Anegdota

Maj 10, 2009

Ławrentij Pawłowicz zazdrościł Izaakowi Emanuiłewiczowi oprawek do okularów. Spać po nocach nie mógł, tak zazdrościł. Wszyscy podziwiali okulary Izaaka Emanuiłewicza a Jewgienia Salomonowna obdarzyła go nawet swymi łaskami. Ładna rzecz takie oprawki. Ładniejsza niż, dajmy na to, uciskające grzbiet nosa pince nez z wstawionymi szybkami. Ileż to razy próbował się Ławrentij Pawłowicz dowiedzieć, skąd Izaak Emanuiłewicz je wytrzasnął.
– A te Pańskie okulary, Izaku Emanuiłewiczu – pytał niby mimochodem – to niby skąd Pan je wziął?
Ale Izaak Emanuiłewicz tylko się tajemniczo uśmiechał. Pętak.

Pewnego majowego wieczoru Ławrentij Pawłowicz pojawił się na raucie w ambasadzie japońskiej w okularach toczka w toczkę podobnych do obiektu swych dotychczasowych marzeń. Zdumienie było niepomierne, a i plotkom nie było końca. Ławrentij Pawłowicz przechadzał się wśród szepczącego tłumu z właściwym mu pogodnym wyrazem twarzy. Efektu nie psuł nawet sklejony plastrem lewy zausznik.

Ponieważ nie było zwyczaju zadawania Ławrentijowi Pawłowiczowi niewygodnych pytań, nie musiał się też tajemniczo uśmiechać.

Gdy Józefowi Wissarionowiczowi doniesiono o tym zabawnym zdarzeniu, jego rozbawienie było niepomierne a serdeczny śmiech zaraźliwy dla otoczenia.
– A to łobuz z tego Ławrentija Pawłowicza – powtarzał krztusząc się ze śmiechu Józef Wissarionowicz – a to łobuz.

Erenburg odłożył pióro, wziął do ręki kartkę i zagłębił się w lekturze napisanego właśnie teksu. Gdy skończył, skrzywił się. Wlepił wzrok w ścianę. Na ścianie siedziała mucha. Pisanie anegdot nie było najwidoczniej jego najmocniejszą stroną.
– Zoszczenko to chyba ze mnie już nie będzie – westchnął.
Po czym podarł kartkę na drobniutkie skrawki, które następnie zjadł, popijając wystygłą w międzyczasie herbatą.

Odpowiedzi: 20 to “Anegdota”

  1. referent Bulzacki said

    Cholera (pardą), nieco Pan popsuł (osłabił, zmiękczył, zniuansował, wytrącił, hmmm… zastrzelił) zabawę tagami. Byłem skłonny zracjonalizować sytuację i posłać jakąś „objaśniającą” puentę. A tak… Chyba że nie mam racji.

  2. Faktycznie, tagi zabójcze. No ale co by młodzież dzisiejsza bez tagów zrobiła. Jeszcze by zaczęła dopytywać Autora jakoś w guście „ciekawe czy ten Wokulski ożeni się z tą laską czy nie?” No to ponarzekałem, prawda. A tak w ogóle bardzo bardzo.

    Pozdrawiam.

  3. telemach said

    ->Referent: Istotnie, istotnie. Wahałem się z tymi tagami, w końcu jednak obawa, że jednostki zainteresowane tematem z przyczyn odmiennych od tych, które w blogosferze przeważają, nie odnajdą ścieżki przez dżunglę – przeważyła. Konwencja zagadki gwarantuje naturalnie lepszą zabawę, szkopuł w tym, że będziemy się wówczas bawić w nader wąskim gronie. Ale może się mylę, jak Pan sądzi?
    A jeśli chodzi o rację to chyba oboje wiemy jak jest, nieprawdaż? Tak, że mogę Pana uspokoić…

  4. telemach said

    -> Sergiusz. Witam, cała przyjemność chyba po mojej stronie. Podoba mi się pański nick z przyczyn pozamerytorycznych. Gdyby tylko ten Jesienin tyle nie pił…

  5. porcelanka said

    Wolałbyś Telemachu wrzody, zawał, czy może bicie żony? ;) Broniewski miał racje, kiedy pisał:

    Bije czarna godzina
    czarny wiersz się zaczyna
    dajcie mi, ludzie trzeźwi
    szklankę mocnej poezji
    szklankę czarnego wina

    Łypią trzeźwi znad kufla
    dobrze, niech nam się uchla
    poczekamy do świtu
    czy zażąda kredytu?
    Brzęk! Stoi czarna butla

    Wypiłem do dna z gniewem
    upiłem się i śpiewam
    wkoło łypią ponuro
    nikt nie nuci do wtóru
    drugą szklankę nalewam

    „Wasze zdrowie przytomni!
    nie podchodźcie wy do mnie
    gdy tę szklankę wypiję
    to was wierszem zabiję
    a chce o was zapomnieć”

    Obstąpili mnie wkoło
    a ja trzymam się stołu
    trzecia szklanka wypita
    i stół rusza z kopyta
    lecę w gwiazdy i wołam:

    „Witaj piękna przygodo!
    Witaj gwiezdna pogodo!
    Wplątany w włosy komet
    chwytam cienie andromed
    patrzę w luny twarz młodą

    Gwiazdy, gwiazdy przepuście
    pieśni szukam w tej pustce
    wylewam z butli czarnej
    wino w pył planetarny
    ale milczą czeluście…”

    I ocknąłem się rano
    twarz miałem krwią zalaną
    trzeźwi nade mną stali
    bili mnie i pytali
    co za wino dostaną?

    Odrzekłem: „W jednej piersi
    mieści się świat najszerszy
    gdy się miłość poczyna
    tej mi trzeba, nie wina
    i bez niej nie ma wierszy.”

    Wybacz rozpisanie się…:)

  6. telemach said

    W przypadku Broniewskiego to ja proszę Pani jestem nader ostrożny z wszelkimi wypowiedziami. O racji już nie wspomnę. Z powodów zasadniczych.

  7. referent Bulzacki said

    To jest doskonałe pytanie (by Maleszka) i nie potrafię na nie odpowiedzieć. Wybór między elitarnością a powszechnością. Kiedy człowiek weźmie i się zanadto upowszechni, prawda, koledzy zaraz dzwonią do niego i pytają: „Co ty wyprawiasz, nie poznajemy cię, daj spokój!”; o wyrzutach sumienia jako koszcie własnym nie wspomnę. Z drugiej strony, co zrobić, kiedy jest jedno „klik” na miesiąc i bierze człowieka rozpacz (zamierzona przesada), że jego pisarstwo zagubiło się zupełnie i nie ma nadziei na czytelnika. Co wybrać? To jest właśnie jedno z tych pytań, na które nie znam odpowiedzi ;) Pan powinien się tym zająć; nomen omen.

    referent

  8. Już od dawna się zastanawiam, czy bez wódki i tym podobnych trunków, mielibyśmy dzieł wielkich i mniejszych: tyle samo, więcej czy mniej?

  9. Mag said

    klask klask klask, jak ładnie.

  10. telemach said

    Panie Referencie, ja taką sytację przewidziałem i dlatego tytuł bloga. Gdyby Pan znał odpowiedź to ja jak najchętniej poszukam, może nawet znajdę a jak nie to wymyślę pasujące pytanie. A tak, proszę Pana, to ja mogę podobnie jak reszta, czyli siusiać za dorożką. Proszę mnie nie przeceniać. Chcieć to ponoć móc ale bez przesady.

  11. Torlin said

    A ja w ogóle nie używam tagów.

  12. telemach said

    Pani Mag, jeśli Pani się spodobało to jest to dla mnie podwójnie cenne, bo dodatkowo zostałem doceniony w ojczyźnie. Pozdrawiam.

  13. telemach said

    Torlin, odlaboga, to w jaki sposób taki np. miłośnik Tatarów ma do Ciebie przypadkiem trafić? Wiedziony intuicją?

  14. Torlin said

    Ja postępuję tak, jak radziły matki i ciotki młodym dziewczętom w XVIII i XIX wieku: „Siedź cicho, ludzie cię sami znajdą”. Mnie się ciągle wydaje, że tagi to jest taka chęć pokazania się. Mam mnóstwo odwiedzin u siebie i wyszukują mnie w Google, gdzie dzięki Łotrpressowi jestem. A nie użyłem w życiu jeszcze ani jednego taga.

  15. Obawiam się trochę tego wyznania, ale co tam, najwyżej, prawda. Otóż jest Pan pierwszym człowiekiem, któremu podoba się mój nick. To znaczy pierwszym, który mi coś takiego powiedział. Sprawę dodatkowo komplikuje okoliczność, że podobnie nikt mi nie powiedział jeszcze, że się nie-podoba. Nie żeby od razu coś tam coś tam, ale to miłe samo w sobie.

    Nie wiem czy to jest odpowiedź, ale chętnie poznam dopasowane do niej, prawda, pytanie :-)

    Mój utalentowany imiennik istotnie trochę się pospieszył (w ogóle chyba całe krótkie życie się jakoś spieszył), ale kto wie, czy na trzeźwo napisałby coś nadającego się do czytania? To mógłby być problem. Nic za darmo na tym świecie, najwyraźniej.

    Ukłony

  16. october said

    Szanowny Telemachu, uprzejmie donoszę, że uwikłałam Cię w zabawę pod hasłem : Kreativ Blogger. Oczywiście bez zobowiązań, gdyż zabawa w czasach nam
    współczesnych nie musi opierać się na carskich ukazach (patrz ukaz : na balu należy dobrze sie bawić i nie wolno pluć na podłogę). Ukłony.

  17. telemach said

    Droga October,

    nie wiem wprawdzie o co chodzi i prawdopodobnie się nie dowiem, mimo to pragnę Ci jednak podziękować i uzanać wieść za krzepiącą. Dziękuję. U Ciebie podziękować nie mogę bo z niezrozumiałych powodów wzywany jestem za każdym razem do „podania kodu z obrazka”. Ci chętnie bym uczynił gdyby moja przeglądarka (firefox) pokazała mi obrazek. Nie pokazuje.
    Ukłony
    t.

  18. Sadoq said

    Stylistyka wpisu iście bułhakowska… tak jest przynajmniej w moim odbiorze.
    Lubie te klimaty.

  19. gość niedzielny said

    Sadoq, to nie są imho żadne bułhakowskie klimaty. To jest po prostu niesamowite. Nie dowiemy się chyba nigdy jak wyglądały ostatnie chwile Babla. Wiemy natomiast, m.in. z akt KGB, że pozbawiony został po aresztowaniu okularów. Na ostatnim zdjęciu dołączonym do protokołu przesłuchania pisarz ma lewy oczodół otoczony ogromnym sińcem.
    Dreszczy można dostać.

  20. Mi sie podobalo. Bulkakova uwielbiam, ale to nie do konca jego klimaty, tu sie zgadzam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: