Dobrze albo wcale

31 lipca, 2009

O zmarłych należy mówić albo dobrze albo wcale. I skąd to się proszę Państwa wzięło? Skąd biorą się takie z pozoru sympatyczne, a po głębszym zastanowieniu się raczej problematyczne bonmoty?

Teorii jest kilka. Wymieńmy dwie. Zasługują na to.

De mortuis nil nisi bene [dicendum] miał rzekomo jako pierwszy zawyrokować Chilon ze Sparty. Tak przynajmniej twierdził Diogenes. Nie ten od beczki, lecz ten drugi, Laertius.  Powszechnie uważany za fachowca od żywotów i dokonań antycznych filozofów, mógł sobie pozwolić na nacechowane pewną dezynwolturą przypisywanie tego i owego – wedle swego uznania – to temu, to tamtemu. Gdyby jednak poczytał uważniej Plutarcha, byłby pewnie ostrożniejszy. Ten bowiem, dobre 300 lat wcześniej przypisał już te słowa Solonowi Ateńczykowi.  Zełgać mógł jeden, drugi lub obaj – czyli mamy tutaj, prawda, pewien dylemat. Czym się kierować? Komu tu wierzyć? Jedno jest pewne: w powyższej formie żaden z nich nie mógł niczego podobnego powiedzieć bo żaden z nich nie znał łaciny. Nie znał i już. Dlatego przyjmuje się, że Chilon powiedział (lub nie powiedział) „τὸν τεθνηκότα μὴ κακολογεῖν“, podczas gdy Solon miał jakoby powiedzieć (lub nie powiedzieć) τὸν τεθνηκότα μὴ κακολογεῖν, γῆρας τιμᾶν.“ Różnica, jeśli wolno zażartować, trudna do przeoczenia nawet dla osób pobieżnie znających starożytną grekę. Ale nieważne.

Spróbujmy zatem ocenić wiarygodność obu panów posługując się innymi, bardziej przekonywującymi kryteriami. Spróbujmy, bo co szkodzi.

O Chilonie ze Sparty wiemy mało. Pozostała po nim garść przypisywanych mu sentencji i opinia jednego z siedmiu mędrców starożytności. Niektóre sentencje są niezrozumiałe (poznaj siebie samego) inne rozczulają swą dobroduszną naiwnością (nie śmiej się z cudzego nieszczęścia). Gdyby posłuchano Chilona, nigdy nie powstałby kabaret.

O Solonie wiemy całe mnóstwo, prawie nic z tego nie jest na szczęście pewne. Nawet nie wiadomo tak naprawdę, kiedy ten Solon dokładnie żył. Biorąc pod uwagę, że wybitny prawodawca, filozof i poeta należał do czołowych propagatorów pedofilii w starożytnych Atenach – to może nawet i lepiej. Niezapomniane są jego rozwiązania prawne regulujące szczegółowo z jakimi pacholęciami płci męskiej obywatelom można współżyć ( z potomstwem niewolników i wyzwoleńców), a z jakimi raczej nie (z synami wolno urodzonych obywateli). Chyba, że obie strony się ze sobą dogadają to wtedy wolno wszystkim wszystko i jest to, według Solona, bardzo dobre, pożyteczne, godne podziwu a nawet  pochwały.

Po dokładnym porównaniu dokonań obu mędrców, decydujemy arbitralnie, że w kryterium ulicznym zwyciężył Chilon ze Sparty i teraz to już chętniej jego właśnie cytujemy. Trudno bowiem pogodzić się z myślą, że uznajemy poglądy notorycznego pedofila za godne cytowania. Albo co gorsza,  za swoje własne.

Kropotkin, po głębszym namyśle, dochodzi do wniosku, że niezależnie od autorstwa, maksyma nie ma najmniejszego sensu. Mówienie źle o zmarłych wydaje mu się wcale nie aż takie zdrożne. Po pierwsze przynosi ulgę, po drugie nie może ich to już zaboleć, a po trzecie – w przeciwieństwie do żywych – nie mogą odwdzięczyć nam się tą samą monetą.

Na temat mówienia źle o żywych starożytni mędrcy nie pozostawili nam żadnej maksymy.

Komentarzy 16 do “Dobrze albo wcale”

  1. flamenco said

    Może warto by zacząć od uściślenia, co to w ogóle może oznaczać źle – bo o szczegóły tu chyba nie idzie? Ogólnie dziś – na ten przykład – im gorzej, tym lepiej. No i komu tu wierzyć?

    To tak prawie (o prawie wiemy dużo dzięki reklamom trunku z oczkiem) na temat, a poza tematem, to chciałam tyle zauważyć, że się Pan T. zaraził – prawda – stylem Sąsiada Kropka Be (-;

  2. kwik said

    Stawiam mimo wszystko na Solona, bo on jest też autorem bonmota, że nikogo nie można nazwać szczęśliwym przed śmiercią. Widać, że się interesował.

  3. telemach said

    @flamenco: Faktycznie, chodzi za mną. Chodzi tak już od momentu obejrzenia pewnego filmu, w którym padła następująca, prawda, niezapomniana kwestia:

    „Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki panie to nikomu… Mmmm… Tak, nie… Nie podoba się. Więc dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie. Tych naszych prawda punktów, które stworzymy.”

    Jak już się przyznawać to na całego. :-)

  4. Sadoq said

    No ja bym jeszcze dodał powiedzenie nieznanego z imienia bonmo(t)ciarza, który powiedział: nie chwal dnia przed zachodem słońca, a teściowej przed śmiercią. Z tego wynika, że po śmierci można mówić tylko dobrze o kimś, wcześniej jednak nie wypada tego czynić (-:

  5. telemach said

    Kwiku, to wcale nie takie proste. Faktycznie, więcej przemawia za Solonem. Problemem jest jednak dla mnie Plutarch. Chociaż, z drugiej strony – może nie wszystko zmyślał?. Kto go wie?

  6. beatrix17 said

    Jesli chodzi o Solona to sadzic mozna, biorac pod uwage w.w. dokonania, ze tworzac te zacna maksyme chcial zabezpieczyc sobie dobra opinie u potomnych. Prawie sie udalo.

  7. Sadoq said

    No nie PRAWIE, tylko na pewno. Solon w świadomości historycznej i publicystycznej WIELKIM PRAWODAWCĄ BYŁ.
    A że lubił chłopców? Cóż! W jego czasach to nie budziło zgorszenia i było czymś powszednim.

  8. beatrix17 said

    To prawda. Przy czym ewentualnie”zalatwil” sprawe rowniez za wielu innych. Maksyma w koncu sie przyjela z pewnymi wyjatkami.

  9. flamenco said

    Godzina szczerości z.. Pan sobie chyba sprawy nie zdaje z tego, iluż widzów zgromadziłby seans wariograficzny z Pana udziałem ;)

    No, ale to już, prawda, zupełna o-bocznica. Się odkłaniam, uprzednio wyciśnięte zeznania pieczołowicie opatrzywszy kroplą pamięci!

  10. flamenco said

    Sadoq, ale ta druga część nie zawiera uściślacza, przed czyją śmiercią..

  11. Maksym said

    Co wy wszyscy ode mnie chcecie? :G

  12. andsol said

    Zapewne miał powody mówić dobrze o swych zmarłych wrogach Idi Dada Amin. Przewyśmienity móżdżek w sosie.

  13. Ja bym sie zgodził z Kropotkinem jednak.. on też odpowiada na pytanie które starożytni mędrcy pozostawili bez odpowiedzi. Nie zgodziłbym sie tylko z tym że nie moga sie odwdzięczyć;)

  14. […] przekonanie (przypisywane albo Solonowi Ateńczykowi, albo Chilonowi ze Sparty) jest głęboko zakorzenione w kulturze europejskiej. Przy czym warto wiedzieć, że już w […]

  15. Solon said

    Trafiłem tu przypadkiem i pewnie poszedłbym sobie dalej nie zostawiając po sobie śladu, gdybym nie przeczytał w tekście wpisu tej „mądrości” jakoby Solon był propagatorem pedofilii. Tak prymitywne uproszczenie domaga się kilku słów sprostowania. Jak wiadomo, co zostało nawet wspomniane w jednym komentarzu wyżej, Solon był znanym prawodawcą. Jedyne więc, co zrobił w kwestii pedofilii, to ujął ją w ramy prawne. W jego czasach była to praktyka może nie powszechna, ale akceptowana. Ocenianie tamtych czasów z naszej perspektywy to poważny błąd, ale to efekt spustoszeń, jakich dokonał w naszych umysłach kościół katolicki. Żeby nie było wątpliwości, pedofilii nie uprawiam, ani nie bronię, czego zresztą domyślą się ci, którzy ze zrozumieniem przeczytają mój komentarz. Poza tym warto dostrzec, że w tej praktyce, która pewnie przed Solonem była nieuregulowana, pojawia się jednak jej ograniczenie. Oczywiście, słabe i umotywowane z dzisiejszego punktu widzenia skandalicznie. Ale jednak.
    Patrząc na obecny porządek prawny twórców współczesnego Kodeksu Karnego należałoby nazwać propagatorami seksu z nieletnimi, bo przepis penalizujący seks z osobą poniżej 15. roku dopuszcza go jednocześnie wobec nastolatków w wieku 15-18 lat (za ich zgodą). Tymczasem w takiej cywilizowanej Francji dotąd takiego ograniczenia wiekowego w ogóle w prawie nie było i dyskusja na ten temat dopiero się niedawno zaczęła. Czyli w XXI w. w środku cywilizowanej Europy w jednym z krajów mamy stan prawny nawet „sprzed Solona”. Oddajmy mu więc przynajmniej sprawiedliwość.

  16. telemach said

    „Ocenianie tamtych czasów z naszej perspektywy to poważny błąd, ale to efekt spustoszeń, jakich dokonał w naszych umysłach kościół katolicki. ”

    Kolego drogi, mam dla Ciebie radę. Nieśmiało ją wyrażę w trzech słowach o posmaku lekko kolokwialnym ale nader rozpowszechnionym: Weź i nie pierdol. Nie wiem czy uprawiasz pedofilię, ale wierzę Ci na słowo, że nie. Wiem natomiast, że nie pojmujesz ani czym jest ironia, ani nawet nie słyszałeś o takiej kategorii semantycznej jak polisemia.
    Nie byłoby to karygodne (nie ma paragrafu zakazującego ograniczenia umysłowego lub braków w wykszałceniu) o ile byś swoje deficyty pozostawił tam gdzei im dobrze.Niestety postanowiłeś zająń stanowisko i w ten sposób – traktując dosłownie wpis, którego intencją było wykazanie absurdalności oceniania czasów zamierzchłych z aktualnej perspektywy, a stosowanym środkiem polisemicznie zapakowana ironia – zbłaźniłeś się jak norka n jarmarku. .
    W zasadzie lubię gdy ktoś wpada tutaj i komentuje. Nie lubię jednak, gdy po daniu świadectwa, że w życiu nawet nie otarł się o Sołtykowa-Szczedrina (lektury George LAkoffa nawet nie śmiem wymagać) przychodzi tutaj i dydaktycznie pierdzi. Nie rób tego proszę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: