Kochanka arcybiskupa

Sierpień 15, 2008

Zazdrosna o wszystkie inne kobiety, na których oko jego Swiątobliwości mogłoby choć przez chwilę spocząć, spędza bezsenną noc gryząc poduszkę z bezsilnej rozpaczy i bólu. Wymykając się ukradkiem późnym wieczorem, obiekt jej uwielbienia pachniał intensywnie wodą po goleniu i trudno skrywanym pożądaniem.

W tym czasie jego Swiątobliwość, racząc się z niekłamanym zadowoleniem kieliszkiem ratafii, usiłuje zajrzeć w karty sztabskapitana Kruegera, mającego ze względu na nadmierne spożycie coraz większe trudności z zapamiętaniem wszystkich reguł wista. Ten dobrze zapowiadający się wieczór, myśli sobie jego Swiątobliwość, ma spore szanse równie dobrze się zakończyć.

Stara prawda. Ludzie wierzący grzeszą z o wiele większym przekonaniem niż ateiści.

Odpowiedzi: 29 to “Kochanka arcybiskupa”

  1. A jak myślisz, dlaczego tak sie dzieje?

  2. flamenco79 said

    Ludzie wierzący – nie. Ludzie, którzy kpią z wiary, innych wprzęgając w kajdany posłuszeństwa – owszem. Skoro pewni są, że i tak „mają przerypane na górze”, to chętnie i namiętnie wykorzystują czas i okazję. Co użyją, to ich ;)

    Jakaś wyjątkowo naiwna ta kochanica.. mało to (czarnych) kiecek, że o spodniach nie wspomnę, po świecie chodzi?

  3. desde_mona said

    Fla – a skąd wiesz, że wierzący nie? I co to znaczy „wierzący”? I kto ma to prawo oceniać?

  4. Bellatrix said

    Heh. No tak – wierzący nie znaczy przestrzegający zasad swojej wiary. ;)
    Nie należy też mylić wiary z godnościami kapłańskimi, przynajmniej nie w Kościele Katolickim (nie wiem, jak gdzie indziej). Praktyka pokazuje, że tam, gdzie organizacja religijna jest powszechniejsza i obejmuje większy ogół ludności, a zwł gdy religia jest narzucona, znikają wartości, a pojawia się polityka. Wyższe stanowiska kapłańskie są tylko tytułami. Przykład? Dobrze go zapamiętałam: Ludwikowi XVI przedstawiono kandydata na Arcybiskupa Paryża, ten odrzucił ją, mówiąc: „Wypadałoby, żeby arcybiskup Paryża chociaż wierzył w Pana Boga”.
    Zresztą chrześcijaństwo, odkąd wykształciły się wielkie ośrodki w Konstantynopolu, Rzymie, Antiochii i Aleksandrii, zszedł na psy.
    Pozdrawiam!

  5. flamenco79 said

    Wiara, to czyny. Jeśli ktoś czynami przeczy wierze, to nie wierzy – chyba oczywiste? Wiara, to nie puste powtarzanie „wierzę, wierzę”, a robienie czegoś, co owej wierze przeczy.

  6. desde_mona said

    Fla, ale tak przecież twierdzi każdy kto się uważa za wierzącego. Spotkałaś już wierzącego który by twierdził że jego wiara jest licha a wierzy i praktykuje tylko tak, dla przyjemności?
    I z że jego czyny przeczą wierze?

  7. flamenco79 said

    A o tym, czy ktoś jest rzeczywiście wierzący, decyduje ON, czy OBIEKT wiary, który tęże wiarę zdefiniował i ściśle określił, kto wierzy NAPRAWDĘ? Faryzeusze i Saduceusze też twierdzili, że wierzą – Jezus wyrzucił im w twarz, że Bóg nie ma z nimi żadnej wspólnoty. Że są pomiotem żmijowym, dziećmi Diabła. Nieistotne było, czy są uczeni w Piśmie, czy zajmują urzędy kapłańskie.. Bóg ich odrzucił, bo czynami przeczyli temu, co ON nakazał. Ludzi gnębili literą Prawa, nie zważając na to, co ważniejsze – ducha owego Prawa. W miejsce Bożych nakazów wprowadzali własne, tworzyli tradycję. A to nie człowiek decyduje o tym, co miłe i czyste w oczach Boga – On wyraźnie powiedział, czego oczekuje i jaką cześć będzie przyjmował, nie potrzebuje nadgorliwości w ustalaniu nowych norm przez ludzi. Dzisiaj KK (i nie tylko) robi to samo – w miejsce prawa Bożego wkłada własne wymysły, często żywcem wyjęte z wierzeń pogańskich. Jak Bogu może się podobać coś, co od wieków było elementem kultu martwych bożków? Bałwochwalstwa?
    Wiarę określają uczynki, nie słowa i puste deklaracje.

    Jeszcze jedno, ad rem:
    Ateista teoretycznie nie może grzeszyć. Grzech, to „zboczenie z drogi”, „chybienie celu” – owa droga i cel muszą być jednak najpierw wybrane przez idącego (dążącego do celu). Nie można zboczyć z drogi, którą się nie zmierza ;) Z drugiej strony, jedynie z ludzkiego pktu widzenia nie grzeszą. Paradoks? ;)

  8. Telemach said

    Szanowne Flamenco!
    Ciesze sie ze doszlas do tego samego paradoksu z ktorym ja rowniez nie moge sie uporac. Skoro ateisci grzeszyc nie moga, to zostanie ateista powinno byc najlatwiejszym sposobem osiagniecia zbawienia. Sugerujesz, ze sa jeszcze inne, poza ludzkim punkty widzenia na to zagadnienie? Jakie? I jak – z pominieciem danych nam (czyli ludzkich) sposobow postrzegania mozemy sie Twoim zdaniem o tym przekonac?

  9. beatrix17 said

    Nie wydaje mi sie aby ateisci byli zainteresowani zbawieniem. Poza tym co to znaczy, ze oni grzeszyc nie moga? Robia to samo, co inni, nie uznjac tego za grzech. W jaki sposob ma to sie stac droga do zbawienia?

  10. beatrix17 said

    O ile dobrze zrozumialam Flamenco chodzi o punkt widzenia Sadu Ostatecznego ;)

  11. flamenco79 said

    Telemach..

    Po pierwsze.. weź mi płci nie odbieraj, przywykłam do niej przez wszystkie lata przeżyte dotychczas!! ;P

    Paradoks jest pozorny, po drugie. Dlatego obwarowany „;)” przeze mnie. Ateiści nie mogą po prostu mówić o sobie, że grzeszą, skoro w Boga (a zatem i grzech) nie wierzą – o to mi chodziło głównie, bo niedawno przeczytałam słowa zagorzałej ateistki „kocham grzeszyć”.. hm.. nielogiczna ‚odrobinę’ deklaracja, nie uważasz?

    Dlaczego pozorny?
    Wyobraźmy sobie, że ktoś, kto nigdy nie czytał kodeksu drogowego, nie zrobił prawa jazdy, wsiada do samochodu (owszem, prowadzić auto może się nauczyć i bez tego, niejako nie wierząc w zasadność kodeksu drogowego) i przejeżdża skrzyżowanie na czerwonym świetle. Czy to, że nie uważa kodeksu za wiarygodny, że nie zna zasad w nim zawartych i konsekwencji przewidzianych za zasad łamanie, ustrzeże go przed owymi konsekwencjami? Absolutnie. Tak więc, choć z pktu widzenia jakiejś grupy mającej „gdzieś” kodeks można przejeżdżać skrzyżowania na czerwonym świetle, to nie owa grupa, a Prawodawca, zdecydował co jest złamaniem prawa.
    Z grzechem jest podobnie. Zdecydował Prawodawca. Można w Niego nie wierzyć, On nie przymusza, dał wolną wolę.. ale, czy to na pewno ustrzeże przed konsekwencjami czynów uznanych przez Niego za grzech (złamanie prawa)? :)

  12. flamenco79 said

    Beatrix.. Sąd Ostateczny może mieć punkt widzenia??? Miałam wrażenie, że mogą go mieć Osoby co najwyżej..

  13. beatrix17 said

    Flamenco,

    przyklad drastyczny a i konsekwencje natychmiastowe i zgola nieprzyjemne jesli nie ostateczne nawet byc moga z jezdzenia po czerwonym. Z grzechem chyba inaczej. Konsekwencje na ogol mniej konkretne i w czasie odlegle, wiec rzadko sie zdarza aby grzeszacy sie nimi kierowal.
    Mysle, ze to mozna doprowadzic do absurdu ale po co? Dla tych, ktorzy wierza rzecz jest oczywista, bo na wierze wlasnie sie opiera. Dla tych, ktorzy pozostaja niedowiarkami kategoria grzechu w rozumieniu wierzacych nie istnieje. Jesli nie kardna to nie dlatego, ze tak mowi przykazanie nr 5 a moze dlatego, ze uwazaja zlodziejstwo za nieprzywoite? A ci pierwsi czy nie kradna tylko ze strachu przed ogniem piekielnym, bo wierza ze Sad Ostateczny sie odbedzie i bedzie jednak mial swoj punkt widzenia czy tez i z jednego i drugiego powodu, co przeciez nie stoi w sprzecznosci?
    A co do punktu widzenia to przeciez Ty zasugerowalas, ze nasz ludzki nie jest tu wlasciwym, wiec pozwolilam sobie na przypuszczenie ;)

  14. telemach said

    DROGA Flamenco. Nie wszystko co kuleje zasługuje od razu na miano przykładu. Wybacz zatem – Twój przykład z kodeksem drogowym jest dla mnie mało przekonywujący. Kodeks obowiązuje wszystkich – niezależnie od ich wiedzy, świadomości i nastawienia. Nieznajomość prawa nie chroni przed konsekwencjami.
    W przypadku wierzeń nie dostrzegam zbioru praw uniwersalnych, które stanowiły by obowiązujące prawo dla wszystkich niezależnie od ich przekonań.
    Czy buddysta może pożądać żony bliźniego swgo czy też popełnia w tym przypadku grzech, choć jest tego całkiem nieświadom? Czy jego grzech jest większy od grzechu agnostyka lub ateisty w przypadku analogicznych uczuć? Czy Mahometanin grzeszy wymawiając imię swego Boga przy każdej nadażającej się okazji, czyli przeważnie nadaremnie? Czy tenże wyznawca Islamu cudzołoży w momencie gdy obcuje z drugą lub trzecią żoną?
    Swiat jest bardziej złożony i różnorodny niż są to w stanie przewidzieć kanony jakiegokolwiek wyznania.
    Podążając Twym tokiem rozumowania, trzymając się wskazań jednej religii, wykraczamy przeciw innym. A ateista jest w szczególnie żałosnej sytuacji.
    Mam nadal poważne wątpliwości, czy możemy mówić o pozornym paradoksie. Paradoks jest i kłuje w oczy.

  15. flamenco79 said

    Ależ mi dokładnie o to samo chodzi Telemachu. Tak jak kodeks obowiązuje wszystkich, to przy założeniu, że jest Bóg – Stwórca (a więc jeden Bóg), Jego prawo także obowiązuje wszystkich – niezależnie, czy w Niego wierzą, czy nie.. czy też może wierzą w martwe bożki, kultywują jakieś pogańskie wierzenia.. to nie ma wpływu na JEGO ocenę sytuacji i czynów :)

  16. flamenco79 said

    Beatrix..

    Konsekwencje z łamania prawa „codzienne”, to może stłuczka, może czyjś strach (grzech też ma wpływ na codzienne życie – np.niemoralność wiąże się z niechcianą ciążą, chorobami przenoszonymi płciowo, czesem rozwaloną psychiką i nieumiejętnością zbudowania zdrowych relacji z jakimkolwiek stałym partnerem). Konsekwencje „ostateczne”, to sytuacja, w której policjant złapie delikfenta i rozliczy z łamania prawa (konsekwencją ostateczną grzechu jest śmierć – „zapłatą, którą płaci grzech, jest śmierć” [Rzymian 6:23]”.

  17. telemach said

    Flamenco, wybacz ale poczynione przez Ciebie założenie nie jest żadnym założeniem, jeśli nie podzielają ci, których ono dotyczy. Czyli wierni. Rozmawiamy jak sądzę nie o absolucie (bo ku temu nie czuję się powołany) lecz o wykładni wiary i interpretacji jej nakazów.
    Zgodzisz się chyba ze mną, że pojęcie grzechu nie może funkcjonować w oderwaniu od kanonu nakazów i zakazów?
    Z czego wynika Twe przeświadczenie że wykładnia Twego kościoła jest nadrzędna wobec interpretacji innych wyznań? Z czego wynika Twoje prawo do uznania innych za pogan? A ich wyobrażeń o Bogu za „martwe bożki”? Troche przedsoborowa i archaiczna ta dialektyka, nie sądzisz?
    W momencie jednak, gdy pozbędziemy się arogancji i uznamy prawo innych do ich religii (co jest istotą ekumenizmu) rozpoczyna się kociokwik z pojęciem grzechu. I dlatego chcąc nie chcąc obstaję przy swoim: w momencie gdy porzucamy katechizm w wydaniu parafialnym i udajemy się na grząski teren religioznawstwa lub choćby ekumenizmu, pojęcie grzechu rodzi paradoksy trudne do przezwyciężenia.

  18. flamenco79 said

    Coś powinnam chyba doprecyzować, jeśli o odpowiedź Tobie chodzi, Telemachu..

    Słusznie zwróciłeś uwagę na zróżnicowanie wierzący/ateista, ale nie znalazłeś odpowiedzi, czy ta różnica dotyczy pktu widzenia Boga. Otóż – dotyczy. Nie w sensie braku kary za grzech – karą tą jest śmierć, której nikt nie uniknął, jak do tej pory, przyznasz. Niemniej niesprawiedliwą karą byłaby całkowita zagłada kogoś, kto był zupełnie nieświadomy wymagań, jakie stawia Prawodawca. Dlatego Stwórca (Bóg biblijny) inaczej traktuje świadome grzeszenie (świadome w sensie nie tylko deklarowanej wiary w Boga, ale też odrzucenia prawdy o Bogu, którą ktoś stara się dokładnie objaśnić danemu człowiekowi), inaczej nieświadome (nie do wszystkich musi dotrzeć owa prawda przecież..). Stąd zapowiedziane zmartwychwstanie (związane ze zbawieniem, o którym wspomniałeś) – do życia (przewidziana nagroda za posłuszeństwo teraz) i do sądu. Co to znaczy „do sądu”? Podobnie, jak w toku procesu sądowego, podsądny może zostać uniewinniony – sąd nie oznacza śmierci. Gdy człowiek taki pozna prawdę o Bogu, będzie mógł nadal wybrać, czy chce być Mu posłuszny, czy nie. Myślisz, że mogłoby być bardziej sprawiedliwe rozwiązanie?

  19. flamenco79 said

    Telemachu..
    Stąd, że mój wybór religii był poprzedzony dokładnym zbadaniem, skąd religie się wywodzą i na czym bazują. Jak myślisz? Wielu „wierzących” moze powiedzieć to samo? Nie jest spadkiem „rodzinnym”, nie jest też konsekwencją zachłyśnięcia się jakimiś obrzędami, czy objawieniem. Jest skrupulatnym i wieloletnim ustalaniem – najpierw – która księga rzeczywiście jest słowem Boga [która jest spójna, logiczna, zgodna z faktami historycznymi, biologicznymi, medycznymi, która zawiera proroctwa rzeczywiście spełnione po wielu latach od ich zapowiedzi] – następnie – która religia twierdząca, że się na niej opiera, rzeczywiście wypełnia skrupulatnie to, co zostało napisane [która niczego nie dodaje, nie zastępuje i nie usuwa, która nie wszczepia niebiblijnych nauk, wierzeń pogańskich, świąt żywcem wyjętych z kultu np. babilońskich bożków].
    Religie, które są mieszaniną wierzeń i kultów bóstw, z góry są skreślone, nie mogą być prawdziwe na tle Bożych wymagań. Widać na pierwszy rzut oka, że to nie Bogu oddają cześć. Religie, w których założeniach natrafia się na tajemnicę za tajemnicą – podobnie. Wiara w Boga nie miałaby żadnego sensu i najmniejszych podstaw, gdyby opierała się na tajemnicach i uniemożliwiała poznanie Obiektu owej wiary. Jakiż to Bóg mógłby wymagać czegoś, czego nie da się zrozumieć i pojąć? Religie, które na przestrzeni wieków wprowadzały coraz to nowe wymysły ludzkie, mające na celu głównie zysk i powiększanie sztuczne liczby wiernych, człowiek inteligentny też od razu może skreślić, jako mające cokolwiek wspólnego z Bogiem – jeśli Bóg co chwila zmieniałby zdanie, to byłby niewiarygodny, że o niesprawiedliwości nie wspomnę.
    Wykładnia religii wobec wiary nie jest mierzona żadną interpretacją, a zgodnością ze słowem Bożym. Przykład? „Nie zabijaj”, to nie zabijaj – nie „nie zabijaj.. ale, jeśli w obronie własnej, to możesz.. a jeśli w obronie ojczyzny, to nawet musisz, a Bóg Ci pobłogosławi ten czyn, bo dokonujesz go ‚w imię Boga'” – ten, którego zabijasz, najczęściej też czyni to z namaszczeniem Bożym, ale brak tej oczywistej logiki postępowania możemy śmiało pominąć, jeśli to tylko.. INTERPRETACJA, nie TOŻSAMOŚĆ. Chociaż to tylko jeden przykład, to zauważ, że eliminuje większość religii nominalnie nazywających siebie chrześcijańskimi, a ze spuścizną pierwszych chrześcijan nic wspólnego nie mających :)

    Ale mniejsza o to. Spytałeś, więc odpowiedziałam, skąd moje przekonanie :)
    Natomiast, co istotniejsze.. Założenie nie jest moje – jest Boże, jeśli o Bogu rozmawiamy. Nie możesz dostrzec, niestety, tej zasadniczej różnicy.. Nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę innego „boga”, to nadal on ustala, czym jest grzech, nie człowiek. I nie zwalnia z odpowiedzialności nieświadomie łamiących prawo. Bo niby dlaczego? Każdy może szukać i znaleźć wymagania Boże.

    Życzę miłego dnia, ja na dziś się odkłaniam serdecznie :)

  20. flamenco79 said

    Oj, no i pominęłam coś w tym pośpiechu..

    To, co nazywasz arogancją, jest prawdą ze słowa Bożego. Jest jedna religia prawdziwa, bo tylko jedno może być odwzorowanie zgodne z pozostawinym wzorem (wymagań, zasad). Ekumenizm przeczy Biblii (znów – to wyklucza większość pseudochrześcijańskich religii, które nie widzą problemu w brataniu się z innowiercami, jako czcicielami tego samego Boga), w której wyraźnie powiedziano, że droga (ta, z której zbacza się, grzesząc ;) ) jest tylko jedna. Ponadto – że dla Boga obrzydliwością jest mieszanie jakichkolwiek kultów z oddawaniem Mu czci wedle dokładnie określonych wymagań.

    Więc to nie ja odmawiam.. ect. To Bóg. To Jego nakaz. A ja Mu po prostu.. wierzę :) Niemniej nie sądze, że znajdziemy porozumienie w tej materii, bo przecież nasza dyskusja, choć ciekawa, nie ma wspólnego mianownika, prawda? Dla mnie zawsze punktem odniesienia będzie Bóg i Jego pkt widzenia. M.in. dlatego pktem takim nie mogą być inne wierzenia, czy też jedynie filozoficzne przemyślenia ogólne dotyczące absolutu. A dlaczego taki, nie inny, mam ów pkt odniesienia, to już napisałam w wypowiedzi o moich poszukiwaniach związanych z Bogiem, wiarą i religią :)

    Przy okazji szczerze dziękuję za nasze rozmowy, lubię ludzi myślących, do których Ty się z cała pewnością zaliczasz. Biegnę w real!

  21. telemach said

    Rozumiem. To znaczy staram się.

  22. ksantypa said

    flamenco79:

    Zadziwiasz mnie. Dokladnie sprawdzilas w ktorej ksiedze sa slowa Boga, a w ktorej tylko ludzi. Wszystkie swiete ksiegi pisane byly juz nie przez lata, ale przez stulecia, przepisywane X razy, a ty dokladnie wiesz, ze w tej jednej jedynej kopista sie nie pomylil, nie dopisal nic od siebie, nic nie pominal. Przypuszczam, ze nie znasz jezyka aramejskiego, ani starozytnej greki, ale wiesz, ze tlumacz nic nie przeinaczyl. Obracajac sie w kregu tylko jednego jezyka, trudno czasem ustalic wspolne, scisle zanaczenie niektorych slow, bo jezyk zyje, zmienia sie, a ty wiesz, ze rozumiesz swoja ksiege doslownie. Jestes tak pewna swego, ze wyglada to tak, jakbys poszla z Bogiem na kawe, a on ci podczas rozmowy wskazal, ktore ksiegi scisle pochodza od niego, ktora religia jest ta jedynie mu mila. Pozazdroscic takiej wiedzy.

  23. flamenco79 said

    Widzisz, Ksantypo, teksty źródłowe i ich tłumaczenia też prześledziłam, tak się dziwnie składa.. Aczkolwiek raczej się nie dogadamy, bo z Twoich założenia wynika, że Boga poznać się nie da – po co więc w Niego wierzyć? Zawsze mnie zadziwiają ludzie, którzy uważają, że Bóg mógł stworzyć Wszechświat, przeniść do łona Marii życie swego Syna, a.. nie umiał dopilnować, by jednak Jego wymagania się ostały w wystarczającym do zrozumienia i odnalezienia brzmieniu.. coś słabiutki ten „bóg” byłby i skazany na poczynania swego stworzenia..

    Siebie nie jestem pewna, dla ścisłości. Jego – owszem. Każda wątpliwość jest zaprzeczeniem wiary.

  24. flamenco79 said

    Telemachu.. ja też. Więcej nie jest nam dane, niż poszukiwać zrozumienia. I wcale nie musimy je znajdować w tym samym miejscu.. nie ma nic piękniejszego i ciekaszego od różnic.

  25. Bzyk said

    Doceniając przepyszne dialogi uczonych w pismach,myślących”po prostu”, z „ostrożności procesowej” nie odniosę się do protestanckiego zrozumienia Biblii.Konstatuję, podejrzewając domieszkę skrywanej zazdrości,że ” ludzie wierzący grzeszą z o wiele wiekszym przekonaniem niż ateiści” -))),ateiście pod górkę i paradoks w oczy,albowiem grzesząc nie grzeszy.Słowo „przekonanie” jest cudnie wieloznaczne …Natomiast bezsprzecznie mamy w sobie skłonność do dobrego i złego i nie potrzeba żadnej przynależności,aby to rozsądzić.Dlatego to co tu nazwano grzechem, jest miłosiernie i ekumenicznie pozostawione do
    oceny w sumieniu SWYM.A co mają zrobić pigmeje,przylaszczki i w proch obrócone Amazonki ?pod kołem teologii,czy sie ostaną?

  26. Bellatrix said

    „bezsprzecznie mamy w sobie skłonność do dobrego i złego” – zacznijmy od tego, że pojęcia wartościujące jak dobro i zło są całkowicie relatywne. Istnieje tylko fakt zrobienia czegoś, motyw czynu. A etykietka dobra i zła jest określona przez moralność, zaś ta przez kulturę i obyczaje. My jedynie mamy skłonność do… egoizmu. Podążanie za własnym interesem lub swego stada, obrona przed niebezpieczeństwem i zwykłe lenistwo. Cynicy nie uważają tego za coś nagannego, zaś chrześcijanie – tak.
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

  27. Bzyk said

    Bellatrix,relatywizm o którym pisałaś jest bezsprzeczny.Natomiast zaobserwowana u „nas” skłonnośc do egoizmu jest mocno przesadzona.Może mam inny punkt siedzenia,ale często widuję postawy wręcz odrotne.Inna bajka.Zapewne bierze się to ze funkcjonowania stereotypu „sczurzowania”.
    Teologowie chrześcijańscy potępiają egoizm doktrynalnie,w „praniu” wyglada to inaczej.Cynicy sa poza obrębem moich dociekań,nie tak bajka.

  28. Bellatrix said

    Gdzieś czytałam, że noworodki/bardzo małe dzieci na początku są… hm, nieskażone wychowywaniem. I wtedy zachowują się całkowicie egoistycznie, są jednostką. Dopiero z czasem uczą się żyć w grupie. A to uczy altruizmu. Tzn żyje się w ramach grupy i działa w jej interesie. Czyli taki zbiorowy egoizm :D
    Co do teologów: jeśli dobrze zrozumiałam Twoje słowa, chodzi o to, że teologowie nawołują do zostania Ideałem. A ideały są nieludzkie. Szkoda życia na nie.

  29. Bzyk said

    Bellatrix
    masz rację ideały sa nieznośnie nieludzkie.
    Natomiast kaplani głoszą co muszą ,a Lud „wierzacy” robi co chce.To sie podobno nazywa obłuda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: