Opus Nr. 23

Maj 18, 2009

Gdy Wsiewołodowi Dymitrewiczowi amputowano lewą nogę, wszyscy sądzili że zrezygnuje z dowodzenia szwadronem i da się przenieść na tyły. Prawą stracił już w kampanii listopadowej, radził sobie jednak dzielnie z protezą, w siodle siedział pewnie. Tylko gdy salutował, przykładając trzy palce prawej dłoni do błyszczącego daszka oficerskiego czaka, widok był trochę makabryczny, bo lejce musiał przedtem brać w zęby. Zasadniczo nie było jednak źle. Pusty, lewy rękaw munduru łopotał wesoło na wietrze, co szczególnie w trakcie szarży na pozycje wroga niebywale podnosiło żołnierzy na duchu.

Wieczorem nadeszła depesza ze sztabu, że obiecane wsparcie pociągu pancernego nie nadejdzie. Wsiewołod Dymitrewicz rozkazał rozdzielić resztę prowiantu, wypadło po dwa suchary na głowę. I kwaterkę nafty. Od strony Carycyna niebo pokryło się łuną. Paliło się zboże na pniu.

Odpowiedzi: 12 to “Opus Nr. 23”

  1. referent Bulzacki said

    Najbardziej podoba mi się idea pożaru zboża na pniu. Wizualizuję sobie i za każdym razem wychodzi mi coś bardzo bliskiego MP(ythonowi). A sprawa była przecież raczej z tych poważnych.

    Pozdrawiam,
    referent

  2. telemach said

    Jak Pan widzi – tym razem nieomal zrezygnowałem z tagów. Trawi mnie ciekawość, co tym razem z tej zabawy wyniknie. Obawiam się jednak, że niewiele.
    Ukłony
    T.

  3. referent Bulzacki said

    Mnie się wszystko wiąże z Bablem albo mniejszym Tołstojem. Raczej z tym drugim. A łuna nad Carycynem to na pewno zasługa robiącego porządki towarzysza Stalina. Muszę jednak przyznać, że oddaję pole. (Opusy kojarzą mi się poniekąd z Szostakowiczem, ale ten dopiero później się uaktywnił; w dodatku w Leningradzie). Przykro mi.

  4. kwik said

    Ech, co ja bym dał, żeby zobaczyć jak Wsiewołod Dymitrewicz gra na bałałajce!

  5. bebebetter said

    Panie Kwiku, dziekuję za nadanie lekkości sprawie. Uśmiałam się jak dawno nie :-)

    Telemachu, wolałam jak dzieliłeś się swoimi skojarzeniami, nazywanymi tagami. Była to wartość dodana.

    Mnie się z niczym nie kojarzy, poza tym, że Stalingrad nazywał się kiedyś Carycyn. Jednak nie czuję z tego powodu żadnej przykrości, bo podoba mi się Twoja opowieść i tyle. Dziękuję.

  6. andsol said

    No więc czasami nie wiem czy Ty czy Nameste bardziej mnie gubi.

  7. telemach said

    Być zgubionym przez Nameste to nie wstyd tylko wyzwanie. Też mi się zdarza. ;-)
    U mnie też nie wstyd. Wynika, poniekąd, z tytułowej heterogeniczności tego miejsca i trochę egoistycznego zamiłowania do częstych piruetów. ;-)

  8. hlb said

    a ja mam takie pytanie: czy rękaw zawsze łopotał wesoło, czy jednak czasem miewał gorsze dni?

  9. october said

    Wsiewołod Dymitriewicz pokiwał ze zrozumieniem głową, po czym złożył ją na klepisku. Sen spłynął na Wsiewołoda niczym łaska wiary na niewierzącego, znaczy nagle i niespodziewanie. Wsiewołod począł snić, a sen jego był piękny. Pierwsza Konna gnała jako wicher, znaczy Wiatr Historii, siekąc i kładąc trupem wsie całe (i w nich garnizony). Tymczasem, w pobliskim Carycynie, z namową ambitnego syna szewca, który akurat występował był jako pełnomocnik Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego ds. zaopatrzenia w ziarno, metodą całopalenia, kasowano kontyngenty zbożowe. Woroszyłow kazał palić? A czort go tam wie ! Woroszyłow Lenina się nie pytał, chociaż ten był mocno przeciw, może być kazał palić ?
    Wtem, Wsiewołod , przebudziwszy się nagle, usłyszał z oddali pociąg. Więc jednak przyjechał pociąg nasz miłyj, pancernyj ? – ucieszył się w sennych majakach, lecz Morfeusz podstępny, tchnął ku niemu obłok oddechu swego. I dobrze, gdyż pociąg jechał po pełnomocnika, a nie do pomocy. Pociąg wysłał Trocki, bo sam Lenin kłócić się nie lubił, jednakowoż uznawał argumenty.

  10. porcelanka said

    Wsiewołod Dymitrewicz to bardzo dzielny człowiek :) Wie, o co w życiu chodzi.

  11. yassa said

    Czy to przypadkiem nie ten sam Wsiewołod Dymitrowicz, który na kwaterze w Jekatierinosławiu, gdy udawał się na spoczynek, by wszystko w szwadronie chodziło jak w szwajcarskim zegarku, wystawiał w oknie swe szklane oko?
    To przez które kilka lat później rozstrzelany został za szpiegostwo…

  12. Tak to jest, tagów niet, rękaw łopoce, oko w oknie, nikt nic nie wie. Okropność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: