Grypa. Zaufajmy fachowcom.

Grudzień 11, 2009

Gdy tylko na horyzoncie zaczyna się majaczyć mniej lub bardziej odległe widmo epidemii, albo co gorsza pandemii, wybija godzina wizjonerów, fałszywych proroków i wszelkiej maści szarlatanów. Pojawiają się domorośli znawcy epidemiologii walczący o lepsze z samorodnymi talentami medycznymi. Siewcy strachu usiłują przekrzyczeć znawców pewnych metod leczenia opartych na najdzikszych spekulacjach zakorzenionych w zasłyszanych, aczkolwiek niekoniecznie zrozumianych mądrościach – swoboda interpretacji jest przy tym raczej regułą niż wyjątkiem. Ilość tych którzy wiedzą (lub sądzą że wiedzą), przewyższa ilość tych, którzy tylko przypuszczają. Jedych i drugich cechuje skłonność do sądów kategorycznych, nadmiernej pewności siebie i niezłomnego przekonania o słuszności własnych poglądów, przekonania wynikającego przeważnie z twórczej interpretacji wiadomości pochodzących z drugiej lub trzeciej ręki.

Racjonalne myślenie oparte na wiedzy fachowej znajduje mniej zwolenników niż najdziksze spekulacje ćwierćfachowców i brylujących autodydaktycznie zdobytą wiedzą doradców-samozwańców. Trudno, doprawdy trudno dociec źródeł tego masowego fenomenu.

Kropotkin nie może powstrzymać się od zdziwienia. Przecież wystarczyłoby zaufać fachowcom, ludziom z wieloletnim doświadczeniem i zdobytą mozolnie wiedzą medyczną. I kierować się ich zaleceniami ufając, że wiedzą co czynią, że udzielane przez nich wskazówki oparte są na solidnym, ba naukowym,  fundamencie. Gromadzona pracowicie przez dwa i pół tysiąca lat wiedza medyczna zasługuje przecież na większe zaufanie. Nieprawdaż?

Kropotkin nic z tego wszystkiego nie rozumie. Nic.  Obecna sytuacja nie jest wszakże całkiem nowa. Gdy w 1918 roku wybuchła epidemia Hiszpanki było podobnie. Na szczęście w porę zwrócono się po wskazówki i porady również do fachowców. I ci potrafili się wypowiedzieć w sposób logiczny, trzeźwy, a mimo to zrozumiały. Wystarczyło tylko grzecznie poprosić i można było otrzymać sensowną poradę.  Na przykład niejakiego Dr. med. R.C. Clarcka na łamach „The News of the World“:

„Wash inside of nose with soap and water each night and morning. Force yourself to sneeze night and morning, then breathe deeply. Do not wear a muffler. Take sharp walks regularly and walk home from work. Eat plenty of porridge.”

Flu prevention suggestions of R.C. Clarck MD published in The News of the World from November 3, 1918

Odpowiedzi: 22 to “Grypa. Zaufajmy fachowcom.”

  1. andsol said

    A czy Kropotkin dowiedział się ile milionów umarło od tej owsianki?

  2. cmss said

    Prosiaczek jak się miewa, jeżeli wolno spytać?

  3. beatrix17 said

    Czy pomaga rowniez na nieznosny bol kregoslupa? I co z niepracujacymi?

  4. Torlin said

    Jestem ekonomistą, zwolennikiem wolnego rynku, ale sam zaczynam być przerażony tym, co się dzieje na świecie. Najpierw kryzys bankowy, który można było łatwo przewidzieć chociażby po derywatach, teraz te szczepionki. Jest to niewątpliwe zwycięstwo firm farmaceutycznych i to budzi moje przerażenie. Potrzebny jest następny kryzys. A następny w piłce nożnej FIFA, UEFA, PZPN.

  5. telemach said

    @andsol: Kropotkin próbował się dowiedzieć, napotkał jednak na trudności natury zasadniczej. Powód: ofiar nikt nigdy w sposób rzetelny nie policzył, istnieją szacunki. N.b. ich cierpienia nie trwały długo. Nasze wyobrażenia o przebiegu „tamtej” grypy są przeważnie błędne. Ludzie umierali szybko. Młodzi, silni mężczyźni, którzy rano zgłaszali się do zaimprowizowanych lazaretów z pierwszymi objawami, pod wieczór umierali z objawami masywnej niewydolności oddechowej. To, co się wówczas działo ma się nijak do paragrypy takiej jak my ją znamy.zy jedzenie owsianki wpływało pozytywnie na rokowanie? Chyba nie, możliwe są jednak (wobec nie przeprowadzenia badań) jedynie przypuszczenia.

  6. telemach said

    @cmss: prosiaczek nad wyraz pozytywnie. Pewnie jadł owsiankę i płukał sobie to i owo wodą z mydłem.

  7. telemach said

    @beatrix: nie wiem co z niepracującymi. Zaryzykuję jednak hipotezę, że owsianka im (nawet w przypadku dolegliwości kręgosłupowych) nie zaszkodzi. Nie umiem jednak mojej hipotezy udowodnić, za co przepraszam. Wyrazy.

  8. Swojak said

    Tak jest, zaufajmy fachowcom! Tylko dbajmy o to, kto płaci za edukację i utrzymanie fachowców, których słuchamy. Mądry wybór fachowca, którego posłuchamy może tu mieć krytyczne znaczenie.

  9. Abulafia said

    Grypa w średnich stanach zagrożenia, strach alarmujący, a ewentualni nosiciele A/H1N1 bezsilni. Tylko producenci antidotum wniebowzięci. Z nimi liczne grono lobbystów.
    Wielu naukowców-bez sadystycznej satysfakcji-pisze o paradoksie klęsk kosmicznych czy ,,lokalnych”. Otóż wykazują (podkreślam; bez zacierania rąk) wpływ owych klęsk na ewolucję. Katastrofy są impulsem ewolucji-stwierdza np. J.R. Barrow.
    Można się z tymi ,,rewelacjami” zgadzać lub nie, dowodów odrzucić nie można. Bo, czyż natura dziesiątkująca słabych osobników, nie jest większym katem dla gatunków niż ,,Hiszpanki”? Zasoby natury są ograniczane np. przeludnieniem, więc ktoś przeżywa kosztem innych.
    Ludzkim odruchem jest ratowanie każdego bliźniaczego życia. Czyńmy to, tylko nie wbrew naturze, a przystosowaniem do niej.
    A żerującym na naturze wszechrzeczy na pohybel.

  10. antyfaszysta said

    „Lekarze zapisują lekarstwa, o których niewiele wiedzą, na choroby, o których wiedzą jeszcze mniej, ludziom, o których nie wiedzą nic.” Voltaire

    Tak mi przyszło do głowy :-)
    I nawet nie wiem czy a’propos :-)

  11. telemach said

    @antyfa: jak najbardziej á propos. Istnieje pośród lekarzy szeroko pojmowany konsensus co do tego, że medycyna błądzi. Medycyna okresów minionych była zawsze – i jest – obiektem drwin i żartów wśród przedstawicieli profesji. To żadna tajemnica. Tak więc Voltaire można spokojnie cytować. Jego maksyma – z czym zgodzi się nieomal każdy medyk – daje się z powodzeniem zastosować do jeszcze dobrze pamiętanej przeszłości sprzed lat kilkudziesięciu.
    Potem przyjdą inni i zrobią z nami dokładnie to samo.
    Przywykło się ten proces nazywać postępem.

  12. g4spr0m said

    Ludzie dostają to czego chcą. Media reagują na zapotrzebowanie rynku, a jeżeli ktoś chce nadchodzącej zagłady, w dowolnej postaci, to ją otrzyma. Nie ma to wiele wspólnego z ideologicznym spjrzeniem na zawód dziennikarza; ma za to wiele wspólnego z ekonomią.

    Pozdrawiam

  13. telemach said

    @g4spr0m:
    skąd ludzie wiedzą czego chcą?
    też pozdrawiam
    t.

  14. A czy ktoś sprawdził, czy ofiary Hiszpanki „myły wnętrza nosów mydłem każdej nocy i rano”? I czy „kichały nocą i rano”?
    Pewnie nie myły, i nie kichały, a jeśli już, to za mało (i może tylko o poranku?)
    Może gdyby ci ludzie myli nosy i kichali, jak zalecał R.C. Clarck MD, to nie byłoby tylu ofiar?
    Kto wie? Może Kropotkin dobrze robi, że nie rozumie?

  15. g4spr0m said

    @telmach
    Możemy stwierdzić czego ludzie chcą po tym co się sprzedaje. Miliony producentów próbuje upchnąć jakiś towar, konsumenci wybierają co im pasuje i kształtują popyt.
    Nie działa to jednostronnie i czasami producenci podpowiadają czego chcą konsumenci ale tak to mniej więcej funkcjonuje.
    Mówiąc półpoważnie nie bez powodu „Drużynę A” i „MacGyver” na Polsacie zastąpiono po czasie „Pierwszą Miłością” poprzedzoną „Interwencją”.

  16. telemach said

    @g4spr0m: sorry, ale (moje) pytanie brzmiało: SKĄD ludzie wiedzą czego chcą – nie zaś w jaki sposób można to stwierdzić. Łańcuch przyczynowo-skutkowy zawarty w Twojej wypowiedzi:
    „Ludzie dostają to czego chcą. Media reagują na zapotrzebowanie rynku (…)”

    wydał mi się jakoś dziwnie krótki i (można odnieść wrażenie, że) zakłada „samorodność” potrzeb konsumenta. Konsument (plus jego hierarchia wartości i zakres uświadomionych potrzeb) jest jednak obiektem oddziaływania otoczenia, a jego świadomość i podświadomość są zdeterminowane głównie przez media.Krótko: konsument jest w znacznym stopniu produktem mediów.

    Wytłumaczenie, że media straszą konsumenta mediów bo on tego pragnie i gotów jest za to straszenie płacić, wydaje mi się w związku z tym wygodnym ale niestety trudnym do udowodnienia uproszczeniem. Szczególnie, jeśli uświadomimy sobie, że media jako takie nie istnieją – czasem mamy skłonność do antropomorfizacji tychże – co nie zmienia faktu, że media (jako takie) nie mogą ani chcieć, ani pałać rządzą zysku, ani mieć celów lub zamierzeń. Media to ludzie którzy je robią. Ludzie ci są również (a może przede wszystkim) konsumentami mediów. Sprawcami i ofiarami w jednym.

  17. noir said

    Reasumując. Epidemie grypy i przemysł zwany medycyną to ekonomia. Może medycyna nie błądzi tylko ludzie. Konsumenci znaczy się;)

  18. g4spr0m said

    @telemach
    Teorie na temat powstawania ludzkich potrzeb były przerabiane już wielokrotnie przez ekonomistów i marketingowców.
    Odpowiadając dokładnie na pytanie:
    Założenie: ludzie zawsze wiedzą czego chcą chociaż nie muszą być w stanie sformułować swoich potrzeb. Zapotrzebowanie powstaje na gruncie fizjologicznym, emocjonalnym i racjonalnym. Pełne uświadomienie potrzeb powstaje głównie w związku z potrzebami fizjologicznymi i racjonalnymi (intelektualnymi).

    Potrzeby fizjologiczne to potrzeba pożywania, wydalania, potrzeby seksualne (chociaż te łączą się ze wszystkimi kategoriami potrzeb).

    Potrzeby racjonalne (intelektualne) wiążą się zazwyczaj z innymi potrzebami, przeważnie są dobrze uświadomione, mają charakter zaplanowanych działań.

    Potrzeby emocjonalne są najbardziej efemeryczne. Stanowią jednocześnie fundament do subiektywnego poczucia braku określonego dobra.

    ========================

    Ludzie wiedzą czego chcą na podstawie uczuć, impulsów i przemyśleń. Dokonują wyborów i decdują co jest dla nich najważniejsze i do czego zmierzają.
    Nie oznacza to jednak, że w pełni uświadamiają swoje działania (co nie oznacza wcale, że nie wiedzą czego chcą; czasami po prostu nie ma potrzeby głębszego zastanowienia się nad prostymi potrzebami).
    Jednostki działają w stanie ograniczonych możliwości poznawczych i nie są w stanie podejmować stuprocentowo racjonalnych decyzji, dokonują więc uproszczeń i decydują na podstawie uczuć (emocje), potrzeb fizjologicznych i przemysleń (racjonalizm).

    Zazwyczaj nie mamy do czynienia z czystym modelem ale wypadkową tych trzech czynników.

    =======================

    W bardzo skróconej wersji:
    Ludzie wiedzą czego chcą odczuwając subiektywny brak określonego dobra.

    Pozdrawiam

  19. Niewielka stosunkowo liczba osób wie ( w sposób świadomy i przemyślany) czego chce naprawdę. Sytuacja i środowisko w jakim się ludzie znajdują, narzucają im (mówiąc delikatnie: sugerują) co „trzeba” lub „wypada” chcieć.

  20. telemach said

    @g4spr0m

    „Teorie na temat powstawania ludzkich potrzeb były przerabiane już wielokrotnie przez ekonomistów i marketingowców.”

    Bezsprzecznie. Wszystko (w zasadzie) już było wielokrotnie przerabiane przez wszystkich. Nawet środki antykoncepcyjne przez kler katolicki. Nie jest to jednak, mam nadzieję, argument podważający sens (po)zastanawiania się nad tym i owym.

    Przeczytałem i nie przeczę. Ogólnie wszystko pięknie i dobrze. A jednak mnie korci chęć zadania następującej zagadki:

    Trzy przypadki, trzy potrzeby:
    1. Chęć odżywiania się zgodnie z racjonalnymi przesłankami (smacznie plus zdrowo = naturalna żywność).
    2. Chęć posiadania zegarka pt. Rolex Cosmograph Daytona 116589 (cena ok. 130.000 USD)
    3. Chęć zdeptania oponenta lub konkurenta (potrzebujący inwestuje swój czas, wysiłek i pieniądze) i gotów jest dalej inwestować w swe smutne przedsięwzięcie.

    Pytanie: Co łączy te potrzeby? Czy jest możliwy jakikolwiek wspólny mianownik?

    Przyzwyczailiśmy się do generalizowania zjawiska i mówienia o „ludzkich potrzebach”. Moja teza brzmi: czegoś takiego jak „ludzkie potrzeby” nie ma. Jest cały szereg zjawisk, które nauczyliśmy się wrzucać do jednego wora w celu stworzenia uproszczonego modelu rzeczywistości. Modelu potrzebnego do tworzenia hipotez objaśniających (skonstruowaną uprzednio na użytek dyskusji) rzeczywistość.

    Jak się to ma do relacji media – konsumenci mediów i ich potrzeby – ekonomia strachu generowanego przez media jako produkt? Może w ten sposób, że stworzenie modelu wyjaśniającego „wszystko na raz” jest dla nas niemożliwe?

    Sądzę, że jest to dobry punkt wyjściowy do dalszych rozważań.

  21. Sadoq said

    Ludzie w większości lubią horrory. Niestety tylko Hitchcocków brak:-)

  22. Abulafia said

    Telemach z g4spr0m windują nas na jakieś karkołomne wyżyny konfrontujące ,,chcieć” z móc”, aż się boję podejść do lubej, bo nie wiem, czy zgrałem już potrzeby z możliwościami. Grypa popuszcza, a lekarze rozczarowani wypluwaniem ich zalecanych medykamentów.
    Więc powracam do łapiduchów i tytułowego zalecenia postu; Zaufaj fachowcom.
    Niewielu lekarzy poznałem w życiu, bo zdrowie mi dopisuje, jak kelner gościowi do rachunku. Ale tych, których poznałem z konieczności niezbyt mile wspominam.
    Sadysta-dentysta. Rwał na żywca, znaczy on po trasie Żywiec-Warka-Leżajsk, pacjent bez znieczulenia-aż się po ścianach chodziło. Jeszcze dziś,jak wspomnę, bolą mnie zęby, które mi usunął. Widać były podobne.
    Dermatolog. Też klawy jegomość. Gustował w skórach tylko naturalnych; owczych, cielęcych. Nawet paski i krawaty nosił z węży. Miał awersję do dermy. Ciekawy przypadek; nie lubić zawodu, który przynosił mu krocie. Więc leczył jak lubił.
    Wyjątkowy był internista. Uniwersytet Ludowy stępił mu pamięć do leków, więc każdy medykament numerował.
    -Boli głowa? Siostro-mówił do piguły-Pigułka nr 2.
    -Serce? Pigułka nr 5.
    -A, czyrak? Dać 7. Skończyły się siódemki? Dać 2 i 5 będzie 7.
    Wszystkich przebił laryngolog. Też po jakimś WULmie z plecami. Na kłopoty ze słuchem przepisywał kminek wiatropędny, który poprawiał słyszalność. Na katar czopki, bo nim dojdą gdzie trzeba po siedmiu dniach, katar minie.
    Innych z szacunku dla czystości języka pominę.
    Znałem tylko jednego lekarza, którego przepis pomógł pacjentowi. To był przepis majątku. Kiedy się dowiedziałem, że obaj kochali inaczej, zwątpiłem w czystość jego intencji.
    Moja rada; Uciekajcie ze szpitali, ośrodków zdrowia, a nawet prosektoriów. Póki jeszcze tzw. lekarz nie odebrał Wam jakimś pavulonem tej szansy.
    I bywajcie zdrowi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: