Ku pokrzepieniu serc – ambiwalentne

Sierpień 11, 2010

„Nie umiemy wykorzystać myślenia Matejki w naszej debacie o historii Polski – także tej pomatejkowskiej“
Jarosław Krawczyk, autor książki „Matejko i historia“ w wywiadzie udzielonym 16.2.2010 Agnieszce Sabor z „Tygodnika Powszechnego“

Czy może dziwić, że syn Czecha i Niemki zapragnął zostać polskim patriotą? Może, chociaż w zasadzie nie powinno, bo przecież powszechnie wiadomo, że wszyscy chcą zostać Polakami, sam spotkałem się – poza granicami umiłowanej Ojczyzny – z nacechowaną ciepłym humorem sympatią do (bez wyjątku) wszystkich przedstawicieli naszego narodu. Tak po prostu jest i nie ma powodu aby to przed dziatwą ukrywać.

Matejko Jan, syn urodzonego w pobliżu miejscowości Hradec Králové austriackiego poddanego o nazwisku František Xaver Matějka i pani, w której (również austriackiej) metryce urodzenia widniało nazwisko Johanna Caroline Rossberg, polskim patriotą został i już. I to nie byle jakim, lecz prawdziwym. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że to go zadowoliło. Matejko (zwany również przez współczesnych Królem Malarzy Polskich i Tytanem Ducha) nie zwykł poprzestawać na małym i postanowił zostać również Prawdziwym Polskim Antysemitą. I tu musimy otwarcie powiedzieć, że nie do końca mu się to udało. Wbrew świadectwom współczesnych i zapewnieniom samego artysty należy stwierdzić, że Jan M. Był antysemitą późnego chowu, niekonsekwentnym i marnym. Pełnym niepojętej ambiwalencji, wahań, a nawet sprzeczności. Liczni biografowie byli najwyraźniej tego samego zdania nie uwypuklając szczególnie biograficznej smuty ostatnich 13 lat życia artysty, tak że szczegóły znikły całkowicie z kolektywnej pamięci. A szkoda. Na błędach ludzi wielkich też można się czegoś nauczyć.A swoją drogą,to zdumiewające, jak pewne historyczne wątki ulegają zapomnieniu. Nawet gdy swego czasu budziły niespotykane emocje, nawet gdy były powszechnie znane. Dyskretnie przemilczane i konsekwentnie pomijane giną w kurzu i ciszy archiwów. Słusznie? Niesłusznie.

Do rzeczy. Jest rok 1872. Matejko postanawia namalować Bitwę pod Grunwaldem. Powstają pierwsze szkice, a potem, w 1875 Mistrz rozpoczyna zbożne dzieło ku pokrzepieniu serc rodaków. Rodacy nie pozostają obojętni, przez pracownię przewalają się tłumy krakowian i przyjezdnych – obserwują malutkiego, krótkowzrocznego Matejkę, jak z przylepioną do płótna twarzą wyczarowywuje w pocie czoła narodową historię.Wieść o płótnie dociera do szybko do Warszawy i kongresowi patrioci wzywają (m.in. na łamach „Niwy“) naród do zbiórki środków w celu wynagrodzenia malarskiego znoju. Damy zaczynają kwestować, utworzony zostaje fundusz. I tu się robi naprawdę ciekawie, konia z rzędem temu, kto w materiałach źródłowych odnajdzie informacje dotyczące dalszych losów tej patriotycznej inicjatywy. Najwidoczniej zgromadzone środki nie warte były wzmianki, patriotyzm rodaków nie sięgał portfeli i portmonetek. Nie oznacza to jednak, że nie znalazł się ani jeden prawdziwy patriota gotów wynagrodzić matejkowski trud. Oddajmy głos sekretarzowi mistrza, Marianowi Gorzkowskiemu:

„19 lutego 1878 r. w południe Matejko przybył do kancelarii szkolnej i zastawszy mnie samego, rzekł tajemniczo: „Nikt o tym nie powinien wiedzieć! Sprzedałem już obraz „Grunwaldu” za 45 tysięcy złr. Rosenblumowi z Warszawy; mam już dwa weksle, jeden płatny za trzy miesiące na 20 tysięcy (…) a drugi na 25 tysięcy za rok…” (…) W sierpniu Rosenblum przyjechał do Krakowa „(…) mówił mi, że ponieważ „Grunwald” do Paryża już teraz nie pójdzie, więc wystawiać go będzie w Warszawie, w Moskwie, w Petersburgu, w Londynie, a potem w Paryżu, że spodziewa się z samej wystawy wziąć tyle, ile zapłacił za cały obraz”“.

W ten sposób serca pokrzepiły się z wydatną pomocą finansową bankiera Rosenbluma z Warszawy, fakt ten nie był jednak nigdy (jakoś specjalnie) ani przez historyków, ani przez patriotów stowarzyszonych w 1980 roku w Zjednoczeniu Patriotycznym Grunwald szczególnie eksponowany. Dzieło pozostało w posiadaniu rodziny Rosenblumów do 1902 roku, nie był to jednak ostatni kontakt malarza z bankierem. 25 grudnia 1881 roku w Warszawie 30 katolików zostaje stratowanych w kościele św.Krzyża przez pozostałych uczestników mszy po tym, jak ktoś krzyknął „gore!“, do dzisiaj nie wiadomo kto. Jakaś baba wyraziła graniczące z pewnością przypuszczenie kto jest temu winien (wiadomo kto), kombinacja ryczących bab, histerii i krzyża ma jak widać w Warszawie pewne niesławne tradycje. Chociaż pewnie nie tylko tam. Motłoch rzucił się natychmiast do plądrowania sklepów żydowskich, trwający trzy dni masowy pogrom (2 ofiary śmiertelne, 34 ciężko ranne, prawie 1000 splądrowanych, bądź spalonych domów należących do rodzin żydowskich, spustoszona synagoga, 2600 zaaresztowanych uczestników zajść) mógł zostać stłumiony dopiero po wprowadzeniu do miasta oddziałów wojska. Chociaż podręczniki historii dla młodzieży specjalnie głośno o tym nie trąbią (bo jak każdy wie, pogromy zdarzały się jedynie w carskiej Rosji, a u nas nie), do ludobójstwa na dużą skalę  nie doszło jedynie dzięki interwencji niedobrego zaborcy. Rezultatem pogromu było nie tylko ogólnoeuropejskie medialne oburzenie, lecz również powszechna na ziemiach polskich debata dotycząca groźnego według jednych, a nieistniejącego zupełnie według drugich (bo będącego przejawem antypolonizmu) antysemityzmu. Skąd my to znamy?

I tu, w rozgrzaną do niemożliwości i pełną gorączkowych debat atmosferę roku 1882 włącza się nasz mistrz od pokrzepiania serc, tym razem jako pedagog. Na rozpoczęcie roku akademickiego Matejko wygłasza do studentów zadziwiające przemówienie, w którym ostrzega przed podstępnymi „hebrajczykami“ i zapowiada bezpardonową walkę z „pewnymi elementami“ które zamiast służyć ojczyźnie pędzlem, chcą na sztuce zarabiać. Naturalną koleją rzeczy natychmiast pojawiają się w prasie liczne artykuły, w których mniej lub bardziej zawstydzeni intelektualiści tłumaczą zbaraniałej opinii publicznej, że Matejko nie jest antysemitą oraz „co autor miał tak na prawdę na myśli“. Nie docenili jednak mistrza Jana, który (straciwszy cierpliwość do mędrków) pisze list otwarty i publikuje tenże w tygodniku konserwatywno-klerykalnym „Rola“. W liście zapewnia z oburzeniem kochanych rodaków, że „jak najbardziej jest antysemitą, a nawet, że jest z tego powodu dumny“, a pogłoski, jakoby miało być inaczej są, łagodnie mówiąc, wyssane z palca. Zeby nie było żadnych wątpliwości, Matejko grozi procesem wszystkim, którzy godzą w jego dobre imię twierdząc inaczej. Miejsce, wybrane przez artystę do publikacji jest jedyne w swoim rodzaju, jego twórca, właściciel i spiritus movens, samouk Jan Jedliński donosi w nim regularnie kto i gdzie użył dziecięcej krwi na macę, sprawiając, że taki np. Leszek Bubel jawi nam się jako wzorzec tolerancji. Tego znów jest za wiele nie tylko rozlicznym, a nie podzielającym poglądów twórcy intelektualistom, lecz również posiadaczowi „Bitwy pod Grunwaldem“. Rosenblum inicjuje petycję znanych obywateli polskich wyznania mojżeszowego (protest 22), będąc zarazem jej głównym sygnatariuszem. Przepychanki, petycje, kłótnie i procesy o spotwarzenie trwają do śmierci artysty, kto ciekaw, niech zajrzy do ówczesnej prasy.

Nie wiemy co się Matejce stało, co do przyczyn możemy jedynie spekulować. Wiemy jednak kiedy. Przed 1880 rokiem sprawiał raczej normalne wrażenie. Przyjmował do swej pracowni uczniów bez względu na wyznanie i pochodzenie. Szymon Buchbinder i Maurycy Gottlieb to jedynie najbardziej znane przykłady. Gdy zaszczuty przez jak najbardziej antysemickie wybryki swych mniej zdolnych, ale za to antysemickich kolegów Gottlieb zmuszony jest po roku opuścić pracownię, Matejko żegna z żalem swego młodego, lecz uchodzącego za najwybitniejszego ucznia. Gdy Gottlieb popełnia w 1879 roku samobójstwo, Matejko pociesza załamanego ojca, zobowiązując się jednocześnie do kształcenia młodszego brata zmarłego tragicznie artysty. Potem, w okolicy 1880 roku coś w Matejce wewnętrznie pęka i zaczyna się rozwijać w kierunku hm, przedziwnym. Kolejne kamienie milowe upadku można wyliczać – ale po co.

I tak wszystko się wkrótce skończy na cmentarzu Rakowickim. Wpierw w 1893 umrze artysta. A potem, pod coraz grubszymi warstwami kurzu pokrywającymi stare roczniki „Niwy“ „Roli“, „Czasu“, „Nowin“ bądź „Nowej Reformy“ powoli będzie dogorywać pamięć o tym, jak może było naprawdę.

—-

To już koniec matejkiady. Lubiących formy krótkie i zwięzłe proszę o wyrozumiałość. Rozlazło się.  Istnieje dosyć długa lista źródeł na których się opierałem. Oszczędzę jej czytelnikom – to w końcu blog. Ewewntualne pomyłki są niezamierzone.

Odpowiedzi: 28 to “Ku pokrzepieniu serc – ambiwalentne”

  1. babilas said

    Gdzieś jeszcze doczytałem, ze Matejko cierpiał na chroniczny nieżyt żoładka i podczas aktu twórczego bliski (krótkowzroczność!) kontakt z płótnem przerywany był równie bliskim kontaktem z nocnikiem.

    I jeszcze te brzydkie historie z zamykaniem żony u czubków. Ale (według wikipedii) ostatnie słowa mistrza przed śmiercią brzmiały „Módlmy się za ojczyznę! Boże błogosławiony!” – na takie dictum wrota narodowego panteonu otwierają się na oścież (porównać z transkryptem zapisu czarnej skrzynki).

  2. babilas said

    PS. Tutaj zapoznane dzieło mistrza Jana.


    Z tą jedną myślą w głowie: „Ja wszystko ocalam”,
    Rozdziera swoje szaty, krzycząc: „Nie pozwalam!”
    Sto ramion niezlękłego uchwyciło męża,
    I oszalał, i umarł. Lecz to on zwycięża.

  3. telemach said

    @babilas: do tego wątku dotarło mi się drogł okrężną. Pprzez Etrę Mendelhsohna i jego „Art and Jewish-Polish Relations. MAtejko and Gottlieb at the National Museum in Warsaw”
    Tam znalazłem analizę powstałego w 1888 „Wprowadzenia Zydów do Polski w 1096”. To ten interesujący obraz, gdzie na tle płockiej romańskiej katedry (zbudowanej niestety potem i konsekrowanej w 1144) Zydzi pod przewodnictwem kogoś kto nigdy w Polsce nie był, próbują się podstępnie wkraść w łaski dostojnego króla. Sieciech ich proteguje, pies się na nich wyrywa, dzieci żydowskie obsrane taplają się w błocie, Zydzi pociesznie podrygując i dziko gestykulując przymilają się do polskich wielemożów, a ci wszyscy piękni i dostojni w swym purpurowo-rycerskim chrześcijaństwie. W przyniesionym koszyku: żmija, lepkie klejnoty mają utorować drogę podstępnej tłuszczy.
    Patrząc na ten obraz zacząłem nagle pojmować, że mam do czynienia z J.R. Nowakiem polskiego malarstwa. I zainteresowało mnie jak do tego doszło.

  4. babilas said

    @telemach: duch tchnie kędy chce. Ja na ten sam trop (Matejko jako Iwo Cyprian Pogonowski malarstwa polskiego) wpadłem od innej strony – wczesnej akwarelki (namalowanej zresztą w Monachium, a eksponowanej obecnie we Lwowie) zatytułowanej „Spalenie mieszczki krakowskiej Katarzyny Malcherowej”. Zainteresowało mnie, czemu palono. Ano za konwersję na wiarę żydowską. Historia, że palce lizać.

  5. andsol said

    Zastanawiam się jak bez wydania 1800 zł poznać szereg satyryczno-obyczajowych obrazków w zbeletryzowanej formie, którego – jak podejrzewam – przedłużenie nierzadko pojawia się w prasie XXI wieku. To ważne, byśmy poznali nasze korzenie, nie o to prosi codziennie polska myśl prawicowa?

    Ciekawe, że sprzedawany na aukcji egzemplarz ma pieczęć „Ex libris Archiabbatiae Tynecensis”. Czyżby benedyktyni z Tyńca uczyli się u Jedlińskiego na żydowskich losach jak się gromadzi bogactwo?

  6. babilas said

    andsol:

    Cóż, wychodzi na to, że antysemityzm to ekskluzywne (w ujęciu finansowym) hobby. Mnie najbardziej wzruszyły owe „karty ze śródtytułami o charakterze wprowadzającym, pisane piórkiem”.

  7. […] czy Czesi to Rzydzi (i dlaczego)? W ten spo­sób serca pokrze­piły się z wydatną pomocą finan­sową ban­kiera Rosen­bluma z War­szawy, fakt ten nie był jed­nak nigdy (jakoś spe­cjal­nie) ani przez histo­ry­ków, ani przez patrio­tów sto­wa­rzy­szo­nych w 1980 roku w Zjed­no­cze­niu Patrio­tycz­nym Grun­wald szcze­gól­nie eks­po­no­wany. Dzieło pozo­stało w posia­da­niu rodziny Rosen­blu­mów do 1902 roku, nie był to jed­nak ostatni kon­takt mala­rza z ban­kie­rem. 25 grud­nia 1881 roku w War­sza­wie 30 kato­li­ków zostaje stra­to­wa­nych w kościele św. Krzyża przez pozo­sta­łych uczest­ni­ków mszy po tym, jak ktoś krzyk­nął „gore!“, do dzi­siaj nie wia­domo kto. Jakaś baba wyra­ziła gra­ni­czące z pew­no­ścią przy­pusz­cze­nie kto jest temu winien (wia­domo kto), kom­bi­na­cja ryczą­cych bab, histe­rii i krzyża ma jak widać w War­sza­wie pewne nie­sł…… […]

  8. makowski said

    dodałbym jeszcze, że M. studiował w – mówi to Państwu coś? – Monachium (wiadomo ;)
    a tak poważnie: ja bym tu raczej winił biologię i procesy starzenia się; a w konsekwencji jednak – zmiany w mózgu. ale jak to mówić w Kraju, skupionym na Starcach, na Dziejach (głównie własnych); później zaś – edukowanym na heglu i marksie, w którym genetyka (wzorem zsrr) była długo zakazana; a psychologia oparta na fizjologiii i anatomii – budziła (conajmniej) nieufność.
    i to nie tylko „rządzacych”…

  9. calmy said

    -> Makowski:
    a pewnie, nie ma co winić. ale wiedzieć nie jest źle. :)
    a herbertowi (równy był gość i wypitny poeta) – to się całkiem podobnie pod koniec porobiło. ciekawe, czy matejko pił? i jeśli tak, to ile?

  10. andsol said

    @calmy: a może trzeba też spytać czy bił, bo ta historia z żoną… co ona mu narobiła i z kim?

  11. cmss said

    I zainteresowało mnie jak do tego doszło.
    I potrafisz odpowiedzieć, beznamiętnie?

  12. LT said

    Adam Asnyk:
    „Antysemityzm czesto hoduja handlarze,
    z których każdy dla siebie pewien zysk w nim widzi;
    kiedy sie interesem korzystnym ukaże,
    ujma go w swoje rece niezawodnie Zydzi.”

  13. calmy said

    No właśnie – Asnyk! Dlaczego mnie to nie dziwi?

  14. telemach said

    @LT: jak się ma (zacytowany już chyba na śmierć) fragment z Asnyka do onegdajszych walk Matejki o uznanie go przez rodaków za antysemitę? Możesz wytłumaczyć związek?

    @calmy: nie rozumiem. co jest z tym Asnykiem? Nic mi nie wiadomo, że można mu cokolwiek (poza brakiem poczucia humoru i nadprodukcją poetyckiej masy bezwładnej) zarzucić. A to ulega przedawnieniu.

  15. kwik said

    @ makowski – nieprawdą jest jakoby w Polsce „genetyka (wzorem zsrr) była długo zakazana” – po 56 już nie była zakazana, a i przedtem łysenkizm jakoś szczególnie u nas nie rozkwitł.
    http://zguw.ibb.waw.pl/index.php?id=75

  16. Torlin said

    Matejko zasłużył się również w zakresie opieki nad zabytkami Krakowa, uczestniczył w pracach komisji konserwatorskich podczas odnawiania gotyckiego ołtarza Wita Stwosza w Kościele Mariackim (1867-69), restauracji gmachu Sukiennic (1875-79), zamku na Wawelu (1886) oraz Kościoła Mariackiego (1889), a także w działalności pedagogicznej
    Pozycję Matejki jako jednego z najwybitniejszych malarzy ówczesnej Europy potwierdzało również przyznanie członkostwa wielu prestiżowych instytucji – m.in. francuskiej Académie des Beaux-Arts (1873) oraz Institut de France (1874), Akademii Sztuki w Berlinie (1874), Rafaelowskiej Akademii w Urbino (1878) oraz Wiener Kunstlergenossenschaft (1888).
    W 1882 roku Wydział Krajowy we Lwowie ufundował stypendium imienia artysty na studia zagraniczne dla wybranego przez niego ucznia krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych. W tym samym roku jego imieniem został nazwany plac, przy którym wzniesiono nowy gmach szkoły (był to grunt wcześniej ofiarowany Matejce przez władze miasta, a przez niego z kolei przeznaczony pod budowę Szkoły), a w 1883 r. z okazji dwudziestopięciolecia pracy twórczej, w Zamku Królewskim na Wawelu, została urządzona wystawa jubileuszowa blisko stu dzieł artysty. W 1887 roku Matejko uzyskał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego .
    Matejko był również znakomitym propagandzistą. Swojego „Sobieskiego pod Wiedniem” (1883) ofiarował papieżowi Leonowi XIII jako dar od Narodu Polskiego, za co został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Piusa IX. Ale w drodze do Watykanu obraz ten świadomie wystawił wcześniej w Wiedniu, mając świadomość, że bitwę tę Austriacy uważają za swoje własne zwycięstwo. Aby zmobilizować publiczność do zobaczenia obrazu Matejko wprowadził wstęp wolny, czego się nie spotykało dotychczas w Wiedniu. Na wystawę przyszły tłumy.

  17. babilas said

    Torlin
    Piękne wypracowanie. Pani od polskiego z gimnazjum byłaby dumna z Ciebie. Ja jednak pytam o związek z tekstem Telemacha?

  18. Torlin said

    A czy musi mieć? Ja w swoim blogu nie zadaję takich pytań. Oprócz tego jest wolność w zamieszczaniu komentarzy. A jak się Telemachowi nie będzie podobać, to go najwyżej usunie.
    A tak nawiasem mówiąc chciałem pokazać Matejkę z innej – nie malarskiej – strony.

  19. calmy said

    vvvqTorlin:

    Babilas jednakże zadaje pytanie zasadne. Bo Matejko jest przecież dla autora jedynie pretekstem, żeby pokazać jak działa historyczna pamięć/niepamięć. I że historia nie jest zbiorem faktów lecz wierzeń, że jest konstrukcją, której cechy więcej mówią o nas niż o tych których dotyczy.

    Nikt nie kwestionuje, że Matejko dostawał medale, dyplomy i honorowe doktoraty. Czczony był wtedy rzeczywiście jak nie przymierzając dziś Lech Wałęsa. :) I te medale się ostały. Rzeczy haniebne, chociaż swego czasu dudniła o nich prasa ii toczyły się o nie kłótnie – zupełnie się zagubiły. Twój komentarz wpisuje się w ten nurt idealnie.

  20. oldfart said

    Zupelnie OT. Przeczytalem z ogromnym zainteresowaniem. Nie pisze Pan ksiazek przypadkiem? Z ogromna przyjemnoscia bym zakupil, przeczytal i postawil kolo ksiazek mojego ulubionego autora, Antoniego Kroha. Zagladnalem do tylu bloga. Czytajac notke o Braterstwie broni pomyslalem, ze moze warto by tam podlinkowac
    http://riowang.blogspot.com/2009/09/brest-nazi-soviet-military-parade-23_25.html
    Tak na uzytek takich jak ja, anonimowych losi z internetu (copyright WO). Przepraszam ze nie na temat.

  21. babilas said

    OT od OT (czyli OT do kwadratu). Ja jako character witness tutaj świadectwo prawdzie przyszedłem dać. Oldfart to bardzo dobry komentator, kaboszon w koronie każdego bloga, ozdoba dyskusyj i wytrawny dygresjonista. Tako rzekę z własnego doświadczenia.

  22. telemach said

    @oldfart: witam. zazdroszczę Panu nicka. Jest wyrafinowany. Dziękuję za wspomnienie Kroha. Zasługuje on na to.
    @babilas: dziękuję.

    @all, ja naprawdę wszystkim odwiedzającym dziękuję, dzisiaj wyjątkowo nie zaglądałem tutaj bo przygotowywałem następną historyjkę. Co się okazało bardziej czasochłonne niż sądziłem. Ale jest gotowa. Opublikuję ją na próbę. Mam nadzieję, że nie będę ścigany listem gończym.

  23. oldfart said

    OT^3
    Dziekuje, panie Michale, za poreczenie. Nie jestem pewien dlaczego bylo ono potrzebne. Czyzbym przez przypadek trafil do swojego rodzaju prywatnego klubu wymagajacego poreczen. A moze popelnilem jakies faux pas – skadinad nie pierwsze i nie ostatnie?
    A ja tylko chcialem wyrazic swoje uznanie blogerowi ktory wyraznie jest czlonkiem “reality based community”, ze posluze sie bardzo zgrabnym okresleniem poprzedniego prezydenta Stanow Zjednoczonych, community do ktorej i ja aspiruje. To prawie niespotykane wsrod polskich internautow. Pamieta Pan moze z Poland-L (jesli Pan tam dluzej lurkowal) wystepy profesora nauk elektronicznych Kazmierskiego, gdy ktokolwiek, a w szczegolnosci pani Oda, smial wyrazic watpliwosc w sarmackosc Kopernika czy tez prapolskie pochodzenie takiego, ja wiem, Fromborka? Az dziw ze Profesor na Psychiatryku nie rozwinal skrzydel.
    No i wzbogacil Pan moj slownik. Po pseudoizygolakty icznosci – kaboszon. Dziekuje.

  24. babilas said

    oldfart:
    (Az dziw że Profesor na Psychiatryku nie rozwinął skrzydeł)

    Wie Pan, to chyba na tej samej zasadzie, na której pewne gwiazdy kina niemego odnalazły się w filmie dźwiękowym, a inne nie. Profesor jednak lepił myśli w akapity, używał słów drugich z brzegu (copyright Jeremi Przybora) i okazał sie być zbyt inteligencko rozmemłany jak na standardy psychiatryka24.

    Swoją drogą, ja pamiętam go głównie jako dyżurnego zanudzacza na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych. O, właśnie! Może to konik okazał się nie dość chyży i rączy? Bo, na przykład, Stary Wiarus święci triumfy jako ekspert od bomb termbobarycznych, a półhrabek de Zieleśkiewicz jest ekspozyturą almanachu gotajskiego.

  25. Mona said

    @oldfart:
    „Czyzbym przez przypadek trafil do swojego rodzaju prywatnego klubu wymagajacego poreczen. A moze popelnilem jakies faux pas – skadinad nie pierwsze i nie ostatnie?”

    Nie. Telemach powinien się ze mną zgodzić: klub nie jest z pewnością prywatny. Co jest dobre, bo zapobiega umysłowej monokulturze. W miarę upływu czasu miejsce dorobiło się czytelników, którzy chyba coś łączy. Trudno powiedzieć co, ale jest to sympatyczne coś.
    Rozumiem gest babilasa jako sympatyczne klepnięcie w ramię skracające proces poznawania się.
    Szczególnie, że ze względu na brak jasnej orientacji treści pozwalającej na proste klasyfikacje, zdarzają się też (ku ogólnemu rozweseleniu) takie rzeczy:
    https://pytania.wordpress.com/2010/07/02/polska-jest-najwazniejsza/#comment-2978

  26. oldfart said

    @Mona
    tak, wlasnie linkowany przez Ciebie tekst przywiodl mi na mysl Kroha, ktory bezinteresownie i pelnymi garsciami rozrzuca przed czytelnikiem perly, takie jak ta, ze Czesi przed I wojna zmieniali slowa hymnu c.k. austriackiego, o ktorym pisze telemach, z „Zachovej nam, Hospodinie” na „Nemysli se, Hospodinie, ze isme nakej dobytek!” (Nie mysl sobie, Panie Boze, zesmy jakies bydlo.) Czy tez o powstaniu hymnu Boze cos Polske, Felinskiego.

  27. porcelanka said

    Zawsze to przykre, kiedy człowiek rezygnuje z rozumu na rzecz emocji. A może jest tu coś więcej jeszcze, czego pojąć nie potrafię…? W każdym razie Matejko współczujący swojemu najbardziej zdolnemu studentowi wydaje się ludzki, podczas gdy później – ech… Krzywdę ktoś mu zrobił? Chciał odwrócić uwagę od swego pochodzenia czy może spiskowa teoria świata jest po prostu łatwiejsza?
    Ciekawa jestem Telemachu czy wraz z upadkiem moralnym szła degrengolada twórcza? (Nie mam bynajmniej na myśli pióra tylko pędzel).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: