Common knowledge vs. conventional wisdom. Porobiło się.

Styczeń 16, 2009

Skąd wiemy to co wiemy? I skąd wiemy, że można polegać na tym, co przecież musi być prawdą, bo „wszyscy o tym wiedzą”?
Chętnie wierzymy, że świat jest dokładnie taki jak nam opowiedziano że jest. Dokładnie taki, jaki chcielibyśmy aby był. Taki jaki kochamy bądź jakiego się obawiamy. Wierzymy, że jedzenie marchwi poprawia wzrok (nie poprawia), spożywanie szpinaku przez dziatki jest pożyteczne bo tenże zawiera dużo żelaza (nie jest i nie zawiera), szkoci chętnie grają na kobzie boć to ich narodowy instrument (nie grają), że Graham Bell wynalazł telefon (nie wynalazł) a Fleming odkrył penicylinę (nie odkrył). Wierzymy (na szczęście nie wszyscy), że „kto wcześnie wstaje temu Pan Bóg daje”, że „oszczędnością i pracą narody się bogacą”, że Ameryka została nazwana na cześć Amerigo Vespucci, James Cook odkrył Australię a Magelan jako pierwszy opłynął ziemię dookoła. Ze francuski artylerzysta odstrzelił nos sfinksow, a Hitler był wegetarianinem. Ze „muzyka łagodzi obyczaje”, a wieloryb jest największym zwierzęciem na ziemi.

I tak można w nieskończoność. Albo prawie. Niezliczone są przykłady tego, co zdumiewająca większość bliźnich uważa za oczywiste fakty. I jakże nikłą jest nadzieja, że świadomość, jak kruche bywają fundamenty, na których budujemy konstrukcje zwane „własnymi poglądami” chroni przed podążaniem śladami błądzących. Nie chroni.

Wlokąc za sobą balast zużytych banałów i bezużyteczną półwiedzę, nazywając mieszaninę półprawd i wynikających z ignorancji przesądów wykształceniem, wskazujemy często palcem na tych co byli przed nami, wyśmiewając ich naiwne wyobrażenia o tym jaka naprawdę jest rzeczywistość, nauka, historia. Nazywamy ich wiedzę przesądami a naiwną wiarę w prawdziwość kulturowych mitów złudzeniami ignoranta.

Wieczorem, krótko przed zaśnięciem, próbując sobie przypomnieć czy Kubuś Puchatek mógł znać Kubusia Fatalistę wywieszamy w końcu białą flagę zmęczenia, skręcamy w boczną uliczkę myśli trywialnych bądź nieprzyzwoitych i zasypiamy wreszcie spokojnie śniąc o wygranej na loterii, życiu szczęśliwym i spokojnym bądź dupie Kasi-Maryni. Czy jakoś tak. Dobranoc, pchły na noc.

Odpowiedzi: 7 to “Common knowledge vs. conventional wisdom. Porobiło się.”

  1. joanjohnson said

    Wszystko może być iluzją.
    Ale trudno żyć w środku cudzego snu. Trzeba założyć, że jesteśmy nie tylko śnieni, ale że coś, co widzimy, jest prawdą, jest faktem. Dla własnego bezpieczeństwa. Komfortu. By móc śnić o dupie Kasi-Maryni bądź o wygranej na loterii.

    pozdrawiam
    J

  2. bebebetter said

    Znam jeszcze jedno „źródło wiedzy” : zawsze tak było. Aż dziw, że doszło do jakiegoś postępu na tym globie. A może tylko tak mi sie wydaje?

  3. nyema said

    podoba mi się taka rozmaita niesamowitość wiedzeń, zawsze są jakieś wiedzenia i zmieniają się…
    a pytanie początkowe, skąd wiemy to, co wiemy, jest piękne i tu właśnie zaczyna się ciekawa rzecz…

  4. porcelanka said

    Uczciwe jest w obliczu tych pytań postawa Sokratesa „Wiem, że nic nie wiem”. Jak trudno się przyznać do własnej niewiedzy.

    Czy można być pewnym własnych doświadczeń, jeśli nawet historia życia, którą nosimy w głowie niekoniecznie jest wierną relacją o rzeczywistości.

    A jednak człowiek potrzebuje pewności, gruntu, na którym oprze stopę. Jeśli nie może zaufać własnemu rozumowi, uczuciom, co zrobi?

  5. Bellatrix said

    A teraz jedna, wielka odpowiedź:
    -„jedzenie marchwi poprawia wzrok” – zawiera witaminy, jest zdrowe (nie chodzi tu o witaminy A i E, które biorą udział w procesie widzenia – czy coś takiego…). I łatwo się uzależnić.
    -„spożywanie szpinaku przez dziatki jest pożyteczne bo tenże zawiera dużo żelaza” – zdrowe jak każda inna zielenina.
    -bo ktoś coś wynalazł… Taaak. Szczerze mówiąc, to wiedza, kto wynalazł telefon nie jest mi szczególnie potrzebna do używania go. Najważniejsze, że wynaleziono. Itd, itd… Do tej pory nie pamiętam kilku ważnych nazwisk, ale to nie przeszkadza mi w świadomości, jak ważnych rzeczy dokonali.
    -” Magelan jako pierwszy opłynął ziemię dookoła”. MAGELLAN NIE OPŁYNĄŁ ZIEMI DOOKOŁA. Umarł na Filipinach. Ziemię dookoła opłynęła tylko garstka. Zgodzić się mogę tutaj, że Magellan jest pierwsza osobą znaną z tego, że podjęła się z sukcesem takiej wyprawy.
    – Hitler serio był wegetarianinem?
    -„muzyka łagodzi obyczaje” Oczywiście, że łagodzi. Przy Metallice od razu się relaksuję… ^^
    – Telemachu, zdajesz się mówić, że podstawą naszej egzystencji są informacje, które okazują się kruche, a ich nieprawdziwość (gdy ją odkryjemy), może zburzyć nasz świat. Myślę, że to nie tak. Dla 99% populacji fakt, że to nie Graham Bell wynalazł telefon nie zmieni nic w ich życiu. Dla nich liczy się to, że Ameryka i Australia zostały odkryte i ISTNIEJĄ W TYCH KONKRETNYCH MIEJSCACH.
    Rozumiem, że tym małym przykładem chciałeś tylko pokazać problem, który mógłby się odnosić do większych i poważniejszych spraw. Jeśli przyjąć, że nasze informacje opierają się na skąpych źródłach (np. podręczniki) i są nieprawdziwe, choć powszechne, i tylko fachowe źródła są w stanie nas „oświecić”… To w skali mikro. A w makro – ot, wiedza na przykład Amerykanów o tym, jak bardzo są kontrolowani przez państwo. Albo przez różne lobby, markietingi i takie. Albo okazje się, że czołowy autorytet społeczeństwa jest pedofilem czy lubi dziwki. I wtedy świat się wali na łeb na szyję. Łooo.
    Te całe „kłamstwa”… Z taką lubością się je demaskuje. Po co? W imię prawdy? A czy to coś zmieni? Owi demaskatorzy prawdy mają o tyle przekichane, że jeśli chcą być szczerzy, to powinni być mistrzami dietetyki, mało tego,czytać każdą ulotkę, co ile czego zawiera, do tego filtrować powietrze, bla bla bla… Można dostać nerwicy. Każdy by się zmęczył, w końcu machnął ręką i poszedł spać. Czego sobie i Wam życzę. Sesja idzie, właśnie się kłóce z kolegą z podstawówki, anarchistą.
    Pozdrawiam!
    PS: TO skąd nazwa Ameryka?

  6. andsol said

    Tia… z tą Ameryką, tu mnie złapałeś. No, czytam, czytam i widzę, że nikt nie wie, więc może by tak szybko wrzucić jakąś zgrabną polską teorię? W tłoku nikt nie odważy się jej za drzwi wygonić, a z czasem może wygra?

  7. telemach said

    @andsol: moje zdziwienie było nie mniejsze. Podane przez Ciebie żródło jest interesujące lecz niekompletne. Polska teoria może mieć trudności, Walijczycy wyprzedzili nas. O jakieś 512 lat. O czym wkrótce, bo to nie tylko interesujące lecz również pouczające. Pod wieloma względami i nie tylko jako ciekawostka historyczna. Pozdrowienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: