Hagiografia: Sw. Mikołaj z Miry

Grudzień 7, 2008

Postać nader interesująca, ten urodzony w Patarze Nicolaos.
Wyświęcony na księdza przez swego własnego stryjka, biskupa o takim samym imieniu, był bez wątpienia postacią historyczną, choć na beatyfikację zasłużył sobie szeregiem czynów równie nieprawdopodobnych jak i niedorzecznych. Czegóż tam nie ma, cudowne rozmnożona żywność, wskrzeszanie zmarłych, uratowani młodziankowie, bryły złota wrzucane po kryjomu przez okno w celu ratowania czci dziewic, uciszanie burz, zmiana kierunku wiatrów, straszenie cesarzy po nocach. Do cudów zaliczono nawet fakt, że mały Nicolaos potrafił jako niemowlę w trakcie kąpieli stać samodzielnie w wannie. Barwna i uwielbiana przez współczesnych postać. Zawód wykonywany: biskup, zawód wyuczony: cudotwórca. Wiara w cuda, w rodzaju tych, których sprawcą miał być nasz Nicolaos jest co prawda godna pozazdroszczenia lecz trudna do bezkrytycznej akceptacji.
Zajmijmy się zatem tym co pozostawili historycy. Nie zostawili wiele. To co wiemy o Mikołaju zawdzięczymy mnichowi Andreasowi z Krety, który opisał udział Nicolaosa, podówczas już biskupa Mirny, niespecjalnie atrakcyjnej mieściny  w Azji Mniejszej, w pierwszym soborze w Nicei. Jest Rok Pański 325. Głównym powodem zwołania soboru przez uważającego się po roku 313 za zwierzchnika chrześcijan cesarza Konstantyna I (pomysł że głową kościoła zawsze był arcybiskup Rzymu pojawił się, wbrew obecnym sugestiom katechetów, trochę później) była różnica zdań pomiędzy duchownymi jakże młodego wówczas jeszcze kościoła w sprawie natury Trójcy Swiętej. Problem przeszedł do historii pod nazwą kontrowersji ariańskiej i dotyczył w dużym uproszczeniu raczej kluczowego zagadnienia boskiej natury Jezusa, jak również wyobrażeń dotyczących Ducha Swiętego. Ponad 2000 duchownych, w tym 318 biskupów kłóciło się na koszt Konstantyna zażarcie o to, czy Bóg jest tylko jeden czy też jest raczej trojakiej natury, jak również czy Jezus zawsze już był Bogiem, czy też dopiero mógł być za takiego uważany od momentu przyjęcia przezeń chrztu. Naprzeciw siebie stały dwa nieprzejednane stronnictwa głęboko przekonane o wyższości swej racji, pomińmy szczegóły, być może z wyjątkiem jednej ważnej uwagi, że – jeśli wierzyć kronikarzom – w porównaniu z atmosferą soboru, każde pomeczowe spotkanie kibiców dwóch nieprzyjaznych sobie drużyn piłkarskich może spokojnie uchodzić za kulturalne oraz pełne przyjaznego spokoju wydarzenie.
I tu wchodzi na arenę dziejów nasz krzepki biskup Nicolaos. W trakcie trwających do dwóch miesięcy sporów i kłótni dochodzi do tumultu połączonego z rękoczynami. Rzucając się z pięściami na Ariusza, głównego ideologa zgromadzonych wokół Euzebiusza z Nikomedii Arian i waląc go (nie wstydźmy się użyć tego sformułowania) po pysku, przechyla szalę zwycięstwa na korzyść stronnictwa Patriarchy Alexandrii. Swięta Trójca w znanej nam obecnie postaci zwycięża, zwolennicy prymatu jedynego Boga wszechmogącego wycofują się na z góry upatrzone pozycje, aby w następnym stuleciu utracić wszelkie znaczenie i wpływy, a na koniec zostać przez zwycięskich braci w wierze obłożeni ekskomuniką.
Bardzo prawdopodobne, że to właśnie Nicolaosowi z Miry mamy do zawdzięczenia obecny kształt katolickiej doktryny dotyczącej natury Trójcy Swiętej. Jak również wzmożone obroty przemysłu cukierniczego w przedzień 6 grudnia, dnia w którym zmarł Nicolaos, nam bliżej znany jako Swięty Mikołaj. Cudotwórca i prawdziwy człowiek czynu.

Odpowiedzi: 18 to “Hagiografia: Sw. Mikołaj z Miry”

  1. zenza said

    Jest jeden Bóg w trzech postaciach: Ojciec, syn Boży i duch święty.
    Ciekawe skąd katolicy zmałpowali tą teorię, bo nie chce mi się wierzyć, że sami na to wpadli. No chyba, że Mikołaj miał wizję.

  2. I pomyśleć, że jednemu skutecznemu walnięciu w mordę zawdzięczamy istnienie Św. Trójcy i całej tej mikołajkowej hecy :)

  3. ninatomela said

    To ja już teraz rozumiem tę słuszność postury dzisiejszego Mikołaja, musiał być z niego krzepki biskup, żeby doktrynę ustalić waleniem po pysku. ;)

  4. Abulafia said

    Telemach.
    Przednia myśl; nie pozbawiajmy dzieci marzeń. Dla nich świat bez Mikołaja, Śpiącej Królewny czy krasnoludków byłby martwym światem dla dorosłych.
    Nie mówmy zatem, że;
    -poza przyjemnymi niespodziankami worek Mikołaja jest pusty a konto zerowe,
    -biskup Miry ma więcej sobowtórów niż bóg trójjedyny,
    -sposobem alienacji hipostazy rozdających prezenty skupiono w jednej postaci Mikołaja z naszego dzieciństwa.
    * * *
    A dogmat Trójcy oparty o homoousios zawdzięczamy prymasowi Egiptu Atanazemu. Zatwierdzony został na Soborze Nicejskim dzięki wpływom i ,,kopertom” Atanazego, na zasadzie ,,pokonać arian” (O’Collins).
    * * *
    zenza
    Pojęcie homoouzji zawdzięczamy Plotynowi i ma ono gnostyckie korzenie. ,,Zmałpowane” zostało z innych systemów religijnych ościennych kręgów kulturowych;
    egipskiego-Re, Amon, Ptah,
    hinduskiego-Brahma, Wisznu, Sziwa itp. w których 1+1+1=1

  5. flanelka said

    do ZENZA

    Platońska trójca – przedstawienie w innej postaci starszych trójc czczonych przez dawniejsze ludy – to jakby racjonalna, filozoficzna trójca przymiotów, dająca początek trzem hipostazom, czyli osobom boskim, o których naucza się w kościołach chrześcijaństwa, (…) Stworzoną przez tego greckiego filozofa [Platona, IV w. p.n.e.](…) koncepcję trójcy można spotkać we wszystkich starożytnych religiach pogańskich. /za Nouveau Doctionnaire Universel/

    Do Boga biblijnego ma się to nijak, a konkretnie:

    Jedność natury trójcy osób określają wyrazy ‚osoba’ i ‚natura’, które są gr[eckimi] terminami filozoficznymi; w Biblii nigdzie nie ma tych wyrazów. Owe definicje trynitarskie wyłoniły się po długotrwałych sporach, w trakcie których te i inne wyrazy, jak ‚istota’ i ‚substancja’, niektórzy teologowie błędnie odnieśli do Boga. /Jezuita John L. McKanzie „Dictionary of the Bible”/

    Chrystianizm wywodzi się z religii żydowskiej, a ta była ściśle unitarna [wierzono, że Bóg jest jedną osobą]. Drogi wiodącej z Jeruzalem do Nicei nie sposób uznać za prostą. Trynitaryzm z IV w. nie był odzwierciedleniem wczesnochrześcijańskiej nauki o naturze Boga; wprost przeciwnie, był odstępstwem od tej nauki. /The Encyclopedia Americana/

    Wyrażenie „jeden Bóg w trzech Osobach” przyjęło się na stałe i zostało na dobre wcielone do chrześcijańskiego życia i wyznania wiary pod koniec IV stulecia. Dopiero to sformułowanie zasługuje na miano ‚dogmatu Trójcy’. U Ojców Apostolskich nie spotyka się niczego, co by w najmniejszym stopniu przypominało taki pogląd czy punkt widzenia. /New Catholic Encyclopedia/

    Dogmat o trójcy jest więc niczym więcej, jak przyjęciem pogańskich (z pktu widzenia wiary w Boga biblijnego) wierzeń, ‚uporządkowanych’ przez Platona i wcieleniem ich w miejsce rzetelnej wiedzy z Pisma św. (rzetelnej dla wierzących! znów: w Boga biblijnego). W gruncie rzeczy zaprzecza istocie opisanego w Biblii Boga.

    ..tak po krótce ;)

  6. zenza said

    dzięki :)

  7. szekina said

    Czy ja wiem, czy Święty Mikołaj jest takim dziecięcym marzeniem? Wielu dorosłych wspomina wizyty Świętego Mikołaja, czy oczekiwanie na nie jako bardzo przerażające przeżycie. Rubaszny i przyjazny jest chyba głównie na reklamach Coca-Coli…
    Ja tam sobie myślę, że Święty Mikołaj to pomagier dorosłych, na którego mogą wydelegować odwieczne pytanie: „Czy byłeś grzeczny w tym roku” (czytaj: czy udało ci się spełnić wyobrażenia dorosłych na swój temat w tym roku).
    Mnie jakoś od pewnego czasu coś się wydaje podpadający ten Mikołaj…

  8. andsol said

    A ci inni biskupi, którym sam Św. Mikołaj nie nakładł po pysku, zostali załatwieni dekretem Konstantyna, skazującym ich na wygnanie. Więc wesoło było później, skoro – jak rzecze historyk – późniejsi chrześcijańscy cesarze (za wyjątkiem Juliana w IV w.) byli coraz bardziej nietolerancyjni.

    Twoja uwaga w nawiasie: pomysł że głową kościoła zawsze był arcybiskup Rzymu pojawił się, wbrew obecnym sugestiom katechetów, trochę później warta jest rozwinięcia, choć to nie wątek świętomikołajowy. Konstantyn buduje w Rzymie bazylikę, gdzie miał być grób Piotra, no i gdy sto lat później Rzym staje się głównym skupiskiem chrześcijan, niepolitycznie brzmi winienie Rzymian za zabicie Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Zaczyna się modyfikowanie historii, intensywnie przerzucając winę na Żydów (Rzymianie biedacy ledwie spełniali żydowskie polecenia) i wydaje się, że o ile to nie rozpoczęło światowej antyżydowskiej histerii to przynajmniej bardzo ją ożywiło.

  9. Abulafia said

    andsol.
    Temat wart rozwinięcia tylko z pozycji nie orantopodobnej.
    Kościół katolicki zasadę diecezjalną rozmył. Obowiązywała od IV wieku zawarowując tytuł papa dla biskupów Rzymu. Łamana wielokrotnie przy wyborze papieża eskalowała konflikty na szeroka skalę. Dopiero Dictatus Papae Grzegorza VII obliguje przyszłych papieży do posiadania tytułu biskupa Rzymu przy wyborze, aczkolwiek sprzeniewierzano się jej wielokrotnie.
    A manipulacja z rybakiem synem Jony jest zmyślniejsza niż działalność całego Mosadu.

  10. mona said

    Miejmy jednak nadzieję Abulafia, że to się w Ojczyźnie Wyznawców Papieża nie rozpowie, bo spalą nam blog za kacerstwo i co ja wówczas będę mogła czytać do porannej kawy?
    Manipulacje mają to do siebie, że nabierają dynamiki i zasiedlają się na stałe w mózgach ofiar. Te zaś nazywają pasożyta prawdą objawioną i gotowe są podpalić stos z przymocowanym do niego bliźnim. Naturalnie dla dobra duszy jego. I spokoju własnej.

  11. Mag said

    Ostatnio na korepetycjach (do matury) przy powtarzaniu Biblii mój uczeń nie mógł uwierzyć, że są trzy osoby boskie. Po ich pełnym składzie, tj.: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, nastąpiło ze strony mojego ucznia trwożliwe pytanie o czwartą i najważniejszą osobę boską – Matkę Boską.

    Kwestia, jak mniemam, do rozważenia. ;)

  12. Abulafia said

    monadelavoie.
    Z rogami ostracyzmu Kk. miałem okazję się zetknąć. Jeszcze nie ze stosem, ale-powiedzmy-diagnozą heretyka.
    Znajoma rodzina przysłała mi kiedyś do Włoch pozycje z indeksu kościelnego. Bodajże Haaslera i Guarino. Sobie tylko znanym sposobem przełożony parafii tejże rodziny (dodam-katolickiej) wyniuchał zagrożenie herezją. Skończyło się na dywaniku i paru zdrowaśkach tytułem rozgrzeszenia.
    Mniejsze szczęście miał pan Ryszard Gil właściciel Forum Sztuk, oficyny wydającej inkryminowane książki. Zrządzeniem losu spłonęło mu domostwo.
    Dzwoniłem do wszechmocnego z pytaniem; Czemu pomylił dom wydawcy z watykańską tancbudą. Skoro już nie raz zsyłał na papieskie lokum pioruny i pożary, czemu wybrał tym razem tak mizerny cel. Azali godzien był tego pan Gil?
    Daremnie. Widocznie w tym czasie dobry bóg liczył spalone od bomb domy w heretyckim Iraku.
    Może bym i milczał w obawie przed stosem, ale wobec takiej pomyłki wszechmocnego nie mogę. Nawet on by mi tego nie wybaczył.
    Pozdrawiam.

  13. beatrix17 said

    @ Mag

    ja tam bym sie do tych rozwazan nie palila. A jak zjawi sie Swiety Mikolaj i bedzie walil po pysku? :)

  14. dru' said

    Czyli ostatecznie Mikołaj okładający rózgą to pewne wynaturzenie.
    Będę dziecku tłumaczył – jak będziesz niegrzeczny to przyjdzie Mikołaj i nawali cię po pysku.

    A mówią, że poznawanie prawdy jest edukacyjne. ;)

  15. nyema said

    czytam z zapartym oddechem, nie znam tych kościelnych historii i mam chęć niedowierzać jak to dziecko na korepetycjach, w trzy osoby boskie, to jest dla mnie sprawa jak z błękitnymi tygrysami Borgesa: mnożą się,dzielą, znikają i powracają w sposób irracjonalny…

    bardzo warto to wiedzieć:)

  16. Ten post i Abulafia przypominają mi o Wahadle Foucault’a… Telemachu, w pięknej konwencji piszesz i szacowne grono wokół siebie zbierasz :)

  17. Nocolaus said

    Ciekawe, że kiedy czytam historię kościoła w w innych niż telemacha wydaniach, trochę inaczej mi się ona przedstawia. Obawiam się że gdyby telemach miał okazję napisać o samym sobie za np. 100 lat to wyszłoby coś na kształ powyżeszego prześmiewczego artykułu. Ale co by to komu dało ? Niewiele, bo telemachowi nie chodzi o nic innego jak tylko o drwinę … Nieprawdaż :-) ?

  18. telemach said

    „Obawiam się że gdyby telemach miał okazję napisać o samym sobie za np. 100 lat to wyszłoby coś na kształ powyżeszego prześmiewczego artykułu.”
    Też tak czasem podejrzewam. Mogę jednak opisywać tylko to, co jawi mi się dzisiaj i tylko tak, jak mi się jawi. Obecnie. Nie za 100 lat.
    Poza tym jestem zawsze wdzięczny za podanie źródeł w przypadku domniemania niezgodności tekstu z innymi interpretacjami faktów. Przekonanie, że danie wyraz przeświadczeniu w połączeniu z emotikonem wystarcza, jest przekonaniem błędnym. Wystarcza do zapewnienia sobie chwilowego dobrego samopoczucia. Nie wystarcza do zainicjowania rzeczowej dyskusji.
    Ukłony
    T.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: