Z pamietnika idioty. La vida es…

Październik 24, 2008

Kropotkinowi śniło się że śpi. Mimo że sen nie sprawiał mu najmniejszej przyjemności, nie potrafił się jednak obudzić. Nagle w jego śnie pojawił się nie wiadomo skąd żółw uciekający przed Achillesem. Przegalopowali obok śpiącgo Kropotkina i zniknęli za grzbietem pobliskiego pagórka.

– Zdumiewające – mruknął do siebie przez sen Kropotkin i przewrócił się na drugi bok.
– Zdumiewające? – zdziwił się Pedro Calderón – nie widzę w tym niczego zdumiewającego mój drogi Sigismundo.
– Nie nazywam się Sigismundo – zaprotestował Kropotkin przez sen – i zaraz się obudzę.

Ale się nie obudził. Sen nie chciał się skończyć, mimo że leżąca obok niego kobieta usiłowała przeciągnąć jak największą ilość kołdry na swoją stronę.
– A w ogóle to kim pani jest? I skąd się pani tu wzięła? – zapytał przez sen zbaraniały Kropotkin – sądziłem że to moje łóżko!
– Nie dyskutuj – ucięła nieznajoma – tylko pogłaszcz mnie po udach! Wiesz przecież, jak bardzo to lubię.
Czy tego nie było przypadkiem już u Michaux? – zastanawiał się gorączkowo Kropotkin, którego powoli zaczęła ogarniać panika.
– Nie było – powiedział po chwili zastanowienia Pedro Calderón.
– Mów pan za siebie – ofuknął go Michaux.
– Ależ Henri, nie zapominaj o zasadach dobrego wychowania – napomniała karcącym tonem kobieta.
W tym śnie zaczyna się robić tłoczno, pomyślał zrezygnowany Kropotkin.

Spoza grzbietu pagórka wyłonił sie Achilles.  Za nim, najwidoczniej usiłując go dogonić, biegł żółw.

Odpowiedzi: 24 to “Z pamietnika idioty. La vida es…”

  1. szekina said

    Ojejku, a ja z nich wszystkich to tylko Achillesa znam… no i żółwia…

  2. Bellatrix said

    Cóż, mi też te nazwiska niewiele mówią. Calderon – polityk, czyżby Argentyński? (takie nazwisko było w jednej telenoweli, ale tu nie może chodzić o bohatera „Zbuntowanego Anioła”) Kropotkin, to wiadomo – nasz bohater. Michaux – pisarz, filozof?
    Surrealistyczne. Tak, to na pewno.
    Nie mógł się obudzić. Może dlatego, że to nie był sen? Rzeczywistość, choć dziwaczność okoliczności wskazywałaby jednak na sen. Tak jak totalitaryzm był… jest koszmarem.

  3. desde_mona said

    Sprytny labirynt z potrójnym dnem panu wyszedł señor manipulatore. Szkoda że pewnie nikt nawet nie znajdzie wejscia, a o wyjściu to już mowy nie ma ;-)
    Gdybym była arogancka to powiedziałabym że najwidoczniej nieczytelny dla pokolenia czerpiącego przeświadczenie o tym czym jest uczestnictwo w kulturowym dziedzictwie z interpretacji sloganów reklamowych sieci Media Markt. Proszę się na mnie nie gniewać – wymsknęło mi się.

    PO-ZDRO – WIENIA z plaży.

    ¿Qué es la vida? Una ilusión,
    una sombra, una ficción,
    y el mayor bien es pequeño;
    que toda la vida es sueño,
    y los sueños, sueños son.

    Pedro Calderón de la Barca

  4. flanelka said

    Tylko nie budź się jeszcze.
    Nie chciej nawet się obudzić.
    Nawet, jeśli sen koszmarnie źle namalował M.
    Kolejny raz przewróć się na drugi bok, zawiśnij oczami w chmurach, plecy pozwól smagać słońcu.
    Wciąż śpij, choć sen czasem boli.. może po prostu goń żółwia?

  5. analog said

    sny sa udreka
    rzeczywistosci
    rzeczywistosc jest udreka
    snow

  6. ksantypa said

    Taaak, zycie snem, zycie w iluzji. Czy to nie piekne? Mozna byc wszystkim, mozna przemienic sie w doskonalosc, niczym Gileta w ksiezniczke, albo w nieokiełznanego, całkowicie wolnego, nawet od norm etycznych tak bardzo nas krepujacych, Sigismundo. A ze placi sie za to cene odrzucenia i samotnosci, to czy to taka wysoka cena? Na jawie wszedzie wokolo ksantypy, nerwowe, trudne, wymagajace, oczekujace uwagi, troski i zrozumienia, meczace. A w marzeniach mozna otoczyc sie postaciami przykrojonymi na wlasna miare, do wlasnych potrzeb, wedle wlasnego kaprysu, raz panny dworskie, raz pokorny sluga. Taaak, zadna cena nie jest za wysoka za to, ze nie trzeba robic nic, wystarczy tylko przymknac oczy (bo meskaliny bym nie próbowała, mozna miec koszmary).

  7. desde_mona said

    Ksantypo, jestem pełna zadziwienia. Sigismundo jednak czegoś się po pierwszym, nieszczęśliwym epizodzie nauczył i przeniósł trochę przyzwoitości ze snu do realnego świata. Czy zatem ocena nie jest zbyt surowa? A Ksantypy? Dalej nerwowe trudne i wymagające?
    Pozdrowienia z zachodem słońca w tle.

  8. beatrix17 said

    Mila Ksantypo ;)

    sny bywaja rozne. Czasem jestesmy ksiezniczka a czasem okrutnym tyranem. Co innego z marzeniami. Ale sny… w nich musimy tolerowac te kobiete w lozku, ktora tam sie wlasnie znajdzie ;) Czyli zycie jest snem ;)co zostalo wyzej pieknie opisane.
    Dziekuje Telemachu niezlomny ;)

  9. ksantypa said

    Beatrix, widze, ze z jednej strony twardo stapasz po ziemi, prawie jak Ksantypa (odrozniasz sny od marzen), ale z drugiej strony coz…. troche rozbawil mnie ten Telemach niezlomny, od razu skojarzyl mi sie z Ksieciem niezlomnym. Az zajrzalam do tlumaczenia Slowackiego, a tam na pierwszej stronie, na ktorej mi sie otworzylo:

    Jestes zwierciadlem rycerzy!
    Ale mi nie dawaj rad,
    Wszak ty mi wrociles zycie?
    Smetnemu wrociles swiat?

    Myslisz, ze nasz gospodarz, to taki rycerz niezlomny? ;)
    Moze to i prawda, jezeli przyjac, ze walczy z prostactwem i brakiem wyobrazni. Ale coz moze wiedziec o tym Ksantypa, znana z tego, ze uprzykrza zycie filozofom.

  10. beatrix17 said

    Podobnie jak sny i Ksantypy bywaja roznorodne ;)

    Tak wlasnie mysle. Niezlomnosc Telemacha w dazeniu do sklonienia szerokiej publicznosci do zastanawiania sie nad wielorakoscia zdarzen i ich interpretacji, drugich i trzecich i n-tych stron tego samego to cos, co zachwyca mnie niezmiennie.
    Telemachu, mam nadzieje, ze nie pogniewasz sie, ze sobie tak otwarcie o Tobie plotkujemy ;)

    A ponadto ta opowiesc jest zwyczajnie cudowna i wywoluje niesamowity proces w glowie – strumien mysli, skojarzen, przypomnien, ktore gdzies tam sa zapomniane i skladaja sie w nieslychanie przyjemna calosc.

  11. A za pagórkiem Zenon z Elei wreszcie mógł się przekonać, że Achilles przegania żółwia.
    Szkoda, że my tego nie widzieliśmy… Byłby o jeden paradoks mniej :)

  12. Mag said

    Uda są do lizania, a życie jest snem. (;

  13. zadziwiająco dobre, jak na swoją długość.

  14. desde_mona said

    @Mag: Twoje też? ;-)

  15. ksantypa said

    Beatrix, nie pozostaje mi nic innego, tylko zamilknac, zwlaszcza ze jestesmy na podworku Telemacha. :)

  16. Problem paradoksu żółwia goniącego się z Achillesem został rozwiązany za pomocą rachunku różniczkowego (nasz zdrowy rozsądek nie mógł dać sobie z nim rady?:)
    Abstrakcję zwalczyliśmy abstrakcją :)

    PS. Maggie, naprawdę Twoje uda są dobre do lizania i długie?
    I skąd betkowski o tym wie?
    :)

  17. Mag said

    Ja, zwolenniczka i bałwochwalczyni Schulza – oczywiśnie, że się opowiadam za oniryczną wizją życia. :)
    Jeżeli zaś chodzi o smak i długość moich ud – to cóż, są niezmierzone. ;)

  18. Na pewno były zmierzone nie raz… choćby wzrokiem, od stóp do głów :)
    Smak zaś się nie mierzy.
    A Telemach powinien teraz wyrzucić nas za te pogaduszki na zbitą twarz :)

  19. Mag said

    Mnie wystarczy już tylko wyrzucić, obolały policzek mam! :D

    Pozdrowienia;)

  20. – Basta! – wykzyknął Kropotkin zrywając się na równe nogi.
    Kątem oka zdołał dostrzec Achillesa, który skrywał się za kolejnym pagórkiem, wymachując wgryzionym w jego piętę żółwiem.

  21. Bellatrix said

    A Behemot śmiał się do rozpuku siedząc na oparciu łóżka Kropotkina i pił brudzia z Freudem.

  22. defendo said

    Calderon…”Życie snem”, snem śnionym niespokojnie. Wiesz, nieco inaczej czytam Calderona – może to sen jest prawdziwym życiem? Nie chcę widzieć w tym dziele dramatu sumienia ani komedii trącącej dydaktyzmem. Zygmunt przecież nie jest w stanie zmienić się – a przepowiednia spełnić się musi. Może więc ta „cudowna” przemiana to sen tylko? Na jawie wszystko wróci do ponurej normy. Śnijmy więc – stwarzając nowe światy. Lepsze. Siebie śnijmy.Powtórzę za bohaterem Calderona:
    „Czym jest życie
    Snem szaleńca
    Aktem umysłu

    Czym jest życie
    Cieniem

    Poprzestańmy na sobie
    Na tym małym i ciepłym

    Życie jest snem
    Całe
    I wszystkie nasze sny
    Są snami”
    I jeszcze to:”Gdyż narodziny – to błąd,
    Jaki nam spełnić kazano.”
    Może – póki snu, póty życia? Kiedy mój ukochany bohater – Don Kichot – odzyskuje rozum, zyskuje również nieuchronną śmierć. Powrót “rozumu” to akt największego szaleństwa, apogeum prowadzące ku zniszczeniu. Tylko swoją śmiercią może bowiem udowodnić, że istniał naprawdę – postacie fikcyjne wszak nie umierają nigdy, wystarczy ponownie otworzyć książkę, żeby ożyły. Don Kichot – tylko umierając realnie – może potwierdzić własne istnienie. Żeby potwierdzić życie – musi je stracić.
    Realny świat, upodobniając się do fikcyjnego świata Don Kichota, staje się prawdą ocaloną dzięki kłamstwu. Traci swoją pewność, traci granice. Realizm został zarażony fikcją. Może więc być zainfekowany wieloma fikcjami.Może każdy z nas stwarza świat? Jedyny możliwy? Samotny i indywidualny – i tak bardzo zależny od światów stwarzanych przez innych?

  23. Bellatrix said

    No właśnie. Po co świat racjonalny? Nudny do szpiku racjonalnych kości, racjonalnie nam tłumaczy, że życie jest proste, acz skomplikowane i nie ma sensu. A my, na przekór tym wszystkim bajaniom, żyjmy tym życiem, które uwalnia, wyzwala śmiech i uśmiech. Czego więcej trzeba nam?
    Smutek? To tylko przystanek między kolejnymi wrażeniami.

  24. desde_mona said

    @defendo: ponieważ (wybacz Telemachu) miałam już kilkakrotnie przyjemność poznać pokrętne ścieżki, po których wędruje w onirycznym widzie umysł naszego autora, nie byłabym wcale taka pewna że chodziło mu o interpretację „życia snem” Calderona. Klucza szukałabym raczej u Fracisco Goyi (Gdy rozum śpi…), Michaux („Sen” w „Plume”) i Charmsa (Sen Niegwolidowa). Kropotkin jest tutaj jedynie mimowolną sceną, na której spotykają się najwidoczniej zabłąkane trupy komediantów przeróżnej proweniencji. Pikanterii dodaje fakt, że według (cytowanego przez Diogenesa Laertesa) Favorinusa, to nie Zenon z Elei był ojcem paradoksu lecz Parmenides, któremu scena ta miała się przyśnić.
    Tak że bezradność Kropotkina wynika ze zderzenia trzech opowieści w jednym śnie, trzech wizji których wspólnym mianownikiem jest to że bohater śniąc nie może się obudzić. Panika jest zrozumiała i uzasadniona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: