Wieczny tułacz

Marzec 30, 2009

„C’est l’antisémite qui fait le juif”
J-P. Sartre, „Réflexions sur la question juive”

Antysemita, przybywszy w okolice bliżej mu dotąd nie znane, rozgląda się uważnie. Choć znużony wędrówką, stara się mimo skrajnego wyczerpania nie utracić tak potrzebnej czujności. Poszukiwania nie są łatwe, a wróg może się czaić wszędzie. Na szczególną nieufność zasługują zamożni lub wykazujący się starannym wykształceniem. Obdarzeni nieprzeciętnymi talentami bądź znajomością języków innych niż własny. Pewną wskazówkę stanowić może również brak agresji, lub pełen poświęcenia, lecz jakże pozorny i niesłuszny patriotyzm.

Wbrew popularnemu mniemaniu, porównywanie kształtu nosów i zaglądanie do gaci nie jest jego specjalnością. Już nie.

Poszukiwanie Żyda w bliźnim jest misją niemożliwą do spełnienia bez wytrwałości i wyrzeczeń. Zajęciem znojnym, żmudnym i wymagającym poświęceń. Nie zawsze uwieńczone bywa ono sukcesem.

Nie zdoławszy Żyda odnaleźć, antysemita niezwłocznie rusza w dalszą drogę. I tak już od tysiącleci. Pokryty kurzem minionych wędrówek, spragniony zrozumienia i narażony na wytykiwanie palcami przez prześmiewców, przenosi się z miejsca na miejsce, wierząc głęboko, że kiedyś wreszcie modlitwy jego zostaną wysłuchane. Że kiedyś musi się udać. Nie zazna spokoju aż nie dopełni się misja. Antysemita. Wieczny tułacz.

Odpowiedzi: 38 to “Wieczny tułacz”

  1. „L’antisemitisme, en un mot, c’est la peur devant la condition humaine. L’antisemite est l’homme qui veut etre roc impitoyable, torrent furieux, foudre devastatrice: tout sauf un homme.” J.-P. Sartre, Reflexions…
    Za brak akcentów przepraszam. Tłumaczyć nie będę, bo jeszcze pokaleczę oryginał, a szkoda by była. Może ktoś to zrobi fachowo, jeśli ma ochotę ;)

  2. rysberlin said

    Hut ab!!!

  3. nameste said

    Bardzo optymistyczne, bardzo. Bo, po pierwsze, istnieje niemal gwarancja, że se pójdzie dalej, jeśli nie znajdzie (Ż. w b.). Ale, po drugie, na ogół znajduje, choć można się przyczepić, bo żeby znaleźć Ż. w b., trzeba najpierw znaleźć b., czyli uznać, że ten-a-ten bliźnim jest, a tymczasem to równie niejasne pojęcie, co Ż. Wreszcie, fajnie byłoby uznać, że a. jest bytem wędrownym, ale przecież wszyscy wiedzą, że lęgnie się w szczelinach podłogi, z brudu.

  4. telemach said

    Nameste, witam. Optymizm jest naszą silną stroną, szczególnie w godzinach porannych. Jesteśmy z tego znani.
    Nad partogenezą pomyślę. Byłoby sensowne wytłumaczenie.

  5. kwik said

    Masz na myśli abiogenezę, czyli samorództwo. Partenogeneza to rozmnażanie dziewicze, czyli bez potrzeby samców. Raczej niewyobrażalne jako źródło antysemitów.

  6. nameste said

    Kwiku, jeśli antysemityzm przynajmniej historycznie, choć przecież wiemy, że nie tylko, jest pozytywnie skorelowany z chrześcijaństwem, to znane powszechnie poczęcie można, spox, uznać za źródło.

  7. kwik said

    Trochę racja. Ale Jezus przecież nie był antysemitą. To kto w takim razie był pierwszym chrześcijańskim antysemitą?

  8. nameste said

    A czemu Ci zależy na ustaleniu pierwszeństwa? Zresztą, teoria szczelin podłogi jest wyraźniejsza, bardziej dziarska i neutralna światopoglądowo ;)

  9. kwik said

    Jak to czemu, przecież to był wielki chrześcijaństwa reformator, Jezus mówił zupełnie co innego, nawet nieprzyjaciół kazał miłować.

  10. bebebetter said

    Wśród antysemitów, jak i wśród innych gatunków wyróżnic prawdopodobnie można wiele odmian. W odróżnieniu od opisanego wyżej tułacza ja zetknęłam się z antysemitą stacjonarnym, który nie opuszczając swego gniazda dostrzega Żyda wszędzie, nie podejmując żadnych wysiłków w celu jego zidentyfikowania. Każdy może być Żydem, to zależy od potrzeb antysemity zagnieżdzonego. Specyfika regionu.

  11. Abulafia said

    Antysemityzm jest postawą wrogą wobec narodów semickich od Akadyjczyków po Fenicjan. Istniał od czasów przedchrześcijańskich. Przewrotna historia, tworzona przez chrześcijaństwo, wypełniła antysemityzm treściami nieprzychylnymi wobec jednego tylko narodu-Żydowskiego, postrzeganego jako grupa etniczna wyznająca religię monoteistyczną. Skanalizowanie wrogości wobec ,,narodu wybranego” leżało w interesie Kościoła katolickiego. Dziś, wbrew definicji, antysyjonizmem określa się dyskryminację osób pochodzenia żydowskiego.
    Przysłowia mówią; Nie podcina się gałęzi, na której się siedzi, ani pluje do miski, z której jada. Jak określić kogoś, kto gardzi własną nacją i jej kulturą? Co powiedzieć o semicie Jezusie gardzącym semitami?
    Nie wypełniał tych dwóch porzekadeł w stosunku do Izraelitów. Był anty; judaistą, syjonistą, izraelitą. Pomimo, że wywodził się z Galilei, integralnej krainy Izraela. Był Żydem z całym sztafażem podkreślającym pochodzenie, a więc; obrzezanym, płacącym coroczny podatek świątynny, wypełniającym zakon itp.
    Uzasadnienie podstaw anty syna Marii kosztowałoby zbyt wiele czasu i szczękościsku fanów Jezusa, przeto przytoczę istotniejsze wypowiedzi charakteryzujące mentalność oraz nauki Mistrza.
    Deprecjonował prawo i proroków (Łk. 16,16), występował przeciwko postowi (MK. 2,18) i szabatowi (Mk. 2,23). W szabat też uzdrawiał (Łk. 13,14).
    Religijnych Żydów nazywał szatanami (J. 8,44) a synagogę domem Szatana.
    Więzy krwi i wspólnoty odrzucał na rzecz sekty (,,pójścia za mną”). Gardził rodziną (Łk. 14,26).
    Określał Żydów mianem ,,Plemię żmijowe” (Mt. 23,33) podobnie jaj Jan Chrzciciel.
    I Pawłowe; ,,Krew na waszą głowę” (Dz.A. 8,5) oraz wyklęcie Żydów ,,aż do końca świata”.
    Jeśli to nie jest przejaw anty wobec ,,narodu wybranego”…to Biblia nie jest słowem bożym, a wrogość Jezusa wobec ziomków złośliwością nowotestamentową ,,diabelskich apostołów”.
    W świetle definicji W. Marra Jezusa należy uznać za antysemitę, aczkolwiek za życia był tylko egocentrykiem rojącym o królestwie bożym. Dla idei gardził Żydami (,,plemię żmijowe”) i obcymi (,,psy i wieprze”). Nie pierwszym i nie ostatnim antysemitą. Jednakże ciężar gatunkowy jaki wniósł do historii nienawiści do Żydów i wszystkiego co żydowskie, przebija zusammen żydofobów i żydożerców.
    Ludzkość podążająca śladami Zbawiciela zabrnęła na manowce cywilizacji. Bo aryjczyk gardził Żydem. Dokąd doprowadzi pogarda Żyda przez Żyda?

  12. nameste said

    @Abulafia:

    Przysłowia mówią; Nie podcina się gałęzi, na której się siedzi, ani pluje do miski, z której jada. Jak określić kogoś, kto gardzi własną nacją i jej kulturą? Co powiedzieć o semicie Jezusie gardzącym semitami?

    Na obronę Jezusa można powiedzieć, że jeśli „gardził własną nacją i jej kulturą”, to przynajmniej nie przenosił tej pogardy na pojedyncze osoby ludzkie z tej nacji i z tej kultury, co na ogół automatycznie wchodzi w pakiet.. A poza tym wygląda na to, że gardzenie cudzą nacją i jej kulturą jest wg Ciebie bardziej OK. Chyba masz coś nieteges.

  13. kwik said

    Abulafia – Mateusz 23,33 jest antystabliszmentowy, przecież Jezus tam atakuje obłudników-faryzeuszy zwracając się do prostych Żydów (do tłumów). Jeśli Jezus był antysemitą, to każdego kto dziś skrytykuje polskie tysiącletnie tradycje katolickie albo biskupów można śmiało nazwać antypolonistą. A więc jak dla mnie to celny strzał we własną stopę.
    A skąd są psy i wieprze?

  14. Abulafia said

    @ nameste.
    Oczu moich oczarowanie.
    Gardzenie ,,cudzą” nacją i jej kulturą doprowadziło cywilizację na manowce, co podkreśliłem w przedostatnim zdaniu. Czy dla uwypuklenia podobnej pogardy mam odmawiać Kadysz, albo odśpiewać Marsyliankę?
    Co do ,,nieteges”-zgadzam się. Już nie mogę patrzeć w lustro. I nie jest to wina urody, która pozostała mimo posunięcia w wieku. Rogi mi rosną, ot co.
    Pozdrawiam.

  15. Abulafia said

    ,,Psy i wieprze” Mt. 7,6.
    Mt. 23,33 określa najpierw Żydów mianem żmij, później monoteistów nie zgadzających się na wielobóstwo z Jezusem jako bogiem.

  16. kwik said

    @ Abulafia – dzięki. Tu jest: Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.
    A blisko potem (12): „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.”

    Żydowscy zapewne. Wyraźne odwołanie się do żydowskiej tradycji.

  17. Abulafia said

    @kwik.
    Ambiwalencja nauk Jezusa powala najtęższe umysły. Niekonsekwencja wywodów i sprzeczność ze sobą wielu sentencji a mądrości, co więcej, wewnętrzna niespójność tzw. logiów, zmusiła np. Daenikena i Farkasa do wyciągnięcia wniosku; ,,Przy pomocy Biblii można uzasadnić nawet splot dywanu”.
    Antynomie, niedokładne tłumaczenia tekstów oryginalnych, interpolacje i ingerencje kopistów w ,,żywe słowo boże…nikomu nie pozwala już bezkrytycznie podchodzić do ,,pisma natchnionego” bezkrytycznie. Co boskie, a co ludzkie nie dojdziesz.
    Przeto nie dociekam tylko demaskuję niedorzeczność zadętej świętości.
    Pozdrawiam.

  18. nameste said

    @Abulafia:

    Gardzenie ,,cudzą” nacją i jej kulturą doprowadziło cywilizację na manowce, co podkreśliłem w przedostatnim zdaniu. Czy dla uwypuklenia podobnej pogardy mam odmawiać Kadysz, albo odśpiewać Marsyliankę?

    Właściwie to nie bardzo rozumiem, co Ty do mnie mówisz. Ksenofobia i etnocentryzm wydają się constans cywilizacyjnym, ledwie ciut nadgryzionym przez nowożytne uniwersalizmy (w teorii chrześcijaństwo pretenduje do tej roli, w praktyce — na dwoje babka). Więc termin „manowce” [zboczenie z właściwej, normalnej drogi] jest tu nadużyciem; to już raczej uniwersalizmy są „manowcem”. Uwagi z Kadyszem i Marsylianką to już ni w ząb, oto siła gryzącej ironii (przegryza się na wylot ;) ).

  19. Monades said

    Antysemityzm jest irracjonalny. Umyka wszelkim opartym na logice osądom. Kiedyś byłam świadkiem jak w malgaskiej wiosce jeden Malagassi postanowił zdyskredytować drugiego Malagassiego rozsiewając pogłoski o jego żydowskim pochodzeniu. Udało się i to siewca pogłosek został wójtem.

    I pomyśleć, że przed wojną były bodajże wśród endecji takie pomysły aby wysłać żydów na Madagaskar.

  20. szekina said

    Podobno w książce „Constantine’s Sword. The Church and the Church. A history” James Caroll wywodzi antysemityzm od Konstantyna, od którego ponoć rozpoczął się kult krzyża w kościele, a dokładniej od jego wizji na niebie i słów „Tym podbijesz”. Nie czytałam niestety, planuję kiedyś zakupić. Czytałam o tym w książce o kompleksach kulturowych, i to co jakoś we mnie utkwiło to potrzeba znalezienia wroga, bądź też projekcja swej własnej wewnętrznej traumy na niego. Jeżeli prześladowanie najpierw jest wewnątrz psychiki, będzie poszukiwało swego lustra na zewnątrz, tak jak piszesz, to jak wieczna tułaczka. W Polsce popularne zjawisko, wrogowie się jedynie wymieniają. Pewnie tak jakoś łatwiej, gdy przestaje się ich szukać, trudniej określić kim się jest w odniesieniu i do siebie i do świata. Być może antysemityzm jest po to, aby się zdefiniować i to jeszcze na tej „dobrej” pozycji gdy własną tożsamość ma się we fragmentach?

  21. szekina said

    Błąd w tytule książki w moim poprzednim komentarzu, powinno być: „Constantine’s Sword. The Church and the Jews. A history”

  22. rysberlin said

    polecam Wam to miejsce

    http://www.holocaust-mahnmal.de/

    serce miasta,idziemy rozproszeni ulicznym ruchem
    i widzimy morze kamieni przelewajacych sie jak fale
    wchodzimy w jedna z szar pomiedzy blokami ,ocieramy sie o chropowaty zimny beton,idziemy glebiej skrecamy w lewo,jeszcze raz w lewo,prawo,lewo,prawo zostajemy sami w miejscu i przestrzeni i czase w srodku miasta a jednak zagubieni za rogiem bo w prawo,pomiedzy zimnymi blokami szukamy ,co czuja ludzie w srodku miasta zagubieni w samotnosci obojetnych blokow swiadkow

  23. Antysemita ma szczególnie ostatnio pod górkę, bo na salony wstydzą się go wpuszczać. Co innego rusofob – tego przyjmują tam z otwartymi ramionami. Dziwne, bo obaj panowie wyznają podobne wartości i żywią podobne uczucia, inaczej tylko skierowane. Swoją drogą – może by tak którąś z kolejnych notek poświęcić właśnie rusofobii?

    Pozdrawiam.

    P.S.: Jezus nikim nie gardził.

  24. telemach said

    Rusofobia nie cieszy się naszą sympatią. Nawet przeciwnie. Tekst byłby jednak trochę (a może nawet całkiem) nieczytelny poza Polską. Holendrzy też Belgów nie lubią, ale w Polsce to nikogo nie porusza. Również animozje pomiędzy Tyrolczykami a mieszkańcami Bawarii nie budzą emocji.
    Romanie drogi Czubiński, może zatem sam spróbujesz? Pisać umiesz – sam widziałem.

  25. Mnie się jednak zdaje, że polska rusofobia jest w Europie dzięki działaniom i wypowiedziom (głównie tym drugim) naszych polityków dość dobrze znana, ale mogę się mylić. A co do drugiej części wypowiedzi – owszem, spróbuję. Efekt będzie widoczny już niebawem.

  26. telemach said

    Moje obserwacje pokrywają się z Twoimi. Istotnie – jest znana, co człowieka otwartego (lub tego który się za takiego lubi uważać) najzwyczajniej boli. Rusofobia, podobnie jak każdy inny rodzaj ksenofobii, wynika jak sądzę z kompleksów niższości połączonych z arogancją. Sytuacja to paradoksalna a zatem ciekawa. Powszechne to nader zjawisko i warte wnikliwego opisania.
    POzdrowienia
    T.

  27. „Pewną wskazówkę stanowić może również brak agresji, lub pełen poświęcenia, lecz jakże pozorny i niesłuszny patriotyzm”

    Taki bundowiec, na przykład, to był zupełnie pozbawiony agresji i pełen poświęcenia Polak. Albo Żydzi z ramienia pekawuenu – prawdziwi patrioci.

  28. Monades said

    Mateuszu Wójcicki, obawiam się że pomyliły Ci się miejsca. To jest takie w miarę spokojne i sympatyczne miejsce, jeśli masz coś interesującego do powiedzenia, to powiedz. Powielanie stereotypów, wyświechtanych uogólnień, prawicowych lub lewicowych sloganów i narodowo-katolickich uprzedzeń nie jest tu dla nas interesujące. My to już widzieliśmy.
    pa pa
    m o n a

  29. Wybacz, ale dałaś w komentarzach wyraźnie do zrozumienia, że interesują Cię stereotypy powielane przez autora tegoż bloga (z całym dla Niego szacunkiem)

  30. Monades said

    @Mateusz W.: Z tego co widzę to nie w komentarzach lecz w komentarzu. Pod tym postem jest jeden. Dotyczy on obserwacji wynikającej z moich własnych obserwacji i tego czego byłam świadkiem. Jeśli Twoja uwaga dotycząca „żydów z pekawuenu” jest wynikiem własnych doświadczeń i bezpośrednich obserwacji – to przepraszam. Jeśli jest ona jednak powtórzeniem frazesu popularnego w określonych kręgach podniecających się infantylną interpretacją powielanego w nieskończoność stereotypu – to nie mam najzwyczajniej ochoty, bo mnie to w żaden sposób nie wzbogaca.

  31. telemach said

    Mona, reagujesz agresywnie. To co robisz to „jumping to concusions”. Ja bym nie wyciągał wniosków, lecz pytał.

  32. telemach said

    @Mateusz Wójcicki: witam. To jest interesujący pogląd, wątpię jednak czy radykalizm BUNDu może stanowić logiczne wyjaśnienie irracjonalności antysemityzmu będącego znacznie starszym zjawiskiem. Innymi słowy, zastanawiam się do jakiego stopnia (raczej niekwestioniowany) radykalizm BUNDu był przyczyną, a w jakim wynikiem i odpowiedzią na raczej rozpowszechnione na przełomie XIX i XX wieku klimaty. Warto by się przyjrzeć. Nie wydaje mi się jednak, aby radykalizm BUNDu odbiegał znacznie od radykalizmu SDKPiL lub PPS-lewicy w tym czasie. Historia BUNDu i jego spuścizna zostały całkiem nieźle udokumentowane, np. przez YIVO. Na jakich źródłach wskazujących na szczególną agresywność i krwiożerczość tej organizacji Pan się opierał ?

    A PKWN, to chyba jednak odrębny temat. To, że w jego szeregach znalazło się tylu Polaków z żydowskimi korzeniami wydaje mi się łatwo wytłumaczalne, biorąc pod uwagę wojenne losy Polaków trudno chyba oczekiwać aby rozwinęli szczególnie dużą aktywność na terenie GG lub terenów wcielonych do Rzeszy. I odegrali znaczną rolę jako aktyw przywódczy NSZ na ten przykład. Nieprawdaż? Moim zdaniem, jest to łatwo wytłumaczalna nadreprezentacja i niekoniecznie wynik spisku żydowskiego. Nie sądzi Pan?

  33. Mona,nie wiem, jakie frazesy masz na myśli; może nacjonalistyczną „żydokomunę”, którą obarcza się odpowiedzialnością za polski bolszewizm? Owszem, spotkałem się z tym popularnym określeniem, ale jak to się ma do mojego komentarza w sprawie antysemityzmu? Autor wpisu w moim przekonaniu całkowicie spłaszczył problem zjawiska i to wywołało moją niechęć. Skoro wystrzegasz się tak bardzo stereotypów, powinnaś również krytycznie odnieść się do wypowiedzi telemacha, u którego świadomość wykorzystywania przez masy terminu „antysemita” wydaje się nie istnieć. Autor przedstawił bowiem wizerunek Semity całkowicie pokrzywdzonego przez rzeczywistość. Jest to niestosowne w sytuacji, gdy jakakolwiek dyskusja wokół problemów żydowskich kieruje się zwykle ku hitlerowskim obozom koncentracyjnym, które przecież nie są przedmiotem rozmowy. Dziś niechęć wobec Żydów występuje szczątkowo, w środowiskach skamieniałych i zamkniętych. Tymczasem, z niewyjaśnionych przyczyn, jest tematem niekończącej się dyskusji. Poruszanie się w przeszłości (mam tu na myśli lata zwłaszcza lata trzydzieste i czterdzieste XX wieku) jest nie tyle niebezpieczne, co niewłaściwe. Bo niewielu pamięta, że ten „pokrzywdzony” Żyd po częstokroć dopuszczał się przemocy i wykorzystywał uwarunkowania polityczne do kreowania rzeczywistości. Niejednokrotnie – w krwawy sposób.

  34. telemach said

    Mateuszu, parę pytań w odpowiedzi (do kommentarza) powyżej (28.5. – 3.05)
    Podejrzewam że nie zauważyłeś. Pozdrowienia.
    T.

  35. Telemach,
    Wybacz, rzeczywiście nie zauważyłem odpowiedzi (nie pasuje mi struktura komentarzy ;))
    Ad1. Nie chodziło mi wcale o połączenie antysemityzmu z działalnością Bundu. Chciałem tylko zaznaczyć, że w narastającej, gorącej atmosferze międzywojnia, Żydzi również pokazywali endecji ząbki. I wcale nie uważam Bundu za organizację „krwiożerczą”, przynajmniej nie mniej od radykalnych skrzydeł młodzieżówek komunistycznych czy endeckich.
    Ad2. Tu nie chodzi o GG czy Rzeszę nawet, ale o odradzające się państwo polskie – wielu Żydów obawiało się nowych rządów „faszystowskiej” sanacji (OZN), co było zupełnie niezrozumiałe, skoro w Radzie Narodowej rządu londyńskiego zasiadał bundowski, wybitny, żydowski działacz. Stąd uważam, że Żydzi wstępujący do partii byli zdrajcami narodowymi. I tylko o to chodzi, nie o żaden spisek żydowski, którym posługuje się zacofana prawica Dmowskiego – słusznie Piłsudski karły moralne wsadzał do Berezy. W taki spisek, w istocie, nie wierzę. Sęk w tym, by nie powtarzać ślepo sloganów zgodnych z polityczną poprawnością; na ten przykład, nie wydaje mi się całkiem słuszne, by każdy, kto podejmuje się wizyty w Izraelu, musi solidarnie zakładać na łeb czapeczkę i przepraszać za zbrodnie przeciwko Żydom.

  36. telemach said

    Mateusz:
    Faktycznie, struktura trochę obliczona na to że się śledzi przebieg dyskusji prez dashboard (my comments) WordPressu.

    Wiesz, odniosłem od początku wrażenie, że dokonałeś nadinterpretacji przeczytanego postu. Wbrew pozorom, nie nawołuje on ani do przyłączania się do ogólnego lamentu, ani do obłudnego filosemityzmu i czynienia pokuty i przepraszania kogokolwiek za cokolwiek. Zajmuje się on jedynie irracjonalnością i absurdalnością pewnego archaicznego zjawiska. Niczym więcej. Być może umknęło Ci, że nie zajmuje się on niczym z tego o czym piszesz (nie kieruje dyskusji w stronę hitlerowskich obozów koncentracyjnych, na ten przykład).

    Niespecjalnie podoba mi się sformułowanie „ten “pokrzywdzony” Żyd”. Sugerujesz, że istnieje jakiś związek pomiędzy przemocą a religią? Agresją a pochodzeniem etnicznym? Z moich obserwacji nie wynika aby istniała jakaś ścisła korelacja pomiędzy politycznym radykalizmem a pochodzeniem etnicznym. Dlatego też prezentowany przez Ciebie pogląd, ma dla mnie charakter stereotypu. Ja wolę osobiście nie łączyć pochodzenia lub przynależności rasowej z określonymi rodzajami zachowań. Czasy były takie, jakie były. Czyli sprzyjające myśleniu konfrontacyjnemu i radykalizmom wszelkiej maści. Proponuję aby nikomu tego nie wytykać. Ani też nie przymykać oczu. Ja antysemityzmu nie demonizuję – dla mnie jest on wswej ponadczasowej, bezdennej głupocie i ślepocie śmieszny. Podobnie jak śmieszny jest infantylny filosemityzm.

    Acha – z uwagą o nakryciach głowy też trudno mi się zgodzić. Nie uwzględniasz kontekstu kulturowego. Mnie – z perspektywy Europy zachodniej – również to przykrywanie głowy wydaje się komiczne. Podobnie jak zdejmowanie obuwia w momencie wchodzenia do meczetu lub okrywanie częściowej nagości (nogi, ramiona) w momencie wkraczania do kościoła. Nie widzę jednak nic zdrożnego w tym, aby w momencie odwiedzin w miejscach kultu przyjąć perspektywę gospodarzy i uszanować ich usankcjonowany przez tradycję obyczaj. A że jarmułka na głowie europejskiego męża stanu nas śmieszy? Wynika to, jak sądzę, z naszych przyzwyczajeń. Tak, że nie podpierałbym argumentacji nakryciami głowy.

  37. Rzeczywiście, pozwoliłem sobie na dywagacje historyczne, ale z jednego powodu: antysemityzm zawsze kieruje wszelką dyskusję pod koła historii. Cieszy mnie fakt, że unikasz filosemityzmu, jednak Twój wpis ma typowy dla mitologii lewicowej charakter, trochę podobny w wyrazie do komunistycznego określenia żołnierzy ak i eneszetu mianem „faszystów” i „bandytów”. W moim odczuciu właśnie demonizujesz zjawisko antysemityzmu swoim ironicznym komentarzem. Poza tym, sugerujesz, że jest ponadczasowo śmieszny, tymczasem otwarcie stwierdzasz, słusznie zresztą: „Czasy były, jakie były”. Wobec tego należałoby opatrzyć całą sprawę komentarzem milczenia, czyż nie? A tu, na Twoim blogu, wciąż poruszamy się w historii, która dawno przeminęła.

    Przynależność rasowa miała duże znaczenie polityczne w okresie międzywojennym, teraz już może i nie ma lub ma znaczenie dużo mniejsze (przynajmniej na polskim gruncie, bo na gruncie np. francuskim albo niemieckim może wkrótce mieć bardzo duże ;)).

  38. telemach said

    Mateuszu, „poruszamy się w obrębie historii, która minęła” z bardzo prostego powodu: innej nie ma. Dziękuję jednak za interesującą sugestię, historia która nadejdzie pojmowana była dotychczas powszechnie (i definiowana) jako przyszłość; może trzeba to przedefiniować. Tylko w imię czego? I czego możemy się z przyszłości o nas samych nauczyć?

    Sugestia, jakoby kwestionowanie mitów i złudzeń stanowiących podstawę światopoglądu uznającego się za konserwatywno-prawicowy ustawiała kwestionującego automatycznie w jednym kąciku wraz ze zwolennikami mitologii lewicowej ma swój powab, jest jednak trudna do obronienia. To ąatwy dualizm światopoglądowy, mi osobiście obcy. Polecam lekturę innych wpisów. Sądzę, że dostaje się wszystkim po równi.
    Pozdrawiam
    t.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: