Nieskończony Wszechświat

Luty 17, 2009

W uznawanym za nieskończony wszechświecie, ilość miejsc, w których nas z całą pewnością nie ma, jest również nieskończona. Miejsce w którym akurat jestem – pomyślał sobie Kropotkin – jest tylko jedno.

Tyle, jeśli chodzi o przestrzeń.

Kropotkin poczuł się nieswojo i postanowił spędzić resztę wieczoru pijąc syrop na kaszel i rozmyślając o pieniądzach.

Odpowiedzi: 11 to “Nieskończony Wszechświat”

  1. Mag said

    A to tylko przestrzeń! A co jeśli dołączyć do niej czas, względność ruchu i przemieszczenia tej przestrzeni na kanwie czasu. Światy niezmierzone!:)

    Dziękuję za ciepłe słowa Telemachu, ściskam i pozdrawiam serdecznie! :)

  2. flanelka said

    Tak, to zastanawiające jak dalece potrafimy skupić się na tym, co POZA nami. Zastanawiające, bo nie dość, że nas to przygnębia, to jeszcze wynika ze zbytniego skupienia NA sobie. No dobra, może w tym przypadku to jedynie ten syrop zawinił, ew. przyczyna jego popijania. A może popijanie było skutkiem? Zapewne na miejscu kropotkina, Kropotkinową dosięgnąłby innego rodzaju – acz tego samego gatunku – dylemat: ..a ja znów nie mam co na siebie włożyć…

  3. Ktoś kiedyś widział znajomą mojej babci, Panią Różę, na miejskim bazarze, kupującą owoce. W tym samym czasie, Róża, dosyć popularne medium w latach ’60, odbywała seans spirytystyczny w swoim domu.
    Na pytania znajomych o to dość osobliwe wydarzenie, odpowiadała tylko,że nie posiada siostry bliźniczki.

    Do dziś nie wiadomo, co to był za „psikus”.

    To tyle, jeśli chodzi o przestrzeń ;-)

  4. Monades said

    Anna, to jest piekne. Mnie rowniez przydazylo sie cos podobnego, ale do dzisiaj boje sie nawet o tym myslec aby nie zwatpic w zasady jakoby rzadzace tym swiatem.

  5. Sadoq said

    Myśląc o bezkresie kosmosu i tak mamy zawsze na myśli siebie samych i… jakiś własnei taki żal ogromny nie tyle, że zajmujemy tylko jakiś jego ułomek, ale z powodu, że nie dane będzie nam go poznać.
    W każdym razie mnie ta ‚niemoc’ poznawcza dotyka i o smutek egzystencjalny przyprawia.

  6. cognaq said

    W teorii stringów (błędnie znanej jako teoria strun) to dopiero się robi.
    Dobrze, że biedny Kropotkin nic nie wiedział.

  7. Bellatrix said

    Kropotkin poczuł się nieswojo, bo zdał sobie sprawę, że jest tylko malutkim, malutkim skupiskiem atomów, zapewne. My, ludzie, w swoim egocentryzmie nie przyjmujemy do siebie wiadomości, że umrzemy. Może umrzeć aktor, pisarz, bogacz w serialu kryminalnym, ale nigdy sam bohater, nigdy my, ktoś bliski. Narodziny – tak, śmierć – nie. A kiedy sobie pomyślimy, że umrzemy, przemijamy i, co gorsza NIC NIE ZNACZYMY, robi się nam nieswojo. Więc lepiej pomyśleć o czymś wymiernym, namacalnym, natychmiastowym – o pieniądzach.
    Pozdrawiam!

  8. przechodzień said

    Bellatrix. Moim zdaniem wręcz odwrotnie. W tym momencie cały świat skupił się na/w Kropotkinie i nieswojo się poczuł…

  9. przechodzień said

    Sorry. Właściwie przechodziłem tylko…

  10. Robert said

    ” Narodziny – tak, śmierć – nie.”

    Jesli zalozyc, ze wraz z narodzinami istota ludzka konstruuje w swiadomosci „osobe” nic zatem dziwnego, ze ta wirtualna „osoba” nie chce rozstac sie z zyciem. Wszakze narodziny i smierc sa dwoma koncami tego samego kija zatem mozna by zalozyc ze smierc jest rownoczesnie narodzinami… czy tez transformacja zywego ISTNIENIA. Podzielam zdanie, ze strach przed smiercia jest z lekka w naszej cywilizacji złudzony ale dodam od siebie, ze jes to to zludzenie samego zludzonego czyli „wirtualnej osoby” zamieszkujacej glowe. Obawa przed utrata „wszystkiego” jest z lekka paradoksalna gdyz gdy odpada „osoba” odpada takze utrata czegokolwiek przez ta „osobe”. Zycie sie transformuje, nawet cialo w tym ujeciu nie umiera, wchodzi w reakcje z wiekszym cialem zwanym ziemia. Jakkolwiek by tego nie badac zawsze wyjdzie, ze ani jeden element przyrody sie nie anihiluje gdyz nie moze, on po prostu zmienia postac. Pod tym wzgledem jest niesmiertelny. Jako istoty dosc rozwiniete umyslowo gdzies w drodze ewolucji utozsamilismy sie z projekcja formy, forma jest zmienna, ale esencja formy jest niesmiertelna, zmienia tylko swoja postac. W skrocie: narodziny i smierc to bardziej wyrazna zmiana ksztaltu tej esencji. Uwazam, ze to co obserwujemy jako smierc jest wlasnie tym, transformowaniem sie z ksztaltu na ksztalt – jak motyl ktory wylatuje z kokona, dla mieszkancow kokonu (gdyby jacys byli) bylaby to ewidentna smierc („ulecial nam braciszek na skrzydelkach aniola”). Co do „faktu ze umrzemy”, warto by sie nad tym zastanowic. Wlasciwie to co nazywamy pewnoscia swojej wlasnej smierci jest jedynie domniemaniem. Obserwujac innych ktorzy odeszli… jestes pewien, ze ciebie tez to spotka? ok.. wydaje sie to ewidentne, pewnosc jednakze tutaj w ogole jakakolwiek nie istnieje. To czyste prawdopodobienstwo:) ale dziala.
    Znaczenie: wyobraz sobie cos takiego – swiat jest cudny i ja jestem cudny – utrzymaj to w umysle, nastepnie wyobraz sobie tak – swiat jest do bani i ja nic nie znacze i utrzymaj ta mysl. Czy te mysli znacza dla ciebie cos wiecej niz tyle ile sam w nie uwierzysz? Sa kompletnymi wyobrazeniami, mozesz pomyslec sobie, ze swiat mozna kupic za sto zlotych, dla umyslu wartosc owej mysli jest dokladnie taka sama, jak mysl „jestem swiadomy”.

  11. telemach said

    Robert

    Wlasciwie to co nazywamy pewnoscia swojej wlasnej smierci jest jedynie domniemaniem.

    Ból w krzyżu też jest właściwie domniemaniem. Albo ból zębów. Problem w tym, że niektóre domniemania są dokuczliwsze od innych. I nie wiadomo co z tym począć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: