Nadzieja. Macocha naiwnych.

Luty 5, 2009

Douglas R. Hofstadter, w swych – w założeniu wiekopomnych, a w rzeczywistości tak szybko zapomnianych – Metamagical Themas (Questing for the Essence of Mind and Pattern), wychodząc od niezapomnianej kostki Rubika, zahaczając krótko o Mozarta i T.A. Edisona dochodzi do zdumiewającej konkluzji. Wszelka kreatywność – bez wyjątku – bierze się jego zdaniem z permutacji tego co zastane. Innowacyjność jako taka jest pochodną zręczności w żonglowaniu analogiami połączonej z wytrwałością. Jeśli chcemy odkryć coś zupełnie nowego, coś co nie istnieje, musimy wziąć to co istnieje i tak długo obracać w ręku aż ukaże się nam „nowe”.

Obracanie w ręku przyciężkawego tomu Hofstadtera przez jego wiernego czytelnika Józefa K. – mimo iż czyni to nieprzerwanie od momentu ukazania się dzieła czyli od 1985 roku – nie przyniosło na razie spodziewanych rezultatów. Nie tracąc zasadniczo nadzieji, Józef K. zaczyna się jednak zastanawiać, czy nie lepiej jednak zająć się wędkarstwem.

Odpowiedzi: 12 to “Nadzieja. Macocha naiwnych.”

  1. kwik said

    W gruncie rzeczy zgadzam się z Hofstadterem, w końcu sami jesteśmy efektem żonglowania atomami, cząsteczkami, genami. Zręczność bywa nagradzana.

    Metafora wędkarska dobra, można złowić tylko taką rybę, która już w tej wodzie jest. Nie można złowić całkiem „nowej” ryby, stworzonej aktem naszego wędkowania. Odkrywamy tylko to, co zakryte, niczego nie tworzymy.

    Ale zręczność i wytrwałość nie dają gwarancji sukcesu. Nie każdemu udaje złowić taaaką rybę. Czasem można permutować do usranej śmierci i nic. I to jest piękne :)

  2. Porcelanka said

    Wędkarstwo też miewa momenty kreatywności, wszystko zależy od narzędzi, które akurat są pod ręką…;) Może lepiej zatem poćwiczyć sufitowość?
    Białoszewski mawiał:

    „sufitowość
    ma znaczenie
    dla duszy”

  3. egun said

    Ha, sam nie wiem, z jakiego powodu :), lecz Twój tekst nasunął mi pewien spór o matematykę – czyśmy (w sensie: ludzkość jako taka) ją wymyślili czy jeno odkryli :D.
    Pozdrawiam.

  4. Abulafia said

    Ukute wieki temu porzekadło bardzo trafnie oddaje naturę ludzką. Opisywało stan umysłu człowieka zanim jeszcze XX-wieczna psychoanaliza dopracowała się teorii życia psychicznego nadrzędnych.
    Tonący brzytwy się chwyta a szubienicznik łudzi, że prawo ciążenia nie zadziała. Tak bywa, kiedy nie radzimy sobie w sytuacjach dużego obciążenia stresem, a godność nie pozwala pogodzić się z porażką.
    Nadzieja właściwa naturze niemalże każdego człowieka, jest forma tchórzostwa. Odwoływanie się w sytuacjach ekstremalnych do realnych i nierealnych bytów, żądanie cudu to rejterada z realu w ułudę.
    W okopach nie ma ateistów-zauważa ktoś przytomnie-a w sytuacjach przerastających nas, zdolnych do stawienia im czoła. Ale nie są to argumenty przeciwko ateizmowi czy naturze człowieka. To argumenty przeciwko okopom i prokurowaniu sytuacji ekstremalnych.
    Nadzieja jest przejawem słabości kondycji psychicznej człowieka.

  5. desde_mona said

    Abulafia, to jest z jednej strony bezlitosny, z drugiej natomiast przebiegły wniosek.
    Przez odwrócenie argumentacji można by uznać, że utrata wszelkiej nadzieji jest przejawem siły i cnotą. Mam wątpliwości.

  6. Abulafia said

    desde mona.
    Próbuję odróżnić nadzieję wynikającą z emocjonalnego postrzegania rzeczywistości od rozumowej jej oceny.
    W pierwszym przypadku żywienie nadziei jest przejawem lęku przed nieuniknionym. Lęku wzmacnianego dopingiem nadziei. Wszak ułudą jest liczenie na złowienie ryby w stawie bezrybnym lub odwzajemnienie uczuć przez księżniczkę czyścibutowi.
    Rozumowa ocena jest bezdopingowym oglądem istoty rzeczy. Skoro w stawie nie ma ryb, nie ma sensu zaklinać wędki, a księżniczka nie schyli się do progów służącego.
    Pierwsze jest efektem instynktów adaptowanych w procesie ewolucji i przywoływanych podświadomie w potrzebie. Drugie-efektem panowania nad owymi odruchami, o tyle przykre, ze pozbawia złudzeń.
    ,,Utrata nadziei jest przejawem siły i cnoty”?.
    Moim zdaniem jest przejawem naszej zaprogramowanej natury wymykającej się kontroli rozumu. Siłą zapewne-tak, co do cnoty… Tu już wkraczamy w wartościowanie pojęć zgodnie z powiedzeniem; Beczka takie wino daje, jakie zawiera.
    Nawiasem mówiąc nie jestem logikiem z wykształcenia, więc moje uwagi mogą uchybiać poprawnemu rozumowaniu. Wykazanie niepoprawności przyjmę z pokora. A jeśli kobieta nie ma racji…to i tak przeproszę.
    Pozdrawiam.

  7. andsol said

    Alternatywą obracania w ręku kobyłki może być przewertowanie niedawno wydanego „I Am a Strange Loop”, chyba ciut czytelniejszego…

    @egun: wiele osób rozstrzyga spór nawet go nie zauważając gdy mówią, że A odkrył to, a B – tamto. Solidna wskazówka co do statusu naszych idei pojawi się gdy wreszcie dobierzemy się do jakiejś nie-ludzkiej matematyki. Zawsze mi smutno, że nie zdążę dowiedzieć się jaka by była matematyka gadów, bo im zupełnie inne zmysły grają…

  8. Telemach said

    Andsol, „Matematyka gadów” to genialny tytuł. Będzie Ci potrzebny? Jeśli nie, to może sobie pożyczę? ;-)
    Obiecuję w każdym razie, że wspomnę Cię wówczas w „Podziękowaniach”.
    Pozdrowienia

  9. andsol said

    Ależ używaj i nadużywaj i zamiast podziękowań przyzwól, że kiedyś zacytuję Twoją frazę „Nad domem kołował powoli Anioł Stróż sąsiada ateisty”, bo podejrzewam, że pisałeś o moim A.S.

  10. desde_mona said

    Abulafia, ja nadal dostrzegam problem.
    „Próbuję odróżnić nadzieję wynikającą z emocjonalnego postrzegania rzeczywistości od rozumowej jej oceny.”

    Stosując Twą metodę do miłości, szczęścia, altruizmu, marzeń i jeszcze kilku innych „drobiazgów” mających swoje źródło w sferze memocjonalnej dochodzimy niechybnie do cybernetyki jako następczyni psychologii.
    Cała afirmatywna sfera ludzkiej psychiki traci rację istnienia. Przerażasz mnie i zasmucasz bo mimo logiczności wywodu (a może właśnie dlatego) pozbawiasz siebie i innych prawa do tego co nie do końca racjonalne a mimo to będące istotą człowieczeństwa.
    Zakładasz dojrzałość ludzi do aż tak nagiej prawdy? Z czego wynika to przekonanie?
    Pozdrowienia

  11. desde_mona said

    „emocjonalnej”

  12. cognaq said

    A co z „przebłyskami” ?
    Nagle i niechcący (w dodatku wielokrotnie) obrócona kostka? Czy i kiedy ‚nowe’ staje się ‚stare’?

    [Edisona rzeczywiście tylko z kostką można wrzucić do jednego wora – nie był on geniuszem, a kimś niesamowicie cierpliwym. Stosował metodę prób i błędów, no i był cholernie dobrym politykiem („dobry”, czyli uparty osioł wymuszający na innych swoje zdanie).]

    Nie lubię tego. Wolę chociaż czuć się Bogiem – tworzyć coś z niczego :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: