Encyklopedia rzeczy bezpowrotnie minionych (1)

Luty 22, 2010

Zapach dworców, wiatr rozwiewający włosy gdy wychylasz się z okna wagonu, pęd ciepłego,  pachnącego parą i sadzą powietrza.

Konduktor w tramwaju i autobusie. Czarna skórzana torba z mosiężnym zamkiem wisząca na umundurowanej szyi. Miejsce dla konduktora jako sacrum: nie wolno usiąść.

Budki telefoniczne, ciężka od ludzkich rozmów słuchawka o smaku metalu.

Tramwaje ze stopniami, na których można było stać w czasie jazdy fantazyjnie trzymając się mosiężnej poręczy ręką wolną od przygładzania fryzury.

Siatki na zakupy wypełnione dobrami budzącymi ogólne pożądanie.

Poczekalnie gabinetów lekarskich z masywnymi popielniczkami i trudną do przeoczenia emaliowaną spluwaczką w kącie. Zapach lizolu, jodyny i potu ludzi przestraszonych nieuniknionym.

Czarno białe zdjęcia zdobiące gablotkę miejscowego fotografa. Na fotografii obowiązkowy pierwszy komuniant, w garniturku udającym dorosły i z obligatoryjną gromnicą w kurczowo zaciśniętej piąstce. Przegub zdobi (w sposób widoczny) pierwszy pękaty zegarek.

Odgłos kopyt końskich na bruku. Mleko jedzie.

Ulice miast wymarłe z okazji filmu fabularnego pokazywanego (raz na tydzień) w telewizji. Z każdego uchylonego okna dobiega ten sam odgłos.

Informacja o wysokości nakładu książki w stopce redakcyjnej.

Tęgie niewiasty opierające biust o parapet otwartego na oścież okna. Nic im nie umknie.  Epoka przedtelewizyjna nakazuje zaspokoić ciekawość w sposób prosty lecz  skuteczny.

Pocztówki dźwiękowe z motywami kwietnymi i nieodłącznym rzężeniem i szumotrzaskiem.

Szatniarz jako zawód pozwalający na życie spokojne, ciekawe i dostatnie.

Herbata z fusami pita w biurach z wyszczerbionych i zawsze zbyt gorących szklanek.

Niedzielne rodzinne spacery po głównej ulicy miasta połączone z oglądaniem sklepowych wystaw. Nabożne skupienie oglądających pralkę, spłowiałe od słońca koperty płyt długogrających bądź odkurzacz.

Odpowiedzi: 54 to “Encyklopedia rzeczy bezpowrotnie minionych (1)”

  1. Andrzej Rybiński said

    Ha, to były czasy:

  2. JacekP said

    Kondukt pogrzebowy ciągnący uliczką małego miasteczka i niewiasty zawodzące „Dobry Jezu a nasz Panie…”
    Saturator z wodą sodową – czystą albo z sokiem – żółtym albo czerwonym.
    Miś z okienka.
    Ciepła oranżada o smaku landrynkowym.
    Szalone gonitwy po łąkach.
    Polska Kronika Filmowa przed filmem.
    Jajka chłodnicze.
    Kabaret Starszych Panów.

    Miłego dnia :)

  3. nameste said

    W kwestii formalno-stylistycznej: tylko nie „niewiasty”, pliz.

  4. nameste said

    W drugiej kwestii formalnej: e-cyklopedia?

  5. porcelanka said

    Bardzo malownicze są Twoje wspomnienia, Telemachu.

  6. JacekP said

    Sorry, mogą być panny żałobne?

  7. telemach said

    nameste: ups. Zjadło.

    A z niewiastami to nie wiem. Niewiast już nie ma. Ale były. Były niewątpliwie.

  8. Obowiązkowe wyjście do cyrku, kiedy przyjeżdżał.
    Oranżada w foliowych torebkach ze słomką.
    Siatki z żyłki, moje pośladki jeszcze je pamiętają…

  9. nameste said

    Re: „niewiasty”. Nadal są, w sensie bardzo nacechowanego języka, który nakłada się na Twoje obrazki w sposób (chyba mylnie) sugerujący, że w czasach, które opisujesz, obserwatorzy kobiet osadzonych w zmodernizowanych przyzbach myśleli, mijając je, na przykład: „że też te niewiasty nie mogą się czymś zająć”. Otóż nie sądzę, aby. Potocznie to takie so-nineteencenturish, w najlepszym razie.

  10. nameste said

    PS Wiem, czepiam się, takilosmój :)

  11. nameste said

    Przyczynek konduktorski: profesjonalna torba, z boczną kieszonką na te szczypce do wygryzania dziurek (autobusy i tramwaje).

    Taka (tramwajowa i nawet bardziej profesjonalna, z ekstra kieszonkami chyba na drobne monety?) grała w Lektorze, przyuważyłem ją tam natychmiast. I wystaw sobie moje zdziwienie, gdy oglądając niedawno w telewizorze niemiecką komedię romantyczną z 2005 (Barfuss / Leila i Nick), w której dorosła dziewczyna po raz pierwszy w życiu jedzie (współcześnie) tramwajem, zobaczyłem identyczną torbę konduktorską. Albo w Niemczech trzeba innej encyklopedii, albo jest tam jakaś centralna rekwizytornia.

  12. telemach said

    -> Nameste: ale skądże, ale skądże. Dla mnie one są (dzisiaj) reliktami epoki przedmedialnej. Kartka z kalendarza zerwana, kurze starte, zupa się gotuje, mąż albo w pracy albo już w knajpie: co tu robić, co robić?. I chyba dlatego dziewiętnastowieczne – chociaż opisywany świat kalendarzowo późniejszy.

    Wyobrażasz sobie feministkę wiszącą na parapecie w leniwe popołudnie?

  13. nameste said

    Wiszenie na parapecie było zajęciem emerycim, unisex; tradycja wiejska. W tradycji mitourbańskiej: czy to nie w Lalce jakaś kamienicznica stosowała system lusterek do panoptykowania mieszkańców? Ale niezależnie od tego, „niewieściość” jest ortogonalna do tych zagadnień. Zresztą, wstawiam zwykłe, neutralne „kobiety” do hasła Twojej e-pedii i widzę, jak ta klisza godnie nieruchomieje (w stosownym odcieniu sepii).

  14. telemach said

    –> Nameste: Z torbą trafna obserwacja. Obydwa filmy były kręcone ( w odstępie trzech lat) w miasteczku studia Babelsberg. Rekwizyty z pewnością stamtąd. Najprawdopodobniej była to istotnie TA SAMA torba.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Studio_Babelsberg

  15. nameste said

    Re: torba. Dzięks za kontekst. Ale. Ale we współczesnej kom.rom. nie mogli chyba sobie pozwolić na znaczący anachronizm? Znaczy, takie torby są w użyciu?

  16. telemach said

    „Wiszenie na parapecie było zajęciem emerycim, unisex; tradycja wiejska.”

    Obawiam się, że nie. Chyba sięgasz do późniejszej warstwy pamięci niż ja. Baba (w kwiecie wieku, choć przeważnie otyła) wisząca na parapecie, znikła z przestrzeni wysoce zurbanizowanej w drugiej połowie lat 60-tych. Warunkiem koniecznym była zabudowa zwarta, stare budownictwo (kamienica czynszowa). Do końca lat 70-tych można było spotkać pojedyncze egzemplarze gatunku,zjawisko było jednak z każdym rokiem coraz bardziej emeryckie i mniej współczesne(w miarę upływu lat zwyczaj się zgentryfikował ze względu na coraz większe rozpowszechnienie sprzętu RTV i migracji młodszych roczników do blokowisk i z powrotem). Zjawisko migrowało ponadto istotnie w kierunku małomiasteczkowo-wiejskim.

  17. telemach said

    Torby nie są w użyciu. Od lat. Będę musiał obejrzeć (chyba) jednak film aby to wytłumaczyć.
    Pamiętasz gdzie się działo?

  18. nameste said

    A co powiesz na korelację parapetowiszenia z takimi firaneczkami kuchennymi na sznurku, do połowy wysokości okna, i zwyczaju (kobiecym) chodzenia po domu w koszulach (tradycyjnych: różowa ;) połyskliwa hm,tunika na ramiączkach)? Chłopy chodziły w przybrudzonych białych podkoszulkach. Jaki okres?

  19. nameste said

    „Pamiętasz gdzie się działo?”

    Oj, nie. Jedyna nazwa miasta, jaką kojarzę z tego filmu, to Hamburg. Ale nie wiem, czy tam akcja.

  20. telemach said

    Nameste:
    dotknąłeś istotnego punktu (baby parapetowe) – kwestii do jakiego stopnia istnieje jedna przeszłość. Pomiędzy dużym miastem a senną prowincją możliwe jest przecież przesunięcie o dekady.

    Chociaż wektory mogą być skierowane (paradoksalnie) w nieoczekiwaną stronę. Mnie zdarzyło się coś takiego na początku lat osiemdziesiątych. Urodzony i wychowany w świecie centralnego ogrzewania trafiłem (w trochę nowocześniejszych wówczas Niemczech) do świata pieców kaflowych, grzania wody do kąpieli w miedzianym pojemniku (z piecykiem pod), brykiet, podpałki, wiaderek do węgla i napisów nad śmietnikiem : wrzucanie gorącego popiołu surowo wzbronione.

    Niezapomniane!

  21. telemach said

    „zwyczaju (kobiecym) chodzenia po domu w koszulach (tradycyjnych: różowa ;) połyskliwa hm,tunika na ramiączkach)? Chłopy chodziły w przybrudzonych białych podkoszulkach. Jaki okres?”

    Też zależy gdzie. Używanie (często przybrudzonej) halki i w ogóle bielizny jako ekwiwalentu odzieży domowej, szczególnie w dni upalne – to obyczaj proletariacki. Mieszczaństwo nie chodziło w ten sposób, mieszczaństwo miało podomkę, porannik, szlafrok, bonżurkę. Halka i (siatkowy) podkoszulek to wzorzec wyniesiony z gumna, gdzie nikt (ważny) do nikogo nie przyszedł niezapowiedziany. Ot takie, siedzę sobie boso i w gaciach, bo co – w waciaku mam siedzieć?
    Własna zagroda demoralizuje pod tym względem. Wyniesiony z niej wzorzec przetrwał w środowisku miejskim w pierwszych pokoleniach (myślę).

    I jeszcze: „czas wolny” wynaleziono dopiero w latach 70-tych u nas. Jak również odzież do jego spędzania. Przedtem była robocza albo odświętna (do wyjścia). W domu pozostawały halka i gacie.

  22. Ene Due said

    Ciekawym, czy ‚Encyklopedia’ w zamierzeniu obejmować będzie też zjawiska jednoznacznie kojarzące się fatalnie?

  23. andsol said

    Z parapetem baba miała rację. Parapet — para-petto — przedpiersień. Różnica interpretacji w tym czy dla ochrony czy dla lepszego układu (przez małe u). Brazylijska interpretacja i brazylijski wymiar mówi, że parapeito jest do wygodnego ułożenia piersi.

  24. Drezyna said

    Zapachy w trakcie podróży pociągiem. Obowiązkowe były kanapki z kiełbasą mocno naczosnkowaną. Dodatki obowiązkowe: jajo na twardo i ogórek kiszony, też silnie przyprawiony czosnkiem. Pić należało zimną, słodką herbatę z butelki zamykanej na ceramiczne kapsle. Latem dochodził obowiązkowy pomidor oraz jabłko.

  25. futrzak said

    Hm.. pamietam… czy to znaczy, ze jestem stara?

  26. calmy said

    Nie Futrzak, to znaczy, że masz dobrą pamięć. Lepszą od mojej ;)

  27. Ene Due said

    Te zjawiska, wymienione w części I, mi osobiście albo kojarzą się w miarę sympatycznie albo neutralnie, dlategom ciekaw, czy tylko takie będzie obejmowac to zestawienie :-). I broń Boże nic złego w tym nie widzę.

    Ale są też posród ‚rzeczy bezpowrotnie minionych’ (mam nadzieję, iz bezpowrotnie) :-) takie, których wyrugować z pamięci nie sposób, a budzące raczej grymas niż usmiech, jako to, pierwsze z brzegu przykłady, sławetne karteczki, kolejeczki :).

  28. Torlin said

    I komu to przeszkadzało?

  29. telemach said

    Ene Due: pierwsze z brzegu przykłady, są – o czym jestem przekonany – przykładami chybionymi. Sądzę, że przyjąłeś (mylnie), że powyższa wyliczanka jest wyrazem asymetrycznej tęsknoty za PRL-em. Tak nie jest. Jest wynikiem refleksji, że pewne rodzaje doznań, wrażeń i doświadczeń bezpowrotnie odchodzą do niepamięci, być może również (w miarę powszechna pamięć o nich) odejdzie wraz z nami.

    Część wymienionych zjawisk wydaje nam się jeszcze odlegle znajoma. Ale jak długo? I co będzie z naszymi dziećmi? Ich dziećmi?

    Ostatnio moje dziecko, proszone o to, aby zadzwoniło od babci do domu, nie mogło spełnić tej prośby: telefon był z kręconą tarczą i niepodatny na naduszanie. Dla niego (i jego rówieśników) powiedzenie „wykręcić numer” będzie abstrakcją bez treści.


    Przywoływane przez Ciebie (sławetnie niemiłe) zjawiska, są powszechnie odbierane jako minione. Nie grozi im jednak wymazanie z kolektywnej pamięci. I – wiem, wiem, drażniące pytanie, ale trzeba zadać – skąd bierzesz pewność, że należą one do bezpowrotnie minionych? Nie potrafisz sobie wyobrazić sytuacji, w której nagle powrócą? Dziwi mnie to założenie oczywistości. Chciałbym aby tak było – ale pewności nie mam.

    Na marginesie: ponieważ spędziłem większą część mojego życia poza granicami Polski, skojarzenie z PRL-em zaskoczyło mnie. Nie myślałem o żadnym terytorialnym ograniczeniu.

  30. Ene Due said

    Telemachu, się być może zdziwisz, ale w żadnym razie nie przyjąłem założenia o tęsknocie za PRL-em i, co więcej, myślę, że trafnie, choć po części, rozpoznałem intencje.

    Uwagę drugą pod mym skromnym adresem także uznaję za chybioną, acz pewnie powstała ona w jakiejś mierze poprzez brak precyzji w mej wypowiedzi. Nie założyłem, że owe sławetnie niemiłe przykłady są bankowo minione. Ten fragment uzupełniłem o słowa: ‚mam nadzieję’. Zatem tak chyba nie formułuje się oczywistej oczywistości, przynajmniej moim skromnym zdaniem. Bez trudu też potrafię wyobrazić sobie powrót tego i owego.

    A tak naprawdę, ja tylko zapytałem, czy ona encyklopedia… No ale o tym już pisałem, nie będę dublował :)

    Pozdrawiam.

  31. telemach said

    @Ene Due: To dobrze. Ze swojej strony – dziękuję. Twój komentarz uświadomił mi, że być może nie wszystko jest takie jasne i oczywiste, jak mi się wydaje.

  32. nameste said

    telemach:

    komentarz uświadomił mi, że być może nie wszystko jest takie jasne i oczywiste, jak mi się wydaje

    Nie mogę się powstrzymać: w takim razie powinieneś nie tylko pisać swojego bloga, ale też czasem go czytać ;)

  33. Ene Due said

    @Telemach: ja z kolei podejrzewam, że źle ubrałem w słowa to, com chciał wyrazić, stąd jedno czy drugie zostało odebrane inaczej, niż bym chciał.

  34. telemach said

    -> nameste: point taken

  35. Abulafia said

    Jak zachować niegdysiejsze śniegi?
    Ulepić bałwana, nadać mu rangę przeszłości ołtarza i wstawić do muzeum osobliwości.
    Będzie miała młódź z czego się pośmiać.
    O ile zajrzy do lamusa historii.

  36. andsol said

    @Abulafia: gdyby to był lamus, byłoby mniej biedy. Niestety to nadpsuty zamrażalnik, z którego w chwili potrzeby wyciągają co popadnie i podsmażają byle jak, a każdy wedle swego ulubionego przepisu.

  37. Telemachu
    co za okropny tytuł ,dlaczego minionych .Zamknij oczy na chwile , niech wyobraznia pracuje i…. to wszystko staje przed oczami .Za czym tęsknisz najbardziej ujrzysz jako pierwsze
    Dobranoc

    ps.Babka z Gdyni donosi A mnie tu zapowiadają od 28 bm.kolejny stopień zasilania (brak prądu od 8.00 do 17.00),aż do 23 marca czy to miało być w drugiej części Twojej encyklopedii , jesli tak wykreśl :)

  38. Mona said

    Wszystko mija. Ale żeby od razu o tym pisać? O tym się milczy, zasypiając zanim nadejdzie strach. Są jakieś granice, prawda?.

  39. defendo said

    W ubiegłym roku widziałam na Podlasiu wsie, w których ławeczki są nie za płotem, przy domu, ale tuż przy płocie na… gościńcu chyba, bo to były takie utwardzone drogi. Na ławeczkach siedziały kobiety i starsi mężczyźni, którzy mnie, obcą pozdrawiali i pytali skąd ja i do kogo przyjechałam. I częstowali cudownie zimną wodą ze studni, która piłam z blaszanego kubka, przywiązanego łańcuszkiem,żeby się nie utopił. I chcieli napoić mlekiem prosto od krowy.. Tuż obok bawiły się wnuki, które przyjechały na wakacje – i naśladowały dorosłych, krzycząc do mnie wesoło. Część to katolicy, część – prawosławni, ale kiedy spalił się dom popa, wszyscy ruszyli na pomoc, odbudowali.
    Kilkanaście kilometrów dalej trafiłam do ni to wsi, ni to miasteczka, tuż przy ogromnym placu-parku była kawiarnia w stylu wczesnego Gierka albo późnego Gomułki, kamienne parapety, okna oprawione w metalowe ramy, ogromna powierzchnia – dawna restauracja GS(widać było resztki napisów). Kawę zaparzyła „obfita” tleniona blondynka, cudownie uśmiechnięta, podała w szklankach i na spodeczkach, zalewajkę. I ta kawa kosztowała 1,80 zł. Smakowała tak, jak ta, którą piłam jako bardzo młoda dziewczyna.
    Jest chyba jeszcze teaki bar w centrum Wrocławia, niemal taki sam jak dawniej, malutki, stoły przykryte ceratą, bufetowa z koronkową przepaską w tapirowanych włosach, a gablota jak z muzeum, w niej sałatki jarzynowe i śledź po japońsku. To wszytko tuż przy placu św.Marcina.
    Przepraszam za przydługi komentarz,ale ta łezka…

  40. beatrix17 said

    czy jest cos co mija „powrotnie”?

  41. andsol said

    @beatrix17: …a nad blogiem unosił się duch nameste…

  42. telemach said

    @beatrix:
    Nieomal wszystko, poczynając od bólu głowy, kataru, sprzeczek małżeńskich, świąt (Boże Narodzenie mija powrotnie, ale również urodziny, imieniny i święta państwowe mają taką właściwość), żal do bliskich mija często powrotnie, zjawiska atmosferyczne takie jak mróz, śnieg, grad.

    Ale również konflikty zbrojne, masowe napady ludzkiego szaleństwa, rządy populistów – wszystko może wrócić i wraca. Po tym jak minęło.

    Smutek mija (z reguły) powrotnie. Podobnie jak rozczarowanie, strach, gniew.

  43. beatrix17 said

    tak, wracaja, ale za kazdym razem sa czyms innym. wiec nie jestem pewna czy to powrot.

  44. telemach said

    „za kazdym razem sa czyms innym”

    Nie wiem. Gdy pomyślę np. o gwiazdce przed 27 lat i gwiazdce przed 28 laty – to zlały się w jedno. Albo o bólu głowy sprzed trzech lat i sprzed czterech i pół. Może były czymś innym, ale już nie są.

  45. szekina said

    Bo też przeszłe wydarzenia i ich wydarzanie się we wspomnieniach czasem są dwoma różnymi rzeczami. Albo może inaczej: bywają mniej lub bardziej do siebie zbliżone.

  46. Skoro są w pamiięci to nie są minione , a „zatrzymane w kadrze „

  47. miziol said

    I kawalek zoltego sera, jako obowwiazkowy dodatek do kilkunastu kufli (zawsze brakujacych) piwa. Konsumpcja!

  48. szekina said

    Przypomniało mi się jeszcze jak czytałam Mendelsohna „Zagubionych” i jak rozczulił mnie zwyczaj ściągania butów w przedpokoju oglądany okiem obcego w trakcie wizyty na Ukrainie. I wywiedzenie go z czasów, gdy na ulicach było błotniście, wytłumaczenie źródeł. Być może czasem musi być to obce oko, żeby coś zobaczyć? Bo przecież wcześniej głównie wstydziłam się tych butów ściąganych w przedpokoju…

  49. kolejowych biletów kartonikowych,
    trójwymiarowych pocztówek,
    zakupowych siatek z żyłki…

    i śnieg też nie ten sam!

  50. Tęgie kobiety w oknach widywałam jeszcze pięć lat temu, kiedy mieszkałam na Śląsku. Może nie bardzo dużo, ale były. Na parterze kamienicy, w której mieszkałam, był nawet mężczyzna w oknie. Też gruby.
    Podobno (tak słyszałam, ale nie wiem ile w tym prawdy) kobiety wysiadywały w oknach po to, żeby wszyscy widzieli, że nie zdradzają mężów, podczas gdy ci są w pracy.

  51. c y n i k said

    A przypomniało mi się, podczas lektury tego tekstu, Peralolo Świetlickiego. http://www.poema.art.pl/site/itm_23671_marcin_swietlicki_perarolo.html

  52. szekina said

    @ jesień fetyszysty
    Tęgie kobiety w oknach na Śląsku nadal bywają. Powody zjawiska są mi nieznane – zawsze podejrzewałam raczej, że rejestrują ruchy sąsiedztwa (być może w temacie ew. zdradzania właśnie ;) – jako forma wzjemnego stróżowania na tą okoliczność, kto wie), ale pewności nie mam.

  53. pikfe said

    Pięknie napisane. Trudno mi to dokładnie określić, ale wpis wprowadza naprawdę melancholijny nastrój;

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: