Pamięć jako towar
sierpień 19, 2008
Jeśli wierzyć uczonym w piśmie, pamięć jest indywidualnym konstruktem i interpretacją, nie zaś, jak mylnie nam się wydaje, wiernym zapisem tego co przeżyte i minione. Pamiętamy to, co sądzimy że pamiętamy choć złudzenie, że pamięć i przeszłość której ona dotyczy są identyczne, jest nader rozpowszechnione.
Literatura, Muzyka, Teatr, Film, Astrologia. To co rozpoczęło się jako bezinteresowna indywidualna lub zbiorowa przyjemność, prędzej czy później zamienia się w towar. Wszystko na sprzedaż. Skoro nauczyliśmy się frymarczyć uczuciami, emocjami i złudzeniami dotyczącymi teraźniejszości oraz przyszłości, to logiczną konsekwencją musi być – w momencie technologicznego pojawienia się takiej możliwości – rozszerzenie owego procederu na pamięć jednostkową i kolektywną.
Jeśli wierzyć neurofizjologom, wystarczy w gruncie rzeczy inaczej połączyć synapsy, abyśmy mogli żyć z poczuciem sensu, dobrze spełnionego obowiązku i obarczeni jedynie balastem dobrych wspomnień.
Powstanie rynek pierwotny i rynek wtórny wspomnień. Będziemy mogli nabyć wspomnienia wyprodukowane jedynie w celu ich sprzedaży lub odkupić wspomnienia innych. Czy to dobrze, czy źle?
—–
- I dlaczego – pomyślał Kroptkin – wcale mi się do tego świata nie śpieszy?
“obarczeni balasatem dobrych wspomnien”…?
To jest bardzo smutne zdanie. I wlasciwie likwiduje problem, wg mnie. Po co kupowac wspomnienia, nawet gdyby bylo to mozliwe – aby staly sie balastem?
Autorze szanowny, frymarczyc uczuciami, emocjami i zludzeniami dotyczacymi terazniejszosci oraz przyszlosci nie naucylismy sie teraz, nauczylismy sie tego przed tysiacami lat, gdy tylko ewolucja dala nam mozg potrafiacy abstrakcyjnie myslec. Nie zmienilo sie nic poza technologia. Sa tacy, ktorzy uczuciami i marzeniami handluja i tacy, ktorzy je maja i pewnie przez nastepne tysiace lat nic tego nie zmieni, o ile oczywiscie przetrwamy jako gatunek, co wcale nie jest pewne.
Zdarzenia z przeszłości (dalszej i bliższej) i ich zapis w pamięci to dwie różne rzeczywistości. Są jak fotografie… jedne czarno-białe, a drugie cyfrowe,które przedstawiają osoby/miejsca. Nigdy zapis nie jest tożsamy z tym co dokumentuje.
Ciekawe, co by było, gdyby zapis pamięci był także przenoszony genetycznie.. umielibyśmy to udźwignąć?
Owa zdolność mózgu do utrzymywania higieny psychicznej człowieka przez selekcję (wielu wydarzeń, niepotrzebnych, nie pamiętamy.. inne, traumatyczne, wypieramy.. jeszcze inne, dające poczucie szczęścia, koloryzujemy i upiększamy) wspomnień, jest błogosławieństwem w dobie nawałnicy stresu z zewnątrz, który bombarduje układ nerwowy codziennie.
jak ogladam tv, to mam wrazenie, ze calkiem spora rzesza osobnikow mojego gatunku juz zostala zaprogramowana na pamietanie tego czy owego
Lubię brzmienie słowa frymarczyć
Może nie martwy. Może starszy i rozumniejszy? Przez co też bezpieczny, ale może nie szczęśliwszy?
Zły to czas na zadawanie mi pytań. Wszystko może.
Tak samo jest z historią – to, czego się uczymy w szkołach/na uczelniach a to, co się działo naprawdę, to dwie różne sprawy. Teraźniejszość jest tu i teraz, żywiołowa, niejasna i wieloaspektowa. Zaś to, jak jest opisana przez historię to spojrzenie “po” z wiedzą o skutkach, w formie syntezy.
Co do sztucznych wspomnień – to jak granie w Simsy z kodami: na początku fajnie, można sobie poużywać, ale po pewnym czasie nudzi monotonią.
Była taka piosenka Toto: “I will remeber” bardzo o handlu wspomnieniami i co wtedy. Od lat mnie porusza mocno.