Przypadek nr.1

Wrzesień 17, 2009

Błękitny zeszyt nr. 10

Był sobie raz rudzielec, nie miał ani oczu ani uszu. Włosów też nie miał, tak że rudzielcem zwano go raczej bezpodstawnie.

Ponieważ nie miał ust, nie mógł mówić. Nosa również nie miał.

Nie miał nawet rąk ani nóg. Nie miał brzucha, grzbietu ani pleców. Wnętrzności także nie miał. Niczego nie miał! Tak, że nie wiadomo, o kogo tu w zasadzie chodzi.

Może zatem lepiej, gdy nie będziemy już więcej o nim mówić.

Z: „Przypadki” (1937)

(tłum. własne)

—————–

Gdy pisał te słowa, mieszkał wraz z żoną, Mariną Władymirowną Malicz, siostrą, chorym ojcem i chmarą „dokwaterowanych” lokatorów w mieszkaniu komunalnym przy ulicy Nadeżdinskiej, później przemianowanej na Majakowskiego. O jego pokoju krążyły plotki, że ściany wytapetowane są kartkami z wierszami i aforyzmami. Centralne miejsce zajmować miał napis „Nie jesteśmy pierogami”

Odpowiedzi: 6 to “Przypadek nr.1”

  1. Ale jakimi pierogami? Ruskimi, czy może z kapustą?

  2. Ja zwyczajnie uwielbiam Twoją pisaninę, kropka.

  3. przechodzień said

    Niesmowite… Znałem kogoś kto miał odwrotnie. Miał włosy, usta, nos i wszystko inne, a go nie było.

  4. przechodzień said

    Czyli próżnia nie istnieje.

  5. Idiota said

    Można by też powiedzieć że niebyt nie istnieje.

  6. Idiota said

    albo istnieje…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: