Doniosłe chwile w dziejach ludzkości. Herostrates

Kwiecień 11, 2009

„Bevor ich ein endgültiges Urteil über Herostrat abgebe, würde ich gerne ein Bild des Tempels sehen.
Karl Kraus

Na pomysł aby stworzyć listę przebojów widocznych osiągnięć rodzaju ludzkiego wpadł jako pierwszy niejaki Antypater z Sydonu, bajarz i turysta, zwany przez potomnych z nieznanych powodów również uczonym. W stworzonych około 130 roku (przed narodzeniem) „Epigramach” wymienia siedem budowli starożytności, które jego zdaniem godne są obejrzenia. Większości z nich nigdy nie widział bo opisał je mylnie, innych znów widzieć nie mógł, bo za jego czasów już nie istniały.Wiszące ogrody Semiramidy na przykład, ani nie miały nic wspólnego z Semiramidą ani też nie wisiały, ale co tam, już wówczas bardziej liczyły się chęci niż rzetelna wiedza. Chęci Antypatrowi najwidoczniej nie brakowało.

Pomysł, aby nazwać wymienione przez Antypatra atrakcje turystyczne (theámata ) cudami, narodził się w głowie niejakiego Filona z Bizancjum. Filon znał się co prawda na pneumatyce, konstrukcji katapult i budowie portów, uważając się jednak za człowieka wszechstronnego, zajął się również pisaniem o świecie. Fakt, że nie podróżował i w związku z tym raczej niewiele widział, nie stanowił większej przeszkody w napisaniu dzieła o wymownym tytule „De septem mundi miraculis“. I tak już nam pozostało, wymysły dwóch ignorantów przeszły do historii jako antyczna wizja świata.
Siedem cudów świata było zresztą już w starożytności co najmniej jedenaście, bo co rusz ktoś miał ambicję aby coś nowego dopisać lub skreślić. Pozycję szóstą na pierwszej liście przebojów zajmowała Świątynia Artemidy w Efezie, jakimi kryteriami autor się posłużył pozostanie zagadką. Budowli na oczy nie widział, nie mógł też znać nikogo kto ewentualnie widzieć mógł. Zbudowana w znacznej części z materiałów łatwopalnych świątynia, zamieniła się w zgliszcza 200 lat przed powstaniem antypaterskich “Epigramów” dzięki odwadze i stanowczości niejakiego Herostratesa, którego imienia nikt by sobie dzisiaj nie przypominał, gdyby we władzach miasta Efez nie zasiadali wyjątkowi idioci. Wierząc w moc sprawczą postanowień o charakterze administracyjnym, rada miejska pięknego miasta Efezu wydała dekret nakazujący potomnym skuteczne zapomnienie imienia spragnionego wiecznej sławy piromana. Idiotyzm tej absurdalnej decyzji był tak ewidentny, że Teopomp z Chios nie mógł się najzwyczajniej oprzeć pokusie i powracał w swych rozlicznych rozprawach do wzmiankowanej historii jak pijany do płotu. I stało się jak było do przewidzenia: niezliczone są zabytki starożytności i wszystkie one, z wyjątkiem piramidy Cheopsa, spoczywają dziś w gruzach. Tylko w jednym, jedynym przypadku przetrwało do dziś imię sprawcy zniszczeń. Powinno to zasadniczo dać do myślenia współczesnym nam twórcom aktów prawnych, ale pewnie znów wymagamy zbyt wiele.
Legenda, jakoby największy barak (kolumnada marmurowa, konstrukcja dachu i ścian z drewna cedrowego) starożytności spłonął w dniu narodzin zbrodniarza wojennego Aleksandra zwanego obecnie Wielkim, pozbawiona jest znamion wiarygodności. Zawdzięczamy ją najprawdopodobniej sprytowi Efezyjczyków poszukujących sponsora gotowego partycypować w kosztach odbudowy. Starania uwieńczone zostały sukcesem.

Zabłąkani w okolice tureckiej mieściny Selçuk turyści mogą podziwiać pasące się kozy i stojącą samotnie na podmokłym terenie kolumnę, jedyną pozostałość po odbudowanym cudzie antycznego świata.
Po dawno zrównanym z ziemią Efezie pozostał w pamięci potomnych jeden, jedyny ślad w postaci imienia pewnego handlarza (jak chcą jedni) lub szewca (jak chcą inni), który lubił przyglądać się płomieniom.

Wszystkiego dobrego i spokoju ducha z okazji Świąt Wielkanocnych, które są pogodne i z powyższym tekstem naturalnie nie mają nic wspólnego.

Odpowiedzi: 7 to “Doniosłe chwile w dziejach ludzkości. Herostrates”

  1. fren said

    Bardzo to zgrabnie napisane, tyle że ostatnie zdanie nie jest prawdziwe. Efez jest pamiętany przede wszystkim z Heraklita, z jego teorią logosu, jako prawa według którego uporządkowany jest świat, z jego panta rhei. Potomni wprawdzie przechowują w pamięci imiona wielkich zbrodniarzy, mgliste wspomnienia durnoty polityków, ale też myśli wielkich filozofów, które przez tysiąclecia pobudzają ich do myślenia.

    W optymistycznym nastroju również życzę wesołych świąt.

  2. Torlin said

    Zgadzam się z przedmówczynią, przecież Efez to nie jest dzisiaj jedna kolumna, to jest zabytek klasy „0”.

    Wszystkiego Najlepszego dla Ciebie i Twojej rodziny składa Torlin

  3. Mona said

    Nie tylko Heraklit. Maria, matka Chrystusa miała jakoby umrzeć w Efezie.I jest jeszcze pare innych nazwisk

  4. telemach said

    @Fren
    @Torlin

    Fren, naturalnie ze w rozciągającej się od późnego paleolitu aż po średniowiecze historii Efezu urodziło się tam, żyło i zmarło wielu mądrych i głupich, dobrych i złych, słynnych po dziś dzień i zapomnianych. W świadomości zbiorowej funkcjonuje jednak trwale zakotwiczony Herostrates. To o nim powstawały poematy, dramaty i filmy. To nad nim pochylał się Sartre w „Le mur”, to o nim wspominano gdy Chapman strzelał do Lennona. Paradoks polega dla mnie na tym właśnie że Herostrates – na skutek decyzji notabli właśnie – uzyskał popularność przerastającą (znów: mówimy o kolektywnej wyobraźni) wielu mędrców którym ludzkość dużo zawdzięcza.

    Torlinie, zwracasz uwagę na ważny aspekt sprawy. Kolumna pozostała po świątyni. Efez zniknął istotnie z powierzchni ziemi, w XIX wieku trzeba go było szukać z łopatą i kilofem.W czasch osmańskiego imperium było to miejsce uzyskiwania materiałów budowlanych. To co obecnie jest atrakcją turystyczną to stanowiska archeologiczne i rekonstrukcje, głównie z przełomu XIX i XX wieku. To co atrakcyjne z Artemizjonu, jest do zobaczenia w British Museum. Kolumnę pewnie przeoczono. I obok niej pasą się istotnie kozy, widziałem.
    Pozdrowienia

  5. defendo said

    Nie potrafię składać życzeń, niestety. Jak napisać,że tak bardzo mocno życzę Ci wszystkiego, co najlepsze, bo tylko na najlepsze zasługujesz? Że życzę Ci poszukiwań i błądzeń radosnych? Jakieś nieporadne te słowa, nie umieją emocji oddać, przepraszam…

  6. „theámata”… bardzo podoba mi się to słowo :)
    Podoba mi się nawet Herostrates (imię, rzecz jasna).

    Kojarzą mi się to nieco po anglosasku:
    The ámata
    Hero-strates

    Pozdrawiam,
    z życzeniami świątecznymi niestety się spóźniłem…
    Życzę więc przynajmniej ciepłej i słonecznej wiosny.

  7. iżyk said

    Nooo? Z breneki tak im walisz, że idioci i jeszcze śrutem poprawiasz, że wyjątkowi, a tymczasem to tylko ten szewc mógł ich doprowadzić do szewskiej pasji.
    Jedno z podań głosi, że rozpytywany na okoliczność herostrates wyznał, iż otóż doskwiera mu nieciekawy byt szewca u boku męczącej szewcowej z bandą usmarkanych szewcząt pod nogami. Zmęczony przedłużającym sie brakiem rozgłosu i taką ogólną jakąś herostratesową nijakością, zapragnął wreszcie uczynić coś, co jego imię na ustach wszystkich i zapewni wieczną pamięć. Z braku wojska, pieniędzy i politycznych talentów, które zdawały się być nieodzowne do wywalczenia sobie miejsca w historii – uczynił, co uczynił.
    Nooo? A na co ty byś go skazał?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: