Wróżba. Swoboda interpretacji.

Październik 19, 2009

Wczoraj jej jeszcze nie było. Dzisiaj była. Obok szyldu informującego o repasacji pończoch (tanio, szybko, sprawnie). Pod notariuszem. Nad urologiem. Mała mosiężna tabliczka. To nie było złudzenie.

Madame Woroncowa.
Medium. Wróżka
II piętro. Pukać 3 razy.

Kropotkin, dumny ze swego sceptycyzmu, postanowił zignorować. W sieni pachniało pastą do butów i kapuśniakiem. W jaki sposób znalazł się na podeście drugiego piętra – było dlań niepojęte. Zapukał. Madame Woroncowa ubrana była w suknię nieokreślonego koloru. Na szyi miała sznur pereł przypominających prawdziwe, a na kolanach zupełnie prawdziwego kota. Wzrok badawczy, przenikliwy.

-Jest pan zainteresowany swą przyszłością – zawyrokowała.

Kropotkin, zdumiony trafnością spostrzeżenia, przytaknął.

– Życzy pan sobie przepowiedni zadowalającej, czy też zgodnej z prawdą?

– Nie rozumiem – wybąkał Kropotkin. I zamilkł. Pytanie, w przeciwieństwie do odpowiedzi, nie było trudne.

– No, chyba zgodnie z prawdą – odparł po krótkim ale intensywnym namyśle – chciałbym wiedzieć co mnie spotka.

– W takim razie muszę prosić o uregulowanie należności z góry.

Kropotkin uregulował, a Madame Woroncowa rozłożyła karty.

– Niepotrzebnie się pan martwi –powiedziała – żona nie zdradza pana z tym podejrzanym indywiduum Schwarzbardem. Pozostając w zupełnie zadowalającym obie strony związku z tenorem Taszewskim, nie ma najmniejszych ku temu powodów. Również trudnościami finansowymi nie powinien pan się zbytnio przejmować. Ani też nieuczciwym wspólnikiem. Naturalnie, że jest nieuczciwy. Szkopuł jednak w tym – tu madame zawiesiła głos – że nie ma to najmniejszego znaczenia. Najmniejszego. Z kart wynika, że wkrótce przydarzy się panu poważny wypadek. Gdyby jednak udało się Panu go jakimś cudem uniknąć, umrze Pan w przeciągu najbliższych dwóch miesięcy na apopleksję. Tak że ruina pańska, aczkolwiek nieunikniona, nie powinna Pana martwić. I proszę się nie kłopotać, że pozostawi pan rodzinę z długami i bez środków do życia. Nie ma najmniejszego powodu do zmartwień. Dziatki pańskie niezupełnie są pańskim potomstwem. Kanarek trafi w dobre ręce.

Kropotkin wstał i bez słowa pożegnania skierował się ku wyjściu. W przedpokoju ubrał palto i kapelusz, po czym opuścił mieszkanie. Na podeście pierwszego piętra potknął się i spadł z hukiem ze schodów tłukąc binokle, a następnie łamiąc lewą nogę, nadgarstek i obojczyk. Leżał na kamiennej posadzce sieni. Nie czuł bólu. Na jego twarzy majaczył się błogi uśmiech.

Odpowiedzi: 2 to “Wróżba. Swoboda interpretacji.”

  1. mona said

    Doigrasz się. Ani chybi też Ci bombę wrzucą. Co Ci ten Schwarzbard zrobił? Schwarzbard teraz szanowaną postacią jest. Ma tu u nas nawet własną ulicę. Nawet niedaleko ode mnie. Lodziarnia tam niezła była. Ale zamknęli gdzieś w 2002 roku jak w pobliżu jedna dziewuszka się wysadziła w powietrze. Podobno w drodze po loda.

  2. Wybrał jednak wypadek:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: