Ku pokrzepieniu serc. Niepamięć Narodowa.

Styczeń 1, 2010

Mówienie źle o sobie nawzajem ma wśród naszych rodaków długą i starannie pielęgnowaną tradycję. A przecież (w zasadzie) o każdym można powiedzieć coś dobrego. Nawet o największej kanalii. Nieprawdaż? Ale czy trzeba? Sprawy zaczynają się jednak naprawdę komplikować, gdy rodak zasługuje na to, aby mówić o nim dużo, głośno a przede wszystkim dobrze. Wtedy jest kłopot.

Będzie o jednym z wielkich narodowych nieobecnych. Nieobecnych w pamięci ogółu, nieobecnych w panteonie wybitnych rodaków, panteonie z którego zasobów tak chętnie czerpiemy obfitymi garściami gdy przychodzi stawiać pomniki, nazywać uczelnie, żłobki, place i ulice. Mamy wprawdzie Instytut Pamięci Narodowej, ten jednak – zajęty w ramach wymierzania sprawiedliwości dziejowej priorytetowym ustalaniem szczegółów życiorysu ciotecznego szwagra drugorzędnego szpicla w mieścinie niegdyś powiatowej (w celu zbadania zgodności plotek z kwitami) – nie ma czasu na takie duperele jak pamięć narodowa.  Spróbujmy zatem pomóc.

Po przestudiowaniu kilku znanych obcojęzycznych encyklopedii i leksykonów można doznać pewnego zdziwienia. Zdaniem Anglików, Niemców, Francuzów – ba nawet Czechów, Słowaków i Rosjan, był nasz krajan geniuszem. Wielka Encyklopedia PWN jest o wiele skromniejsza, zadowalając się skąpą wzmianką. Jeśli interesuje Cię czytelniku fascynujący życiorys jednego z najbardziej cenionych na świecie polskich uczonych, mogę Ci polecić jedną z rozliczych monografii poświęconych jego życiu i dorobkowi. Jest ich multum, wciąż ukazują się nowe. Jeśli znasz języki obce, z pewnością nie będziesz miał trudności z zapoznaniem się zarówno z biografią jak i osiągnięciami naszego rodaka. Jeśli nie – raczej marny Twój los.

Anglicy na przykład piszą o nim tak:

His work had a major impact on 20th century linguistic theory, and it served as a foundation for several schools of phonology. He was an early champion of synchronic linguistics, the study of contemporary spoken languages, which he developed contemporaneously with the structuralist linguistic theory of Swiss linguist Ferdinand de Saussure. Among the most notable of his achievements is the distinction between statics and dynamics of languages and between a language, that is, an abstract group of elements, and speech (its implementation by individuals). Together with his students (…), he also shaped the modern usage of the term phoneme, which had been coined in 1873 by the French linguist A. Dufriche-Desgenettes.

Wiadomo o kogo chodzi, prawda? Nie? No to czytajmy dalej:

Three major schools of 20th century phonology arose directly from his distinction between physiophonetic (phonological) and psychophonetic (morphophonological) alternations: the Leningrad School of Phonology, the Moscow School of Phonology, and the Prague School of Phonology. All three schools developed different positions on the nature of (his) alternational dichotomy. The Prague School was the best known outside of the field of Slavic linguistics. Throughout his life he published hundreds of scientific works in Polish, Russian, Czech, Slovenian, Italian, French and German


No, teraz nie powinno być już chyba większych trudności.

Był przykładnym patriotą. Był (naprawdę) wybitnym uczonym. Był ofiarą prześladowań carskiej Ochrany. Po odzyskaniu niepodległości pojawiły się wszakże –  jakież to nasze, polskie, znajome –  w publicystyce związanej z obozem narodowym głosy, że jego ofiara była z punktu widzenia prawdziwych Polaków zupełnie niewystarczająca.  Był genialnym i niewyobrażalnie płodnym  publicystą. Najbardziej znaczącym organizatorem nauki polskiej w trudnych czasach tworzenia zrębów polskiej państwowości.  Był ponadto – jakby na to nie patrzeć – jednym z najbardziej cenionych polityków pierwszej dekady II Rzeczpospolitej. Twierdzenie, że zupełnie nie doceniamy naszego rodaka byłoby jednak sporą przesadą. Jego imieniem został (w końcu) nazwany ślepy zaułek na przedmieściach Wrocławia i przesmyk pomiędzy koszmarnym blokowiskiem i garażami w Ząbkowicach Sląskich.

Przyczyn takiego, nie zaś innego stanu rzeczy można się jedynie domyślać. Na przykład zapoznając się z odpowiednim hasłem w polskiej wersji Wikipedii.

——

Dodane w maju 2010, po uroczystościach pogrzebowych na Wawelu.

Wszystko odszczekuję. Ostatni rozwój wypadków zadaje kłam powyższej tezie. Naród potrafi uszanować prawdziwy dorobek i (nie tylko prawdziwe, ale również słuszne) zasługi – jeśli trzeba, to nawet w trybie ekspresowym.

Odpowiedzi: 23 to “Ku pokrzepieniu serc. Niepamięć Narodowa.”

  1. futrzak said

    Tak, zostal bardzo skutecznie zapomniany.
    Pewnie ze wzgledu na „niewlasciwe” poglady polityczne plus bardzo niepolskie nazwisko i jeszcze do tego pochodzenie z arystokratycznej rodziny….

    no ale zapewne najwieksza oscia w gardle rodakom stanelo to:

    „opowiadał się za wprowadzeniem do wszystkich szkół żydowskich na terenie II Rzeczypospolitej nauki polskiego, a do wszystkich szkół polskich – nauki jidysz.”

  2. j. said

    takie życie…
    może znak obecnych czasów, że nie wspomina się o pewnych typach ludzi. Inne cele, priorytety,..
    ale nie jest zapomniany bezwzględnie, jest na kartach historii i kiedyś może będzie zapotrzebowanie na tego rodzaju osobistości, uosabiający taki a nie inny światopogląd.

    przypuszczam, że są ludzie których czas bardziej bezwzględnie wymazał z pamięci, a którzy mogliby historią poświadczyć niejedno dobrego.

  3. nameste said

    W tagu błąd (Baudouin).

  4. telemach said

    Nameste: w rzeczy samej. Nieocenione. Dziękuję. . .
    t.

  5. telemach said

    „przypuszczam, że są ludzie których czas bardziej bezwzględnie wymazał z pamięci”

    @j: to nie czas wymazuje bezwzględnie. Nie czas. Zabójcy Gabriela Narutowicza np. zupełnie nie wymazał. Nie wymazał też całego legionu współczesnych JBdC miernot.

  6. j. said

    czas jako przenośnia.
    zakładam że są pewne prawidła niezależne od jednostki więc nie warto marnować czas na ich obszczekiwanie.
    prawidła (w tym kontekście) czyli nurt którym podąża społeczeństwo w danym czasie historycznym.
    To że o nim się nie wspomina w naszych czasach nie znaczy że nie był wartościowy, użyteczny,..
    i nie raz i nie dwa bywało, że następne pokolenia doceniały inne wartości, inne autorytety różne od minionych, więc zawsze jest szansa dla naszego bohatera.

    jeżeli został powszechnie zapomniany to podzielił los „trylionów,…” ludzi.
    i jakie to ma znaczenie?
    jeżeli chodzi o wartości jakie uosabiał może są inne bardziej nośne „obiekty”, zauważalne dla współczesnego człowieka i tak już topiącego się w zalewie informacji.
    ludzie to tylko ludzie z ich niedocenionymi problemami.

  7. andsol said

    „ślepy zaułek na przedmieściach Wrocławia”… wezwałeś mnie na wycieczkę w przeszłość. Na Sępolno. Ładne wille. Nie znałem wcześniej nazwiska z nazwy ulicy. Znajomi wskazali mnie mieszkańcom jednej z willi. Uczenie chłopaka angielskiego, dwa razy w tygodniu.

    Po paru tygodniach wspominam komuś, kto też zastanawia się nad zatrudnieniem mnie, że tu i tam uczę, podaję nazwiska i telefony. Osoba rzecze: „o bardzo słynne nazwisko”. Przemilczam, żeby nie reklamować ignorancji i w bibliotece na Szajnochy sprawdzam w jakiejś encyklopedii. W istocie. Więc teraz, posiadając wiedzę, po kolejnej lekcji rozmawiając z ojcem chłopca mówię: „takie nazwisko od językoznawstwa z drugim takim językiem w nazwie ulicy…” A na to pan Chomski mi mówi z dyskretnym uśmiechem: „ach, to nasz daleki krewny…”

  8. telemach said

    @andsol: czyż życie nie jest zadziwiające. Akurat dwie uliczki w Polsce nazwano jego imieniem. Przy tej we Wrocławiu (istotnie ślepy zaułek) stoi kilkanaście domów. Wszystkiego 15 numerów. I akurat w jednym z nich musiałeś bywać.
    Wciąż dochodzę do wniosku, że z tą teorią prawdopodobieństwa to musi jakiś szwindel…

  9. andsol said

    Czemu tak brzydko mówisz o całkiem miłej uliczce? No, zaułek, ale żeby od razu ślepy?

    Zastanowiło mnie czy Noam rzeczywiście może być krewynym tych wrocławian, bo Wiki mówi o Ukrainie. Zapytałem zupełnie na wariata B.Gleichgewichta czy przypadkiem spotkał w życiu Chomsky’ego. W końcu, był na jakimś spotkaniu z Karskim i z tylu innymi… a on mi mówi (zupełnie o tym nie wiedziałem), że kiedyś interesował się lingwistyką matematyczną i miał jakiś komunikat na konferencji w 1961 (rozmawialiśmy króciutko, nie zapamiętałem czy mówił, że to było w Szklarskiej Porębie…) i miał tam przyjechać Chomsky ale coś go odwołało. Ale ponieważ cały świat jest mały, to świat Chomskich też…

    Kiedyś, jak ci Afrykanie opisywani przez Kapuścińskiego, siądziemy przy drodze, pożujemy sobie trawki i zobaczymy czy w genealogiach doszukamy się jakiejś wspólnej pra…babki. Nie wiem czy wyjdzie, ale wiem, że w niektórych inspektoratach już znają jej etnię.

  10. telemach said

    Zaułek – jak wynika ze zdumiewającego swą funkcjonalnością planu miasta (dofinansowanego z funduszy unii) na wroclaw.pl – jak najbardziej ślepy. Nie pisałbym gdyby nie był. Chociaż z drugiej strony – możliwe, że urokliwy. A Chomski zamieszkujący przy ulicy Jana BdC – to już przekracza. Wspólnych krewnych może się kiedyś doszukamy, póki co, trzeba się zadowolić stosunkami koleżeńskimi wynikającymi ze wspólnego miejsca pracy.

  11. beatrix17 said

    Zastanawia mnie jedno. Istnienie zjawiska niepamieci narodowej jest dla mnie oczywiste. Uznaniowe nadawanie lub odbieranie polskosci rowniez.
    Ale w tym konkretnym przypadku zastanawia mnie czy zjawisko niepamieci nie dotkneloby JBdC w kazdym innym kraju.
    Nie oszczedzal nikogo. Omawiajac kwestie mniejszosci narodowych w Polsce i odnoszac sie do postanowien Traktatu Wersalskiego dajacego Sprzymierzonym prawo kontroli w Polsce realizowania praw tychze mniejszosci zastanawia sie kto ma moralne prawo sprawowac taka kontrole – Brytyjczycy ze swoja kwestia irlandzka, Amerykanie z kwestia czarnoskorych mieszkancow? Nie oszczedza i Belgow za ich rozpasane postepowanie w koloniach.
    „Niewygodny” czlowiek. Szalenie wymagajacy. Najwiecej wymagal od Polakow, bo za Polaka sie uwazal. Nie stosujacy zadnych taryf ulgowych. Ponazywal tyle przykrych zjawisk po imieniu, tak czesto mowil o mitach macacych umysly, o falszowaniu jezyka, o obludzie i hipokryzji. Uznany za „zlego” Polaka i „Zydoluba” zepchniety zostal w koncu w niepamiec. Nic nie pomoglo, nawet osiagniecia w lingwistyce. Zastanwia mnie czy te niewygodne prawdy, niechciane, nie zostalyby przesloniete zaslona milczenia i gdzie indziej. Takim wymaganiom trudno sprostac. Trudno powiedziec wlasciwie, bo brak jakos nawet prob, ktore moznaby uznac za przyklady.
    Warto by bylo probowac, nieprawdaz?

    ps. Co sie dziwic, Telemachu. Czlowiek nawolujacy – miejcie odwage myslenia – o takim lepiej zapomniec…

  12. porcelanka said

    Dziękuję za przywołanie go do istnienia w moim świecie. :)

  13. telemach said

    beatrix17:
    Krytyczni i wymagający wobec własnego narodu nigdzie nie mają łatwo. Myślę, że stosunek do takich (niewygodnych) postaci, może być miernikiem jakości demokracji, dojrzałości społeczeństwa i trwałości fundamentów kultury. Nie zajmujmy się Niemcami – to przypadek szczególny. Ale spójrzmy dalej. Czy Emil Zola (gdybyśmy mieli Zolę) spocząłby w polskim Panteonie (gdybyśmy mieli Panteon)? Smiem wątpić. Czy GB Shaw albo Bertrand Russell doczekaliby się (u nas) takiej (raczej powszechnej) czci i szacunku jakiej się doczekali? Wąpię, lektura konserwatywno-nacjonalistycznych – jakże żywych – publicystycznych rzygowin w rozmaitych miejscach skłania mnie raczej do przypuszczenia, że pierwszy byłby wynarodowiony, a drugi okrzyknięty lewakiem.
    Jesteśmy mistrzami świata w kultywowaniu pamięci klęski, złej pamięci waśni, pamięci podejrzliwości, pamięci kłótni, zamierzchłch swarów. Z dobrej pamięci rezygnujemy nader łatwo.
    Powyższy wpis ma (jak się może domyślasz) pewien związek z toczonym z Tadkiem Kurandą ostatnio sporem n.t. IPNu. Pamięć Narodowa jest dla mnie czymś zbyt ważnym aby redukować ją (jakże często) do dokumentowania wynaturzeń zdechłego systemu. Nosiłem w sobie ten tekst już od dawna. Od czasu, gdy niegdyś w Dzień zmarłych zobaczyłem na Powązkach pokryty stertami świeżych kwiatów i wieńców oraz płonący zniczami grób Eligiusza Niewiadomskiego. Nie tylko nikomu (do dziś) nie przeszkadza, że obłąkanego z nienawiści zbrodniarza pochowano na cmentarzu zasłużonych. Najwidoczniej cieszy się on dalej uwielbieniem i estymą myślących podobnie wilebicieli. Potem pojechałem na Wolę, zajrzeć na Cmentarz Ewangelicko-Reformowany. Tam spoczywa BdC, w skromnym, zarośniętym bluszczem grobie. Paliła się jedna lampka.
    Daje do myślenia.

  14. Torlin said

    No Telemachu, przez kogo zapomniany, przez tego zapomniany. Przypominam Ci, że wspominałem o nim, kiedy pisałem o wielkich polskich językoznawcach, wszystkich właściwie o obco brzmiących nazwiskach. A pozostali?
    http://torlin.wordpress.com/2007/11/22/polszczyzna-i-prawdziwi-polacy/

  15. beatrix17 said

    Mam nadzieje, ze jest tak jak mowisz.

    W publicystycznych tekstach JBdC odnajduje wskazania pracy organicznej, niezbednej na drodze do spoleczenstwa dojrzalego, jak mi sie wydaje. Ich lektura jest niesamowita. Minal prawie wiek od czasu kiedy powstawaly niektore z nich. Pozostaly aktualne – te same problemy, te same obsesje, te same fobie, dzis tylko nie ma specjalnie nowego JBdC, ktory by je otwarcie pietnowal, a co wiecej pokazywal (trudne i zmudne, ale jedyne) rozwiaznia.

    Po co jednak wywarzac otwarte drzwi, wystarczy odkurzyc pamiec, jak sie okazuje.

  16. andsol said

    Powązkach pokryty stertami świeżych kwiatów i wieńców oraz płonący zniczami grób Eligiusza Niewiadomskiego. Morderca na cmentarzu zasłużonych? Co przyzwoitsi zmarli powinni podnieść się i wyjść stamtąd.

  17. telemach said

    @andsol: pikanterii temu rozwojowi wypadków dodaje fakt, że mało brakowało, a to nie Narutowicz lecz BdC padłby jego ofiarą. Nie łudźmy się – gdyby został pierwszym prezydentem II RP, a mało w istocie brakowało aby (niespecjalnie się o to starając) został – to on by miał piękny pogrzeb. Jeśli dla kręgów, których wyrazicielem był Niewiadomski, nawet Piłsudski był wówczas antychrystem i „prawie komunistą” to w przypadku BdC znikłyby wszelkie wątpliwości.

  18. telemach said

    @Torlin:
    Torlinie, mnie chodzi o kolektywną pamięć, nie zaś prywatne rozrywki pasjonatów (jak my obaj). Zwróć uwagę: gdyby nie fakt spychania do zbiorowej podświadomości pewnych faktów przez pewnych ludzi, Twój doskonały wpis by nie powstał.

  19. joe said

    ciekawe, co sprawia że i dziś mówi się o nim niewiele? Też jego ..otwartość?

  20. pak4 said

    Dziękuję za przypomnienie :)

  21. Gammon No.82 said

    Jakieś 25 lat temu na filologii polskiej w Warszawie zamiast mówiło się „palatogramy Jana Baudoina de Courtenay”, co oznaczało absolutny szczyt wyuzdania.

  22. calmy said

    Niedawno,przygotowując tekst o historii prawa wyborczego kobiet w Polsce, podążyłam za powyższym linkiem i odkryłam, że dyskusja ta potoczyła się dalej i w ciekawe rejony na (blogu)Ali.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: