Długie pożegnania

Marzec 4, 2010

Zima chyliła się ku schyłkowi gdy Bargeld, pozbawiony środków do życia i perspektyw na lepsze jutro, zdecydował się wreszcie wybrać rozwiązanie ostateczne. Napisał długi list z wyjaśnieniami, ale go podarł przypomniawszy sobie, że wobec wszechogarniającego poczucia braku sensu, wyjaśnianie czegokolwiek podważyłoby jego wiarygodność. Wiarygodność była dla Bargelda ważna. Dotychczas. W obecnej, nowej sytuacji – pewnie już nie. Przez chwilę poczuł coś na kształt żalu, ale na ponowne pisanie listu nie miał ochoty. Na zastanawianie się, czy brak ochoty jest wystarczającą wymówką – również nie. A poza tym tak czy owak zapomniał już co napisał.

Taki Gogol – pomyślał – to miał przynajmniej rękopis. Arcydzieło, które mógł przed zejściem spalić. Bargeld nie miał rękopisu. Maszynopisu, zresztą, również nie. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie napisać jednak naprędce czegoś, co mógłby następnie zniszczyć, przypomniał sobie jednak, że maszynę do pisania zaniósł do lombardu, a kwit zastawny użył do zrobienia sobie skręta z resztek machorki znalezionej w kieszeni jesiennego palta.

Wieczorem widziano go jeszcze ponoć w „U Welfki“, a następnie (rzekomo) w dorożce pędzącej w stronę Zarzecza. A potem jak kamień w wodę.

Odpowiedzi: 55 to “Długie pożegnania”

  1. andsol said

    Ok, odszukałem restaurację w Wilnie, którą miał Welfke. I ani kroku dalej, klops.

  2. beatrix said

    moze pojechal w swiat dorozka?

  3. Mona said

    @andsol: ja też niewiele znalazłam. We wspomnieniach Szymona Peresa znajduje się wprawdzie wzmianka o bliskim przyjacielu rodziny o tym nazwisku, ale Peres miał 11 lat gdy jego rodzina wyjechała z Wileńszczyzny do Palestyny. Może to należy do tego:
    https://pytania.wordpress.com/2009/12/17/poczatek-ostatniego-rozdzialu/
    Tam też pojawia się Zarzecze.
    telemach, pomóż!

  4. Abulafia said

    Telemachu.
    Z wierzącymi możesz się żegnać, przez wzgląd na poprawność kulturalno-salonowo-wersalska. Z resztą, chociażby marginalną, nie wypada. Też z powyższych przyczyn.
    Zatem, ,,Czy Ty jesteś Mesjaszem, który ma przyjść, czy mamy oczekiwać…”

  5. porcelanka said

    Telemachu: I co dalej?

  6. andsol said

    porcelanko, jak to „co”? Przecież on napisał w tytule” „długie pożegnanie”.

  7. porcelanka said

    Andsolu, kiedyś na moim blogu, po długim milczeniu Telemach zadał mi to samo pytanie „I co dalej?”.
    Jestem trochę bardziej niecierpliwa, niż On, jak widać. Ale gotowa poczekać na odpowiedź. ;)

  8. andsol said

    Ach, to bardzo przepraszam za interweniowanie w te wzajemne grzeczności. Ale nie jestem przekonany czy telemach to jest byt fizyczny czy też sprytnie pomyślany PAN (Program Aleatorycznych Negacji).

  9. calmy said

    Pewnie wyjdę na ignorantkę, ale zaryzykuję. Czy ktoś wie i może mi wytłumaczyć, co to jest, lub na czym polega program aleatorycznych negacji?

    I dlaczego Telemach jest programem? Ja kiedyś podejrzewałam, że to jest pseudonim kilku bloggerów piszących w podobnym stylu i udających jedną osobę. Ale żeby od razu program?

  10. andsol said

    Rad-m dopomóc. PAN to jest coś co ja przeczułem, a czego telemach może być realizacją przez antycypację. Bierzemy jakiś bukiecik ustalonych prawd, powiedzmy: {kobiety to wiotkie istotki; Bóg istnieje; kogel-mogel jest słodki; w Tatrach halny wieje} — i wpuszczamy te dane do telemacha. A on odpowiada na monitorze: „Boga nie ma”. On już od lat tak działa, zawsze „na nie”, po to, żeby irytować Prawdziwych Polaków.

  11. nameste said

    @andsol:

    A on odpowiada na monitorze: “Boga nie ma”.

    No, to akurat jest zwykła dur-moll-negacja :)

  12. Andrzej Rybiński said

    @andsol:
    „wpuszczamy te dane do telemacha. A on odpowiada na monitorze: “Boga nie ma. On już od lat tak działa”.

    Moim skromnym zdaniem jest trochę inaczej. Poczytałem sobie ten blog od początku i doszedłem do wniosku, że on się z czytelnikiem bawi. Ale nie z każdym. Np. te krótkie koanowe opowiastki o uczniu Hao Chi były ewidentną parodią gatunku. Mało kto to zauważył i szybko zebrała się gromadka czytelników, którzy w zadumie pseudofilozofowali w duchu wschodniego nawiedzenia, nakręcając się coraz mistyczniej i mistyczniej. Telemach nie sprowadził ich jednak ze ścieżki prowadzącej na manowce lecz przyglądał się, zapewne z rozbawieniem, jak wędrują coraz dalej i dalej. To daje chyba do myślenia.

  13. beatrix said

    telemachu,

    zajrzyj tam gdzie wiesz i sprawdz, prosze czy kamien nadal jest w wodzie czy tez moze jest jakas perspektywa. Dla kamienia, rzecz jasna ;-)

  14. Abulafia said

    Andrzeju.
    Po Twoim wpisie uderzyłem się ekspiacyjnie w pierś ,,bom sam pełen winy”. Tylko, kto ma być odpuszczaczem win?
    Mam w związku z tym uwagę.
    Przykro patrzeć jak z przestrzeni internetowej znikają ,,pseudofilozoficzne w duchu wschodniego nawiedzenia” okienka. O rozpacz przyprawiają pojawiające się w zamian biuletyny ideologiczne, witryny wzajemnej masturbacji i niebotycznego pustosłowia. Że o eksplozji chamstwa i trollingu nie wspomnę.
    Zatem, wolę ,,ścieżki prowadzące na manowce” w duchu humanizmu od obrazów świata kreślonych instynktami barbarzyńców.
    Czy Telemach to zaplanował, czy tak działa w biegu, nie odbieram tego jako wpuszczanie w maliny.

  15. calmy said

    Abulafio, myślę, że opowiastki Telemacha mają „drugie dno”, a czasem nawet trzecie. Można je czytać dla przyjemności, można też dla poszerzenia horyzontów. Ja dopiero po pewnym czasie odkrywam sprytnie rozłożone tropy, inne warstwy, aluzje do utworów. One są dla mnie przeważnie na pierwszy rzut oka nierozpoznawalne, czasem dopiero z komentarzy dowiaduję się ile mrugnięć okiem pochowanych jest w tekście. Nie sprawia to wcale że czuję się wystrychnięta na dudkę, dziwi mnie że ktoś może to tak odbierać, ale gdy wspomnę „coponiektóre” dyskusje, to widzę, że takie przypadki się zdarzają. To, czy czytelnik czuje się wpuszczony w maliny, czy zaproszony do inteligentnej zabawy zależy chyba od jego poczucia humoru i oczekiwań. A z poczuciem humoru w naszym narodzie kiepsko, kiepsko. Ostatnio mój szef na ważnym spotkaniu usiadł przez nieuwagę na torbie z zakupami swojej własnej sekretarki, w torbie był jogurt. Radość powszechna, wszyscy się serdecznie śmieli, nawet sekretarka, która następnego dnia dostała wymówienie.

  16. andsol said

    Wiesz, calmy, Twoje poczucie humoru.. a czy zastanowiłaś się jakbyś się czuła gdybyś to Ty była tym jogurtem?

  17. eumajos said

    Trudno się nie zgodzić, zgodzić jeszcze trudniej.

  18. Sylwetka w krajobrazie jest? Jest, OK. Tylko się upewniam.

  19. Mona said

    Czy to teaz już tak tutaj pozostanie? Jeden post na kilka tygodni?

  20. beatrix17 said

    Mysle, Mona, ze nie. Jest wiosna, wszystko budzi sie do zycia, to i autor sie obudzi, mam nadzieje.

  21. calmy said

    A ja tego nie rozumiem i czuję się trochę osierocona. To była moja codzienna śniadaniowa lektura, wpisy i przednie komentarze, dzięki dyskusjom odkryłam tyle ciekawych i dla mnie osobiście ważnych miejsc w necie. Brakuje mi tego fermentu, telemach, weź się i zlituj. Jak się mówi A to wynika z tego też odpowiedzialność za dyskomfort czekających na B i na C. Taki Blogitus interruptus pozostawia stałego czytelnika z frustracją oraz nerwicą. ;-)

  22. fren said

    No właśnie Gospodarzu. Czy to ładnie tak, zostawić gości i sobie wybyć na tak długo? A te sieroty zaglądają codziennie, a tu stale cisza głucha.

  23. A może jakiś kawał nam zrobisz? Dzisiaj by było w sam raz :)

  24. Torlin said

    Wszystkiego Najlepszego z okazji Świąt, spełnienia wszystkich marzeń.

  25. Gdzie jesteś????????????????????????????????………

  26. ela said

    Jak to gdzie? Przecież napisał „długie pożegnania” więc czekaj cierpliwie.

  27. andsol said

    @ela: zgoda, ale telemach też kiedyś powiedział: Artystom wolno więcej. Artystom, nie blogerom. Bloger powinien być tu i pisać. Ja uważam, że to jest oburzające. Napiszę skargę do wordpressa.

  28. Telemach jest również ARTYSTĄ! I dlatego mnie więcej wolno. Gdzie jesteś telemachu, gdzie? odszedłeś gdzieś z blogerskich stron…

  29. calmy said

    prosze!!!!

  30. nn said

    Bargeld wrócił. Rozglądał się wokół siebie z ciekawością pomieszaną z zawstydzeniem. Z jakiegoś powodu spodziewał się, że wszystko sie zmieniło. Tymczasem domy stały jak stały, rzeka płynęła jak płynęła, ulice były tak samo pełne przechodniów wiosennym popołudniem. Nawet z restauracji na rogu Żydowskiej i Niemieckiej dobiegał taki sam jednostajny szum głosów.

    A jednak nie wszystko było tak samo. Bargeld szukał wśród przechodniów znajomych twarzy. Chciał powiedzieć komuś, że wrócił, że wtedy nie mógł inaczej. Chciał wrócić ostatecznie. Ale wśród mijanych przez niego mieszkańców nie mógł dostrzec nikogo, kto byłby choć trochę znajomy. Zaczął się właśnie denerwować, bo nawet dyskutanci w jego ulubionej restauracji nie byli tymi, których pozostawił nad niedokończoną butelką, kiedy w oddali zamajaczyła mu znajoma postać dorożkarza, który zabrał go w ów pamiętny zimowy wieczór w stronę Zarzecza.
    Podbiegł do dorożki z nadzieją, że uzyska jakąś wskazówkę, znajdzie jakiś ślad świata, który tak niedbale opuścił. Kiedy zbliżył się do dorożki dostrzegł jednak, że dorożkarz nie tylko nie jest ten sam, ale i dorożka zupełnie inna, nowa, świeżo wyremontowana.

    Bargeld stanął bezradny. Nie mógł wrócić. Świat nie składał sie ani z domów, ani z rzeki, ani nawet z knajpy na rogu Żydowskiej i Niemieckiej. Co gorsze, nie mógł też zniknąć z powrotem, bo i jak? Wobec faktu, że nie było nikogo, kto by wiedział, że jest, zniknięcie stało się nad wyraz utrudnione.

  31. fren said

    Nieszczęsny Bargeld, pewnie mu nikt nie powiedział, że kiedy zostawia się przyjaciół w pół zdania, bez słowa i znika, to często nie ma już do kogo wracać.

  32. Mona said

    Skandal. Albo jakis dramat.

    PS: A na mejla to szanowny moglby przynajmniej odpowiedziec. Sa granice zlego wychowania!

    ;(

  33. nn said

    Artystom wolno wiecej.

  34. fren said

    Taak, to pewnie prawda, zwłaszcza że artyści nie potrzebują przyjaciół, zbyt są zajęci sami sobą, wystarczą im widzowie.

  35. andsol said

    Z rozwoju nastrojów domyślam się przyszłości. Zawrzemy pakt, że kto go pierwszy spotka na ulicy, mocno go zbije. A potem (opcja dla wyrozumiałych) zapyta czemu go nie było.

  36. nn said

    Bargelda, znaczy? Po co go bić? I tak nie jest mu dobrze. A zapytac można, czemu nie. Z grzeczności choćby.

  37. futrzak said

    A moze to „dlugie pozegnanie” znaczy, ze autor bloga zegna sie z tymze blogiem i pisac juz wiecej nie bedzie…?

  38. Calmy said

    A mnie kochani, to się najzwyczajniej w świecie nie podoba. Bardzo nie podoba. Bo to takie do niego, hm,hm, niepodobne. I dlatego jest dla mnie smutne i niepokojące.

  39. najdrozsza said

    Calmy, a czy to tak nie bywa, że to co podobne i niepodobne zmienia się wraz z okolicznościami? Popatrz na Bargelda. Też mu się zmieniło.

  40. ela said

    Futrzak, gdyby chciał się zdematerializować powiedziałby: żegnajcie na zawsze, poszukajcie sobie nowego kąta. Tymczasem On mówi: żegnajcie na dłużej, mnie tu nie będzie, ale wy możecie sobie tu zostać i czekać racząc się swoim wzajemnym towarzystwem. Ciekawe na ile Wam starczy cierpliwości do mnie i do siebie wzajemnie, kim okażecie się beze mnie?

  41. Theodore Weinberger said

    J’ai vous trouvé

  42. Theodore Weinberger said

    Et puis?

  43. nn said

    można coś wymyślić- coś czego nie ma, Panie T.

  44. cmss said

    Dać palec to i rękę obgryzą, bez soli i na żywca.

  45. Swojak said

    Telemachu,
    Potrzebowałem paru miesięcy, żeby poczuć, że brakuje mi Twoich nowych wpisów. Rybiński pisze, Alex pisze, Kosmita pisze, Hyatt pisze, APP pisze, Hania pisze, Styczeń pisze, ale czegoś brakowało w mojej blogowej prasówce.
    Dzięki Telemachu za ten blog i życzę Ci wiele ciepłego światła na jakiejkolwiek orbicie teraz latasz. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze nasze lampki zaświecą w swoim kierunku.
    Jeśli jesteś tam, gdzie myślę, to pozdrów ode mnie Sándora Máraia. A jeśli jesteś, gdzie indziej niż myślę, to będzie dla mnie przednią niespodzianką ponownie przeczytać Twój blogowy wpis.

  46. Xiężna said

    Szlachetny Telemachu, czyżby znikł Pan na zawsze?

    Tego się nie robi czytelnikom…

    Pozdrowienia zasmucone

    Xiężna

  47. Xiężna said

    Nie wiem, kto mnie zniknął, ale mniejsza.

    Powtórzę się więc, za co z góry przepraszam.

    Owoż, Szlachetny Telemachu, czyżbyś naprawdę odszedł stąd na zawsze?

    Tego się nie robi czytelnikom.

    Pozdrowienia zasmucone

    Xiężna

  48. andrzejbienkowski said

    Zagladam tu co tydzien, przewaznie w srode, dzisiaj chyba po raz dwudziesty. Bede zagladal dalej. Gdziekolwiek jestes Telemachu, niech ci bedzie dobrze. Chcialbym zebys wrocil. Brakuje mi Twojego oswieconego cynizmu :)

  49. andsol said

    Coś mi mówi, że Bargeld wraca. To coś jest głosem Bargelda upominającego dorożkarza, żeby nie gonić konia, bo galop nie jest naturalnym rytmem pociągowego zwierzęcia.

  50. telemach said

    Zaglądające tutaj osoby (przyjaciół, znajomych, znajomych-nieznajomych, czytelników stałych i fakultatywnych, sympatyków, przeciwników i – tak, tak – wrogów) pragnę zapewnić, że pogłoska, jakoby autor tego bloga podążył śladami Bargelda, jest fałszywa. Dziękuję wszystkim za odwiedziny. Jaka miła niespodzianka. Mnie tu niestety bardzo długo nie było. Wzruszyłem się i zamazuje mi się – więc chyba skończę.

    Obiecuję więcej nie znikać i na wypadek ewentualnych nieszczęśliwych wypadków w przyszłości (odpukać) zawiadomić wszystkich za wczasu.
    t.

  51. Swojak said

    Telemachu, cieszę się, że wróciłeś. Czyli pewno jeszcze coś masz do zrobienia w tej oklicy.
    Korzystając z Twojej nieobecności wystawiłem Ci pomnik w formie elektronicznego muzeum bez biletów:
    http://blog.swojak.info/?p=119

  52. Xiężna said

    Szlachetny Telemachu, mój powyższy komentarz pojawiał się i znikał z namysłu godną regularnością, dlatego został zdublowany, proszę wybaczyć.

    Dziwiłam się temu czas jakiś, aż w poczcie mailowej znalazłam równie zdublowaną informację w języku angielskim, że Pan sobie nie życzy mojej tu obecności.
    Nic nie rozumiem, prawda?

    Pozdrowienia zdezorientowane

  53. telemach said

    Droga Pani,

    nie mam pojęcia o co chodzi, niewykluczone, że podczas mego (wielotygodniowego) niezaglądania tutaj, filtr (przepraszam za słowo) antyspamowy wyczyniał jakieś igraszki.
    Przepraszam w jego imieniu. Nie życzy? Coś takiego. Naturalnie, że sobie życzę.
    ukłony
    t.

  54. Xiężna said

    A zatem kamień z serca, Szlachetny Telemachu, kamień z serca…

    Всё вернулось на круги своя.

    Z wieczorowym uśmiechem

    Xiężna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: