Intermezzo nr. 1

Wrzesień 22, 2009

Na przykład taki B. Traven. Albo Pynchon. Wiele razy znikali. Z każdym zniknięciem ich obecność była bardziej natarczywa.

Kropotkin, wiedziony nagłym kaprysem, postanowił na chwilę zniknąć. I znikł.

Niby nic specjalnego. A jednak.

Myśl, że przed zniknięciem powinien jednak obmyślić sobie sposób powrotu, próbowała pojawić się w głowie Kropotkina, ale nie mogła. Z powodów zasadniczych. I – mimo zamiaru uporczywości – nie pojawiała się.

Gdyby Kropotkin nie znikł, byłby zapewne zakłopotany.

Kolejność rzeczy bywa czasem ważniejsza niż się to z pozoru wydaje.

Odpowiedzi: 26 to “Intermezzo nr. 1”

  1. przechodzień said

    No i znikł.

  2. idiota said

    Jak znikł to znaczy że był. Zastanawiam się czy może zniknąć ktoś kogo nigdy nie było. I po co miałby?

  3. cmss said

    Mógł być wirtualnie.
    Był bo mógł być. Ale go nie było, bo był wirtualnie, więc znikł, i go nie było. Proste przecież.
    Jak to po co? Móc to chcieć, niestety, czyż nie?

  4. bebebetter said

    Próbował zaistnieć i nie wyszło?

  5. mona said

    Dokładnie :-)
    Bebe, ja od początku podejrzewałam, że to się tak skończy.

  6. bebebetter said

    mona,

    nie wiem.

    Moja uwaga stanowi wątłą (znak zapytania) hipotezę do refleksji idioty na temat możliwości znikania nieistniejącego.

  7. kwik said

    No i co teraz można dla niego zrobić? Może nie był zbyt bystry, ale jużeśmy się z nim zżyli.

  8. Mona said

    @bebe: Idioty tekstowego, czy idioty komentarzowego (przepraszam)? Namnożyło nam się.

    W pierwszym przypadku muszę wskazać na trudne do ukrycia związki Kropotkina z Kubusiem fatalistą.
    W drugim sytuacja jest trudniejsza. Bo pod tekstem z cyklu „Z pamiętnika idioty” pojawia się komentarz kogoś, kto nie tylko też uzurpuje sobie prawo do tego określenia, ale jednocześnie kwestionuje fakt istnienia obiektu swego komentarza. To już jest Boris Vian. Czyli odlot podwójny. Ciekawe czy zamierzony?

  9. bebebetter said

    mona;

    oczywiście, że sytuacja jest trudniejsza :-)

  10. calmy said

    A na tym obrazku u góry przypadkiem kogoś nie było?
    Czy omamy jakieś mam?:(

  11. nameste said

    kwik: to oczywiste — pamięć, tylko pamięć ;)

  12. Bellatrix said

    Ot, ze znikaniem jak z podróżami w czasie i każdą inna zaawansowaną akcją – trzeba ustalać nie tylko drogę do, ale też odwrót. Kropotkin nie ubezpieczył się, więc nie wrócił.
    @nameste
    No tak… Jeśli znikniesz z pamięci, zwłaszcza zbiorowej, najprawdopodobniej nie wrócisz…

  13. andsol said

    Magicy czynili ją nerwową. Ich pomocnicy też. W końcu, co to za typ człowieka, który jest ochotnikiem na zniknięcie? Czy to możliwe, że istnieje jakaś szkoła pomocników magików? A jeśli jest to czy uczniowie dostają dyplomy sztuki nieistnienia?

    Co się dzieje w domu pełnym nieistnień?

    Dalia Sofer, “The Septembers of Shiraz”, rozdział 15.

  14. bebebetter said

    Moim zdaniem, tam – w tym przesmyku między drzewami -powinien zacząć pojawiać się juz cień. Zakłopotanej postaci.

  15. fren said

    Hi, hi, hi, a może ta „postać” ukrywa się za drzewami i obserwuje czy za nią tęsknimy. Może wydaje się jej, że będzie bardziej „interesująca”, kiedy tak zniknie na jakiś czas, nie wiedzieć czemu. Ale to dość ryzykowne, porównanie z Pynchonem i Travenem, z całą sympatią, wydaje się nieco na wyrost. Przykro to mówić, ale zapomnimy, jest tylu autorów szanujących swoich czytelników, nie eksperymentujących na nich, że zapomnimy. Szkoda by było.

  16. mona said

    @ałtor: przestań się wygłupiać i udawać pinczona za drzewami. fren (hi, hi) ma rację. idę sobie travena poczytać. ten to jak znikł to chociaż pisał.

  17. Sadoq said

    Dawno nie wizytowałem tego miejsca, dlatego uczepię się tylko jednej rzeczy… KOLEJNOŚCI. Dla mnie jest to jak rytuał,który momentami może przechodzić we freudowskie natręctwo. Jak by na nie nie patrzeć (kolejność, czy natręctwo) zawierają w sobie pragnienie porządkowania.

  18. szekina said

    Martwi mnie to co się stało na tej fotografii.

  19. calmy said

    Czy gospodarz mógłby dać jakiś znak życia? Niepokojące to wszystko.

  20. Tekst tekstem, ale pozostaje jeszcze iskierka tytułu…

  21. telemach said

    z drogi (przez mąkę):

    drodzy przyjaciele
    znajomi i nieznajomi
    postronni obserwatorzy i przypadkowi przechodnie:

    Będzie dalej. Przerwa ma charakter (w moim przypadku) techniczny. Mówię za siebie. Za Kropotkina ręczyć nie mogę. Jest – jak większość sympatycznych idiotów – nieobliczalny.

    Pozdrowienia dla wszystkich
    t.

  22. bebebetter said

    Tak jest o wiele lepiej :)

  23. koryto said

    Jak ja się strasznie i szybko przywiązuję do ludzi. Od dawna czytam zapiski postaci z obrazka, nie wiedząc że tak dotkliwie odczuję jej brak. Cieszę się że znowu możesz Telemachu zagościć w mojej starej chałupie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: