdy mija leżące trzy kilometry dalej osiedle Dianfengcun, początkowa częstotliwość 16 oddechów na minutę wzmaga się czterokrotnie i stabilizuje się na typowym dla intensywnego wysiłku fizycznego poziomie. 14 kilometrów dalej pan Yang, teraz już niezwykle zdyszany i spocony, przemyka obok Muzeum Quingpu, a potem miga pod wiaduktem, po którym, korzystając z sześciopasmowej autostrady G1501 (Shanghai Ring Expy) przewalała się w kierunku północnym blaszana lawina mniejszych i większych pojazdów (bez wyjątku) spalinowych. Dziesięć minut i osiem kilometrów później widzimy go jak pedałuje pochylony nad kierownicą omijając Lotnisko Hongqiao (od południa)  i pola golfowe DongJeng (od północy). Kilka minut później skręca w ulcę Yingbinsan, a potem w Hongqiao. Po sforsowaniu parkowych terenów rozciągających się wokół pawilonów wystawy Expo, ląduje wpierw na ocienionej drzewami szosie Xingyi, a potem, stając na pedałach, przemierza w zawrotnym tempie ogromny park Renmin. Po godzinie i 5 minutach intensywnego wysiłku, zdyszany, spocony, ale szczęśliwy – dociera wreszcie do miejsca pracy. Praca nie zając, ale jako niezając też może czasem nie poczekać. Krótki prysznic i po 15 minutach pan Yang siedzi (w garniturze) za biurkiem.

W trakcie (nieco) ponad godziny intensywnego wysiłku fizycznego, pan Yang przepuścił przez swoje płuca 2760 l powietrza. Dokładnie o 2070 litrów więcej, niż gdyby oddychał (w tym czasie) bez większego wysiłku. Powietrze wydechowe zawiera w sobie 4% dwutlenku węgla. Pan Yang, pędząc do pracy rowerem, pokonał dystans 33 kilometrów i wyemitował 5400g czystego dwutlenku węgla. Co daje 163g CO2/km. Gdyby pojechał samochodem (FIAT 500 emitujący 116g CO2/km) matce ziemi wyszło by to na lepsze. Ale czego można się spodziewać po (najwidoczniej) nie posiadającym świadomości ekologicznej Chińczyku?

Z przerażeniem powinniśmy myśleć o dniu, gdy 1,5 miliarda Chińczyków przesiądzie się z samochodów na rowery. Mam nadzieję, że aktywiści Greenpeace w porę dostrzegą nadciągające niebezpieczeństwo. Nie można się temu przyglądać bezczynnie.

____

Dane (do znalezienia w każdym (przyzwoitym) podręczniku fizjologii człowieka):

  • Przeciętna częstotliwość oddechowa w spoczynku: ok. 12-19 oddechów/ minutę.
  • Przeciętna objętość wydechowa dorosłego mężczyzny w spoczynku : 650ml
  • Objętość powietrza wydechowego/minutę w spoczynku: 11,5 l.
  • Objętość powietrza wydechowego w trakcie intensywnego wysiłku fizycznego: 46 l/min. ( W przypadkach ekstremalnych może wzrastać do 130 l/min)
  • Zawartość CO2 w powietrzu atmosferycznym (wdechowym): 0,04%
  • Zawartość CO2 w powietrzu wydechowym: 4%
  • Masa molowa CO2 – 44,0095 g/mol
Dodatkowo:
  • Postulowana przez komisję europejską dopuszczalna emisja CO2 przez nowo dopuszczone do ruchu samochody osobowe (począwszy od 2020): 80g/km

Autor, zanim zostanie skonfrontowany z wyznaniami wiary zarówno klimatycznych aktywistów jak  i denialistów, prosi o wcześniejsze sięgnięcie po kalkulator. I łaskawe przyjęcie do wiadomości, że z nikim nie będzie się tu kłócił.

Odpowiedzi: 26 to “Dylemat natury ekologicznej.”

  1. kazek said

    Nie znam nikogo kto zechciałby jechać do pracy rowerem 33 km. Znam sporo ludzi którzy jeżdżą do kiosku po papierosy 200m. Możesz zmodyfikować nieco historyjkę i przeliczyć jak chińczyki trują kiedy jada 2-3 km?

  2. jezter said

    jeden detal: ‚Dziesięć minut i osiem kilometrów później’ ?

  3. […] This post was mentioned on Twitter by ftyczka, ftyczka, Piotr Wereśniak, Blazej Faliszek, Aubrey and others. Aubrey said: Ekologia ssie. Przeczytajcie do końca: https://pytania.wordpress.com/2010/10/28/dylemat-natury-ekologicznej/ […]

  4. ztrewq said

    Dwa tysiace litrow, to jest dwa metry szescienne.

    Zwazywszy, ze gestosc dwutlenku wegla to nie wiecej niz 2 kg/m³, to wyemitowac 5 kg dwutlenku wegla pan Y. moglby, jakby wydychal czysty dwutlenek wegla. Gdzies sie chyba kropnales, Telemachu. Mnie wychodzi liczba o rzedy wielkosci mniejsza. Sprawdz moze, jaka jest objetosc molowa CO2. Nie liczylem dokladnie, ale „na oko” to mi ten rachunek nie bangla.

  5. ztrewq said

    P.S. wg obliczen na chybcika, na oko i w glowie, powinno byc pare gram CO2 na km.

  6. fren said

    „Sprawdz moze, jaka jest objetosc molowa CO2”.

    Objętość molowa wszystkich gazów, a więc i CO2, w tych samych warunkach jest taka sama. W warunkach normalnych (ciśnienie 1 atm i temp 0 st C) to ok 22,4 litra.

  7. cmss said

    Przeczytałem: Siedmiu grabarzy w ciągu 4 godzin miało wykopać grób rodzinny dla 5 i pół osoby, które zmarły w wypadku samochodowym…
    Wzdrygnąłem się.
    Dlaczego dla pięciu i pół? zapytałem.
    Bo nie znaleziono drugiej połowy szóstego członka rodziny. To była straszna katastrofa, wszystko w proszku. Nie mogli ich pozbierać.
    Okropne wykrztusiłem i czytałem dalej: Po wykopaniu 1/3 grobu nadeszła wiadomość, że jeszcze dwu członków rodziny otruło się jadem kiełbasianym i że należy odpowiednio poszerzyć grób. Wobec tego do pracy stanęło jeszcze 2 i 1/4 grabarzy…
    Jak to dwu i jedna czwarta?! Czy to możliwe?
    Możliwe odparł Bąbel tam dalej jest wyjaśnienie.
    Przeczytałem oszołomiony: 2 i 1/4 grabarzy, ponieważ trzeci grabarz uległ opilstwu i stracił 3/4 zdolności do pracy. Gdy jednak wykopali 1/3 pozostałej części grobu, okazało się, że ostatni członek rodziny też już nie żyje, gdyż popełnił samobójstwo. Należało więc odpowiednio poszerzyć grób. W jakim czasie grabarze wykonają całą pracę, skoro po wykopaniu połowy grobu wszyscy ulegli opilstwu i wydajność ich pracy zmalała o 7/8?

  8. chemik said

    2760 * 0,04/22,4*44=216 gramów CO2. Tyle wyemitował

  9. najdrozsza said

    @chemik

    przez całą drogę czy na kilometr? Nie mam kalkulatora.

  10. telemach said

    @all
    Chemik ma absolutną rację. Przeliczyłem – i jakby nie obracać, to ma. Winny jestem ja bo nie sprawdziłem do końca bzdur zawartych w podręczniku fizjologii zakładając np. że można polegać na zawartej tam informacji, że w spoczynku dorosły mężczyzna „przerabia” 11,5m³ powietrza dziennie. Połączyłem to ze znalezioną w opisie pomiarów spirometrycznych informacją, że częstotliwość oddechu w trakcie intensywnego wysiłku wzrasta 4-6 krotnie i wyszły wiiadome pomidory. W związku z tym wszystkich za zamieszanie przepraszam. Aby jeżdżenie samochodem było bardziej ekologiczne niż rowerem, w samochodzie musiałoby się mieścić 17 Chińczyków. Co jest (biorąc pod uwagę wielkość Fiata 500 – absurdalne.

    Wszystkich (szczególnie Greenpeace) przepraszam i wstydzę się.

  11. Pomyłki, które można wykryć licząc czarno na białym, się „odszczekuje”.
    Szkoda, że już tak ochoczo (choć też bywamy przypierani do muru) nie „odszczekujemy” (prze)różnych spekulacji, których już obliczyć, zmierzyć ani zważyć nie można.
    A pełno ich.

  12. Mona said

    Shit happens. Wszystko ma wszak swoje dobre i złe strony. Zobaczyć jak logoś ochoczo zabiera się natychmiast do kopania leżącego: bezcenne. Napisz może coś o bezinteresownej życzliwości jako cnocie narodowej.

  13. koryto said

    Ale jeżeli do malucha wejdzie 9 osób (jeśli dobrze policzyłem) http://www.youtube.com/watch?v=_QmWAo79WLI&feature=player_embedded#!, a Chińczycy mogą być mniejsi (jak to wszyscy wiedzą), a fiat500 trochę większy, to absurdalny staje się tylko komfort jazdy.

  14. Kopanie leżącego (a zwłaszcza tych, którzy nie mają już żadnej możliwości obrony) odbywa się tutaj dość często. Natomiast „bezinteresownej życzliwości” rzadko się tu raczej uświadcza.
    A kto sieje wiatr, ten zbiera burze.
    Shit happens (and smells)

  15. A tak w szczególe Mona, to zważ, że ja nikogo nie kopałem (co mi tak ochoczo insynuujesz), ale po prostu napisałem „my”.

  16. kazek said

    Wszystkie zgłoszone błędy nie zmieniają jednego faktu: samochodem jedzie się szybciej, rowerem wolniej więc nadal istnieje taka odległość,że jazda nim człowieka daje więcej wydychanego CO2 niż jazda samochodem na _tą samą odległość_ z tym, że odległość ta jest bardzo duża.

    Innym przykłądem podobnego rachunku było pokazanie że umiarkowane uzytkowanie samochodu daje mniej CO2 niz posiadanie psa.
    To nad czym warto tu się zastanowić, to nie tylko sam fakt emisji ale relalia praktyczne – ile CO2 kosztuje _produkcja_ samochodu w stosunku do _prdukcji _roweru_? Albo ile kosztuje wykonanie samej autostrady na miliony samochodów?

  17. rysberlin said

    jestem zalamany, cala moja rodzina „roweruje” po berlinie (powszechna tutaj czynnosc), czasami wiele kilometrow
    zgroza!!!!!!!

    ile jeszcze „zielonych” dogmatow czeka na obalenie :roll:

  18. calmy said

    Niezależnie od wyliczeń, opowiadanie jest świetne bo uzmysłowia do jakiego stopnia jesteśmy uwikłani w schematyczne vel dogmatyczne myślenie (zły dwutlenek, dobry dwutlenek, słuszny dwutlenek i całkiem niesłuszny dwutlenek węgla). Łatwo zapomnieć, że człowiek jest producentem tego gazu niezależnie od tego co robi, nawet gdy oszczędza to emituje. Każdy sobie liczy jak mu pasuje. Ciekawy jest np. bilans energetyczny dotyczący energii słonecznej gdy się uwzględni takie drobiazgi jak całkowita ilość energii potrzebnej do uzyskania surowców, ich transportu, energetyczne koszta produkcji, montażu i destrukcji odpadów po demontażu paneli słonecznych których przewidywane „wydajne życie” ma wynosić 10-12 lat.

  19. caddicus said

    Umiejętność przyznania się do błędu jest cnotą. Z resztą w samym opowiadaniu nie jest najważniejsza prawda, o wiele istotniejsza jest forma opowieści i pobudzenie do myślenia.
    Czapki z głów.

  20. fren said

    To prawda, przykład jest niefortunny, ale problem wcale nie błahy. Zaśmiecamy środowisko w którym żyjemy straszliwie, ziemię, wodę i powietrze i trzeba coś z tym zrobić, ale w sposób racjonalny, przemyślany, pamiętając, że nie ma już powrotu do jaskiń, że nie zrezygnujemy już z antybiotyków, energii elektrycznej, samochodów i telefonów komórkowych. Niestety tzw „ekolodzy” swoją durnotą kompromitują tę słuszną ideę. Było już wiele mód, kilkanaście lat temu „walczyliśmy” z dziurą ozonową, w telewizji w każdej prognozie pogody była informacja jak bardzo powiększyła się ta dziura i o ile kilometrów przesunęła się. Czy któryś z dzisiejszych „ekologów” wie co to jest ozon? Nie, bo dzisiaj na tapecie jest CO2, teraz walczymy z CO2. I tak jest ze wszystkim, bez kalkulatora, bez zastanowienia, najważniejsze jest hasło, akcja, protesty, byle głośniej.

  21. kwik said

    @ fren – sugerujesz, że problem ubytku ozonu z atmosfery był wyssany z palca albo sam się rozwiązał?

  22. kwik said

    @ telemach: „nie sprawdziłem do końca bzdur zawartych w podręczniku fizjologii” – ale te dane są z grubsza ok, dorosły człowiek wdycha/wydycha kilkanaście litrów (dm3) powietrza na minutę. Np. stąd Metabolically Derived Human Ventilation Rates … . Kopnąłeś się w rachunkach.

  23. dhill said

    Pomijając powód, który trafnie ujął calmy — zły dwutlenek, dobry dwutlenek, słuszny dwutlenek i całkiem niesłuszny, nigdy w życiu bym nie zabrałbym się za liczenie tego.

    Jest dla mnie oczywistym, że człowiek na rowerze wyemituje mniej. Widzę to tak, jak się widzi, że arbuz jest większy od pomarańczy.

    Kilka prostych wytłumaczeń:
    – Człowiek znacznie mniej oddaje ciepła niż silnik spalinowy.
    – Zdarzyło mi się pchać samochód.
    – Samochód nie przejedzie 30km na kalorycznym ekwiwalencie bochenka chleba, widziałem jak się pali benzyna.
    – Koszt litra paliwa > koszt kilo cukru.
    – Czarne chmury z wydechu turbodiesli, które mają ze 30% sprawności.

    Poza tym wszystkie te rozważania pomijają koszty produkcji i utrzymania roweru i samochodu. Koszty odpowiadają z grubsza wpływowi na środowisko.

    Nie za dużo telewizji? Jak się ogląda skomplikowane kłamstwa, które zaprzeczają prostej oczywistości zbyt długo, to może nabiera się podejrzliwości.

  24. telemach said

    @kwik: kropnąłem się, bez dwóch zdań. Tak to jest, gdy bierze się parametry z 3 różnych oddalonych czasowo (jedno z czasów poprzedzających powszechne panowanie systemu SI)źródeł w różnych językach i z dość odmiennym podejściem do tematu. Co nie powinno być wytłumaczeniem, ale nie mam innego.

    Co tam. Trzeba dokładnie liczyć, a dopiero potem kłapać dziobem. Tekst tak czy owak był rezultatem frustracji wynikającej z jakości sporu religijnego o klimat połączonej z bezsilnością jednostki, która nie jest tego wszystkiego w żaden sposób sama sprawdzić. Szczyty klimatyczne coraz bardziej przypominają (atmosferą) sobory z okresu wczesnego chrześcijaństwa. Wszyscy wiedzą wszystko lepiej jeszcze zanim wyśmieją znienawidzonego przeciwnika.

    A post? Może wrócę do tematu gdy pojawi się wreszcie obiecywane od dawna jednolitrowe auto. (http://en.wikipedia.org/wiki/Volkswagen_1-litre_car). To w zasadzie już za 3 lata. Jeśli do auta zmieści się 4 Chińczyków, to post może nabrać pewnej aktualności.

  25. kwik said

    Na rowerze pod wiatr nie jest wcale łatwo, a ten V-1 jest rzeczywiście bardzo opływowy.

    No tak, w słowniku jest „kropnąć”, a ja zawsze mówiłem „kopnąć”.

  26. mona said

    Napisz to jeszcze raz umieszczając akcję w roku 2040. Pojazdy „zero-emisyjne” , co jest dużym uproszczeniem, ale w tą stronę wszystko drepta, mogą istotnie doprowadzić do zabawnej sytuacji w której będziemy drżeli aby Chińczycy nie przesiedli się z powrotem na rowerki. ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: