Można i tak.

Marzec 2, 2009

Noc była duszna, upalna i obfitująca w rozrywki dla dorosłych.
Nad ranem, krótko przed świtem, nadszedł wreszcie sen. Sen był z początku lekko zamazany, ale po chwili obraz się wyostrzył. Brzeg Nilu. Kołyszące się zarośle papirusu. Plusk wody.
Nagle z Nilu zaczęły wyłazić tłuste, spasione krowy.
– Tylko nie znowu te krowy – jęknął Józef – wszystko, tylko nie krowy.
Krowy posłusznie zawróciły i zniknęły w odmętach.
Józef, uspokojony rozwojem wypadków, objął ramieniem talię żony Putyfara i spał dalej cicho pochrapując. Na zewnątrz, za okiennym otworem, powoli budził się dzień.

Odpowiedzi: 18 to “Można i tak.”

  1. A ja, mimo wszystko, wierzę jednak Rembrandtowi :)

  2. Aaa, jeszcze jedno…
    „Źródła” podają, że Putyfarowa była potwornie gruba.
    Dłuuuugie ramię musiał mieć Józef :)

  3. pak4 said

    I cała biblia na nic.
    (Że zacytuję Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.)

    PS. A Putifarowa nie wiem, czy była gruba, była za to sepleniąca, jak twierdzą „źródła”.

  4. desde_mona said

    gruba, sepleniąca i co jeszcze? Garbata?
    O tym czy Józef był ideałem piękności i ozdobą stworzenia pismo niestety milczy. A szkoda :-)

    Ciekawam biblii napisanej przez kobiety dla kobiet. Wtedy dopiero by się okazało.

  5. kociszlak said

    jakbym książkę czytała, tak się te Twoje wpisy czyta :)

  6. bebebetter said

    @monades

    ale wiesz jednak to sie jakość składa w całość – skoro ona go chciała a on nie bardzo, to może rzeczywiście szpetna była? No chyba, że założymy, że można i tak ;-)

  7. monades said

    @bebebetter: to zależy od indywidualnych upodobań chyba? Jeśli na widok baby psy wyły to może jego „bohaterski” opór należałoby na nowo ocenić?

  8. bebebetter said

    @monades

    otóż to :-) I kolejny mit padnie? I co my poczniemy obdarci bezlitośnie przez Telemacha ze złudzeń i archetypów…
    ;-)

  9. Abulafia said

    Ks. Rodzaju (39.6) mówi; ,,A Józef był pięknej podstawy i miał piękny wygląd”.
    Bereszit 49 w przekładzie A. Kuśmirek, bliski Biblii Warszawskiej, w wersie 22 brzmi; ,,Synem dorodnym Józef, synem pociągającym dla oczu”.
    Był lalusiem i pyszałkiem. Zdolności wykładania snów graniczyły z magią. Nie wiadomo, czy więcej jadł czy pił przed zaśnięciem, bo człek o pustym żołądku i suchym gardle nie ma takich koszmarów, jak sen o drabinie do nieba…która przyśniła się jego ojcu.
    Putyfar był eunuchem, więc żona miała powód do niezadowolenia. Była tłuściutka i różowa, a buzujące hormony domagały się regulacji nawet z ostatnim inwalidą-byle nie kaleką.
    Józef okazał się darem niebios. Gładysz, niewolnik i…nie kaleka.
    Nawet ST pomija milczeniem rejteradę Józefa z pola walki, co należy uznać za przyganę. Ale tradycja żydowska ,,rozmnażania potomstwa niczym gwiazdy” wytyka mu grzech zaniechania. I słusznie, bo jeśli wypełnianie nakazu Jhwh Józef ograniczył do dwóch tylko synów, można mieć zastrzeżenia, co do posłuszeństwa bogu. Albo złożyć na karb niewydolności lędźwi lalusia.
    Telemachu. Przyznam, że skojarzenie krów z Putyfarową trąci złośliwością. Wszak każda bryła mięsa ma swego Rubensa, a Saskia Rembrandta. Więc sprawę odtrącenia zalotów chociażby ,,krowy” Putyfarowej (noszącej piersi poniżej źródła życia) należy rozważać nie w kategoriach gustu a obowiązku-mężczyzny, z którego miały wywodzić się rzesze ludzi ,,jak piasku nad morzem”. Powiedziałbym więcej; Józefa nie usprawiedliwia nawet śladowość testosteronu w organizmie.
    Przecież miał ręce i, jak przewrotnie pisał Szekspir;
    (kiep), kto językiem nie (z)jedna kobiety.

  10. Sadoq said

    Sypiając z tak dorodną żoną Putyfara nie ma się co dziwić, że Józef koszmary miał. Owszem Nil skrywał bydlęcia okropne i straszne, ale były krokodyle. By dojrzeć w nich krowy musiał Józio nieźle popić.

  11. kociszlak said

    uuu, analiza bohatera bez powieści. nieźle ;)

  12. PAK said

    (Ja tylko dodam, że seplenienie to z Manna, nie z Biblii.)

    I tenże Mann:

    Nie miałą więc lat czterdzieści kilku, jak on, i jeszcze dużo jej do nich brakowało, ale bądź co bądź była dojrzałą kobietą, bezsprzecznie wyprzedzającą Józefa latami, a o ile? – tego nie podejmujemy się wydedukować, a to z moralnego poważania dla wysokiej kultury kosmetycznej, niemal wyrównującej różnicę wieku kobiecego, której wynikom, tak obowiązującym dla oka, należy dać większą wiarę niż wynikom obliczającego ołówka.

  13. Torlin said

    A może to były hipopotamy?

  14. giera said

    i pomyslec ze to tlko mu sie snilo
    ;-)

  15. Trzeci said

    Ha, przeczytałem raz, drugi, trzeci… I z czymś mi sie to kojarzy :). Niestety, pamięć już nie ta, stąd i pewności nie mam :P.

  16. cognaq said

    Józek był pierwszym metroseksualistą.

  17. cognaq said

    Żona Putyfara przygniotła mu rękę, że mu uschła.

  18. flamenco said

    Ponieważ niezaprzeczalnie musiał mi się Twój trop wbić w czaszkę – co właśnie skonfrontowałam dla pewności i z uśmiechem, że ‚przedświt’ się zgadza – zostawiam wariację na ten sam temat:

    Krótki sen Józefa

    Tej nocy Józef spał na raty. Budził go każdy szmer wiatru, jakby ktoś siedział w jego głowie i kazał nasłuchiwać konspiracyjnych wieści. Dopiero tuż przed świtem zmrużył oko na dłuższą chwilę.
    Z początku uśmiechnięty, z przyjemnością wygrzewał kości u brzegu życiodajnego Nilu. Rozkoszował się widokiem, który doceniło nawet słońce, rzucając snop ciepłego światła wprost na kąpiącą się tuż obok kobietę.

    – A mój pan czemuż tak zachłannie na mnie spoziera? Przecież widuje swoją nałożnicę niemal każdej nocy.
    – Twoim panem, o pani, jest twój pan – tu Józef zorientował się, że tym językiem daleko nie popłyną i postanowił nieco uprościć igraszki. – Ty wiesz co, Potifarowa? Może my sobie jednak mówmy na ty, to sporo uprości i rozjaśni.
    – Przepraszam najmocniej, ale od rozjaśniania, to jestem tu ja! Jak sobie państwo nie życzy, to sobie państwo poczeka do wieczora, aż wzejdzie ten zblazowany łysek, ta popierdółka, której się odbija moim blaskiem, ten…
    – Dobra już, dobra, nie marudź, tylko stój!
    – Schlebiasz sobie. Mnie dopiero taki jeden Miki wstrzyma, ale pomarzyć miło, nie?
    – Wiesz, co miałem na myśli… Na litość bogów! Została mi chwila na drzemkę i musi ją mitrężyć akurat słoneczne ego z nadciśnieniem? – Józef spojrzał błagalnie w górę. – Obiecuję złożyć stosowną ofiarę, tylko już…
    – Ofiarę? Posuwasz żonę mojego syna i śmiesz mnie usuwać, pardon, w cień?!
    Par-że-co ?
    – Kiedyś dopiszą do tego, co lubicie praktykować z Potifarową także język myśli i słów. Będzie równie przyjemny dla ucha, co twój dla… hm… no dobra, mniejsza o to, pomilczę te kilka chwil, niech będzie moja strata, a twoja przyjemność.
    – Dziękuję, o czcigodny Ra. Zaraz, zaraz… Szlag by to trafił! Widzisz, coś narobił? Może chociaż okaż nieco życzliwości i powiedz, czy z góry widać, gdzie się moja bogini wypłukała z tej piany, cośmy jej nabili niepotrzebnie.
    – No nie bardzo, ci powiem. Może się utopiła? Wiesz, przypływ dzisiaj.
    – Nie kombinuj, to rzeka jest, ona nie ma przypływów.
    – To może ją jaki wartki prąd poraził, czepiasz się słówek.
    – Wolałbym się nie tłumaczyć Potifarowi ze zniknięcia jego damy.
    – Temu damy, tamtemu damy…
    – Przestań dowcipkować, gdy ja się o gardło swoje obawiam!
    – Józek, ale ty kojarzysz jeszcze tak mniej więcej, że to sen?

    Józef starł z czoła pot, wziął głęboki oddech i obrócił się na drugi bok.

    – O tak – wymruczał przez sen – poleżę w tych niezmąconych niczyją obecnością okolicznościach…
    Słońce, nieco już bledsze, milcząco pieściło zmarszczki na powierzchni wody. Delikatny wiatr tańczył w długich włosach Józefa. Piasek wtulał się w opaloną skórę mężczyzny. Ptasia rodzina urządziła najmłodszemu pokoleniu lekcję dobrych manier gdzieś w tle. Kilka much kulturalnie dyskutowało o wyższości kuchni egipskiej nad ubogą dietą hebrajską, na którą część z nich była skazana ze względu na feralne miejsce zamieszkania. Żaby ćwiczyły okolicznościowe przyśpiewki przed sobotnim przyjęciem na cześć faraona. W sumie infantylny bzdet – nic, tylko spać.

    – O, czyżby moja zguba odnalazła drogę? – Józef uniósł głowę znad ziemi, podekscytowany samym pomysłem na dalszy scenariusz.
    Woda, wyraźnie poruszona, spiętrzyła się od południa ku brzegowi. Coraz wyraźniejszy odgłos brodzących nóg przywracał szeroki uśmiech na twarz mężczyzny, który na chwilę nawet przymknął powieki, by szybciej wywołać w myślach obraz upojnych krągłości, jędrniejących w strugach chłodnej wody. Już czuł zapach miękkiej, mlecznej skóry swojej kochanki i.. niestety, wtedy otworzył oczy.
    – Krowy? A co tu do cholery robią krowy?! Co tu się wyprawia?! To ma być jakaś zemsta bogów, czy.. aha! To wszystko twoja sprawka, tak?! – Józef wbił wściekły wzrok prosto w słońce, bezładnie machając rękoma.
    – Wybacz, stary. Tak wyszło. Sam rozumiesz, że sny prorocze mają priorytetowy charakter, a mój syn jest akurat poza zasięgiem. Nie moja wina, że ma załączoną opcję przekierowanie rozmowy.

    Ukłony (-:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: