Z wokandy: obrona konieczna.

Sierpień 4, 2009

Zapalony myśliwy Mirosław C., oskarżony o zamordowanie w lesie sarenki, wybrał w porozumieniu z mecenasem Szlęzakiem problematyczną na pierwszy rzut oka linię obrony. Twierdził mianowicie, że zmuszony był to uczynić w obronie własnej.

Szczegółowe śledztwo ujawniło, że w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca tragicznego zdarzenia przypadkowi przechodnie odnaleźli należący do sarenki resor. Zeznania licznych, zawezwanych przez obronę świadków,  potwierdziły że sarenka była krwiożerczą i nacechowaną okrucieństwem bestią.

Przewiduje się powszechnie,  że obradujący pod przewodnictwem sędziego Józefa Ciechanowicza sąd okręgowy w Olsztynie przychyli się do linii obrony, uniewinniając oskarżonego.

Odpowiedzi: 20 to “Z wokandy: obrona konieczna.”

  1. flamenco said

    Nie powiem, z czym to zjadłam, ale Proces wydaje się być jawny i w toku. Tokuje, się znaczy. Przyznam, że mnie zatkało – tak na marginesie.

    a siódmego dnia przemówił do księżyca.

  2. A to ciekawa teoria ….

  3. telemach said

    @fla: nie mów.
    Wszelkie sugestie i próby interpretacji napotkają mój stanowczy opór. Wszystko przypadkowe i zełgane. Przede wszystkim podobieństwo do osób i miejsc istniejących w rzeczywistości.

  4. flamenco said

    Rzeczywistość – to dopiero pole do popisu dla interpretacji!

    Bez obaw, wolę inny rodzaj gorączki (emocji). Nawet, jeśli i na taką zapadam jeszcze czasami. Odkłon, rześkiego wieczoru życzę.

  5. Aspik said

    Wyrok będzie oczywisty. Nastąpiło przekroczenie zakresu obrony koniecznej. Użycie broni palnej wobec napastnika atakującego zębnie, rożnie lub kinetycznie jest niedopuszczalne. Przepisy wykonawcze do kodeksu dopuszczają tu jedynie: uzębienie własne (naturalne bądź sztuczne), broń białą obuchową, drzewcową (długość drzewca poniżej 3 m) i/lub procę o naciągu do 25 kN.
    Poza tym, wspomniany resor pochodził z „Syrenki” a nie należał do sarenki. Dziennikarz jak zwykle użył edytora tekstu z automatyczną korektą pisowni. Typowe.
    Tak czy inaczej, znając sędziego Ciechanowicza, możemy liczyć na kolejny tryumf Temidy nad Artemidą.

    Ukłony.

  6. andsol said

    @Aspik: przykro mi, ale czcze i jałówkowe rozróżnienia syrenki od „Syrenki” to odmiana dzielenia włosa na czworo. Syrenka to syrenka i trzymajmy się faktów. Znamy takich mętaczy co utrzymywali, że „zdanie „syrenka jest mordercza” jest prawdziwe jeśli „zdanie „syrenka jest „mordercza” jest „prawdziwe”””” ale musimy mieć obuwie skórzane na ziemi i dubeltówkę w dłoni i jak trzeba to bronić się i Orła Białego przed takimi (znamy, znamy je) syrenkami.

    Silny uścisk dłoni dla Prawdziwego Patrioty Mirosława C.

    Nie będzie nam syrenka moczyć ziemi skąd nas wbród.

  7. szekina said

    Ja kiedyś słyszałam plotkę, po serii reklam na polskich ulicach z okazji iluś lecia Krakowa, na których siedziała między innymi zawiana Syrenka na ławeczce, że pewna pani polityk powiedziała, iż to niemożliwe, bo Syrenka porządną kobietą jest i jako taka alkoholu nie spożywa. ;)
    A co do krwiożerczej sarenki, to ja już we wszystko uwierzę, po tym jak wydawało mi się, że ślimak, który zeżarł świeże sadzonki w ogrodzie patrzy na mnie z bezczelnym wyrazem twarzy…
    Pozdrawiam ciepło wieczornie.

  8. Aspik said

    Andsolu ! Proszę bardzo – cofam cudzysłów i wielką literę, i jesteśmy kwita z firmą Jodłowski, Taszycki i Synowie. Ale kiedy przyjdzie stołeczna młodzież wydziwiać, że syrenka nie ma resorów tylko tarczę i miecz, więc niby o co chodzi, to ja umywam ręce.

    P.S. Ubawiłeś mnie tymi metacudzysłowami. Jakbym Hofstadtera czytał :)

  9. telemach said

    Aspiku, Andsola z Hofstadterem pomylić nie sposób. Ani z synem ani – tym bardziej – z tatusiem. Zapewniam Cię, że różnią się nie tylko wyglądem. Wieloma rzeczami się różnią. W szczegóły wnikał nie będę bo po co.

  10. andsol said

    Ale to miło być mylony. Ja chcę być pomylony. A może już jestem?

    Aha, Szekina, ślimak jest tak śliczny, że go sobie przyswoję i będę opowiadał, że to mi patrzy bezczelnie w oczy.

  11. szekina said

    Andsolu, moje krótkie wymiany zdań ze ślimakami w ogrodzie wskazują na to, że najbardziej bezczelne są ślimaki bezskorupkowe. :)

  12. telemach said

    Szekino, na ślimaki (nagie) pomaga rozsypanie wokół sadzonek popiołu z drzew liściastych. Nie lubią (ślimaki) tego popiołu. Sadzonki lubią. Problem ślimakowatego apetytu na sadzonki jest problemem znanym.
    Pozdrowienia
    t.

  13. szekina said

    Dziękuję bardzo Telemachu, zastosuję następnej wiosny. Będę kolekcjonować popiół z drzew liściastych całą zimę, bo obecnie po paleniu w ogrodzie chwastów (nie tylko) jestem przejęta lękiem przed Władzą – Strażą Miejską, która pojawia się nagle i udziela oficjalnie pouczenia obywatelowi językiem znanym mi z wciąż jeszcze żywej w mej pamięci przeszłości. I w ten sposób uzyskanie popiołu urosło w moim domu do rangi dużego obywatelskiego problemu.

    Czy jest znany Ci jakiś sposób na ubrane ślimaki? Takie też są bezczelne, choć trochę mniej, wydają się być nieco milsze, choć apetyt mają podobny.

  14. telemach said

    Wszelkie ślimaki nie cierpią popiołu. Popiół kolekcjonuje się bez trudu zimą gdy posiada się kominek, wystarczy go nie wyrzucać lecz zbierać do pojemnika. Jeśli się nie posiada – może posiada ktoś z mieszkających w pobliżu przyjaciół? Metoda z popiołem ma jednak jeden mały mankament. Po każdej ulewie trzeba zabieg powtarzać.

    Acha, można zaprzyjaźnić się z jeżem. Ślimaki i jeże bardzo się nie lubią.

    I tak doszliśmy od surrealizmu do animozji jeżowo-ślimakowych.

    Dobranoc
    t.

  15. szekina said

    Które to animozje tu się nie kończą, bo aczkolwiek jeże nie lubią ślmaków to mój bokser nie lubi jeży, tak że pozostaje naprawienie kominka i kolekcjonowanie popiołu.

    Dobrej nocy.

  16. fren said

    Szekino, to może zaprzyjaźnij się z ropuchą. Ślimaki ropuch też bardzo nie lubią, ropuchy odwrotnie, bardzo je lubią – zjadać. Co prawda niektórzy ludzie ropuch bardzo nie lubią;), ale może Ty do nich nie należysz.

  17. andsol said

    Rośliny mięsożerne wydają mi się estetyczniejsze. Oczywiście nie takich rozmiarów, żeby od razu zjeść boksera…

  18. telemach said

    Fren, nie wiem. Jest kilka za i jedno przeciw. Ale mimo to dziękuję serdecznie za komentarz. Jest niebywale inspirujący. Co wkrótce, jak dobrze pójdzie, wyjdzie na jaw…

  19. szekina said

    Dziękuję, Fren, ropucha mogłaby być mile widziana, bo od wczesnego dzieciństwa lubię je bardzo. Podobnie jak myszy, choć one nic nie pomgagają na ślimaki. Mój kot podziela sympatię do myszy, choć w odmienny sposób.
    Jakoś mi się tu nieustannie łańcuchy pokarmowe zaczynają tworzyć…

  20. szekina said

    Andsolu, tak, to prawda, szkoda byłoby boksera, ślimaków nie szkoda, wręcz przeciwnie, szczególnie bezczelnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: