El Manifesto del día. Starczy.

Sierpień 5, 2009

Van Boxsel, wychodząc od bliżej niezidentyfikowanych tez Sloterdijka i opublikowanego w 1991 roku „Bo oni nie wiedzą co czynią“ Slavoja Žižka, wyróżnia trzy rodzaje głupoty. Prześlizgując się nad opartą na fundamentalnej naiwności głupotą klasyczną, stwierdza, że również głupota nowoczesna jest niedzisiejsza. Podobnie jak w przypadku starszej siostry, u podstaw jej definicji leży przeświadczenie, że głupiec wypiera się rzeczywistości. I tak, wiodąc cierpliwie za rękę, van Boxsel doprowadza czytelnika do do trzeciego rodzaju głupoty, głupoty postmodernistycznej. Postmodernista, zbyt mądry aby dać się zwieść swej własnej retoryce,  jest głupcem oświeconym. W swój wywód wkalkulował wszystko, również swą ewentualną głupotę oraz fakt, że być może wszystko jest inaczej, a on nie ma racji. Postmodernistyczna głupota czyni bezradnym, jakże przybić budyń do ściany? Tym bardziej, że nie każdy jest posiadaczem gwoździ. O młotku już nie wspomnę.

Dla tych, którzy uważają powyższy ciąg myślowy za mętny, Žižek przygotował przykład. W epoce myślenia anegdotycznymi fajerwerkami (ukłon w stronę mediów) – nie ma to jak przykład. Przykłady są łatwe do zapamiętania i przemawiają do wyobraźni ogółu, czyli nawet tych, a może przede wszystkim tych, którzy jej nie posiadają. Z punktu widzenia filozoficznego marketingu – bezcenne. Przykład dotyczy polityki.

Polityk otwarcie dopuszcza się oszustw, nikt mu nie wierzy; on o tym wie; my też wiemy, że on wie, i on wie to również.

Proszę zwrócić uwagę na interpunkcję: majstersztyk.

Dalsza ewolucja poglądów Žižka wskazuje jednak, że baron Münchhausen (ten od wyciągania się z bagna za własne włosy) znalazł i tym razem godnego naśladowcę. Dotarłwszy do krawędzi dekonstruktywizmu, Žižek czyni duży krok na przód i, wzorem postaci z kreskówek, kroczy dalej w powietrzu. Pomysł polega na dekonstrukcji dekonstruktywizmu. Pierwszym– i jak na razie największym krytykiem dekonstruktywisty Žižka, staje się niejaki Žižek. Demaskując spisek neoliberałów i ich postmodernistycznych intelektualnych wspólników, Žižek prezentuje się w swej nowej roli jako Hugo Chávez myśli współczesnej, dołączając do swego repertuaru, obok kroczenia w powietrzu i chodzenia po wodzie, również salto w tył. Czapki z głów i oklaski.

Gdy przyglądamy się naszemu mądremu Slavojowi, chlubie współczesnej myśli filozoficznej i supergwieździe inetelektu, jak kroczy od sukcesu do sukcesu, z niedopałkiem cygara w sztucznych zębach, w białym wdzianku dandysa, u boku wywodzącej się z branży bieliźniarskiej małżonki, trudno oprzeć się niemiłemu uczuciu déjà-vu. W maju 1968 roku, Jacques Lacan nagle doszedł do wniosku, że psychoanaliza ma, a w zasadzie zawsze już miała, proletariackie korzenie. Zaburzenie nie trwało długo i być może dlatego pomijane jest konsekwentnie przez większość hagiografów. Twierdzenie, że to samo schorzenie może się manifestować w różny sposób, jest znanym każdemu studentowi medycyny truizmem.

Podejrzenie, że Žižek okazał się pod każdym względem godnym spadkobiercą lacanowskiego zwierciadła, powoli zamienia się w pewność. Pytanie, co w nim dostrzega, pozostaje jednak otwarte. Niewykluczone, że jest to czwarty rodzaj opisywanego z takim powabem przez van Boxsela zjawiska.

Ewentualne lektury uzupełniające:

Matthijs van Boxsel, Enzyklopedia głupoty, Warszawa, Wyd. WAB, 2004

Slavoj Žižek, For They Know Not What They Do: Enjoyment As A Political Factor, London; New York: Verso, 1991

Slavoj Žižek, In defence of lost causes, London; New York: Verso, 2008

Marcus Pound,  Žižek: A (Very) Critical Introduction (Interventions) Eerdmans Publ. Company, London 2008

(ostatnia pozycja fascynuje, również – a może przede wszystkim – ze względu na napisane przez obiekt krytyki posłowie)

Odpowiedzi: 7 to “El Manifesto del día. Starczy.”

  1. andsol said

    Mam nieodpartą ochotę, by lekturę przykazanych tekstów zastąpić uważnym oglądem podlinkowanego zdjęcia. Czy nie wyjdzie na to samo, ale szybciej?

    Wiesz, … agnol sra,/i> czy coś takiego.

  2. Aspik said

    Czemu nie użyłeś bardziej bełkotliwego stylu, Telemachu ? Zmarnowałeś okazję do dekonstrukcji dekonstrukcji dekonstrukcji i poprzestałeś jeno na krytyce dekonstrukcji dekonstrukcji.

    Ale z drugiej strony, to może masz rację, bo wszelkie szeregi typu analiza analizy, redukcja redukcji, demistyfikacja demistyfikacji itp. zbieżne są (bezwzględnie) do ostatecznego argumentu, który brzmi: „A chcesz w ryj ?”

  3. telemach said

    @andsol: lektura nie jest obowiązkowa. Zdjęcie istotnie wystarczy ;-) Dołączyłem, bo temat jest (wbrew pozorom) bardziej gorący niż się może zdawać i nie mam ochoty odpierać tutaj zarzuty wynikające z „hearsay”. Dwie cytowane pozycje dokładnie ilustrują fenomen kogoś kto kontynuuje karierę zwalczając własne poglądy. Žižek, podobnie jak Lacan, posiada zadziwiająco wielu żarliwych wyznawców, żarliwość wiary w Žižka, jest częstokroć (jak często w przypadku modnych filozofów) odwrotnie proporcjonalna do znajomości ich produkcji. Žižek zdaje się funkcjonować (w ostatnich latach) na zasadzie „ja wielki myśliciel superstar”. Przyznam, że może to drażnić. Niezapomniane są jego autoinscenizacje z lat 90-tych gdzie wygląda jak Zbigniew Preisner przebrany za anarchistycznego Engelsa. Znalazłszy fotkę nie mogłem się oprzeć.

  4. telemach said

    „Czemu nie użyłeś bardziej bełkotliwego stylu, Telemachu ?”

    Pracując tu, na niwie, nieodpłatnie, kieruję się dwiema zasadami:

    1. Jaka płaca taka praca
    2. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

    Jedno z drugim się łączy. Mam wielu prawdziwych przyjaciół.

    Mógłbym naturalnie też napisać: „a co się za takie siano będę wysilał”. Byłoby to jednak mniej eleganckie.

    Naprowadziłeś mnie na pomysł. Napiszę jeszcze raz w stylu bełkotliwym. I będę wysyłał po otrzymaniu pisemnego zamówienia za zaliczeniem pocztowym. Co o tym sądzisz?

  5. flamenco said

    Taką metodę opatentowali już Asterix i jego druh, a użyteczność potwierdzili w urzędzie-bodaj-statystycznym (ale zabić się nie dam, że własnie onym).

  6. Aspik said

    „I będę wysyłał po otrzymaniu pisemnego zamówienia za zaliczeniem pocztowym. Co o tym sądzisz?”

    Biorąc pod uwagę konieczne koszta promocji, zyskasz jeszcze wielu prawdziwych przyjaciół zanim zaczniesz ich tracić. Chyba, że pozostajesz w związku z atrakcyjną i fotogeniczną młodą kobietą. Wtedy cały koszt promocji bierze na siebie prasa brukowcowa.

  7. telemach said

    Aspik, udam się chyba na Amarcord. Jest to film instruktażowy jeśli chodzi o znalezienie kobiety. Dziękuję za dobre rady. Nie ma to jak dobra rada, nieprawdaż?
    Pozdrawiam mimo zaduchu
    t.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: