Granice Voyeuryzmu. Liberalna Francja.

Sierpień 26, 2009

Na początku mamy do czynienia z egipskim parweniuszem szastającym, ku niewątpliwej uciesze Paryżan, groszem na prawo i lewo. Ulubionym jego zajęciem bywa zlecanie modnym, bądź też kontrowersyjnym artystom namalowania to tego, to owego. Khalil Bey, playboy i mitoman, miłośnik sztuk pięknych, kolekcjoner i mecenas przeliczy się jednak ze swymi możliwościami finansowymi i jego olśniewająca kolekcja pójdzie w 1868 roku pod młotek.

Twórcą powstałego w 1866 roku na zamówienie ekscentrycznego milionera dzieła jest słynny wówczas (a również dzisiaj uznawany za jednego z największych mistrzów kierunku) malarz. Stworzony przezeń, a będący częścią wspomnianej kolekcji obraz, nabyty zostaje przez antykwariusza Antoine de la Nerde. Skromny ten człowiek, zamiast z dumą wyeksponować dzieło w oknie wystawowym, decyduje się na schowanie obrazu w komórce. Zleca nawet zbudowanie specjalnej drewnianej kasety, której front ozdobi niewinny zimowy pejzaż noszący równie niewinny tytuł „Le Chateau de Blonay”. Gdy w 1879 roku Edmond de Goncourt odnajduje dzieło na zapleczu antykwariatu, musi długo prosić o klucz pozwalający na otwarcie kasety i ujawnienie jej zawartości. Twórca obrazu już nie żyje, zmarł na wygnaniu dwa lata wcześniej, do końca łudząc się nadzieją na umorzenie horrendalnego jak na owe czasy długu. Dług wynikał z kar jakie nałożyła nań umiłowana ojczyzna w ramach odwetu za udział w zniszczeniu narodowego pomnika. Piękna i swego czasu słynna rudowłosa, która – jak się przypuszcza – pozowała do obrazu, od lat przebywa zapomniana w rodzinnym zaciszu swego marsylskiego schronienia.

Nie wiadomo co się działo przez kolejne 21 lat, wiadomo natomiast, że pewnego wieczoru w maju 1910 roku, na zapleczu znanej paryskiej galerii Berrnheim-Jeune pojawia się baron Ferenc von Hatvany. Dzieło pokazane zostaje po upewnieniu się, że drzwi są zaryglowane a żaluzje spuszczone. Baron ma już w swej budapeszteńskiej kolekcji rozliczne prace Tintoretta, Renoira, Cézanna i Ingresa. Czegoś t a k i e g o jednak nie posiada i twierdzi, że koniecznie, koniecznie, posiadać musi. Baron będzie się cieszyć swym nabytkiem w samotności przez kolejne 30 lat.

W latach czterdziestych okazuje się nagle, że baron von Hatvany posiada niewłaściwe pochodzenie i w związku z tym postawiony zostaje przed niemiłym wyborem wzięcia udziału w wycieczce do Auschwitz lub ukrywania się w obszernej szafie przyjaciół. Wybiera drugi wariant. Obrazy, schowane w rozlicznych sejfach aryjskich współpracowników i znajomych czekają na lepsze czasy, czyli koniec niemieckiej okupacji Węgier. Lepsze czasy nadchodzą w postaci czerwonoarmistów, którzy w przeciwieństwie do Niemców nie interesują się pochodzeniem etnicznym właścicieli sejfów rekwirując co wpadnie w ręce. Kolekcja, w tym wzmiankowany obraz, ląduje wraz z resztą szabru na budapeszteńskim czarnym rynku. W 1946 roku von Hatvany zdoła odkupić swój obraz od pokątnego handlarza za śmieszną sumę 10.000 forintów. Gdy w 1947 roku emigruje do Francji, rodzina pomaga mu przeszmuglować część kolekcji. Również wzmiankowany obraz. Ot szczęściarz.

W 1949 dzieło widział podobno sam Fritz Nathan, nie wiemy jednak czy zdołał go nabyć. Raczej wylewny król kolekcjonerów milczał na ten temat aż do śmierci. Przez sześć lat losy malowidła pozostają nieznane. W 1955 roku obraz nabywa zafascynowany nim Jacques Lacan, ot psychoanalityk też może mieć czasem szczęście. Sprzedawca woli pozostać anonimowy. Lacana można oskarżyć o wszystko, o pruderyjność lub wierność konwencjom – raczej nie. Lacan i jego żona Sylvia (do niedawna Bataille, obecnie Lacan) nie odważają się jednak zawiesić obrazu w swym paryskim salonie, lecz wywożą dzieło na prowincję, do swego wiejskiego domu w Guitrancourt. Tutaj Lacan zleca André Massonowi wykonanie przesuwalnych, podwójnych ram i namalowanie innego obrazu (o tym samym tytule lecz innej treści), który przykrywałby dzieło przed wścibskimi spojrzeniami niewtajemniczonych. Obraz pozostaje w posiadaniu Lacana aż do jego śmierci w 1981 roku stając się, jak wyraził się jeden z krytyków, „najsłynniejszym dziełem sztuki, o którym wszyscy słyszeli, a którego nikt nie widział.”.Córka Lacana, Sybille, twierdzi w swych wspomnieniach, że pierwszy raz ujrzała obraz dopiero po śmierci ojca. Po raz pierwszy dzieło zaprezentowane zostaje szerokiej publiczności w Nowym Yorku w 1988 roku, wywołując medialny skandal i niekończące się dyskusje na temat granic sztuki.

Gdy niewielka reprodukcja pojawia się na obwolucie wydanej w 1994 roku, współczesnej powieści, interweniuje francuska policja zmuszając księgarzy do usunięcia książki z okien wystawowych. Ale tylko tych, którzy przedtem, pod naciskiem opinii publicznej nie usunęli jej dobrowolnie sami. W 1995 roku spadkobiercy Lacana, decydują się przekazać malowidło państwu francuskiemu. Nie całkiem bezinteresownie, państwo rewanżuje się bowiem ze swej strony umorzeniem gigantycznego podatku spadkowego. Obraz wędruje do muzeum, prawie wszyscy są zadowoleni. Prawie, bo od czasu pojawiają się, szczególnie w prasie katolickiej, głosy domagające się usunięcia „niedopuszczalnego plugastwa” z przestrzeni publicznej.

W paryskim Musée d’Orsay tylko jeden obraz wymaga – ze względu na spodziewane akty wandalizmu – permanentnego nadzoru. Co może dziwić, bo sądząc po ilości sprzedawanych co dzień pocztówek z reprodukcjami, jest to dzieło cieszące się bezsprzecznie największą  popularnością.

Odpowiedzi: 12 to “Granice Voyeuryzmu. Liberalna Francja.”

  1. Nick49 said

    Realna natura:
    L’Origine du monde

  2. Granice voyeuryzmu czy voyeuryzm bez granic?

  3. futrzak said

    A ja sie zastanawiam czemu przypuszcza sie, ze owa „piekna rudowlosa” pozowala do tego obrazu?
    Przeciez wlosy lonowe sa CZARNE.

    A jak kobieta ruda, z mleczna cera i piegami to przeciez i wlosy lonowe bedzie miala rudawe a nie czarne.
    No chyba ze malarz dla zmylenia publiki ot tak se namalowal czarne chociaz modelka miala rude :)

  4. flamenco said

    W paryskim Musée d’Orsay tylko jeden obraz wymaga – ze względu na spodziewane akty wandalizmu – permanentnego nadzoru. Co może dziwić, bo sądząc po ilości sprzedawanych co dzień pocztówek z reprodukcjami, jest to dzieło cieszące się bezsprzecznie największą popularnością.

    Ta goryczka ironii – sztuką jest przyprawić danie wysublimowaniem (częstochowszczyzna bez premedytacji, acz wpisana w nurt) (-:

  5. telemach said

    —> Futrzak: jeśli to:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Femme_nue_couch%C3%A9e

    też jest ona ( a wiele wskazuje, że tak) – to sprawa troche się wikła. Może być tak, że Jo była jednak wpadającą w rudość brunetką. Kiedy Whistler malował „Symphony in White” była ciemnowłosa, potem mogła się ewentualnie trochę rozjaśnić. To tłumaczyłoby dlaczego z każdym rokiem była na kolejnych obrazach coraz bardziej ruda. Szczególnie jak się porówna La belle Irandaise z 1866 roku z Symphony in White z 1862.

    Zresztą popatrz sama:
    http://www.insecula.com/oeuvre/photo_ME0000101665.html

    Ale zgadzam się – trudna sprawa i trzeba by było przeprowadzić szczegółowe badania dotyczące korelacji koloru owłosienia głowowego z łonowym. Przyznam (z żalem i wstydem), że sam nie jestem ekspertem i takie badania nie są mi znane. Nie bardzo nawet wierzę że istnieją. Z punktu widzenia „forensic medicine” byłoby to jednak ważne, np. w przypadku identyfikacji zwłok pozbawionych głowy :-)

  6. mona said

    No coś takiego. Obrazek chyba się istotnie nie nadaje na okładkę pierwszej czytanki, chociaż dlaczego nie? Zwolennicy sloganu „tylko prawda na wyzwoli” nie powinni mieć nic przeciwko. W końcu bardziej zgodnie z prawdą już nie można. Jest najbardziej (to znaczy najbardziej wiernie z oryginałem) jak tylko można sobie wyimaginować.

    Trudno zarzucać naturalistom że fałszują obraz świata :-)

    A swoją drogą to w Musée d’Orsay obrazka częściej nie ma niż jest. Nie ma praktycznie retrospektywy Courbeta ,na którą nie byłby, ku rozpaczy dziatwy szkolnej, wypożyczony.

  7. calmy said

    Ratunku, o czym wy rozmawiacie? Może mnie ktoś oświeci? Wszyscy coś wiedzą, czy tylko udają aby nie wyjść na ignorantów ?

    Ludkowie dobrzy, zlitujcie się!!!

  8. bigapple1 said

    nie bylam nigdy w paryzu, wiec nei wiem, jak to w tej chwili wyuglada – ale obrazek w wikipedii pokazuje ow obraz wiszacy jak gdyby nigdy nic na scianie, miedzy baba gola a baba ubrana… a ja juz sie spodziewalam zasiekow z drutu kolczastego i groznych tabliczek ostrzegawczych, jak nie przymierzajac na wjezdzie na new jersey turnpike! :)

    bardzo ladna historia, dzieki.

  9. Abulafia said

    Zaglądam często na bloga-dorzucam trzy grosze rzadziej. Wykwintna forma intelektualnej masturbacji zniechęca mnie nawet do ekshibicjonizmu. Widocznie za wysokie progi na podczaszyca nogi.
    @calmy.
    Pozostańmy ignorantami. Przyznanie się do winy łagodzi ponoć karę. Liczę więc na to, że gdy nas ukrzyżują, nie połamią przy tym goleni.
    Chociaż wolałbym połamanie kości niż tauros.

  10. mona said

    @abulafia: ja mam podobnie, nie zawsze wiadomo co tu by inteligentnego powiedzieć, ale frajda mimo to duża w tym zalewie tandety.
    @calmy: wygoogluj sobie L’Origine du monde i Courbet. Dyskrecja autora jest zrozumiała – gdyby wstawił obrazek to pewnie zrobiono by mu z bloga ogólniedostępnego blog „dla tylko dorosłych”. WordPress potrafi być restrykcyjny :-)

  11. bebebetter said

    …nie zawsze wiadomo co tu by inteligentnego powiedzieć, ale frajda mimo to duża….

    mona, to moglaby byc najkrotsza i najbardziej trafna recenzja wiekszosci dyskusji na znanych mi blogach. chec przezycia frajdy w wyniku wtracenia trzech groszy jest przemozna, znacznie wieksza niz mozliwosc wniesienia do dyskusji czegos. w ogole czegos, bo chcialam napisac istotnego, ale wcale nie w tym rzecz, bo wowczas rozpoczniemy dyskusje o tym co jest istotne dla kogo i dlaczego. lubimy gadac. az strach.

  12. kwik said

    Konserwatyści powinni chyba występować w obronie owłosienia łonowego, które najwyraźniej zanikło na początku XXI wieku:
    http://playmates.freehost.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: