Z pamiętnika idioty. Myślenie pozytywne.

Marzec 10, 2009

Geld ist nicht wichtig. Hauptsache man hat welches.
Karl Valentin

Kropotkin postanowił przyjrzeć się uważniej światowym finansom. Przyglądanie się wprawiło Kropotkina w lekką depresję i dlatego postanowił przypatrzyć się dla odmiany finansom własnym. Dylemat, czy wpierw poświęcić chwilę cennego czasu pakietowi posiadanych akcji, czy też raczej stanowi oszczędności, nie był dylematem trudnym bo oszczędności już nie posiadał. Rozeszły się ostatnio. Jakoś tak.
– A zatem – pomyślał – zacznijmy od akcji.
Sądził, że nic już nie jest w stanie nim wstrząsnąć, ale najwidoczniej było to przekonanie błędne.
– Ciężko przyszło – mruknął przypatrując się ruinom – ale za to łatwo poszło.

Ponieważ dalsze przypatrywanie się nie miało większego sensu, Kropotkin postanowił oddać się rozmyślaniom na temat upadku Konstantynopola w 1453 roku. Oblężenie zakończyło się dla obleganych raczej niekorzystnie, ponieważ ktoś przed kolejnym szturmem zapomniał zamknąć furtkę. Prawdopodobnie odźwierny miał słaby dzień. Ponieważ tę część mieszkańców, która nie została pognana na targ niewolników, Turcy natychmiast po zdobyciu miasta wyrżnęli co do nogi, do dzisiaj nie udało się ustalić, kto był winien tego drobnego zaniedbania. Innymi słowy, sprawcy tego zabawnego qui pro quo najzwyczajniej się się upiekło.
– Wszystko ma swe złe i dobre strony – pomyślał Kropotkin – najważniejsze to dostrzegać te dobre i nie tracić nadziei. Na przykład taka szklanka. Może być ona, proszę szanownej publiczności albo do połowy pełna albo do połowy pusta. Ha!
Zdumiony oryginalnością tego spostrzeżenia uniósł butelkę do spragnionych ust. Szklanki zostały co do ostatniej wytłuczone przez rozochoconego Zajcewa w trakcie zeszłotygodniowej libacji.

Odpowiedzi: 17 to “Z pamiętnika idioty. Myślenie pozytywne.”

  1. No to nie wiem, czy mam dalej milczeć („wymownie i w skupieniu”), czy też już mogę się odezwać? :)

  2. kociszlak said

    brakuje tylko, by przybył Woland ze swą świtą. poważnie mówię/piszę. klimat taki.

  3. Telemachu, a tak a propo, czy słyszaleś kiedyś o książce Vintila Corbul „Upadek Konstatntynopola”? Ponoć genialna.

  4. telemach said

    @anna: dotąd nie słyszałem.
    Vintilă Corbul jest dla mnie wyspą nieznaną ale podejrzewam że nauczenie się rumuńskiego w celu przebrnięcia przez dwa tomy dzieła przekracza moje chwilowe możliwości. Choć przyznam – perspektywa kusząca. Jest jakieś tłumaczenie? Na nierumuński?

  5. andsol said

    Rozumiałem chyba wszystko, szło mi całkiem dobrze, ale zatrzymałem się znienacka na wyrzynaniu co do nogi. Próbuję wyobrazić sobie jak to wyjaśniam Paulowi: „thorough cutting as far as leg goes” i myślę, że on mi nie powie „I see”…

    Bardzo przepraszam za wajchę w niewłaściwą stronę, ale jak LogosAmicus może robić aluzje do święta kobiet… Aha, musztardówki nie służą?

  6. october said

    Wtem, wiedziony, być może wspomnieniem zeszłotygodniowej libacji, stanął w drzwiach Zajcew, dzierżący pod pachą sporej wielkości pakunek. Przekroczywszy próg, podszedł do zdumionego niespodziewaną wizytą Kropotkina i wręczył mu paczkę.
    – Szklanki – powiedział. – Amerykańskie – dodał, po czym wyszedł.
    – Tak – mruknął Kropotkin. – Wszystko się zgadza. Gdyby nie upadek Konstantynopola, który postawił Europejczykom szlaban na szlaku handlowym z Azją, nigdy nie ruszyli by swoich leniwych tyłków do szukania nowej drogi morskiej. A tak, proszę, nawet Amerykę na czas odkryli. I teraz my z Zajcewem z amerykańskich szklanek raczyć się będziemy – dokończył z satysfakcją, po czym postanowił dla odmiany skupić się przez chwilę na problematyce ontologicznej w kontekście przyczynowości, czasu, przestrzeni, konieczności i możliwości, bo skąd nagle ten Zajcew ze szklankami ?

  7. Rumuni twierdzą, że książkę przełożono na polski gdzieś w latach ’80tych, niestety Polacy się do tego nie przyznają :-)
    Słyszałam, że powieść jest rewelacyjna, a że ja po rumuńsku dopiero raczkuję, a innych języków na które przełożono powieść nie znam, do lektury zabiorę się pewnie za wiele lat…jedyna dostępna książka Corbula w języku polskim to Dynastia Sunderland-Beauclair i ponoć mogłaby wyjaśnić bardzo wiele w kwestii obecnego Wielkiego Kryzysu.

  8. Telemach said

    @andsol: przez chwilę przeżyłem chwilę grozy widząc twój komentarz. Groza dotyczyła ortografii. Jak to dobrze że nie muszę nauczać polskiej ortografii cudzoziemców. Bo i jak im tu wytłumaczyć że „wyrzynali, wyrzynali – aż w końcu wyrżnęli” nie zawiera błędu ortograficznego.
    Jesteśmy jednak niemożliwym do zrozumienia narodem z jeszcze mniej zrozumiałym językiem.
    Tylko czy to jest powód do dumy i sadystycznego dręczenia cudzoziemców owadem w Szczebrzeszynie?

  9. Telemach said

    @October. Witam. Zajcew jest z założenia Metazajcewem i jako taki jest niewytłumaczalny. A co niewytłumaczalne, nie będzie tłumaczone ;-)
    Ukłony
    T

  10. Telemach said

    @anna: dziekuję. Historia z nikomu nieznanym w Polsce tłumaczeniem książki rumuńskiego autora nosi dla mnie wszelkie cechy prawdopodobieństwa. Również nasz ukochany kraj pełen jest światowej sławy twórców, o których poza województwem w którym zamieszkują pies z kulawą nogą nie słyszał. O psie pełnosprawnym już nie wspominając.
    Sympatyczni mi są Ci Rumuni pod tym względem. Tacy polscy…

  11. Trzeci said

    Co tam szklanka, skoro flaszka jest pełna! :)
    Pozdrawiam.

  12. Trzeci, chyba się ciupecek spóźniłeś…

  13. Mona said

    @pistacjowy: jak znam Kropotkina to tylko uniósł . ;-)

  14. Uniósł, ale zauważ ” do ust spragnionych”.

  15. Jurgi said

    Tak jeszcze przy szklankach dla opty- i pesymistów, jest jeszcze jedna, mało znana odmiana szklanki dla pesymistów: szklanka do połowy pełna… ale z niewłaściwej strony:
    http://icanhascheezburger.com/2008/08/14/funny-pictures-full-pessimist-wrong-half-of-glass/

  16. Abulafia said

    Kiedy mowa o szklankach, dziwnie się na duszy robi. Napełnione wodą wywołują rozdrażnienie.
    Nic karczmarza tak nie złości,
    jak propaganda trzeźwości.
    Napełnione czymś innym niż po potopową wodą, wywołują pytanie;
    Czy to suknia Ezawa, a głos Jakuba? Czy odwrotnie.
    By uciąć dywagacje zalewania szklanki, proponuję wzorem Zajcewa wytłuc je do nogi, a zastąpić-jak Kropotkin-miarką butelką. Z 40% kapitałem.
    Kto dziś pije szklanką,
    to zwyczaj zbyt stary.
    Złe niech będzie mierzone
    -dobre niech płynie bez miary.

  17. cognaq said

    Cały świat przez jedne drzwi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: