Początek ostatniego rozdziału

Grudzień 17, 2009

Kiedy Cukerbrot dowiedział się, że żona Kacenbacha urodziła trojaczki, ubrał swój najlepszy garnitur na prawie czysty podkoszulek i pożyczony od brata einsteckkragen. Wybór garnituru  nie był trudny ponieważ miał tylko jeden. Szczerze powiedziawszy, poza wzmiankowanym garniturem nie posiadał chwilowo innego okrycia, chyba żeby liczyć jesionkę zastawioną w lombardzie na Zarzeczu. Następnie, za uzyskane pod zastaw zegarka pieniądze, nabył w okolicach Zaułka Rzeźniczego bukiet czerwonych róż i podążył energicznym krokiem w stronę Nowego Rynku gdzie pod trzynastką mieściła się kancelaria Kacenbacha. Był dobrej myśli.

Kacenbacha w kancelarii nie było. Spotkany na wiodących do wejścia budynku schodach ślepiec próbował mu bezskutecznie sprzedać los na loterię, Niebo zaciągnęło się, najwidoczniej zbierało się znów na deszcz. Cukerbrot rzucił okiem na przegub, na którym jeszcze przed godziną znajdował się zegarek, odczytanie godziny z przegubu przerastało jednak jego możliwości. Stojąc na środku trotuaru narażał się na potrącenia licznych o tej porze dnia przechodniów. Rozejrzał się bezradnie. Ulicą powoli szły dwie zakonnice. Lufa schowanego w kieszeni spodni rewolweru uciskała go dotkliwie w pachwinę.

Odpowiedzi: 12 to “Początek ostatniego rozdziału”

  1. Sadoq said

    Z lufą w kieszeni to ja bym uważał. Każda broń przynajmniej raz wypala bez udziału człowieka.

  2. Zaniepokoił mnie ten tytuł.

  3. Torlin said

    Ja mam straszny problem z komentarzami u Ciebie. Nie wiem, co napisać. I to był mój komentarz do Twojego wpisu.

  4. telemach said

    Torlinie, czasem tak jest. Też bym w tym przypadku miał.

  5. andsol said

    @Torlin: bo ten autor złośliwie utrudnia zrozumienie. Mógłby to ostatnie zdanie umieścić dużo bliżej początku.

  6. miziol said

    Najwyzszy czas, zeby Cukerbrot zmienil krawca.

  7. porcelanka said

    Bezradny Cukerbrot na środku chodnika, z bukietem róż w dłoni, potrącany przez przechodniów, zmoknięty i nie posiadający alternatywy na inne spędzenie dnia 17 grudnia w odświętnych ciuchach jak składanie gratulacji (z pistoletem w kieszeni). A mówią, że przezorny zawsze ubezpieczony ;)

  8. noir said

    Dla Kacenbacha raczej nie były przeznaczone czerwone róże…

  9. calmy said

    Znając autora, należy się spodziewać, że to raczej Kacenbach zastrzeli Cukerbrota.
    Wzmiankowany pistolet to by może wypalił w każdej innej opowieści. Tutaj nie może, jego występ jest 100%-ową gwarancją, że nie wypali.

  10. noir said

    No dobrze @calmy… ale co z różami? Bukiet czerwonych róż wydaje się sprawą bardzo ważną. To się musi jakoś rozstrzygnąć, zwłaszcza że to początek ostatniego rozdziału.

  11. sprawa7 said

    Metoda kija i marchewki – róże i pistolet. Może Zukerbrot miał w kieszeni, oprócz pistoletu, również wypisany weksel, na jakąś zadowalającą go kwotę. Czy zakonnice mają coś, co go może zainteresować?

  12. magamara said

    Drogi Telemachu, a bedzie nowoczesna opowiesc wigilijna? :)

    Korzystajac z okazji, skladam najserdeczniejsze zyczenia swiateczne. Radosnego swietowania! Trzymaj sie cieplo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: