Finale

Maj 26, 2009

Po 1945 roku, popularność imienia Adolf spadła w krajach niemieckojęzycznych – jak również ościennych – do zera. Jest to w pewnym sensie zrozumiałe. Myli się jednak ten kto sądzi, że towarzyszące nazewnictwu dzieci idiosynkrazje dadzą się zawsze tak łatwo uzasadnić. Nikt nie daje dziecku imienia Hiob. Wobec faktu, że była to postać nader pozytywna i – jeśli wierzyć kanonowi – pod każdym względem godna naśladowania, może to najzwyczajniej dziwić.

Kropotkin, nie posiadając nigdy – nawet jako dziecko – żadnego zwierzęcia na własność (czy można posiadać zwierzę?), wykorzystywał skwapliwie coroczną obecność karpia wigilijnego w wannie i nadawał stworzeniu, w skrytości ducha i tajemnicy przed otoczeniem, imiona wielkich wodzów, odkrywców, a czasem nawet filozofów.

– W zasadzie – myślał – to chyba lepiej, że nikt nie wie, że w zeszłym roku spożyliśmy Hegla.

Ponieważ dalsze rozważania związane z tematem nadawania imion wydawały mu się jałowe i nie prowadzące do żadnych, nawet konstruktywnych, wniosków, postanowił położyć się do łóżka i zamknąć oczy. Natychmiast zapadł zmrok. Za zamkniętymi na klucz drzwiami szumiało życie zewnętrzne.

Odpowiedzi: 43 to “Finale”

  1. referent Bulzacki said

    Zainteresował mnie, a nawet poniekąd wciągnął, wątek Hioba. Z tego co zdołałem ustalić Hiob ostatecznie skompromitował się nieznajomością doktryny, w tym ustaleń doktorów Kościoła. Proszę o objaśnienie wątku Hioba.

  2. telemach said

    Hiob jest istotnie interesujący. Pod wieloma względami. Jako archetyp znoszenia przeciwności losu z pokorą – niby pozytywny, ale z drugiej strony najwidoczniej nie do końca. Hiob zasługuje na rozwinięcie w osobnym wątku. Sądzę.
    Można spytać, skąd zaczerpnął Pan swe bulwersujące poniekąd informacje?
    Pozdrawiam
    t

  3. Torlin said

    A w Polsce ktoś nazwie swoje dziecko Alfonsem?

  4. beatrix17 said

    Ja raczej jestem zwolenniczka moralu bajki Leszka Kolakowskiego, ktory twierdzil, ze gdyby Hiob przyjal do wiadomosci, ze jego nieszczescia sa dzielem Szatana to by je zwalczal i miast siedziec bezczynnie poszedlby do dermatologa. Dlatego sie zgodze, ze „niby” pozytywny, no bo bez przesady, nieprawdaz.

  5. telemach said

    Torlinie, nie nazwie, pewnie że nie nazwie. Nie nazwie też Jezus (dając na drugie Maria) – choć to w pewnych rejonach hispanojęzycznych nader rozpowszechnione. Nie tłumaczy to jednak w żaden sposób Hioba, czyż nie tak?

    A na marginesie: w pewnych rejonach Niemiec (odległych od granicy) potężnym obciachem jest mieć na imię Kazimierz. Nikt tego dziecku nie zrobi.

  6. telemach said

    @beatrix Nr. 17: nie sądziłem, że tak szybko wylądujemy przy Kołakowskim. Sprawa jest o tyle zasadnicza (niezależnie od tego, kto jest sprawcą spadających na nas nieszczęść) że trzeba by było sobie wyjaśnić, czy pokora jest jeszcze dla nas cnotą? Moim zdaniem – w powszechnym rozumieniu – raczej nie.

  7. beatrix17 said

    @telemach bez numeru

    zagadnienie jest zawile. Istotnie, pokora chyba nie jest ostatnimi czasy za cnote powszechnie uwazana, w swiecie, gdzie bycie „fighterem” raczej uznawane jest za postawe godna nasladowania i podziwu. Pomylona z konformizmem znalazla swoje odzwierciedlenie w powiedzeniu o pokornym cieleciu co to dwie matki ssie. Czyli sie oplaca byc pokornym, a co sie oplaca to jest moralnie podejrzane (!)
    Dla mnie osobiscie pogodzenie sie z faktem ( czyli pokora), ze nie wszystko jest takie jak bym w danym momencie chciala (czyli nieszczescie)jest wartoscia bo pozwala uniknac goryczy a takze pozwala mi sie zastanowic co naprawde dla mnie wazne. Nie zebym potrafila za kazdym razem, ale sie staram. Ale jak zaznaczylam powyzej – bez przesady. Odroznienie nieszczescia prawdziwego od urojonego chyba pozwala unikac przesady w byciu pokornym.

    Jak to tu sie mawia – uklony ;-)

  8. referent Bulzacki said

    Blef. Myślałem, że objaśni Pan wątek Hioba za darmochę. Na fali zaciekawienia.

  9. beatrix17 said

    Panie referencie, Pan mnie rozsmiesza do bolu – tzn. kosci mnie bola, a jak sie smieje to bola bardziej. Ale co tam, niech Pan nie przestaje ;-)
    Przylaczam sie do propozycji wyjasnienia za darmoche, jesli wolno, prawda.

  10. telemach said

    ->referent Bulzacki: Panie referencie, blef doceniłem ale do tego tramwaju to ja dzisiaj nie wskoczę. Imperatyw objaśniania nie jest we mnie najwidoczniej aż tak przemożny.
    Mnie najzwyczajniej nurtuje pytanie, dlaczego w chrześcijańskim świecie imię to, mimo bezsprzecznie pozytywnych w zamierzeniu konotacji, najzwyczajniej się nie przyjęło. Tylko tyle.

  11. Hoko said

    Ezechiel też jakoś się nie przyjął…

  12. drakaina said

    Ciekawa sprawa z Hiobem istotnie. Nawiasem mówiąc, polecam lekturę tekstu źródłowego dla jego historii, mianowicie poemat sumeryjski (np. w książce „Historia zaczyna się w Sumerze” S. N. Kramera, jak najbardziej wydanej w Polsce), który rzuca niejakie światło na, powiedzmy, doktrynalno-anegdotyczną, warstwę biblijnej opowieści o Hiobie (abstrahując chwilowo od tego, że taka, jaka jest, dała Kołakowskiemu asumpt do jednego z najbardziej błyskotliwych tekstów w jego dorobku). Mianowicie w tym oryginalnym ujęciu mamy bóstwo „osobiste” i przypowieść ta dotyczy zaufania do wybranego przez siebie boga, który wesprze swojego wiernego; opowieść ma nawet happy end. Mam wrażenie, że podobnie jak w innych przypadkach przejmowania sumeryjskich opowieści przez różnych semitów (bo nie tylko Hebrajczycy to robili, zaczęli tę tradycję Akadyjczycy, gdy o Hebrajczykach jeszcze nikomu się nie śniło), niezbyt przejmowano się teologiczną zgodnością tego, co dopisywano, z materiałem wyjściowym, co dawało hybrydy, które zwłaszcza dla nas współcześnie są absurdalne.

    A tak nawiasem mówiąc, jeden z bohaterów mojej ulubionej powieści H. Rider-Haggarda, She, ma na imię Hiob i jest to jedyne znane mi użycie tegoż imienia w literaturze, ale mogę się mylić.

  13. Aspik said

    Się wzruszyłem.
    Dowiedzieć się po 25 latach, że ktoś oprócz mnie czytał pamiętniki Kropotkina – bezcenne.

    A w Szkole Podstawowej Nr. XX w mieście P. było dziecko o imieniu Abracham. Poloniści włosy rwali, ale tak było w papierach. A na papiery nie ma mocnych.
    Ot co.

    Hiob Kowalski ? Przy takim kapitanie Ahabie to i tak grzecznie. Ale nie będzie Hioba Kowalskiego – przez Biblię Tysiąclecia. Bo teraz, według nowomodnej transkrypcji, musiałby mieć imię na J.

    Pozdrowienia

  14. telemach said

    Drakaino, jest jeszcze powieść Josepha Rotha z Hiobem w tytule – główny bohater ma jednak na imię Mendel. Udało mi się odnaleźć tylko jedną nowożytną postać o tym imieniu: Иов Почаевский – Sw. Hiob Poczajewski z Kołomyi, chociaż żył i działał na terenie Rzeczpospolitej, nie zasłużył sobie nawet na małą wzmiankę w polskich encyklopediach. Widać nie wystarczy być w Rzeczpospolitej świętym, trzeba być jeszcze świętym słusznym.
    A wracając do Hioba, to muzułmanie zrobili z niego chyba lepszy użytek niż chrześcijanie. Jako Ayub (lub Aiyub) występuje w Koranie w roli identycznej jak w Biblii – potem zostaje jednak podniesiony do godności proroka. Chrześcijański Hiob (zwany w wielu językach, przepraszam za słowo, Jobem), może sobie tylko o tym pomarzyć.

  15. telemach said

    Aspik, dzieciak na prawdę tak się pisał? Ciekawe co się z nim stało? Rodzice najzwyczajniej futuryści jacyś.
    Pozdrawiam również ,a nawet mi miło.
    t.

  16. telemach said

    Hoko, a dziwi Cię to?

  17. Aspik said

    Najprawdziwsza prawda – Abracham. Nawet nie wiem, czy ukończył tę szkołę – muszę się doinformować. Dzieciak nic nie winien. Jak w tym starym kawale: Jak masz na imię ? Papapaweł. Jąkasz sie ? Nie, mój ojciec się jąkał.

  18. Napoleonid said

    czułbym się fatalnie jedząc na kolacje Hegla…już bym wolał spożyć takiego np. Tuchaczewskiego ;)

  19. Napoleonid said

    ewidentny błąd USC. facet powinien się procesować o odszkodowanie ;)

  20. Sadoq said

    Wspolczesnie do imion przywiazujemy wage, ale w inny sposob niz starozytni, ktorzy w imieniu widzieli wpisane przyszle i pozdane cechy wlasciciela imienia. Imie jakby determinowalo czlowieka.
    Dzis kierujemy sie moda, brzmieniem, skojarzeniem. Gdziez Ci Leonciowie, za ktorego brutalnoscia tesknily kobiety PRL? Isaury tez sa tylko wspomnieniem;-)
    Hiob zdaje sie nigdy nie byl bozyszczem tlumow, bo ktoz chcialby uchodzic za kogos tak pokornie przyjmujacego cierpienie. Mysle, ze skojarzenie z cierpieniem uczynilo to imie historycznym.

    Ps.
    Czy ktos z Was miewal odczucia, ze inne imie by mu bardziej odpowiadalo i lepiej go wyrazalo?

  21. Aspik said

    Do Autora.

    Podoba mi się tutaj. Proszę natychmiast się wytłumaczyć, czemu mnie tu wcześniej nie było.

    A przy okazji – istnieje hipoteza, że niechęć do własności prywatnej przebijająca z dzieł księcia Kropotkina jest owocem nieudanej próby przywłaszczenia sobie obłaskawionego jenota wystawianego w oknie sklepu z galanterią przy Newskim Prospekcie.

  22. Aspik said

    Jeśli chodzi o Isaury, to przetrwało w formie skarlałej: we wspomnianej wyżej Szkole Podstawowej Nr. XX w mieście P. jedno z dzieci miało parkę chomików o imionach Alejandro i Alfonsina.

  23. Sadoq said

    Rzeczywiście:-)
    Skarlałość ekstremalna

  24. telemach said

    -> Aspik: A jaki ja mam wpływ na to co się komu podoba? Ja żadnego wpływu nie mam. Hipoteza sprawiła, że jakoś tak, w pewnym sensie, parsknąłem. Po raz pierwszy w tym sezonie – co muszę przyznać szczerze ale zarazem niechętnie. Orzeźwiające.

  25. yassa said

    Panie Telemachu,
    najwidoczniej jakiś wpływ musi Pan mieć.
    Cieszę się, że znowu , po dłuższej jego absencji, trafiłem Aspika, bo jego śmiałe hipotezy zawsze warte były poważnego rozważenia.

    Dostrzegam także, że to miejsce robi się coraz bardziej comme il faut.

    Pozdrawiam serdecznie, dobranoc… idę spać, z dręczącą mnie myślą, dlaczego Hegel po żydowsku, jest zupełnie nie w moim guście?

  26. andsol said

    Tak się zastanawiam od pewnego czasu (i rezultat zerowy): co by się dało uznać za prekursora tej Twojej formy literackiej? Nie dostrzegam, bo mało czytam, bo to trudne do odszukania czy dlatego, że to nie istnieje i wymyśliłeś zupełnie nową formę? Możesz skromnie milczeć i tylko mruczeć z aprobatą, może ktoś inny odpowie…

  27. Sadoq said

    A tak propos imion to sobie przypomniałem takie imiona, kótre tylko przez moment były popularne w szczególny sposób:
    Bestreva: Berija – strazh revoljucii (Berija is a guardian of Revolution)
    Vektor: Velikij kommunizm torzhestvuet (Great communism triumphs)
    Ilich: Ramirez Sanchez – terrorysta, ojcie marksista nadał mu to imię:-)
    Vilenor: : Vladimir Il’ich Lenin – otec revoljucii (Vladimir Il’ich Lenin, father of the Revolution)
    Ljublen: : Ljubi Lenina (Love Lenin)
    Marlen: : Marks, Lenin (Marx, Lenin)

    To tak w ramach dygresji o zapomnianych imionach.

  28. telemach said

    @andsol: Taka hybryda. Samo jakoś wyszło. Pozdrowienia. t.

  29. telemach said

    Panie Yasso, miło mi. Comme il faut, powiada Pan? Daje do myślenia. Będę musiał chyba nad sobą popracować.

    A jeśli chodzi o gusta, to podejrzewam, że Feuerbach po grecku też by Panu na Wigilię nie smakował.

  30. telemach said

    Sadoqu: Taki Ivan Illich, na przykład, to mimo wszystko przyjemny i nawet przyzwoity człowiek był. O ile pamiętam.
    Na marginesie: skąd >>wytrzasnąłeś<< te perły?

  31. Aspik said

    Ejże, a gdzie Vladilena ?

  32. Aspik said

    P.S. Ponieważ nie sposób nie pomyśleć o Barei, to sprawdziłem – w Virginii mieszka niejaka Tradicia Johannes :-)

  33. yassa said

    Aspiku,
    moja Pani z lektoratu rosyjskiego miała na imię Ninel, bardzo sympatyczna i zacna pani.
    Zresztą pan Referent pewnie się z nią zetknął, i może to potwierdzić.:)

    Kiedyś pytano: Jak Pani/Pana godność? Bo imię to taki trochę zapomniany już dziś rodzaj godności.

    w Nowym Targu sędzia pyta gazdzinkę:
    – Pani imię i nazwisko?
    – Ze cego?
    – Godność Pani?
    Gazda tłumaczy:
    – Pytają cyś godna, babo?
    – Godna to ja nie jeste, ale harbaty to byk sie napiła!

  34. Aspik said

    Yasso,
    Ninel ? Toż to wstecznictwo !
    Dowcip opowiem Pani Aspikowej. Na pewno się jej spodoba, bo tam występuje słowo „herbata”. A od czasu prawdziwej historii o kobiecie irańskiej wydobytej z gruzów po trzęsieniu ziemi, której pierwsze słowo brzmiało „Herbaty !”, nic w tym guście mi się nie trafiło.
    Pozdrowienia.

  35. yassa said

    jasne, ze wstecznictwo, ale ile w nim wdzięku. Nie to co w jakiejś tam Elektryfikacji.
    Wstecznictwo z klasą ma swój urok.
    Zresztą rzuć okiem. Najlepiej jak Pani Aspikowa uda się już na spoczynek.:)

    wiem o czym piszę, bo od jakiegoś czasu sam robię we wstecznictwie: by wydostać się z tej drogi jednokierunkowej, walę ostro na wstecznym.
    I wcale się nie dziwie, że doprowadza to do furii co bardziej krewkich.:)
    Pozdrawiam

    Ps.
    Za oko dziękuję Kwikowi.:)

  36. yassa said

    jednak daleko mi do Kwika:).
    Nie wyszło mi to oko:
    http://guaridadelbigfoot.blogspot.com/2007/09/ninel-conde-galeria-1.html

  37. Sadoq said

    A czasami warto pogugłać w ramach przypomnienia sobie starej przykurzonej wiedzy.
    Dla ciekawych podaję link: http://www.soviet-empire.com/ussr/viewtopic.php?t=34446

  38. yassa said

    Dziwne rzeczy się tu dzieją. Link pod „okiem” nie zadziałał, a gdy podałem go w formie tradycyjnej ukazał się komunikat, że komentarz czeka na moderację. Po czym się nie wyświetlił.
    Nie wiem czy moderacja wyczulona jest na krągłości meksykańskiej modelki Ninel Conde, czy uznała, że atrakcyjnym palindromem usiłuję szerzyć idee komunistyczne:).

  39. yassa said

    przepraszam, moderacja działa tu jak żarna Watykanu. Godzinę zajęło jej wyświetlenie komentarza.:)

  40. telemach said

    Panie Yasso, wyjaśnienie tej zagadki jest proste. Filtr antyspamowy WordPressu jest kaleki i nie przewiduje listy pozytywnej. Do moderacji trafiają wszystkie komentarze zawierające linki. W ten sposób, zasada domniemania niewinności znajduje interesującą, nową wykładnię. Do czasu wyjaśnienia – spam. Może to nie jest zbyt sprawiedliwe, ale za to działa. Jak na razie, nikt tutaj nie zaproponował linku do organów, które można sobie ewentualnie powiększyć. Tak, że może zupełnie usunę ten filter. Odważę się.

  41. Aspik said

    Yasso, trzy refleksje w (kolejności wylęgania):

    1. Z Herberta: „kto wie, gdyby nas lepiej, piękniej kuszono”

    2. Syntetyk, Panie Dzieju, syntetyk. Silikon i „lentex, czyli naukowo udowodniona trucizna”. Dajcie mi b. posłankę X i budżet Pentagonu, a owej Ninel oko zbieleje.

    3. Jak widać, kiedy zejdą się chłopy, to są dwa warianty dyskusji: albo zaczynają od Hegla, a kończą na „d. M.”, albo pomijają część pierwszą.

    Pozdrowienia

  42. yassa said

    Aspiku,
    trzy refleksje do refleksji – powstałe jednocześnie:
    – kuszono doskonale; osiągnąć taki efekt za pomocą tak prostych środków, mistrzostwo!
    – siła tradycji, oryginalny wspak też faszerowany był „naukowo udowodnioną trucizną”, za pieniądze z budżetu porównywalnego do budżetu Pentagonu.
    – Hegel absolutnie zbyteczny.

    pozdrawiam

  43. Hiob przy całej pozytywnej konotacji musi też budzić jakieś negatywne skojarzenia ale niekoniecznie odnoszące się do niego jako takiego. Może chodzi o cierpienie jakiemu został poddany? Może nie podoba się fakt, że Bóg założył się o jego życie z szatanem?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: